REKLAMAA1-DAGRASSO----13-05----13-08-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (Rafał Majchrzak)

    Wisła Warszawa wciąż nie może się przełamać w Lidze Siatkówki Kobiet. Podopieczne Agnieszki Rabki przegrały 1:3 z Enea PTPS Piła (17:25, 23:25, 25:22, 18:25) i nadal są jedyną drużyną w lidze bez choćby symbolicznego zwycięstwa.

    Po tym, jak „Syreny” miały duże szanse na pokonanie w ostatnich meczach MKS Kalisz i Radomkę Radom, wydawało się, że w kolejnym spotkaniu musi się udać. Już jednak w pierwszym secie gospodynie prezentowały się słabiej od przeciwniczek. Pilanki dyktowały swoje warunki i zdominowały pierwszą partię. Wygrały ją 25:17, co było dowodem na ich lepszą dyspozycję. Lepiej broniły, lepiej atakowały, a przede wszystkim – potrafiły postraszyć Wisłę zagrywką (w całym meczu aż 5 punktów Piła zdobyła po asach serwisowych, przy czym Wisła – jedynie 1 punkt).

    Druga i trzecia partia przyniosły już bardziej wyrównaną walkę. W tych setach okazało się, jak ważnymi zawodniczkami są Brazylijki – Joycinha oraz Niki de Rio. Szczególne skuteczne ataki tej pierwszej sprawiły, że Wisła uwierzyło w szansę na zwycięstwo. Po doprowadzeniu do stanu 22:20 gospodynie zaczęły jednak popełniać proste błędy i przegrały tego seta 23:25. W trzeciej partii pałeczkę przejęła kapitan Wisły, Katarzyna Połeć. To jej skuteczne ataki pozwoliły objąć w końcu Wiśle pokaźne prowadzenie. Utrzymywanie przewagi trzech punktów nad pilankami pozwoliło wygrać 25:22.

    W czwartej partii jednak wszystko się załamało. O ile do stanu remisowego 11:11 można było jeszcze liczyć na tie-break, to od momentu zdobycia punktu na 12:11 tylko Piła dominowała na boisku. Każdy atak, każda akcja kończyła się punktem dla gości, co tylko potęgowało radość ich trenera Mirosława Zawieracza. Wisła przegrała 18:25 czwartego seta - i tym samym cały mecz 1:3.

    - Tę porażkę ponieśliśmy na własne życzenie – mówiła po meczu Katarzyna Olczyk, rozgrywająca Wisły Warszawa. – Ucieka nam kolejne spotkanie, które powinniśmy wygrać za trzy punkty. My naprawdę potrafimy grać, ale niestety tracimy za dużo punktów po własnych błędach.

    - W takich chwilach staramy się być razem. Każda dziewczyna wspiera drugą, duch zespołu nadal istnieje – tego szukamy w szatni po takich meczach – mówi środkowa „Syren”, Aleksandra Szymańska. - Liczymy, że w końcu odpalimy – w końcu mamy pełny skład. My zostajemy razem, nie ma żadnych rozłamów w drużynie, nie rozchodzimy się nigdzie. Każda z nas – trenerki i zawodniczki – dbają o to, byśmy ciągle były razem – dodaje.

    To było ostatnie domowe spotkanie Wisły Warszawa w 2019 roku. Kolejny raz w Arenie Ursynów „Syreny” zobaczymy w drugi weekend stycznia podczas meczu z Pałacem Bydgoszcz.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

    • 2
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 0
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    0Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
      Nie ma jeszcze komentarzy...
    Artykuł załadowany: 0.3162 sekundy
    REKLAMAA2-NZOZ-Triclinium—01-08—-31-08-2020