REKLAMAA1-WYBORY-Janczar-Gajewska-PO-13-10---19.10.2018
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ1 sierpnia 2018, 07:54 komentarzy 10

    (AŁ)

    REKLAMA

    Janusz Maksymowicz ps. "Janosz" 74 lata temu, jako nastolatek walczył na Starym Mieście i w Śródmieściu. Podzielił się z nami wspomnieniami z burzliwych dni Powstania Warszawskiego.

    Walczył w zgrupowaniu "Sosna" kompanii szturmowej P-20 jako strzelec. Obecnie działa w Związku Powstańców Warszawskich i Związku Kombatantów RP i Byłych Wieźniów Politycznych. Janusz Maksymowicz na Ursynowie mieszka od 30 lat.

    Wychował się Pan na Starym Mieście, w czasach kiedy nasza dzielnica jeszcze nie istniała.

    Wtedy w latach 40-tych Ursynowa nie było, tylko wsie Dąbrówka, Pyry, Natolin i inne, więc jak tu się coś działo to podlegało pod Mokotów. Granica Warszawy była w miejscu gdzie dziś jest stacja metra Wilanowska, wtedy to był dworzec południowy.

    Jak wielu uczestników Powstania mieszka obecnie na Ursynowie?

    Bardzo trudno powiedzieć, bo nie wszyscy są stowarzyszeni w związkach kombatanckich, wielu odeszło już na wieczną wartę. Sam byłbym ciekawy ilu nas tu jeszcze jest. Z bardziej znanych uczestników Powstania na Ursynowie mieszka koleżanka Maria Szulc (sanitariuszka).

    Jak zaczyna się Pana historia, jako młodego żołnierza?

    Wychowałem się w rodzinie, jak to się dzisiaj mówi, patriotycznej. Mój ojciec był legionistą, należał do strzelców. 1 lipca 1939 roku został wezwany na ćwiczenia rezerwistów, miał być miesiąc, ale sytuacja tak się zmieniała, że nie wrócił już do domu. W pierwszych miesiącach okupacji związał się z organizacjami podziemnymi, był między innymi w Kedywie AK, czyli w komendzie dywersji. Ojciec w tym czasie wciągał mnie do współpracy.

    Jako młody chłopak dostarczałem bibułę, to znaczy nosiłem biuletyn informacyjny pod określone adresy. Tak było do 13 października 1943 roku, kiedy jedna ze sztuk broni, którą ojciec wydał na akcję nie wróciła. Jeden z kolegów, Henryk Nowicki, dał się złapać i wsypał, że broń dostał od mojego ojca. Gestapo zabrało ojca na Pawiak, był przesłuchiwany w sposób wyjątkowo niegodziwy, stamtąd został przewieziony do Oświęcimia. Przeżył, ale zdrowia nie odzyskał. A człowiek, który ojca wydał po wojnie wstąpił do Urzędu Bezpieczeństwa.

    Miał pan kilkanaście lat, kiedy zaczął współpracę z AK.

    Dokładnie 17. Ciekawe jest to, że ja mam dwie daty urodzenia. Moja data faktyczna to 1927 rok i w Encyklopedii Powstania Warszawskiego, gdzie oparto się na dokumentach szpitalnych taki jest wpisany. Kiedy w 1945 roku ukazał się dekret, że wszyscy członkowie AK mają zarejestrować się w UB, wtedy moja matka bała się, nie wiedziała co dalej będzie i załatwiła z proboszczem metrykę, że urodziłem się w 1930 roku. Chodziło o to, żebym nie miał skończonych 18 lat.

    Wróćmy jednak do dnia wybuchu Powstania. Jak Pan to wspomina?

    Nie pamiętam czy w przeddzień, czy rano 1 sierpnia dowiedziałem się, że o 17-tej będzie godzina "W". Koledzy ojca powiedzieli, że jak chcę to mogę dołączyć do Powstania. Ojciec miał broń służbową, ale miał też zdobytą na wojnie, która była ukryta w mieszkaniu na Jezuickiej 4. Na kamienicę w 1939 roku spadła bomba i zburzyła cały front, w jednej ze ścian była ukryta broń. Wyciągnąłem ją i przyniosłem, bardzo się ucieszyli. I tak zacząłem swoją przygodę w kompanii szturmowej P-20 AK.

    W jakich rejonach Warszawy?

