Antyspam
› OGŁOSZENIA
› FIRMY
› ARTYKUŁY
A1-TrzejMuszkieterowie(4)-od-21-09-do-07-11-2017

Ursynowskie pojezierze

A A A
Ursynowskie pojezierze

Niejeden mieszkaniec Ursynowa może się zdziwić, że na obszarze naszej dzielnicy występuje ponad 26 zbiorników wodnych, co plasuje Ursynów na 1. miejscu spośród wszystkich dzielnic w Warszawie!  Być może nazwa „pojezierze” wyda się niektórym nieco na wyrost, ale okazuje się, że w sensie geologicznym jest jak najbardziej uprawniona. Ten potencjał, prawie zupełnie zapomniany, wart jest zagospodarowania i uwagi, zwłaszcza, że ursynowskie jeziora i stawy znikają, i to pod wieloma, zaskakującymi względami.

Na wodny krajobraz przyrodniczy Warszawy największy wpływ ma oczywiście rzeka Wisła, nieco kanałów i małych strumieni oraz jezior, ale nie wszystkie jeziora warszawskie to wiślane starorzecza. Największe z nich to ciąg jeziorek w rejonie Wilanowa - Bielawskie, Lisowskie, Powsinkowskie, Wilanowskie, Czerniakowskie oraz Łacha Potocka (Żoliborz, Bielany), Kamionkowskie (Praga Południe), Łacha Stara Wisła i Łacha Kuligowska (Wawer).

Zbiorniki naturalne występujące na terenie Warszawy to także jeziora wytopiskowe pochodzenia polodowcowego (!), które występują głównie na wysoczyźnie zachodniego Ursynowa. Razem ze zbiornikami sztucznymi (poeksploatacyjne glinianki, melioracyjne, dawne stawy hodowlane itp.) pełnią różne funkcje (hydrologiczne, klimatyczne, biologiczne, kulturowe i gospodarcze).

Jeśli zerkniemy na mapę, dostrzeżemy, że już same nazwy osiedli ursynowskich, a dawniej wsi włączonych do obszaru Ursynowa, sugerują związek z wodą, jak Moczydło czy Jeziorki. Większość jezior i stawów zaczyna niestety zanikać (to problem ogólnowarszawski). Przyczyną tego zjawiska jest obniżanie się zwierciadła wód gruntowych zasilających te zbiorniki, zmiany klimatyczne oraz znaczne ograniczenie zasilania wodami opadowymi – odprowadzanymi siecią kanalizacji deszczowej. Także zabudowa zlokalizowana w sąsiedztwie zmienia stosunki wodne, przerywa zasilanie, co prowadzi do zagrożenia biocenoz, o czym poucza fachowa ewidencja z 2006 roku: „Opracowanie ekofizjograficzne do studium zagospodarowania przestrzennego” [2]. Na przykład Jeziorko Imielińskie jest zasilane tylko w 20% wodami z naturalnej zlewni hydrologicznej [3].

Zachowanymi po zlodowaceniach reliktowymi zbiornikami wytopiskowymi o dużych walorach przyrodniczych i krajobrazowych na terenie Ursynowa są m.in. jeziora: Grabowskie, Zgorzała, Imielińskie oraz stawy: Pozytywka, Wąsal, Nowe Ługi [4]. Nie jest więc prawdą informacja powtarzana w wielu miejscach, że jedynie Jeziorko Imielińskie ma charakter polodowcowy. Warto w tym miejscu także wspomnieć, że historyczne założenia pałacowo-parkowe, których pozostałości możemy podziwiać na Ursynowie, także zostały wyposażone w stawy: nadal istnieją zbiorniki wodne przy Kościele św. Katarzyny (Staw Księży, a właściwie jeszcze dodatkowe mniejsze - pozostałość po Gucim Gaju), staw przy  Pałacu Natolińskim (to Staw Łosice) oraz odtworzony niedawno staw w obrębie Pałacu Juliana Ursyna Niemcewicza (obecnie budynek rektoratu SGGW) z fontanną i kolistą ścieżką, widoczny jeszcze na starych widokówkach z początków XX w. – nazwijmy go Stawem Niemcewicza.

na zdjęciu: staw przy Pałacu Krasińskich, na terenie kampusu SGGW

Lato w mieście, już samo sformułowanie wystarczająco niektórych odstrasza, co więc robić, by zaznać choć nieco wakacyjnego klimatu? Wymyśliła mi się wycieczka rowerowa z aparatem fotograficznym po zakamarkach Ursynowa, tropem zbiorników wodnych. Uzbroiłam się w poręczną mapę naszej dzielnicy (do kupienia w urzędzie dzielnicy), butelkę z wodą i ruszyłam przed siebie, w kilku odsłonach, aby zbadać, co za miedzą piszczy. Okazało się, że już nie raz wcześniej przemieszczałam się obok ursynowskich jeziorek, zupełnie o tym nie wiedząc!

