REKLAMAA1-TEFAL   01.01.2021  -  01.02.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ25 grudnia 2020, 15:07 komentarzy 6
    Barbara i Mariusz Przedpełscy oraz Lila Małgorzata Adasiak

    Barbara i Mariusz Przedpełscy oraz Lila Małgorzata Adasiak (AŁ)

    Barbara i Mariusz Przedpełscy od prawie czterdziestu lat prowadzą na Natolinie zakład fotograficzny. Historia ich pracowni to również historia Ursynowa i jego mieszkańców. O początku swojej pracy, zmianach jakie następowały na przestrzeni dekad i przyszłości fotografii opowiedzieli nam właściciele studia przy ulicy Meander.

    Już trzecie pokolenie odwiedza pracownię fotograficzną w Pasażu Natolińskim. Można tu zamówić m.in. zdjęcia ślubne, portretowe oraz sesje rodzinne. W czasach, kiedy zrobienie zdjęcia jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej i każdy z nas ma ich setki, a nawet tysiące w komputerze czy komórce, profesjonalna fotografia wciąż jest w modzie. Nie brakuje klientów zamawiających rekonstrukcję zniszczonych fotografii, którzy doceniają pamiątki rodzinne.

    Od jak dawna pracujecie Państwo na Ursynowie?

    Pierwszy zakład mieliśmy w suterenie bloku przy ulicy Meander 14, który wówczas w 1982 roku był na końcu Ursynowa. Wychodziło się wieczorem i żywego ducha nie było, wokół tylko pola, jak na wsi. Do dziś zostało z tego kilka drzew owocowych. Nie było nic, nawet sklepu spożywczego.

    Widok z ostatnbich bloków Natolina - 1984 rok - fot. M.Przedpełski

    Jak się tam zadomowiliśmy, to marzyliśmy, żeby chociaż zbudowali coś jeszcze, żebyśmy mieli klientów. Byliśmy na takim zaciszu, że pracę zbieraliśmy z miasta, z innych dzielnic, dzięki czemu udało się nam przetrwać i rozwinąć z pomocą naszych pracowników. A dalej to już poszło.

    Trwa budowa osiedli natolińskich - 1982 rok - fot. M. Przedpełski

    Łatwo zapewnie nie było?

    Technologia zaczęła się bardzo zmieniać, a nasze plany rosnąć. Kupiliśmy maszynę samokopiującą zdjęcia, ale przede wszystkim chcieliśmy wyjść do ludzi. Byliśmy schowani w przyziemiu pod czternastką, mało o nas było wiadomo, dlatego na sąsiednim najwyższym wówczas bloku zamontowaliśmy neon “FOTO”. Było go wówczas widać nie tylko z Płaskowickiej, ale nawet od strony Wyścigów. Każdy, kto wjeżdżał do dzielnicy widział, gdzie jest fotograf, dodajmy - jedyny wtedy na Ursynowie. Dużo nas to kosztowało, to były ogromne pieniądze. Byliśmy zadłużeni, ale z ogromnymi ambicjami i chęcią do pracy. Mieliśmy po dwadzieścia parę lat, będąc ogromnie nakręceni na sukces.

    Zmieniliście lokalizację. Wyszliście z sutereny i dziś macie zakład w zupełnie innym miejscu.

    Kiedy zbudowano blok przy Meander 2 oprócz mieszkań były też lokale usługowe. Zapewne w perspektywie był już tu zaplanowany pasaż handlowy, czego my wtedy nie byliśmy świadomi. Początkowo tu, gdzie dziś jesteśmy, był inny zakład fotograficzny. “Polifoto” było dla nas konkurencją, mieli lokal w dobrym miejscu, widocznym dla ludzi, ale nie wytrzymali zmiany technologicznej. Około 1984 roku oni się wycofali, a my wygraliśmy przetarg i przejęliśmy po nich lokal. Zaadoptowaliśmy go na własne potrzeby i do dziś w nim pracujemy.

    W tamtych czasach, pomimo że wokół były prowizoryczne baraki, blaszane budy handlowe zwane szczękami, to ludzie żyli nadzieją. Rodziły się dzieci, robili chrzciny, komunie i wszystko chcieli uwiecznić na zdjęciach. Raz mieliśmy w studiu dużą ponad dwudziestoosobową rodzinę. Przez ładnych parę lat współpracowaliśmy z polską telewizją. Ich fotografowie obrabiali u nas zdjęcia, wywoływali negatywy np. robiliśmy odbitki z festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu.

