REKLAMAA1 QCLINIQUE 22.11.2021 - 21.02.2022
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ23 października 2021, 12:34 komentarzy 7
    al. KEN -

    al. KEN - "brama wjazdowa" na Ursynów - 2006 rok (Primorsk)

    Aleja KEN – główna oś i najbardziej reprezentatywna ulica Ursynowa. Nie ma pewnie mieszkańca naszej dzielnicy, który choć raz się nią nie przeszedł lub nie przejechał. Ale czy wszyscy wiedzą, jak powstawała oraz czym była sama KEN? Ile wspólnego ma z popularnymi lalkami?

    - KEN? To ten chłopak lalki Barbie? - zastanawiała się kiedyś mieszkanka Ursynowa. Nie, zdecydowanie nie chodzi o plastikową figurkę, kiedy mowa o alei ciągnącej się od Doliny Służewieckiej do Lasu Kabackiego. Pełna nazwa ulicy stanowiącej wizytówkę naszej dzielnicy to aleja Komisji Edukacji Narodowej – pierwszego w Europie organu władzy centralnej zajmującego się oświatą.

    Ale jak to się stało, że to właśnie Rzeczpospolita Obojga Narodów jako pierwsza na Starym Kontynencie zdecydowała się na powołanie ówczesnego odpowiednika ministerstwa edukacji? Odpowiedź jest zaskakująco prosta – potrzeba matką wynalazków. W sierpniu 1773 roku papież Klemens XIV zdecydował o kasacie jezuitów – zakonu, bez którego oświata w Rzeczypospolitej praktycznie nie istniała. Król i szlachta stanęli wówczas pod ścianą. Polsce i Litwie groził upadek edukacji.

    Komisja na cito

    Potrzebne były zdecydowane działania. Dlatego też na wniosek Stanisława Augusta i za zgodą rosyjskiego posła Ottona Magnusa von Stackelberga – po pierwszym rozbiorze udział Rosjan w sprawowaniu władzy w Rzeczypospolitej był normą – Sejm Rozbiorowy zdecydował się na powołanie 14 października 1773 roku Komisji Edukacji Narodowej.

    Aktu ustanowienia Komisji Edukacji Narodowej - tzw. Metryka Litewska dz. IX nr 98

    Pierwszym prezesem Komisji w składzie 4 posłów i 4 senatorów – reprezentantów Korony i Litwy – został biskup wileński Ignacy Jakub Masalski. Jednak prawdziwym twórcą KEN i głównym reformatorem był Hugo Kołłątaj – wybitny polityk, mąż stanu i oświeceniowy pisarz. Komisja pod patronatem króla i stronnictwa rodziny Czartoryskich zwanego „Familią” cieszyła się niezależnością. Środków pieniężnych dostarczał jej majątek przejęty po jezuitach.

    W ramach reform przeprowadzonych przez Komisję szkolnictwo w Rzeczypospolitej zostało podzielone na trzy etapy. Pierwszym były szkoły parafialne. Trafiały do nich głównie dzieci chłopów i mieszczan. Co zdolniejsi przechodzili następnie do państwowych szkół powiatowych, gdzie uczęszczali także szlachetnie urodzeni. Ostatnim szczeblem edukacji była nauka na uniwersytecie, a dokładnie dwóch – w Krakowie i Wilnie. Natomiast administracja szkół uległa hierarchizacji. Na najwyższym stopniu stała oczywiście KEN. Tuż pod nią znalazły się uniwersytety. Natomiast uczelniom podlegały szkoły wydziałowe, a tym szkoły podwydziałowe.

    Kaganek oświaty

    Zmiany dotknęły nie tylko organizację szkół na terenie Rzeczypospolitej, ale także samego systemu edukacji. Dotychczasowy w wydaniu jezuickim skupiał się na teologii, spychając inne przedmioty na bok. Reformy przeprowadzone przez KEN szły w zupełnie innym kierunku – oświecenia. W 1775 roku z inicjatywy ks. Grzegorza Piramowicza oraz Ignacego Potockiego powstało Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych. Skupieni w nim uczeni pracowali nad opracowywaniem i wydawaniem nowych podręczników szkolnych. Zarządzenia Komisji obowiązywały – z różnym skutkiem – także w szkołach prowadzonych przez pozostałe w Rzeczypospolitej zakony.