Zaczynam moją opowieść od południowej części Ursynowa i Parku Moczydełko z Oczkiem Moczydło 3 (oficjalne nazewnictwo), znajdującym się przy ulicy Wełnianej na Kabatach (po prawej stronie idąc od skrzyżowania z ulicą Wąwozową) - parku gustownie zagospodarowanego,  z drewnianym pomostem, dzikimi kaczkami, stojakami z kwiatami i nasadzeniami bylin. Park jest piękny o każdej porze roku, odwiedzany przez okolicznych mieszkańców, chętnie dokarmiających kaczki. Chleb niestety jest dla ptaków bardzo szkodliwy, gdyż powoduje tzw. kwasicę. Ptaki lepiej tolerują wszelkie ziarna, czy gotowaną kaszę. Dokarmianie, zwłaszcza latem, zabija jednak ich naturalny instynkt i stają się uzależnione od człowieka. Drogie mamy z małymi dziećmi, nie rzucajcie chleba kaczkom!

Bardzo blisko, ale już zupełnie niewidoczny dla przechodniów, bo ukryty w środku strzeżonego osiedla mieszkaniowego Sadyba Kabacka (za parafią św. O. Pio) leży mały, bezimienny staw. Jest niezwykle malowniczy, otoczony ogłowionymi wierzbami i kwitnącymi na żółto bylinami. Zimą, ze względu na małą głębokość z powodzeniem służy dzieciakom za lodowisko. Aż pozazdrościć!

na zdjęciach: staw w parku Moczydełko oraz staw na zamkniętych osiedlu na Kabatach

Niedaleko, przy linii Lasu Kabackiego wciśnięte między płoty okolicznych osiedli i ukryte w zaroślach widnieje Oczko Moczydło 2. Dojście znajduje się między innymi od strony ulicy Moczydłowskiej, wąską ścieżką między ogrodzeniem prowadzącym do nowoczesnego osiedla z częściowo drewnianą elewacją, tuż przy linii Lasu Kabackiego (ulica Kretonowa), a płotem sąsiedniej posesji. Kaczki na szczęście nie muszą przeciskać się tą wąską i niewygodną ścieżką. Kiedy ją pokonamy, naszym oczom ukaże się piękny widok.

W Internecie znalazłam ślady dyskusji  o tym urokliwym zakątku [5], niezwykle cennym przyrodniczo, który herpetolodzy nazywali najcenniejszym zbiornikiem wodnym w Warszawie i „żabim rajem”. Jest, a właściwie był terenem lęgowym aż 12 gatunków płazów (w tym kumaka nizinnego i traszki grzebieniastej), a zwłaszcza chronionej rzekotki drzewnej (stąd inna nazwa zbiornika – Rzekotkowy Staw). Choć płaz ten prowadzi lądowy tryb życia i lubi wspinać się po drzewach (ma charakterystyczne przylgi na palcach), zimę zwierzę to spędza zagrzebane w ziemi w sąsiedztwie zbiornika wodnego, a wiosną do rozmnażania także potrzebuje środowiska wodnego. W maju lub czerwcu zebrane w grupy samce wabią samiczki i rechoczą donośnie  w pobliżu zbiorników wodnych, w pierwszej połowie każdej nocy. To jedno z najgłośniejszych zwierząt, ich rechot słychać aż z odległości 1 km.

Wszystkie trzy moczydłowskie zbiorniki wodne, były kiedyś siedliskiem tych cennych migrujących płazów, ale przypuszczalnie po rewitalizacji niestety większość z nich straciła już swoje siedliska (otoczenie brzegów drewnianymi palisadami, niestety jest przeszkodą nie do pokonania dla wielu gatunków). Zarybienie Rzekotkowego Stawu nie sprzyja rzekotkom i niestety także traszkom. Inwazyjny gatunek małej ryby - czebaczka amurskiego zajada się kijankami.

na zdjęciach: Oczko wodne Moczydło 2

Przemieściłam się dalej, na poszukiwanie Jeziorka Imielińskiego, które od dawna chciałam zobaczyć, choćby ze względu na fakt, że jego fauna i flora jest zupełnie nietypowa dla aglomeracji miejskiej. Leży między ulicami: Makolągwy, Bekasów, rtm. Pileckiego i Roentgena, jest najbardziej znanym i kiedyś największym (3,95 ha) z jeziorek ursynowskich (obecnie lustro wody ma tylko ok. 120-140 m szerokości). Otulina wynosi 5,99 ha. Trudno je zlokalizować w zaroślach, bezpośredni dostęp jest w zasadzie niemożliwy (przewodnik przyrodniczy po okolicach Warszawy „Perły za progiem” z 2000 roku opisuje, że dostęp do wody możliwy jest tylko od wschodu, od strony ulicy Łukaszczyka, ale mi szuwary i olbrzymie pokrzywy skutecznie uniemożliwiły dojście, także od strony ulicy Makolągwy (tuż za pierwszym budynkiem w prawo). 

