REKLAMAA1-AD-BUD--01-04----30-06-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    Pasy rowerowe w Holandii

    Pasy rowerowe w Holandii (R. Muszczynko)

    - Dzięki naszemu projektowi Ursynów zyska 30 bezpiecznych przejść dla pieszych, 9 km nowych tras rowerowych i dodatkowe miejsca parkingowe – mówi Radosław Wałkuski, autor jednego z projektów do budżetu partycypacyjnego w rozmowie z haloursynow.pl.

    Których ulic dotyczy wniosek „Bezpieczne przejścia dla pieszych i pasy rowerowe na wybranych ulicach Ursynowa”?

    To duży projekt, obejmujący 10 ulic: Bartoka, Dereniową, Jastrzębowskiego, Herbsta, Romera, Surowieckiego, Cynamonową, Stryjeńskich, Kiedacza i Nugat.

    Zacznijmy od przejść dla pieszych. Na czym ma polegać poprawa ich bezpieczeństwa?

    Idea jest sprawdzona i prosta. Po pierwsze: Chcemy utworzyć lub poszerzyć, tzw. azyle, czyli wysepki na środku jezdni, gdzie pieszy może się bezpiecznie zatrzymać i przekroczyć jezdnie „na raty”.

    Po drugie: Obecna organizacja ruchu na wszystkich ulicach ujętych w projekcie skłania do zachowań niebezpiecznych i niezgodnych z prawem: przekraczania dozwolonej prędkości i wyprzedzania przed przejściami dla pieszych. A nadmierna prędkość i nieprawidłowe zachowania wobec pieszych są najczęstszą przyczyną wypadków. Jeden samochód zwalnia przed przejściem, by przepuścić pieszego, a drugi – jadący obok - mając ograniczoną widoczność nie widzi zagrożenia i wjeżdża na pasy. Dochodzi do tragedii. 

    Według takiego scenariusza  został potrącony uczeń szkoły podstawowej nr 323 na Hirszfelda, na przejściu przez ul. Dereniową. Na takich ulicach jak Dereniowa, Bartoka, czy Surowieckiego powinien być jeden pas ruchu dla samochodów w każdym kierunku. To technicznie uniemożliwi niebezpieczne zachowania przed przejściami dla pieszych.

    Nie boi się pan, że wpłynie to negatywnie na płynność ruchu samochodów?

    W 2013 roku na Beli Bartoka i na Dereniowej Urząd Dzielnicy zrobił pomiary ruchu, aby to sprawdzić. Okazuje się, że nawet w godzinach szczytu ruch jest na tyle mały, że taka zmiana nie wpłynie negatywnie na jego płynność. Z codziennych obserwacji wynika, że podobnie jest na pozostałych ulicach. 

    Proszę też zwrócić uwagę, że tam, gdzie teraz formalnie istnieją dwa pasy ruchu, często faktycznie w użyciu jest tylko jeden, bo drugi zajęty jest przez parkujące samochody. Tak jest na Bartoka, Jastrzębowskiego, Romera. Z kolei na Dereniowej, Surowieckiego, czy Stryjeńskich przy niektórych zebrach szerokość jezdni już została zwężona do jednego pasa – właśnie dla poprawy bezpieczeństwa.

    A może lepiej przy przejściach po prostu zainstalować sygnalizację świetlną?

    Proszę porównać koszty: budowa sygnalizacji na pojedynczym przejściu to kilkaset tysięcy do miliona złotych. Cały budżet partycypacyjny to zaledwie trzy miliony. My proponujemy poprawę bezpieczeństwa na ponad 30 przejściach - za jedyne 750 tysięcy.  W budżecie zostanie więc jeszcze dużo pieniędzy na realizację pozostałych wniosków. No i nie zapominajmy o rowerzystach: nasz projekt to przecież 9 km nowych pasów dla rowerów.

    No właśnie, proszę wyjaśnić o co chodzi z tymi pasami rowerowymi? Myślę, że nie dla wszystkich mieszkańców jest jasne czym one są…

    Rzeczywiście, pasy rowerowe w Warszawie to nowość. Można je spotkać na niewielu ulicach, np. na ul. Międzyparkowej, Spacerowej czy Tamce.  Jest to rozwiązanie, które bardzo dobrze sprawdziło się w państwach Europy Zachodniej mających wysoki udział ruchu rowerowego i jednocześnie mogących się pochwalić dobrymi wynikami bezpieczeństwa ruchu drogowego. 