    Komisja Edukacji Narodowej działała prężnie do 1789 roku. Wówczas to wpływy polityczne jej twórców zaczęły wyraźnie spadać. KEN stała się także ofiarą Konstytucji 3 Maja – aby ją uchwalić, konieczna była rezygnacja z wielu reformatorskich pomysłów dotyczących edukacji. Komisję dobiła konfederacja targowicka. Wśród targowiczan znalazł się nawet Ignacy Jakub Masalski, który jako prezes KEN dopuścił się nadużyć finansowych i w 1776 roku został z tej funkcji usunięty. Wielu członków Komisji ze względu na swoją reformatorską działalność musiało salwować się ucieczką z kraju – groziła im kara śmierci. Ostatecznie KEN funkcjonowała do 1794 roku, a cały wypracowany przez nią dorobek przepadł wraz z Rzecząpospolitą Obojga Narodów w 1795 roku.

    A co tu robi ta KEN?

    Ale co Komisja Edukacji Narodowej ma wspólnego z Ursynowem? Wśród członków-ekspertów KEN oprócz Hugona Kołłątaja znalazły się tak znamienite osobistości jak Feliks Oraczewski, Andrzej Gawroński, Dawid Pilchowski, Franciszek Bieliński i nie kto inny jak Julian Ursyn Niemcewicz – ojciec naszej dzielnicy.

    Z początku al. KEN znana była pod inną nazwą i miała wyglądać zupełnie inaczej. W pierwotnym projekcie określona została jako Nowo-Bukowińska. Plan zakładał budowę ośmiopasowej drogi szybkiego ruchu. Od osiedli mieszkaniowych oddzielać ją miały parkingi, pasaże i zaplecza sklepów.

    Początek lat 80. XX wieku, jeszcze bez alei KEN. Widok na budujący się Dom Sztuki, za nim (żółte parterowe budynki) tymczasowe pawilony handlowe. Marek Budzyński nie pozwolił, by postawić je w głębi osiedla, chciał mieć pewność, że znikną, dlatego umieścił je na środku przyszłej alei KEN - wspominał współprojektant Ursynowa, architekt Włodzimierz Witaszewski, autor zdjęcia.

    Z czasem uznano, że lepiej będzie wykorzystać aleję jako główną oś powstającego wówczas Ursynowa. Zwłaszcza że z góry planowano poprowadzenie pod ulicą tunelu metra – środka transportu niemalże idealnego. Profesor Marek Budzyński dokonał niezbędnych poprawek, a 15 maja 1973 roku Rada Narodowa m.st. Warszawy ochrzciła przyszłą główną arterię naszej dzielnicy aleją Komisji Edukacji Narodowej.

    Aleja, aleja, dziura w ziemi, aleja

    Pierwszy powstał odcinek od Doliny Służewieckiej do ul. Bartóka – w 1976 roku. I taka to króciutka aleja funkcjonowała przez kolejne… 20 lat! Kolejna część al. KEN do ul. Ciszewskiego powstała dopiero w 1996 roku i – co ciekawe – w ogóle nie łączyła się z pierwszą. Brakujący kawałek pomiędzy Herbsta a Bartóka dobudowano rok później. W 1998 roku aleję pociągnięto do ul. Płaskowickiej, a w 1999 roku do ul. Wąwozowej. Wówczas wybudowano także jedyne w alei rondo im. Krystyny Krahelskiej.

    A tak budowę alei KEN, jako najważniejszej ulicy na Ursynowie, wspominał pierwszy burmistrz gminy Ursynów Stanisław Faliński.

    - Według wstępnych założeń KEN miał być budowany za pieniądze miejskie, ale był głównie budowany za nasze pieniądze. Troszkę miasto czasami dokładało, ale my uważaliśmy, że ma takie znaczenie dla Ursynowa i przestrzenne i gospodarcze, że trzeba w niego zainwestować, żeby później mieć z tego korzyści - mówił w wywiadzie dla Haloursynow.pl

    Nie wszyscy byli zadowoleni z budowy ulicy. - Zdarzało się, że mieszkańcy protestowali, kiedy trzeba było likwidować parkingi strzeżone tam, gdzie KEN miał przebiegać. Ale ja byłem tu nieprzejednany. Uważam, że sprawowanie władzy polega na tym, że polityk ma wizję, do której musi ludzi przekonać - dodaje.