Wokół jeziorka wydeptana jest jedynie wśród wysokich trzcinowisk wąska ścieżka (prawdopodobnie przez ludzi spacerujących z psami). To zresztą problem większości stawów i jeziorek: są mało dostępne, ogrodzone płotami okolicznych posesji, źle oznaczone, niewidoczne nawet dla bliskich przechodniów i w dodatku leżą na gruntach prywatnych. Pod wierzbą, na skraju gęstego trzcinowiska widnieje czerwona tabliczka z napisem: „Jeziorko Imielińskie - Użytek Ekologiczny”.

na zdjęciach: Jeziorko Imielińskie

Szuwary przez wiele lat stanowiły ostoję dla rozmnażających się tu lub migrujących 23 gatunków ptaków, jak: łabędzie nieme, perkozy, krzyżówki, łyski, kokoszki, łozówki, potrzosy, pliszki żółte, trzcinniczki, bączki, perkozy rdzawoszyjne, zauszniki, płatkonogi, szydłodzioby, mewy śmieszki, czernice i głowienki itd. (zestaw ptasich gości nieustannie się zmienia). W pobliżu jeziorka na polach można było spotkać pliszki siwe, bażanty, mazurki, szczygły, szpaki, dzwońce, makolągwy. W czasie godów żaby moczarowej jeziorko wiosną zabarwiało się na niebiesko (samce przyjmowały taki kolor). Jednak wielkokubaturowe obiekty mieszkaniowe i biurowe z garażami podziemnymi, przecieki z okolicznych szamb i objawiająca się w rozmaity sposób presja antropocentryczna skazuje tę perłę przyrody na zagładę. Odbiciem niejasnych interesów dewelopersko-biznesowych są kolejne decyzje administracyjne. 

Jak opisywała "Passa" [6], „rozporządzeniem wojewody warszawskiego z 1 IX 1993 r. ustanowiono Użytek Ekologiczny Jeziorko Imielińskie na powierzchni 10,6 ha. Rozporządzenie to zostało jednak uchylone w 1996 r. przez prezesa Rady Ministrów (za rządów SLD), na skutek bliżej nieznanych manipulacji ze strony zwolenników maksymalizacji korzyści prywatnych kosztem perły przyrody warszawskiej. Kolejne starania sprawiły, że 23 X 2002 r. pojawiło się rozporządzenie nr 90 wojewody mazowieckiego ponownie ustanawiające Użytek Ekologiczny Jeziorko Imielińskie, ale – tym razem – tylko na powierzchni 3,95 ha (co absolutnie nie zapewnia skutecznej ochrony cennego akwenu)”. Na starych zdjęciach istnieje tabliczka z rezerwatem przyrody.

Tunel Południowej Obwodnicy Warszawy będzie przebiegał kilkaset metrów od jeziorka i prawdopodobnie dokończy niechlubnego dzieła. Od wielu lat lustro wody wskutek obniżania się wód gruntowych stopniowo zarasta. Obecnie została z dawnego areału ok. 1/3. Zaznaczanego wciąż na mapach wąskiego drugiego zbiornika bliżej ulicy Puławskiej już właściwie nie ma. W obronę jeziorka włączyli się okoliczni mieszkańcy oraz organizacje ekologiczne (m.in. Liga Ochrony Przyrody, Stowarzyszenie Ekologiczny Ursynów), wielokrotnie alarmowały też media [7]. Jak dotąd nie udało się ustanowić tu rezerwatu. Użytek ekologiczny ma znacznie niższą rangę, chroni cenne przyrodniczo, ale mniejsze pozostałości ekosystemów. W 2008 roku został wykonany projekt rewitalizacji Jeziorka Imielińskiego wraz z zagospodarowaniem terenów przyległych. Zostało zorganizowane spotkanie z udziałem współwłaścicieli terenu (Wspólnota Gruntowo-Wodna: 31 udziałowców i 3 osoby fizyczne), dyskutowano m.in. o planach odsprzedaży tego terenu dzielnicy. Delegatura Biura Gospodarki Nieruchomościami wyceniła ten teren na 2,8 mln złotych a tereny przyległe na 4,3 mln [8].

na zdjęciu: Jeziorko Imielińskie - całkowicie zarośnięte

Starsze opracowania przyrodnicze z lat 1974-1999 stwierdzały jeszcze dobry stan jeziorka „powierzchnia i poziom lustra wody nie uległy zasadniczej zmianie” [9] i odnotowywały głębokość 1,5 m. Obecnie na miejscu w zasadzie można dostrzec tylko trzciny, trzciny i... trzciny. Zagadnęłam więc „tubylca” mieszkającego w pobliżu jeziora od 1954 roku i dowiedziałam się kilku niesamowitych faktów.

