Antyspam
› OGŁOSZENIA
› FIRMY
› ARTYKUŁY

Robert Lewandowski pomógł koledze z Ursynowa! Razem grali na boisku

› sport 12 dni temu    11.10.2017
Marta Siesicka-Osiak
komentarzy 9 ocen 48 / 98%
A A A
Od lewej: Robert Lewandowski, Tomasz Załęcki, Daniel ManistaOd lewej: Robert Lewandowski, Tomasz Załęcki, Daniel Manista fot. TZ/DM

Robert i Tomek. Koledzy z przeciwnych drużyn. Spali ramię w ramię na turniejach międzynarodowych. Pożyczali sobie buty do gry. Pierwszy został jednym z najsłynniejszych piłkarzy świata, drugiemu szansę na karierę przerwała choroba. Dziś Robert nadal pamięta z kim grał piętnaście lat temu i pomaga koledze z Ursynowa, dosłownie, stanąć na nogi.

Z miłością i talentem do piłki nożnej urodzili się obaj. Obaj w 1988 roku. Robert grał w Varsovii, Tomek w RKS Okęcie Warszawa. Treningi to było całe ich życie. Kiedy jechali na mecz, rodzice dzieci z przeciwnych drużyn dopytywali się: będzie dziś Lewandowski? Gra dzisiaj Załęcki? To oni byli królami boiska i nadal mogliby grać obaj na światowej murawie. Niestety los zdecydował inaczej.

- Miałem dwadzieścia jeden lat, w planach granie w piłkę, wakacje w Grecji… - opowiada o początkach swojej choroby Tomek Załęcki, mieszkaniec Ursynowa. – Na początku roku zauważyłem, że lekko powłóczę prawą nogą, na początku to zignorowałem, potem zrzuciłem na powikłania po kontuzji. Później zobaczyłem, że mam problem z utrzymaniem długopisu. Pojawiła się pierwsza myśl, że coś jest nie tak. Kiedy zauważyłem, że z ręki wypadła mi butelka z wodą, szybko zapisałem się do neurologa.

Lekarz już po pierwszym badaniu dał Tomkowi skierowanie na rezonans. Wyniki były jednoznaczne – naczyniak. Duży, mocno uciskający rdzeń kręgowy. Najczęściej uaktywnia się u młodych ludzi w wieku ok. 20 lat. Dla niektórych to wyrok skazujący na wegetację. Tomka uratowało niskie ciśnienie.

- Kiedy jeszcze nie wiedziałem co mi dolega latałem samolotem, skakałem do basenu na główkę! – opowiada Tomek. – Uratowało mnie to, że mam niskie ciśnienie, inaczej byśmy dzisiaj nie rozmawiali.

Lekarze zaplanowali operację na cito. Wycięli część kręgów, ale… naczyniaka zostawili. Był dla nich za trudnym przypadkiem i po prostu nie podjęli się dalszego leczenia. Tomek z rodzicami wrócili do punktu wyjścia. Nie wiedzieli jeszcze wtedy jak długa i bolesna droga przed nimi. Zaczęły się kolejne wizyty i nieprzyjemne badania. Tomek niechętnie wraca do wspomnień ze szpitali.

- Dużo się wtedy nacierpiałem. I psychicznie i fizycznie, ale w końcu trafiłem do prof. Tadeusza Trojanowskiego, gdy tylko obejrzał moje wyniki, od razu ustalił termin operacji – opowiada Tomek.

Pojawiło się światełko w tunelu. Operacja się udała, ręka i noga w pierwszych dniach po zabiegu odzyskiwały dawną sprawność. Niestety radość okazała się przedwczesna, po kilku dniach Tomek zemdlał, a kiedy się ocknął, prawa strona ciała była praktycznie bez czucia. Teorie były różne, najprawdopodobniej po operacji utworzył się krwiak, który pękł. To był moment, w którym mógł się poddać. Ale zadziałał duch sportowca. I pojawiła się prawdziwa miłość.

- Powoli stawałem na nogi. Rehabilitacja trwa do tej pory. Pewnego dnia trafiła do mnie z polecenia Justyna – rehabilitantka, dziś jesteśmy razem już 5 lat i mamy trzyletniego synka – opowiada Tomek.

Nie zrezygnował ani z życia towarzyskiego, ani z piłki. Choć jego stan nie pozwala na żadną aktywność fizyczną, prowadzi od dwóch na Ursynowie akademię piłki nożnej "Syrena", która trenuje młode talenty. Marzy mu się także pomoc dla dzieciaków, których nie stać na treningi, bądź nie mają jak na nie dojechać.