    Pasy rowerowe to takie jakby „ścieżki rowerowe na jezdni”: namalowane na jezdni pasy ruchu,  przeznaczone wyłącznie dla cyklistów. Zazwyczaj wyznacza się je przy krawędziach jezdni, po obu jej stronach. Są jednokierunkowe, czyli rowerzysta jedzie w tym samym kierunku co samochody.

    To bezpieczne?

    Nawet bardzo. Przede wszystkim rowerzysta jest bardzo dobrze widoczny dla kierowców. Każdy, kto jeździ samochodem po mieście, spotkał się z pewnością z sytuacją, kiedy nagle na skrzyżowaniu, zza żywopłotu albo wiaty przystankowej, wprost przed maskę samochodu wyjeżdża rowerzysta, poruszający się wcześniej niewidoczną z jezdni ścieżką rowerową. W przypadku pasów rowerowych nie ma tego problemu, bo cyklista cały czas widoczny jest jak na dłoni, co ma szczególne znaczenie na skrzyżowaniach.  Generalnie pasy rowerowe stosuje się tam, gdzie jezdnia jest relatywnie szeroka, a ruch samochodów stosunkowo umiarkowany – właśnie takie ulice zaproponowaliśmy we wniosku.

    Warto też dodać, że pasy rowerowe mają dobre umocowanie w dokumentach strategicznych. Polityka transportowa Warszawy, standardy projektowe i wykonawcze dla warszawskiego systemu rowerowego oraz koncepcja rozwoju ruchu rowerowego dla Dzielnicy Ursynów wskazują je jako jedno z głównych narzędzi poprawiania warunków ruchu rowerowego w mieście.

    A co z miejscami postojowymi dla samochodów? Czy pasy rowerowe nie zabiorą miejsca parkującym pojazdom?

    Nie zabiorą. Szerokość pasa rowerowego to tylko 1,5 m. Typowy przekrój ulic, które uwzględniliśmy we wniosku to 14 m. Oznacza to, że dla obu kierunków znajdzie się miejsce na pas postojowy, pas rowerowy i pas do ruchu aut. Powiem więcej: na niektórych ulicach, dzięki nowej organizacji ruchu kierowcy zyskają dodatkowe miejsca parkingowe, bo tam gdzie były dotychczas dwa pasy ruchu, jeden z nich zostanie wykorzystany na pas rowerowy oraz pas postojowy dla samochodów. Czyli pojawią się dodatkowe miejsca parkingowe.

    A jeśli ktoś jednak wolałby zwyczajną, tradycyjną ścieżkę rowerową, a nie pasy?

    Przy części ulic, których dotyczy wniosek, jest to niemożliwe, bo zwyczajnie nie ma miejsca na wydzieloną drogę dla rowerów. Przy pozostałych teoretycznie dałoby się to zrobić, ale musiałoby się to odbyć kosztem zieleni, chodników czy miejsc parkingowych. 

    Na dodatek w większości przypadków te ścieżki nie byłyby ani bezpieczne, ani wygodne. Budowa drogi dla rowerów to konieczność zwężania chodników i mnóstwo dodatkowych tzw. punktów kolizji z pieszymi, czyli miejsc, w których potencjalnie pieszy i rowerzysta mogą na siebie trafić. Dochodzą też zagrożenia związane ze złą widocznością rowerzystów przez kierowców korzystających z dróg wyjazdowych z osiedli. 

    No i wreszcie kwestia finansów: Projekt obejmuje ulice o łącznej długości ponad 9 km. Koszt budowy wydzielonych dróg rowerowych tej długości, uwzględniając kosztowną przebudowę sygnalizacji świetlnej, prawdopodobnie przekroczyłby kilkanaście milionów złotych. To więcej pieniędzy niż cała pula, którą dysponuje Urząd Dzielnicy na wszystkie inwestycje w całym roku, nie mówiąc już o budżecie partycypacyjnym. My proponujemy rozwiązanie, które jest lepsze, a kosztuje tylko 750 tys. zł. 

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

    • 0
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 0
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    8Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~kik 8 ponad rok temuocena: 70% 

      redaktor jest jakis dziwny z tymi pytaniami "Nie boi się pan, że wpłynie to negatywnie na płynność ruchu samochodów?" ojej, zeby tylko samochodom nie stala sie jakas krzywda.. wszyscy drzymy o samochody

      Edytowany: ponad rok temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kris 7 ponad rok temuocena: 78% 

      Brawo. Pierwszy od lat spójny pomysł na zmianę organizacji ruchu w skali całej dzielnicy, i uwzględniający wszystkich uczestników ruchu. Mam serdecznie dosyć nieprzemyślanych żądań typu: tu jest niebezpiecznie, postawcie sygnalizację! albo progi, albo migające światełka.... bez żadnej wizji dokąd zmierzamy, bez analizy ruchu, bez planu...

