REKLAMAA1_DineryPL_19-06----19-07-2018
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ12 grudnia 2017, 15:00 komentarzy 5
    Listopadowe posiedzenie komisji Zielonego Ursynowa poświęcone betoniarni

    Listopadowe posiedzenie komisji Zielonego Ursynowa poświęcone betoniarni (SK)

    REKLAMA

    Partactwo urzędników odpowiedzialnych za plany miejscowe doprowadziło do paradoksalnej sytuacji. 200 metrów od domów przy ul. Pląsy może powstać betoniarnia. Z drugiej strony dzięki błędowi w planie jest szansa, by tę inwestycję powstrzymać. Jaką decyzję podejmie dzielnica? Dlaczego do tej pory plan nie został poprawiony? 

    Najpierw przypomnijmy pokrótce fakty. Przy ul. Pląsy na Krasnowoli firma Budokrusz chce wybudować węzeł betoniarski. Na podstawie zgłoszenia, zabrała się za porządkowanie terenu oraz budowę drogi dojazdowej. Przedsiębiorstwo złożyło wniosek o pozwolenie na budowę i czeka na jego rozpatrzenie przez dzielnicę. Ma już wydaną w 2015 roku decyzję środowiskową. Przeciwko budowie betoniarni protestują mieszkańcy położonych w obrębie pół kilometra osiedli.

    Plan miejscowy obejmujący rejon ul. Pląsy został uchwalony w 2010 roku z błędem - w szczegółowym opisie tego co może powstać na danych działkach, pomylono numerację. W efekcie stan prawny jest taki, że działka Budokruszu (wówczas jeszcze nie należała do tej firmy) nie ma obostrzeń co do budowy uciążliwego zakładu przemysłowego. Są one zapisane tylko w ogólnym opisie. Niechciana inwestycja może dostać od urzędników dzielnicowych pozwolenie na budowę, bo ci nawet nie będą mieli prawa go odmówić. Na razie procedura została zatrzymana, z uwagi na doniesienie, że firma nielegalnie buduje drogę. 

    Karuzela pomyłek i zaniechań

    Teraz dotarliśmy do nowych faktów. Okazuje się, że już w 2011 roku Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego m. st. Warszawy doskonale zdawało sobie sprawę z błędu w planie miejscowym, który pozwalał na wydanie decyzji środowiskowej i umiejscowienie przy ul. Pląsy betoniarni. Świadczą o tym dwa pisma przysłane do urzędu dzielnicy.

    W piśmie z 17 lutego 2011 roku ówczesny dyrektor miejskich architektów Marek Mikos (dziś wicedyrektor) wymienia jakie błędy stwierdzono w planie i zapowiada ich korektę.

    - Informujemy, że aktualnie przygotowywana jest uchwała rady m. st. Warszawy prostująca w.w. omyłki - czytamy w dokumencie.

    W drugim z pism - z 17 grudnia 2013 roku, Mikos pisze, że dla omyłkowo usniętego terenu 3.2 (dzisiejsza działka Budokruszu) trzeba zastosować opis dla terenu 3.3, czyli ten, który dopuszcza np. uciążliwe zakłady przemysłowe.

    Dlaczego do dziś rada nie zmieniła planu? O to próbowaliśmy zapytać Marka Mikosa - wicedyrektora BAiPP. Niestety, mimo zadania pytania drogą mailową, telefoniczną oraz poprzez Twittera, którego Mikos używa do komunikacji także z dziennikarzami, odpowiedzi się nie doczekaliśmy. Czekaliśmy na nią blisko 4 tygodnie, wstrzymując publikację tego materiału. Dyrektor Mikos jakby zapadł się pod ziemię...

    Nieoficjalnie uzyskaliśmy informację z BAiPP, że omyłek nie można było zmienić w trybie sprostowania - tak uznali prawnicy miejscy. Dlaczego zatem miejscy architekci w trybie pilnym nie złożyli projektu poprawek do planu, by radni mieli szansę uchwalić go, choćby w ciągu roku? Na to pytanie odpowiedzi nie ma. Dyrektor Mikos uparcie milczy.

    Wiadomo za to, że dziś z tytułu oczywistych zaniedbań miejskiego biura (i kogo jeszcze?), mieszkańcy mogą mieć uciążliwy zakład przemysłowy zaledwie 200 metrów od swoich okien. Jakby na pocieszenie, jeszcze w listopadzie, Mikos przesłał radnym Ursynowa list z opinią, że "przy takim planie nie można wydać pozwolenia na budowę".