    Bardzo wiele się od tamtych czasów zmieniło. Dziś, żeby zrobić zdjęcie nie trzeba iść do fotografa, wystarczy mieć telefon. Jak państwo oceniacie tę technologiczną rewolucję?

    Fotografia typowo usługowa niestety upada. Starsze pokolenia jeszcze wymuszają na młodych klasyczne zdjęcia. Chcą mieć wizerunki swoich dzieci i wnuków na papierze, a nie w komputerze lub w telefonie.

    Zasmuca mnie fakt, że młode pokolenie będzie miało dziurę w życiorysie. Nie będą mieli trwałych pamiątek, zdjęć, po które będą mogli sięgnąć w przyszłości. Kiedyś modne były slajdy, ale ich pokazywanie było kłopotliwe, wiązało się z zamieszaniem w domu. Podobnie ze zdjęciami w komputerach i telefonach. Jest ich dużo, są szybko przeglądane i szybko zapominane. Natomiast fotografia na papier przełożona w albumie ma swoją historię i wartość. Poza tym wiele osób nie ma dziś swojego własnego zdjęcia, co niestety okazuje się w przykrych okolicznościach, kiedy potrzebna jest fotografia na nagrobek. Zanika też tradycja robienia zdjęć ślubnych w studiu. Oczywiście wyglądają one inaczej niż te robione w plenerze, ale to dwie różne rzeczy.

    Smutne jest też, że ludziom nie zależy teraz na jakości zdjęć, nie wiedzą nawet jak należy fotografować, byle dużo i szybko. 

    Pracownia nadal jednak funkcjonuje, jak widać nie poddajecie się.

    Fotografujemy wszystko - od myszki po krawaty, duże i małe psy, martwą naturę. Jako jedyni na Ursynowie wywołujemy filmy czarno-białe na zimno w ciemni i na gorąco w maszynach. Wierzymy, że prawdziwa fotografia się odrodzi. Nadzieją napawają młodzi ludzie, przychodzący ze zdjęciami ciotek, babć prosząc o ich rekonstrukcję. Klasyczne fotografie na papierze mogą przetrwać wojny i różne zawieruchy o czym świadczą stuletnie eksponaty w naszej studyjnej galerii.

    Dziękuję za rozmowę

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 74

    • 45
      BARDZO PRZYDATNY
    • 7
      ZASKOCZONY
    • 13
      PRZYDATNY
    • 7
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 1
      BRAK SŁÓW

    6Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~feniciti 6 16 dni temu

      Pan Mariusz ma calkowita racje. Nosniki elektroniczne sa skrajnie nietrwale. Utrata dysku, jesli nie zarchiwizowalislmy zdjec = koniec pamiatek z wakacji. Kto cos zarchiwizowal na dyskietkach, ten wie, jak ulotne sa nosniki elektroniczne. Dlatego najcenniejsze zdjecia nalezy wydrukowac. W wielu zamoznych panstwach Europy w kazdym wiekszym sklepie stoja cale armady automatow do drukowania zdjec. Po wakacjach, itp. momentach sa wrecz oblegane. Inny przyklad: Wikipedia ma tysiece wolontariuszy, ktorzy juz teraz drukuja i przechowuja w domach jej zawartosc, by mozna ja bylo uratowac w razie ataku czy jakiejs awarii.

      Edytowany: 16 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Analityk 5 21 dni temuocena: 67% 

      Wszyscy umrzemy!

      Edytowany: 21 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Graf ramolo 4 22 dni temuocena: 100% 

      Ja pamietam fotografa z koncertowej.

      Edytowany: 22 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Gruby 3 22 dni temu

      Pamiętam lokal na meander 14 jeszcze z lat 90-tych więc ta przeprowadzka to raczej w 94

      Edytowany: 22 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Pyton 2 17 dni temu

      Ja u fotografa za poczta mialem robione zdjecia becikowe, czy jak to sie zowie.

      Edytowany: 17 dni temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~W(BJS) 1 22 dni temuocena: 100% 

      Co racja , to racja .

      Edytowany: 22 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2347 sekundy
    REKLAMAA2 DaGRASSO / KUCHARKI   14.11.2020 - 13.02.2021