      Edytowany: ponad rok temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Dariuszzzz 6 ponad rok temu

      Brawo, gratuluję profesjonalnego podejścia do tematu. Zdaje się. że projekt wygrał?

      Edytowany: ponad rok temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~PeegyBrown 5 ponad rok temuocena: 8% 

      Dopóki ludzie nie zmienią mentalności żadne zmniany nie przyniosą skutku, jedynie pociągną za soba koszty. Mieszkam tuż przy jednym z dużych ursynowskich skrzyżowań. Piesi nagminnie wchodzą na pasy na czerwonym świetle, nie wspomnę nawet o świętych krowach, które nie zatrzymują się na wysepce kiedy światło zmienia się na czerwone. Z przykrościa musze podkreślić, że w większości przepisy łamia opiekunowie odprowadzający/przyprowadzający dzieci z pobliskiej szkoły, przebieganie na czerwonym przy akompaniamencie klaksonów hamujących pojazdów to codziennosć, więc o czym my tu mówimy. Przez Dereniową przechodziłam codziennie do szkoły przez 8 lat. Wypadków żadnych nie było. Może warto te pieniądze przeznaczyc na edukację. Starych trepów (zarówno kierowców jak i pieszych) już się nie nauczy, ale w młodych można wyrobić nawyki.

      Edytowany: ponad rok temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 12 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~rodzic 4 ponad rok temuocena: 92% 

      Edukacja jest ważna - to prawda. Ale sama edukacja nie wystarczy, potrzebne są również zmiany w infrastrukturze. Projekt polega na takiej zmianie organizacji ruchu, która sprawi, że niebezpieczne zachowania kierowców nie będą możliwe. Technicznie nie będzie się dało wyprzedzać przed tymi przejściami. Rzadziej też będzie okazja jechać 80 km/h, bo jeśli samochód przed nami będzie jechał 50 km/h to trzeba się będzie do tej prędkości dostosować. To, że nie miał Pan tu żadnego wypadku, ani o takim nie słyszał - nie znaczy, ze takowych nie było. Jakiś czas temu na Dereniowej był właśnie niebezpieczny wypadek, o którym jest mowa w wywiadzie. A ja sam byłem świadkiem innego wypadku kilka lat temu w okolicach dawnej siedziby Pasma.

      Edytowany: ponad rok temu

      oceń komentarz 11 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~VW Garbus 3 ponad rok temuocena: 100% 

      Gdybyśmy czekali na zmianę mentalności to nigdy byśmy się nie doczekali bezpiecznych zachowań. Jakoś tak się dziwnie składa, że każdy kierowca widząc szeroką i długą arterię naciska gaz do oporu. Dlatego trzeba jak najszybciej te wszystkie miejskie autostrady zlikwidować aby ludzie przywykli, że uliczki osiedlowe to aleje dojazdowe do bloków a nie bezpłatny tor wyścigowy z wielomilionową publiką. Jak dojdziemy do sytuacji kiedy mięsniak w BMW będzie się zatrzymywał gdy zobaczy staruszkę zbliżającą się przejścia to wówczas będzie można pomysleć o likwidowaniu wszelkich spowalniaczy.

      Edytowany: ponad rok temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Wiktor z FB 2 ponad rok temuocena: 13% 

      Ursynów był jedną z nielicznych dzielnic gdzie można sprawnie przemieszczać się samochodem, nawet w godzinach szczytu. Za dobrze było.

      Edytowany: ponad rok temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 20 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kris 1 ponad rok temuocena: 85% 

      Wcale nie jest dobrze. Na wielu ulicach wymienionych w tym wniosku organizacja ruchu składnia do zachowań niezgodnych z prawem. Dozwolona prędkość na takiej Dereniowej to 40-50 km/h, a jaka jest faktyczna prędkość na tej ulicy? 80 km/h? Kierowca, któremu jest 'za dobrze' to zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Czy zdajesz sobie sprawę, że w ciągu ostatnich lat na niektórych ulicach Ursynowa liczba wypadków zwiększyła się dziesięciokrotnie?

      Edytowany: ponad rok temu

      oceń komentarz 17 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2693 sekundy
    REKLAMAA2-AUCHAN----DODATKOWO