Kiedyś jeziorko miało prywatnego właściciela, który o nie dbał i użytkował (obecnie ponad 40 właścicieli). Na wychodzącym w jeziorko pomoście stała drewniana budka, z której karmił ryby i ptaki. Można tu było złowić liny, szczupaki, karasie. Odkąd właściciel wyjechał do Izraela (w latach 60-tych lub na początku siedemdziesiątych XX w.), stan zbiornika stopniowo się pogarszał. Obecnie jeziorko jest tak zarośnięte, że aż strach wejść w trzcinowisko, w którym żyją dziki, lisy porywające okoliczne kury – mówi mój rozmówca. Czasem słychać odgłosy łabędzi wychowujących młode. Kiedyś ponoć zjawił się jakiś Amerykanin, który chciał od gminy kupić/wydzierżawić miejscowy teren, zorganizować tu molo, poustawiać ławki i urządzić teren rekreacyjny z prawdziwego zdarzenia. Odstraszony jednak podaną ceną odjechał. „Przecież tu kilka razy tyle trzeba jeszcze włożyć w to jeziorko, samego szlamu jest pewnie z metr!” - denerwuje się mój rozmówca. Żałuje, że tu zamieszkał: odstraszające są komary i roznoszący się latem smród zgnilizny.

Jadę dalej, za wyścigi konne, szukam Stawów Berensewicza. Długo kluczę dróżkami, których układ nie zgadza mi się z nijak z mapą Ursynowa, ale po spytaniu dozorcy na parkingu jednego z licznych okolicznych hoteli, trafiam w końcu nad jakiś staw (należy kierować się ulicą Łączyny, a potem boczną drogą w lewo tuż za hotelem Warsaw Plaza). Zdjęcie dołączone na mapie także się nie zgadza. Widnieje na nim bowiem zagospodarowane lustro wody otoczone alejkami, a ja widzę głęboki i niedostępny zbiornik ogrodzony ze wszystkich stron płotem i całkowicie porośnięty rzęsą wodną, po drugiej stronie stoją ruiny starego budynku - dworu Wyczółki. Obok jacyś młodzi mężczyźni piją piwo, ślepa, uliczka kończy się bramą. Czyli teren nie zachęca do spacerów, choć mógłby, bo jest rzeczywiście malowniczy, zbiornik wodny znajduje się na terenie dużego, 3 ha dawnego parku angielskiego. Obecnie wydaje się, że park leży odłogiem. Szkoda!

na zdjęciach: Stawy Berensewicza

Stawy Berensewicza są tak naprawdę dwa: dolny większy i górny -  mniejszy. Na środku stawu górnego znajduje się wyspa, która w przeszłości była połączona z lądem za pomocą mostu, usytuowanego od strony północnej, po którym zachowały się tylko kamienne przyczółki (por. artykuł o historii dworu Wyczółki [10]). Staw został zrekultywowany w 2004 roku przez dzielnicę Ursynów w celu retencjonowania wód z Potoku Służewieckiego (choć leży na prywatnej posesji [11]). Potok Służewiecki wskutek dużych opadów, czy wiosennych roztopów, regularnie zamieniał się w rwącą rzekę i od lat zalewał mieszkańców, nie tylko naszej dzielnicy.

Program małej retencji jest realizowany na Ursynowie od 1998 roku. Zrekultywowano już 11 zbiorników wodnych (do grupy zbiorników objętych pracami budowlanymi należą: Stawy Berensewicza [12], Staw Wyścigi, Staw Krosno, Staw Kądziołeczka, Oczka wodne Moczydło - 3 zbiorniki: nr 1, nr 2 i nr 3, Staw Czyste, Staw Pozytywka, Staw Wąsal, Jezioro Zgorzała, planowana jest rekultywacja Stawu Zabłockiego). Np. rekultywacja Stawu Pozytywka kosztowała 746 094,97 zł. Były także plany korekty granic naszej dzielnicy, właśnie ze względu na trudności w utrzymaniu infrastruktury zapobiegającej powodziom (burmistrz P. Guział chciał ze względów historycznych i przyrodniczych włączyć do Ursynowa dolinę Potoku Służewieckiego, aby m.in. odtworzyć Staw Służewiecki, co ostatnio uczyniono oraz teren Józefosławia i Julianowa, na terenie których leżą niekonserwowane rowy melioracyjne przyczyniające się do podtopień południowych rubieży Ursynowa [13]. Takie podtopienia zdarzyły się np. w czerwcu 2010 r., gdy wiele garaży i piwnic na Zielonym Ursynowie znalazło się pod wodą.