    Walczyłem na Starym Mieście i 3 września przeszliśmy kanałami do Śródmieścia. Wchodziliśmy na Placu Krasińskich i po bardzo, bardzo długim marszu wyszliśmy na Nowym Świecie przy Wareckiej. To był zupełnie inny świat. Starówka była atakowana, bo Niemcy chcieli mieć szlak komunikacyjny ze wschodu na zachód, a Śródmieście było w miarę spokojne. Wtedy luzowaliśmy oddział "Sokoła", który miał barykadę na przeciwko Cafe Cristal, obok dawnego "Smyka".

    Aż przyszedł dzień kapitulacji...

    W moim oddziale, który był szturmowy zginęło bardzo wielu kolegów. Trudno z perspektywy tak wielu lat oddać dzisiaj właściwymi słowami tę gorycz porażki. Czuliśmy, że zarówno ci z zachodu jak i ze wschodu nas opuścili.

    Trafił Pan do obozu jenieckiego?

    Na barykadzie na Tłomackiej Niemcy zaatakowali czołgami, strzelano do nas z broni maszynowej. Ja miałem szczęście podwójne, jedna kula przeleciała mi tylko po włosach a druga niegroźnie musnęła w ramię. Dostałem opatrunek, ale nadal walczyłem. Po kapitulacji lekarz skierował mnie do szpitala, żeby fachowo się mną zajęli. Zameldowałem się na Mokotowskiej i dzięki temu nie poszedłem do niewoli z oddziałem.

    Niemcy jednak szpital ewakuowali...

    Ciężko rannych załadowali do sanitarek. Pozostałych, w tym mnie, w samochody ciężarowe i wywieźli nas na dworzec zachodni. Wsadzili nas do wagonów towarowych. Mówiło się, że wiozą nas do Niemiec, do obozu jenieckiego, ale tak naprawdę to nie wiedzieliśmy gdzie... Jeden z kolegów powiedział, że jestem za młody na niewolę i żebym uciekał. Pociąg nie jechał za szybko, a jak zwolnił na zakręcie, to właściwie mnie wypchnęli, bo ja się wahałem. Sturlałem się po nasypie.

    Wiedział Pan gdzie iść po pomoc?

    To była noc i pod adres, który dostałem w pociągu nie mogłem trafić. Błądziłem, zapukałem do domu gdzie zobaczyłem światło, gospodarze byli przerażeni jak zobaczyli powstańca. Przeprosili, że nie mogą mnie w domu przenocować, ale pozwolili w sławojce. Jak tylko zaświtało, pościągałem wszystko, żeby nie było widać, że walczyłem. Znalazłem adres i tam w Gołąbkach, na ul. Legionów 8 byłem aż do 17 stycznia 1945 roku, do wyzwolenia Warszawy. Wtedy wróciłem do babci na Bródno.

    Czy po wojnie, pomimo zmiany roku urodzenia, spotkały pana jakieś nieprzyjemności w związku z tym, że był w Armii Krajowej?

    Choć się nie zarejstowałem jako żołnierz AK i tak ówczesne władze musiały o mnie wiedzieć. W gruzach było ukrytych wiele dokumentów prowadzonych przez dowódców, których przecież nikt nie mógł zabrać do niewoli. A jak było odgruzowywanie Warszawy, to było srogo przykazane, że jakiekolwiek dokumenty natychmiast należy oddać do UB. Do czasu Gierka nie mogłem dostać paszportu. Oni swoje wiedzieli...

    Dziś to pytanie pada bardzo często... Czy decyzja o wybuchu Powstania była słuszna?

    Ktoś kto przeżył pięć lat okupacji, to pałał wielką nienawiścią do Niemców. Dzisiaj to się różnie ocenia, ale ja uważam, że Powstanie było potrzebne. Młodzież była wtedy tak zbulwersowana, że chciała chwycić za broń i odegrać się, a przy okazji odzyskać wolność, niepodległość, odzyskać Polskę. Uważam, że gdyby nie było rozkazu, to i tak te oddziały uderzyłyby na Niemców. Teraz nie wiadomo, czy nie byłoby większych strat, bo tak to przynajmniej było centralne kierownictwo. Jak rozmawiamy z kolegami to uważamy, że to było nieuniknione.

    Dziekuję za rozmowę.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 53

    • 33
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 8
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 3
      NIEPRZYDATNY
    • 5
      WKURZONY
    • 3
      BRAK SŁÓW

    10Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Łukasz420 10 2 miesiące temuocena: 50% 

      Chcieliście odzyskać Polskę, a zamiast tego skazaliście 200 000 warszawiaków na śmierć i obróciliście w ruinę jedno z najpiękniejszych miast ówczesnej Europy... Ups, nie wyszło...