    Problem w tym, że korzystna dla mieszkańców interpretacja, przyjęta z entuzjazmem, jest tylko opinią, której nikt nie musi brać po uwagę. Procedurę prowadzi bowiem nie miejskie biuro, a dzielnicowy Wydział Architektury a konkretniej - urzędnik mający pełnomocnictwo prezydenta, odpowiadający prawnie, finansowo i dyscyplinarnie za wydawane decyzje.

    - Zwróciliśmy się do pana dyrektora, by pomógł nam w tej sprawie i podał podstawę prawną takiej opinii - mówił wiceburmistrz Zalewski. Zastanawiające, że do dziś dzielnica nie dostała odpowiedzi na swoje pismo!

    Radni chcą wesprzeć Krasnowolę

    W listopadzie radni z komisji Zielonego Ursynowa jednogłośnie przyjęli uchwałę, w której wspierają starania mieszkańców o zablokowanie inwestycji, zobowiązując zarząd do podjęcia wszelkich kroków, by betoniarnia nie powstała. Dzisiaj na sesji Rady Dzielnicy pojawią się mieszkańcy Krasnowoli, domagając się wyjaśnień od burmistrza i radnych.

    Zastępca burmistrza Piotr Zalewski uspokajał w listopadzie mieszkańców, że wspiera ich z całej siły (jak dodawał może to robić tylko w granicach prawa), ale ci powątpiewali w te zapewnienia.

    - Sprzedaliście nas za podatki, które Budokrusz będzie płacić dzielnicy! - wykrzyczyła Katarzyna Grabowska, mieszkanka osiedla przy Kądziołeczki. 

    - Ten argument nigdy nie był brany pod uwagę, to zarzut nieprawdziwy! - odparowywał Zalewski. I tłumaczył zawiłości procedur urzędniczych.

    Dzielnica w październiku wstrzymała procedurę wydawania pozwolenia na budowę, po doniesieniach, że inwestor "coś już buduje na działce". - Sprawdzi to Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który jako jedyny ma kompetencje wstrzymania takich prac - mówił w listopadzie wiceburmistrz. Już wiadomo, że droga była budowana nielegalnie, w związku z czym Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego formalnie wstrzymał budowę.

    Mieszkańców wzburzyła też inna informacja. Dzielnica, opierając się na zapewnieniach Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, że sprawa jest "czysta", podpisała porozumienie w sprawie budowy przez inwestora ul. Pląsy, tak, aby betoniarki nie jeździły przez Krasnowolską. Z tej umowy z pewnością dziś burmistrz będzie się tłumaczył mieszkańcom. 

    "Mieszkańcy powinni być pod ochroną!"

    Urząd dzielnicy jest w kropce. Deklaruje, że chce pomóc mieszkańcom, ale pole manewru ma ograniczone. Jeśli organ wydający pozwolenie wykroczy poza procedury, inwestor będzie mógł wnioskować o przeniesienie sprawy do innego urzędu. Wówczas losy betoniarni zdecydują się poza Ursynowem. Czy to poprawi sytuację lokatorów z Grabowa? Z pewnością nie.

    Na dziś dzielnica może szukać niedociągnięć w dokumentacji, wzywać inwestora do uzupełnienia papierów, przedłużać procedury (choć nie za długo, bo prawo budowlane było nowelizowane dotychczas pod kątem ułatwień dla inwestorów). Taki galimatias stworzył właśnie błędny plan miejscowy, którego przez lata nie poprawiono.

    - Musimy działać zgodnie z prawem i w tej chwili brakuje nam argumentów - przyznawał na spotkaniu radnych zastępca burmistrza.

    Swój udział w kontrowersyjnej inwestycji mają też takie instytucje jak Sanepid czy Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Oceniały one raport środowiskowy, który Budokrusz przedstawił w ramach wydawania decyzji środowiskowej. Co prawda, na wniosek mieszkańców zostały wpisane tam pewne zabezpieczenia i ograniczenia (m.in. zielone ekrany, filtry na silosach czy nakaz stosowania kurtyny wodnej), ale - jak twierdzą ludzie - "papier wszystko przyjmie".