W okolicy leży jeszcze Staw Wyścigi (na terenie Toru Wyścigów Konnych Służewiec, w pobliżu ulicy Bokserskiej i alei Wyścigowej). Także przez ten staw przepływa Potok Służewiecki, zbiornik ma charakter retencyjny, w związku z tym także był rekultywowany w 2007 roku.

na zdjęciach: okolice Jeziora Grabowskiego i samo jezioro

W poszukiwaniu kolejnego jeziora znad Stawów Berensewicza udaję się na południe ulicą Poloneza. Bardzo szybko mijamy nowopowstające budynki oraz morze dźwigów i wjeżdżamy w malowniczy i zupełnie zielony teren. W dali, po prawej stronie, majaczy linia łaty małego osiedla domków-bliźniaków. Robię zdjęcie, gdzieś na środku wielkiej zieleni, powinno być Jezioro Grabowskie (inna nazwa to Staw Grabowski). Uliczki wiodącej doń na mapie nie możemy znaleźć. Skręcamy w kolejną (ulica Pląsy), a potem odbijamy w prawo, na szczycie pagórka, polną drogą. Jest! Dzikie i piękne! Duże lustro wody (choć nie pierwszej czystości), stosunkowo mało zarośnięte trzcinami, wokół wierzby, prowizoryczny pomost i kaczki pluskające się w wodzie. Wokół jeziorka biegnie mała dróżka, są ślady po ogniskach.

na zdjęciu: rejon Jeziora Grabowskiego

Jeśli miałabym rekomendować utworzenie rezerwatu przyrody, to ten zbiornik znakomicie się nadaje! Ma powierzchnię aż 2 ha. Na szczęście miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego chroni to miejsce przed zabudową. Stwierdzono tu występowanie 48 gatunków ptaków jak: perkozek, perkoz rdzawoszyi, łabędź niemy, głowienka, czernica, wodnik, łyska, sieweczka rzeczna, czajka i kaczka krzyżówka, 14 gatunków ryb, 6 płazów oraz 4 gatunki ssaków. Wokół, na dużym obszarze rozciągają się dzikie łąki. Jezioro ma się chyba stosunkowo dobrze, być może dlatego, że zasilane jest poprzez Kanał Grabowski, który jest jednym z dopływów Potoku Służewieckiego. Mam nadzieję, że nigdy nie zostanie otoczone lasem... dźwigów, a potem biurowców i magazynów, które wyrastają już wszędzie dokoła.

 na zdjęciu: Staw Zabłockiego

Jedziemy dalej. Leżący w dolinie Staw Zabłockiego jest wciśnięty między jednorodzinną zabudowę. Wzdłuż linii trzcin biegnie jakaś droga, ale jest tak zarośnięta, że aż strach nią ruszyć. Dowiaduję się, że poprzez Kanał Krasnowolski jezioro ma połączenie ze Stawem Kądziołeczka. Tu także królują trzciny, na zdjęciu satelitarnym widać tylko małą szparkę lustra wody. Z drugiej strony jeziorko spina odnoga trasy szybkiego ruchu S-2 wspinająca się łukiem. Jeziorko także z tej perspektywy jest niewidoczne. Aż dziw bierze, że niedawno lęg wyprowadziła tu gęś gęgawa. Staw Zabłockiego razem ze stawami Krosno i Kądziołeczka stanowi "pasmo jeziorek Pyrskich". Staw Kądziołeczka leży w obrębie osiedla Jeziorek Północnych, niedaleko ulic Oberka, Sztajerka i Hołubcowej (dojście od ulicy Hołubcowej i dalej udając się na południe, skręcamy w lewo ulicą Sztajerka). Był rekultywowany w latach 2004-2006, pogłębiony o ok. 1 m (ma połączenie z innymi stawami za pomocą Kanału Krasnowolskiego). Rada Warszawy postulowała uchwałą z 23 września 2010 [14] roku włączenie go do ciągu zieleni parkowej, jednak bezpośrednie sąsiedztwo S-2 i tu nie służy odpoczynkowi. Obok Stawu Kądziołeczka znajduje się drugi, mniejszy bezimienny staw (na starszych mapach i opracowaniach jest ich kilka).

na zdjęciach: dzielnicowe plany dot. rekultywacji Stawu Zabłockiego

Z ulicy Kujawiaka skręcam w ulicę Gawota. Jedziemy przed siebie i dosłownie nagle, zza linii bloków po prawej stronie, wyskakuje spory malowniczy staw, z widocznymi w dali resztkami starego pomostu, to Staw Krosno. Ale jest dostępny tylko z jednej strony, bo ogranicza go asfalt ulicy, z drugiej płot miniosiedla, a z trzeciej zarośla. Z czwartej wśród krzewów na nieco stromym brzegu wije się mała ścieżka, na której przycupnął tata z synkiem łowiący ryby.

Na dziś mam już dość przelotnych opadów deszczu, które nieco nas zmoczyły. Wracam pamięcią do podobnej wycieczki sprzed roku, tym razem po południowej linii Ursynowa.

na zdjęciu: Staw Krosno

Wówczas eskapadę rozpoczęłam od przedarcia się przez Las Kabacki (na jego terenie znajdują się także sztuczne punkty wodopoju dla zwierząt, utworzone w połowie XIX wieku przez zarządców hrabiego Branickiego. Pisałam o nich przy okazji przybliżania historii Lasu Kabackiego [15]). Dziś w kwartałach 15, 16, 23, 31 natkniecie się na połowicznie zabagnione i zarośnięte zbiorniki z drewnianymi kładkami, co ilustrują zdjęcia.

Po przedarciu się przez Las Kabacki niestety nie możemy namierzyć widocznych na mapie kilku zbiorników wodnych (Staw Lipkowski, Stawy Glinianki Pod Lasem, Staw Krzewiny). Wszędzie dokoła widnieją ogrodzone domy jednorodzinne. Kilka podejść i nic. Jak się okazuje po rekonesansie internetowym, Staw Lipkowski znajduje się na terenie eleganckiego osiedla Willa Laguna (ulica Jagielska) zawierającego w swoim obrębie Park Lipkowski z odnośnym jeziorem, formalnie to jeszcze Ursynów, rejon Dąbrówki. W "Kurierze Warszawskim" z dnia 25 czerwca 1898 roku czytamy: „Produkcja cegły będzie jeszcze większa w roku przyszłym, bo wczoraj otwarto nową cegielnie w Dąbrówku pod Piasecznem, założoną przez spółkę, do której należą Ksawery hr. Branicki, p. Ujazdowski i inni”. Wszystko wskazuje na to, że istniejące 3 zbiorniki wodne (Stawy Glinianki Pod Lasem) to pozostałości cegielni [16]. Znajdujący się w tej części Ursynowa spory Staw Krzewiny (przy ulicy Jaskółczej) również znajduje się w rękach prywatnych, a właściciel nie wyraził zgody na jego rekultywację.

Po przeniesieniu się na drugą stronę ulicy Puławskiej, mamy ten sam problem z odnalezieniem zaznaczonych na mapie zbiorników wodnych (mowa o Stawie Małym, Czyste i Nowe Ługi na prawo od ulicy Sarabandy patrząc w kierunku na północ). Staw Czyste (to właściwie zespół trzech stawów) także był już rekultowywany w ramach programu „małej retencji”, jest ogrodzony i leży na posesjach prywatnych. Dostęp do Stawu Małego jest możliwy drogą miedzy posesjami od ulicy Sarabandy, a do regularnie prostokątnego Stawu Nowe Ługi przez pola od strony ulicy Baletowej. Bezpośrednio przy skręcie z ulicy Puławskiej znajduje się także niedostępny kolejny tzw. Głęboki Staw. Widoczna na zdjęciu satelitarnym nieregularna linia trzcin także wskazuje na jego stopniowe zarastanie.

na zdjęciach: Staw Wąsal

Miłym zaskoczeniem są leżące na uboczu stawy Wąsal i Pozytywka (jak wspominałam, nie są to klasyczne, wykopane przez ludzi stawy, ale małe, polodowcowe  jeziora wytopiskowe). Znajdują się na tzw. Zielonym Ursynowie - jadąc od ulicy Puławskiej udajemy się ulicą Katarynki, a dalej ulicą Pozytywki. Oba włączone są w system zbiorników retencyjnych, oba mają dostępne, porośnięte trawą i nielicznymi drzewami brzegi, dostępne lustro wody. Oba znajdują się na terenach prywatnych, o czym informują stosowne tabliczki. Na brzegu można usiąść i chwilę odpocząć, popatrzeć na łyski i kaczki, niektórzy karmią je z drewnianego pomostu. Nie wolno jednak łowić tu ryb.

Z ursynowskich jezior nie przedstawiłam jeszcze Stawu (Jeziora) Wingerta i Stawu Szyja. Pierwszy znajduje się w rejonie ulicy Farbiarskiej, Ludwinowskiej i Głuszcza. Drugi - w bezpośrednim sąsiedztwie węzła Okęcie i trasy S-2,  na zdjęciach satelitarnych jest prawie całkiem zarośnięty (więc chyba nie warto tam się zapuszczać). Kim był Wingert i czym zasłużył się dla Ursynowa? Nie udało mi się na razie tego ustalić.