- Myślę o założeniu fundacji, która umożliwi dzieciom z ubogich rodzin i domów dziecka realizację marzeń o sporcie. Chciałbym fundować im stypendia i organizować transport na treningi – opowiada.

Do tej pory lekarze nie dawali Tomkowi szans na to, że jego stan się poprawi. Mówili raczej, żeby cieszył się tym, że się nie pogarsza. On jednak nie dał za wygraną i szukał alternatywnych form terapii. W końcu znalazł! Centrum Neurorehabilitacji i Fizjoterapii w Mysłowicach specjalizujące się w pracy z osobami z takimi problemami jak on. Koszt leczenia – 30 tysięcy.

- To dla mnie suma nie do przeskoczenia – mówi Tomek. – Podczas zbiórki na Facebooku udało mi się zebrać tylko 1300 zł. Nagle mnie oświeciło…

Wtedy postanowił napisać do Roberta. Wiedział, że moment jest słaby, bo akurat wybuchała afera z oszustem, który wyłudził od Lewandowskich 100 tys. zł. Tomek przygotował wszystkie dokumenty potwierdzające jego stan i kwalifikację do leczenia i… następnego dnia na konto fundacji, która mu pomaga, wpłynęła potrzeba kwota.

- To moja próba podziękowania Robertowi. Nie musiał przecież tego robić. A jednak dzięki niemu mam szansę na poprawę swojego stanu – dodaje.

Zarobki Lewandowskiego są już legendą, media przeliczają sekundy na złotówki, a minuty na euro. Ale nikt nie może Robertowi kazać się tymi gigantycznymi pieniędzmi dzielić. Nie on jeden tyle zarabia. Jednak to robi i wcale nie szuka przy tym rozgłosu. Ma wielkie serce, nie tylko do piłki.

Tomek na pewno nie zmarnuje szansy, którą dostał. Ma już zarezerwowany turnus rehabilitacyjny. Czeka go ciężki trening. Od trzech do pięciu godzin dziennie walki ze stawiającym opór ciałem. Ale efekt może być cenniejszy niż Puchar Ligi Mistrzów. Może dać mu szansę na spacer i zabawę z synem. Na samodzielność i wolność.

+ 47 głosów: 48 (98%) 1 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (9)

Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ MEL. z Kabat
8 dni temu 9
Powodzenia i wytrwałości Pan ie Tomaszu!
odpowiedz oceń komentarz 0 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Piterek
11 dni temu 8
Lewy to normalny facet..ale i dobry czlowiek..pamieta skad pochodzi i kim byl wczesniej stad tez wie doskonale co taka pomoc znaczy dla drugiego czlowieka!Robert jestes nie tylko super pilkarzem ale Wspanialym czlowiekiem z ogromnym sercem..!!
odpowiedz oceń komentarz 0 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Paweł W-wa
11 dni temu ocena: 71%  7
Jeśli pan Robert przekazał 30.000 zł koledze czyli 15% swojego dochodu brutto dziennie to tak jak ja bym przekazał 30 zł czyli również 15% swojego dochodu brutto za jeden dzień pracy, sporo i brawa również dla mnie ponieważ taką właśnie sumę przeznaczam kilka razy do roku potrzebującym :-)
odpowiedz oceń komentarz 5 2
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ edyta
11 dni temu ocena: 100%  6
super :)
odpowiedz oceń komentarz 3 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ lichy
12 dni temu ocena: 86%  5
Lewandowski to gość! Szkoda, że takie indywidualności muszą wyjeżdżać z Polski, by zrobić karierę. Co z nami jest nie tak, jako krajem i społeczeństwem???
odpowiedz oceń komentarz 6 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Malwina
11 dni temu ocena: 67% 4
Trochę tego jest. Np. partyjniactwo. To centralne pis-u i to lokalne platformy. Może jak się pozbędziemy sekty i złodziei to się poprawi?
~ Jadwina
12 dni temu ocena: 100%  3
Piękny gest. To fantastyczne potrafić się dzielić swoim majątkiem z potrzebującymi a ta sytuacja jest absolutnie wyjątkowa. Szacunek Panie Robercie.
odpowiedz oceń komentarz 7 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Rudy !
12 dni temu ocena: 100%  2
Dziękujemy Robert !!!!
odpowiedz oceń komentarz 8 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Ursyn
12 dni temu ocena: 100%  1
Robert jest super człowiekiem. Pozdrowienia dla Tomka i Roberta.
odpowiedz oceń komentarz 6 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji