Dostosuj wydruk

FELIETON. Chcieli stolicy, robią wiochę. O co chodzi "Projektowi Ursynów"?

FELIETON. Chcieli stolicy, robią wiochę. O co chodzi

Lokalne stowarzyszenie "Projekt Ursynów" to mistrz demagogii na Ursynowie. Tym razem - bez rzeczowych argumentów i wbrew prawu - domaga się de facto wstrzymania planowanej od lat inwestycji, przebudowy ul. Rosoła. Działacze, którzy rok temu obiecywali nam uczynienie z naszej dzielnicy "stolicy Warszawy", dziś chcą, abyśmy stali się... przysłowiową wiochą.

Jak to zwykle u populistycznych polityków bywa, brakuje wiedzy, szerszego spojrzenia i rzetelnych argumentów. W trakcie przebudowy ul. Rosoła, na odcinku od Jeżewskiego do Wąwozowej, ma zniknąć ok. 90 miejsc parkingowych. Jednak słowa o likwidacji (150 miejsc - twierdzą aktywiści) są wyjątkowo demagogiczne. Przebudowa ulicy planowana jest od 2004 roku, wtedy została wpisana do wieloletnich planów inwestycyjnych Warszawy.

Żądania "Projektu Ursynów", aby wrócić do projektowania inwestycji opóźnią ją o kolejne miesiące, jeśli nie lata, i sprowadzą na Kabaty prawdziwą katastrofę. Jak sobie Kamil Orzeł (szef ugrupowania) wyobraża funkcjonowanie skrzyżowania Wąwozowej, Relaksowej i Rosoła, gdy ta ostatnia nie zostanie poszerzona na czas? Pierwsze samochody pojadą przecież ul. Rosnowskiego już w sierpniu - TEGO ROKU!

Demagogią jest również twierdzenie, że 90 miejsc parkingowych znika "nagle" i bez uprzedzenia. To zawsze były miejsca tymczasowe. Przypomnijmy fakty.

W 2015 roku Zarząd Dróg Miejskich rozgrodził parkingi społeczne, udostępniając miejsca postojowe wszystkim kierowcom z okolicy (być może to był największy błąd drogowców - z darowanego kierowcom trudno zrezygnować). Plany budowy Rosoła zaczęły się materializować, gdy władzę przejęła koalicja PO-IMU-Jurczyńska i... "Projektu Ursynów". Również w 2015 roku dzielnica konsultowała projekt ze spółdzielnią mieszkaniową "Osiedle Kabaty", ówczesni prezesi nie mieli zastrzeżeń do kwestii parkingowych.

Dlaczego "Projekt Ursynów" nie włączył się w konsultowanie powstającego wówczas projektu przebudowy? Przecież - jako współkoalicjant - doskonale znał zamierzenia ratusza. Zamiast podburzać ludzi tuż przed rozpoczęciem budowy, ugrupowanie mogło aktywnie włączyć się w walkę o zmiany. Wtedy gdy był na to czas. Teraz żąda wydania kolejnych publicznych pieniędzy na ponowne zmiany. Strzeż nas Panie przed takimi "gospodarzami"!

Jeśli już jesteśmy przy gospodarności... Kogo właściwie reprezentuje w tej sprawie "Projekt Ursynów"? Bo na pewno nie mieszkańców całego Ursynowa, do czego radny Kamil Orzeł, szef PU, jest zobowiązany.

W planie miejscowym dla Kabat jest teren przewidziany pod parking wielopoziomowy. Działkę tę w wieczyste użytkowanie, właśnie w celu zaspokojenia potrzeb postojowych, otrzymała spółdzielnia "Osiedle Kabaty". Dlaczego spółdzielnia przez lata nie zrobiła nic, aby wybudować taki parking i rozwiązać na wieki wieków problemy z parkowaniem na swoim osiedlu? Pada argument o kosztach przerastających możliwości spółdzielni. A kieszeń ursynowskich podatników jest bez dna?

Dlaczego "Projekt Ursynów" kosztem nas wszystkich lobbuje na rzecz mieszkańców jednej ze spółdzielni, a raczej na rzecz jej władz? Jakie powiązania wchodzą tu w grę? Śmiało. Wytłumaczcie się pseudoobrońcy mieszkańców.

Wszystko wskazuje na to, że dla zdobycia paruset głosów, pozwolenia spółdzielni na wywieszenie swoich plakatów na klatkach przed wyborami samorządowymi oraz zdobycia kolejnej bazy mailingowej z danymi mieszkańców, radny Kamil Orzeł, uprawia już kampanię wyborczą. A to się nazywa czysty populizm.

"Projekt Ursynów" zapowiadał się jako organizacja prospołeczna, interesująca się losami Ursynowa i jego mieszkańców. Trzeba przyznać, że wiele jego projektów świetnie się przyjęło - m.in. Baby Mama Wymiana.  Chwalebne, choć kontrowersyjne, jest też zaangażowanie działaczy w sprawy komunikacyjne Ursynowa. Za każdym razem stawali w obronie mieszkańców, choć wielu się to nie podobało.

Jednak w przypadku przebudowy ul. Rosoła "Projekt Ursynów" zamiast mieć swój udział w zmienianiu Ursynowa, co sugerowało hasło "Ursynów stolicą Warszawy" uprawia najgorszej jakości politykę, która prowadzi nas do przysłowiowej "wiochy". Internauci nie przebierają w słowach, wskazując na prowincjonalne, pozawarszawskie pochodzenie szefów organizacji. My się do takiego poziomu nie zniżymy. Chciałoby się jednak zawołać do aktywistów PU, wśród których jest wielu cennych, aktywnych młodych ludzi: Nie idźcie tą drogą! Nie róbcie nam z Ursynowa wiochy!

Wstrzymywanie - bezprawne - zaawansowanych projektów drogowych, tak ważnych dla wszystkich kierowców jest drogą donikąd. Narażanie ursynowskich podatników na kolejne finansowe straty, właściwie eliminuje działaczy organizacji z prawa do współrządzenia Ursynowem. 

Przyjmijcie do wiadomości drodzy lokalni politycy "Projektu Ursynów" na czele z Kamilem Orłem i wiceburmistrzem Łukaszem Ciołko, że tym razem zaspaliście w konkurencji "łapać wyborcę". Politycznych profitów z podburzania ludzi nie będzie. Rosoła musi być przebudowana. Tego wymaga interes Ursynowa, jak na razie ważniejszy niż Wasz.

autor: Sławek Kińczyk

Źródło:

Dodano: 2017.02.15

haloursynow.pl © Kinnetic Media sp. z o.o.
Redakcja: ul. Dembowskiego 8, Warszawa, tel: 600 44 11 76