 na zdjęciu: Staw Pozytywka

Finał kolejnej już wycieczki, drugie najbardziej znane z ursynowskich jezior – Jezioro Zgorzała. W grupie pyrskich jezior wytopiskowych jest największym zanikającym zbiornikiem wodnym (powierzchnia ok. 20 ha), znajduje się w rejonie ul. Trombity. Na starych, carskich mapach widnieje jako las bagienny). Oczekiwałam dużo, ale niestety za pierwszym razem rozczarowałam się, nie poziomem włożonej pracy rekultywacyjnej, bo widać starania ursynowskiego magistratu, są kamienne bloki w siatce, kosze i ławki, widnieją nasadzenia roślinne, ma być jeszcze trawiaste boisko i zostaną dosadzone drzewa w ramach projektów z budżetu partycypacyjnego. Tyle tylko, że przedmiot tych starań, czyli woda, w dużej mierze wyparowała.

Z opisu hydrologicznego dowiaduję się, że problemem jest odcięcie jeziora od dopływów i niski poziom wód gruntowych. W porze suchej zostają tylko maleńkie stawy i podmokłości, pozostałości po Jeziorze Zgorzała były/są (?) zasypywane ziemią z wykopów budowlanych. Kiedy udałam się tam po raz kolejny w tym roku, poziom opadów był zdecydowanie wyższy i Jezioro Zgorzała wyglądało już nie jak bajoro, ale rzeczywiście jak jezioro (choć niezbyt głębokie, bo ma około 1 m). Rodzina łabędzi z popielatymi młodymi dopełniała jego uroku.

na zdjęciu: Jezioro Zgorzała

Ekolodzy nazwali je „jeziorem niezgody” z powodu braku odpowiednich ekspertyz i niezachowania należytych względów ochrony przyrody podczas rekultywacji w 2012 roku (nie uzyskano stosownej zgody na niszczenie siedlisk gatunków prawnie chronionych, m.in. perkoza zausznika, perkozka, trzcinniczka, kropiatki, czy kumaka nizinnego). Dziś echa tej dyskusji już nieco umilkły, przyroda musi radzić sobie sama, a mieszkańcy Ursynowa, dla których tak dużym staraniem udostępniono ten zbiornik i tak w zasadzie bardzo rzadko tu zaglądają.

na zdjęciach: Jezioro Zgorzała

Gdy wróciłam do domu i zaczęłam sprawdzać na mapach trasę, którą przebyłam, okazało się, że to nie koniec przygody. Czekało mnie jeszcze kilka niespodzianek. Porównując dwie książkowe mapy Warszawy oraz oddzielną mapę Ursynowa oraz mapy satelitarne - zorientowałam się, że istnieją olbrzymie rozbieżności. Wiele zbiorników w ogóle nie widniało na mapie, a inne, nie były aktualizowane (zmniejszające się  lustro wody). Nie zdziwcie się więc, jeśli na waszych mapach wielu jezior po prostu... nie będzie. To efekt nonszalancji, ale czyjej? Kartografów? Urzędników? Czy nas, mieszkańców? 

Nawet w najbardziej dokładnym spisie ursynowskich jezior, nie jest wymienionych np. 5 małych zbiorników wodnych po obu stronach ulicy Sarabandy, brakuje sporego stawu pomiędzy ulicą Hołubcową i Tyrolską (choć są wymienione inne, mniejsze). Gdzie indziej nie zgadza się także lokalizacja niektórych jezior i ulic (Stawy Berensewicza i ulica Łączyny), funkcjonuje różna pisownia nazw. Na mapie Warszawy z 2007 roku (wydanej przez Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych) nie ma np. Stawu Krosno ani największego przecież Jeziora Zgorzała. Na mapie Warszawy wydawnictwa Demart z 2012/2013 roku, mimo, że jest zaznaczony mały bezimienny staw na osiedlu kabackim, nie są zaznaczone trzy, o wiele od niego większe kabackie oczka wodne nr 1, 2 i 3. Dla ursynowskich turystów zdecydowanie polecam więc najpierw zapoznanie się z mapą satelitarną (zdjęcia też nie zawsze są aktualne), a dopiero potem wyruszanie w teren.

Z tych jezior, które odwiedziłam, w celach wycieczkowo-rekreacyjnych można wybrać się nad dzikie Jezioro Grabowskie, Stawy Wąsal i Pozytywka (są estetycznie zagospodarowane), Jezioro Zgorzała (z tych samych powodów) oraz Oczko Moczydło 2 (w Parku Moczydło). Reszta nieco odstrasza niedostępnym położeniem, wciśnięciem między budynki, osacza hałasem przejeżdżających samochodów lub jest nie doinwestowana (np. Oczko Moczydło 1, które leży tuż pod lasem).