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Polak 9 2 miesiące temuocena: 50% 

      Służba wojskowa 1942-44 . Zawód dożywotni kombatant i bohater > Żenada !!!

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Radikal Hero 8 2 miesiące temuocena: 50% 

      Bzdura

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hermann 7 2 miesiące temuocena: 100% 

      Chyba nie taką Polskę chcieliście odzyskać.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~leberko 6 2 miesiące temuocena: 0% 

      Wedlug moich kalkulacji ten pan ma 91 lat. Prosze nie myslec, ze uwazam za niemozliwe, ze ten pan bral udzial w powstaniu warszawskim ale mam swoje watpliwosci. W rodzinie mam kilku 80-cio i 90-cio latkow. Trudno sie z nimi rozmawia mimo szacunku jaki zywie do nich. Trudno sie z nimi rozmawia, bowiem stracili swoje umiejetnosci umyslowe. Zakontraktowanie Mike'a Tyson'a do obchodow tej uroczystosci swiadczy o celebrowanie tego historycznego zdarzenia na sile. Sam fakt, ze wyszukuje sie zyjacych uczestnikow powstania przypomina mi historie Holocaustu. Coraz wiecej lat mija od zakonczenia drugiej wojny swiatowej i coraz wiecej pojawia sie tych co przezyli holokaust. Jesli tak, to kogo ci nazisci wymordowali?

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mela 5 2 miesiące temu

      znam 90 latka, który umysłem przewyższa niejednego 40 latka, całe życie pracuje intensywnie, jest specjalstą w swojej trudnej dziedzinie zawodowej i autorytetem dla wielu, owszem może mówi wolniej ale zawsze bardzo mądrze. Zakontraktowanie Tysona to reklama napoju black wykorzystująca powstanie. To powinno być zabronione.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Akwaratka 4 2 miesiące temuocena: 100% 

      dokładnie pan urodzony w 1927 roku dziś ma 91 lat:) a co do sprawności umysłowych ludzi w tym wieku sa naprawdę rożne...

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~minimal 3 2 miesiące temuocena: 100% 

      Paradoksalnie im bardziej Polacy chcieli odzyskać Polskę tym bardziej ją tracili.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~tom 2 2 miesiące temuocena: 100% 

      Czym chcieliście odzyskać Polskę ? Gołymi rękami ? JAKIE POWSTANIE ? TO BYŁA RZEŹ !! 80% powstańców było nieuzbrojonych !! W mieście pełnym cywilów wydano rozkaz do walki i wysłano na pewną śmierć 200 tysięcy ludzi !!! Straty niemieckie, to ledwie 1500 żołnierzy, tak tysiąc pięćset !!! Powstanie zostało przegrane już w pierwszych 24 godzinach, a te sławne 63 dni, to szukanie powstańców po kanałach i mordowanie ludności Warszawy !! Politycy, którzy wciągnęli nas w wojnę z Hitlerem, podpisując przeciwko niemu pakt z Angolami i Francuzami podczas gdy przed wojną Polska była jednym z niewielu krajów, która miała z III Rzeszą bardzo dobre stosunki, ponieważ Hitler uwielbiał Piłsudskiego, uciekli już w pierwszych dniach wojny, a później poprzez swoje decyzje skazali 200 tysięcy ludzi na pewną zagładę !! Te same durne elity dzisiaj, wmawiają wam, że to było potrzebne, że było właściwie, po to, żebyście byli im posłuszni i wykonali najgłupsze ich rozkazy i oddawali swoje życie.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~minimal 1 2 miesiące temuocena: 100% 

      Z tym uwielbieniem Piłsudskiego to mit. Hitler realizował swoje plany i nie oglądał się na sezonowe państwo, które postrzegane było tak w Europie. Dzisiaj niewiele się pod tym względem zmieniło. Nie mamy wyrobionych elit politycznych a tym na świecznikach wiele brakuje do oczekiwanego standardu. Żenująca była wczoraj dyskusja dziennikarzyny w TVP 1 z osowiałymi i nie mającymi wiele do powiedzenia uczonymi w piśmie. Wyłączyłem w trakcie.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 3 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.1473 sekundy
    REKLAMAA2-WYBORY-SławomirAntonik-(PiotrJanowski)-BEZPARTYJNI-12-10----19-10-2018