    Po latach decyzja okazała się słuszna. Ursynów nabrał miejskiego sznytu, właśnie dzięki alei KEN i zabudowie bezpośrednio przy tej ulicy. Widać to doskonale zwłaszcza na Kabatach. Ceny nieruchomości też poszły w górę.

    - Pamiętam, jak sprzedawaliśmy na licytacji młotkowej, pierwszą działkę przy ul. Przy Bażantarni, kiedy jeszcze KEN-u nie było. Metr kosztował wtedy 70-80 dolarów, a parę lat później, sąsiednia działka została sprzedana za 500 dolarów za metr - wspomina Faliński.

    al. KEN w 2004 roku - Kabaty - jeszcze jednopasmowa. Fot. Alina Zienowicz

    Pierwsza dekada XXI wieku to głównie czas poszerzania alei. Przerobienie drogi z jedno na dwupasmową trwało do 2011 roku. W międzyczasie rozpoczęto prace nad kolejnym przedłużeniem al. KEN. I tak w 2012 roku zakończono budowę odcinka od Doliny Służewieckiej do ul. Wałbrzyskiej. Tym samym główna arteria wysokiej części Ursynowa wyszła poza naszą dzielnicę. Ale nie na długo. Już w 2016 roku władze stolicy uznały, że z mokotowskiego odcinka al. KEN żadna al. KEN. Zmieniono więc jego nazwę na al. Harcerzy Rzeczypospolitej.

    Właśnie tak wygląda historia Komisji Edukacji Narodowej oraz mierzącej ponad 5,5 km alei na jej cześć. I na pewno nie ma nic wspólnego z plastikowymi lalkami.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 19

    • 12
      BARDZO PRZYDATNY
    • 2
      ZASKOCZONY
    • 4
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    7Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Władysław 7 miesiąc temuocena: 83% 

      Czasami pytają się mnie przyjezdni mało zorientowani w historii Polski, gdzie jest ulica Kena? Wtedy odpowiadam, że biegnie równolegle do Barbie.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Wielbłąd 6 miesiąc temuocena: 100% 

      A gdzie jest ulica Wołowska? Większość tak mówi o Wołoskiej.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 6 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~DBC 5 miesiąc temuocena: 0% 

      No faktycznie, śmiejmy się z ludzi, że nie znają ulic w obcym mieście.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~szczęka 4 miesiąc temuocena: 100% 

      Wielu Ursynowian często jeździ ulicą Płaskowicką. A z drugiej strony to mamy mnóstwo rosyjskoch patronów ulic. Kto dziś jeszcze pamięta kim byli Dereniow, Wąwozow czy Cynamonow...

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 3 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Rumburak 3 miesiąc temuocena: 80% 

      Już w latach siedemdziesiątych XX w. , tj. za komuny, oczywiste było, że w stutysięcznej dzielnicy potrzebna jest wielopasmowa arteria, parkingi i sklepy. Po pięćdziesięciu latach w wolnej Polsce władcy Ursynowa uznali, że wszystko to jest zbędne.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 2 miesiąc temuocena: 67% 

      To nie władcy Ursynowa, ale małe grupy bez poparcia mieszkańców typu MJN i tym podobni. Jak to możliwe że takie organizacje biorą się za konsultowanie projektów? To "dzięki" nim forsuje się m.in. zwężenie Al. Jerozolimskich do jednego pasa.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 10 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Wielbłąd 1 miesiąc temuocena: 86% 

      Jest to możlwe właśnie dlatego, że to właśnie władcy dzielnicy i miasta wybierają ich za konsultantów. A niektóre z tych organizacji wchodzą wręcz w skład koalicji rządzącej miastem.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 6 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3434 sekundy
    REKLAMAA2 YASUMI  01.10.2021 - 31.12.2021