na zdjęciu: Oczko Moczydło 1

A kiedy już się tam wybierzecie, obejrzycie, zastanówcie się, czy my, mieszkańcy Ursynowa nie powinniśmy mocniej dopominać się o zachowanie tego cennego przyrodniczego dziedzictwa? Może powinniśmy zacząć od nadania im nazw (oczka nr 1,2 i 3 na Kabatach, staw przy ulicy Jeziorki)? Dlaczego tak mało ukazało się publikacji na temat ursynowskich jezior, skoro jesteśmy w tej dziedzinie warszawską potęgą? Dlaczego np. Jezioro Grabowskie czy bardziej znane, Imielińskie nie są jeszcze rezerwatami? Dlaczego jeziora ursynowskie są nieco lekceważąco nazywane „oczkami wodnymi [17] i nigdzie w oficjalnych dokumentach nie funkcjonuje wspólna nazwa, np. Małe Pojezierze Ursynowskie, pomimo ponad 26 zbiorników wodnych? Zadbajmy o to cenne przyrodnicze dziedzictwo. Fakt, że jeziora znajdują się w rękach prywatnych nie powinien nikogo odstraszać. Zróbmy coś zanim Pojezierze Ursynowskie zupełnie zniknie, czy to wyschnie, czy zostanie przytłoczone przez budownictwo lub drogi. Szczytem naszej ignorancji w tym temacie był dla mnie fakt, że kiedy zapytałam mężczyznę uprawiającego jogging o drogę do Jeziora Grabowskiego, nie umiał mi jej wskazać, choć znajdował się w odległości... 70 metrów od niego. Sama wielokrotnie wcześniej przejeżdżałam dosłownie obok Oczka Moczydło 1, zupełnie o nim nie wiedząc...

Gdyby jednak ktoś nadal miał wątpliwości, że na Ursynowie są jednak najprawdziwsze jeziora, to proszę sprawdzić ogłoszenia: kupię dom nad jeziorem/Ursynów. Niektórzy właściciele posesji zwłaszcza nad Jeziorem Zgorzała, Lipkowskim urządzili sobie swój mały, własny, malowniczy,  wodny raj. Mi z pewnością o tym temacie będą przypominać czaple i klucze żurawi, które nieraz przelatują nad głową, na Ursynowie oczywiście!

************

[1] „Opracowanie ekofizjograficzne do studium zagospodarowania przestrzennego” 2006 Tab. 3 s.34-35).

[2] http://www.architektura.um.warszawa.pl/sites/default/files/files/Ekofizjografia_tekst.pdf

[3] Ostatnia „Ekspertyza hydrologiczno-przyrodnicza Jeziorka Imielińskiego” (1999 r., s.63).

[4] „Opracowanie ekofizjograficzne...”

[5] http://forum.oczkowodne.net/printview.php?t=3029&start=0&sid=5bf0e52dc8057d846b5f8cc3dd9723dc

http://www.zielonakamera.pl/w-lesie-i-na-lace/rzekotkowy-staw-przed-dewastacja

http://www.zielonakamera.pl/w-lesie-i-na-lace/dewastacja-rzekotkowego-stawu http://www.zielonakamera.pl/w-lesie-i-na-lace/moc-urzedowego-zakazu

[6] http://www.passa.waw.pl/artykul/wciaz-zagrozona-perla-przyrody,705?ref=1

[7] http://www.zw.com.pl/artykul/176,254369_Ursynow_straci_Jeziorko_Imielinskie_.html http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,67305,5255541,Jeziorko_Imielinskie_wysycha__blokowisko_rosnie.html

http://www.proekologia.pl/e107_plugins/content/content.php?content.7363

http://www.siskom.waw.pl/zagospodarowanie/ursynow-zach-cz-zachodnia-a/uchwalenie/mpzp_Ursynowa_Zachodniego_czesc_zachodnia_A_TEKST_PLANU.pdf

[8] http://archiwum.ursynow.pl/data/interpellations/260-1-odp.pdf

[9]  „Ekspertyza hydrologiczno-przyrodnicza Jeziorka Imielińskiego” (1999 r., s.62).

[10] http://www.haloursynow.pl/artykuly/dwor-na-wyczolkach-kawal-zapomnianej-historii-ursy,5859.htm

[11] http://archiwum.ursynow.pl/page/index.php?str=415&date=2005-04-00&id=531

[12] Spotykana jest także pisownia „Beręsewicza”, podobnie jak Staw Księży- albo Stawy Księże.

[13] http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/burmistrz-ursynowa-chce-korekty-granic-dzielnicy,1292361,art,t,id,tm.html

[14] http://www.mapa.um.warszawa.pl/mapaapp/dane/plany/Ursynow/12.13.pdf

[15] http://www.haloursynow.pl/niezbednik/las-kabacki,74

[16] http://www.przegladpiaseczynski.pl/historia/podaj-cegle

[17] http://www.sport.ursynow.waw.pl/page/index.php?str=1175