    - Moim zdaniem trzeba podważyć decyzję środowiskową, bo jest ułomna. Jeśli pokażemy niedbalstwo w tej decyzji, to możemy ją uchylić - mówił Adam Karaszewski, współwłaściciel działek rekreacyjnych na Zielonym Ursynowie.

    I właśnie w tym kierunku teraz pójdzie lokalny ratusz. Zgodnie z uchwałą komisji Zielonego Ursynowa, zarząd ma sprawdzić czy są możliwości wzruszenia decyzji środowiskowej dla betoniarni.

    - Nasza architektura złożyła też zapytania do Wydziału Prawnego o pomoc w rozwiązaniu tego galimatiasu. Umówiliśmy się na to z mieszkańcami jeszcze przed posiedzeniem Komisji Zielonego Ursynowa, podczas spotkania w moim gabinecie - mówi nam burmistrz Robert Kempa.

    Mieszkańcy z niecierpliwością czekają więc na efekty starań władz dzielnicy. - Dla mnie sytuacja jest zero-jedynkowa. Tu nie powinno być betoniarni, ani niczego co jest tak uciążliwe - mówił Paweł Lenarczyk, szef komisji Zielonego Ursynowa.

    - Walczyliśmy z planami powstania spalarni śmieci. Mamy już zanieczyszczone powietrze i hałas od strony lotniska. Mieszkańcy powinni być pod ochroną! - kwitują mieszkańcy i mają nadzieję, że betoniarni nie będzie.

    ARTYKUŁY POWIĄZANE

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 17

    • 6
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 6
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 2
      WKURZONY
    • 3
      BRAK SŁÓW

    5Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~igoro 5 7 miesięcy temuocena: 29% 

      Wyjątkowo jednostronne podejście do tematu. Pomimo, że artykuł skupia się na błędach popełnionych przez władze, to wypadałoby wspomnieć, jakie problemy dotykają w tej sytuacji inwestora, a przedstawiono tylko stanowisko protestujących sąsiadów.

      Edytowany: 7 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Speedo 4 7 miesięcy temuocena: 80% 

      Nie chce sie powtarzac, ale jak rok temu marudziliscie, ze na dzialce obok stadion sportowy z torem zuzlowym jest zbyt uciazliwy, to napisalam, ze jeszcze tego pozalujemy, bo moze w okolicy powstac cos naprawde uciazliwego. I teraz macie za swoje...

      Edytowany: 7 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Arnie 3 7 miesięcy temuocena: 50% 

      Rewelacja! Stadion żużlowy i betoniarnia obok. Kiedyś było coś takiego jak żużlobeton. Mają ludzie pomysły!

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      oceń komentarz 2 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~elemenopi 2 7 miesięcy temuocena: 50% 

      W sumie jest w tym sporo racji. Najgorsze jest to, że jak zaczniemy krzyczeć na wszystko, to w okolicy powstaną jeszcze bardziej uciążliwe obiekty. A tor żużlowy z boiskiem do piłki nożnej wykorzystywany kilka godzin w tygodniu, rzeczywiście przy tej betoniarni czy spalarni śmieci, jest niczym... Może warto wrócić do tego?

      Edytowany: 7 miesięcy temu

      oceń komentarz 3 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~zły porucznik 1 7 miesięcy temuocena: 88% 

      O tak, z pewnością to wszystko były tylko "pomyłki" i niewinne "przeoczenia". Dokładnie takie same "pomyłki", "zawiłe procedury" i inne eufemizmy miały miejsce przy sprawie działek pod szkołę przy Zaruby. Ursynowem od dawna rządzi mafia deweloperów i wszelkiej maści pseudo-inwestorów, a kolejne ekipy dziedziczą po swoich poprzednikach dobre relacje z takim elementem i zaskakującą tendencję do "nieopatrzeń" w kluczowych dokumentach. Jeśli dzielnica i w tej sprawie polegnie, to serdecznie, z całego serca życzę panu Kempie i jego zespołowi, aby do końca swoich dni mieszkali przy betoniarni, asfaltowni, autostradzie, wywietrzni spalin bez filtra, a za oknami, tak powiedzmy do 8 metrów, co chwila wyrastała im budowa oczywiście "ekskluzywnych apartamentów" z widokiem na walkę klas.

      Edytowany: 7 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.1454 sekundy
    REKLAMA