REKLAMAA1 SanGiovanni 01.10.2021 - 31.10.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ19 września 2021, 14:41 komentarzy 2

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    Bruk na ul. Nowoursynowskiej - część dawnego Traktu Czerskiego - niewpisany do ewidencji zabytków

    Bruk na ul. Nowoursynowskiej - część dawnego Traktu Czerskiego - niewpisany do ewidencji zabytków (SK)

    Chyba żadna miejska infrastruktura drogowa nie ma tak złego pijaru jak rynsztok. A przecież pełnił w XVIII i XIX-wiecznej Warszawie ważną rolę utrzymywania miasta w czystości. Przynajmniej w teorii.

    Wystarczy przytoczyć żywe do dziś porzekadła, które na trwale weszły do języka potocznego: skończysz w rynsztoku, stoczył się do rynsztoka, rynsztokowe słownictwo… Jednym słowem rynsztok stał się synonimem brudu, upadku moralności, skrajnego braku wychowania.

    Wielkie dzieło marszałka

    Wraz z pełnieniem przez Warszawę roli miasta stołecznego, do którego szlachta zjeżdżała na sejmy, coraz częściej myślano o poprawie skandalicznego stanu ulic. Próbował tego dokonać król Jan III oraz August II, ale dopiero za Augusta III się udało. A udało się dlatego, że za sprawę zabrał się nieugięty marszałek koronny Franciszek Bieliński. Nic dziwnego, że jedną z głównych ulic miasta prowadzącą do jego jurydyki nazwano na jego cześć Marszałkowską.

    Komisja Brukowa została powołana 1740 roku, a pracę rozpoczęła dwa lata później. Działania szły powoli, gdyż na to wielkie dzieło ciągle brakowało pieniędzy. Przed nałożonymi podatkami najgorliwiej bronili się najbogatsi mieszkańcy, senat i król dawali niewiele. Zdesperowany Bieliński dokładał pieniądze z własnej kieszeni w formie darowizn i pożyczek.

    Gdy marszałek zabierał się za warszawskie ulice część z nich była już wybrukowana. Cóż z tego, skoro nie były sprzątane. Zalegały na nich sterty błota, gnoju i wszelkich nieczystości wyrzucanych z domów. Podobnie jak dzisiaj, właściciele posesji mieli obowiązek sprzątania fragmentu publicznej drogi bezpośrednio przylegającego do ich pałaców, kamienic i dworów. Niestety prawie nikt z tej powinności się nie wywiązywał.

    powyżej: zabytkowy bruk przy ul. Wyczółki, obok muru Wyścigów - fot. SK/haloursynow.pl

    Bieliński nie poddawał się. Prace komisji brukowej postępowały, powołano nawet prowizora brukowego, czyli kontrolera, który zgodnie z 6-punktową instrukcją sprawdzał dokładność działań robotników.

    Ulice budowano według rodzimych zasad, w których zwracano uwagę na to, aby ulica miała odpowiednią szerokość, wybrzuszenie nie utrudniało wyjazdu z pałaców i kamienic oraz aby rynsztoki „linią jak nayprościejszą dla spadku wody były prowadzone”.

    Gdy marszałek Franciszek Bieliński zmarł w 1766 roku, działania komisji brukowej bardzo spowolniły. Ciągle brakowało budulca, czego rozwiązaniem miało być królewskie polecenie z 1777 roku, aby każdy wjeżdżający do miasta przywoził ze sobą jeden kamień.

    Mimo trudności brukowano jednak dalej, w wyniku czego nawierzchnie z kamienia zyskały aż 222 warszawskie ulice. Nowymi brukami zachwycały m.in. Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat i uliczki Starego Miasta. Komisja działała do 1794 roku, po niej obowiązek dbania o ulice przejęły władze miejskie.

    Szkocki wynalazek

    Oprócz ulic śródmiejskich w XIX wieku brukowano także drogi wyjazdowe z miasta. Dziś najbardziej znanym jest Trakt Brzeski prowadzący z Warszawy do Terespola, bowiem z okazji jego ukończenia w latach 20. XIX wieku postawiono obelisk, który stoi przy obecnej ul. Grochowskiej.

    Przy jego budowie wykorzystano nowatorski pomysł szkockiego przemysłowca, Johna Loudona MacAdama. Budując drogę warstwami, usypywano kruszywo, żwir i piach różnej grubości. Porządne ubite z rynsztokami po bokach były bardzo trwałe. Taką technikę zwano makadamem.

    Gdzie trafiała zawartość rynsztoka?

    Mimo że bruki powoli zaczęły pojawiać się także na mniejszych warszawskich ulicach, stan ich czystości wcale się nie poprawiał. Rynsztoki bowiem, do czasu wybudowania kanalizacji, pełniły jej rolę. Pod koniec wieku charakterystycznym widokiem na stołecznych ulicach były mostki prowadzące nad odkrytymi kanałami z bram kamienic na brukowaną ulicę. Mostki były konieczne, bowiem rynsztoki osiągały niekiedy ponad metr głębokości. Budowano je tak przepastne, gdyż wylewano do nich wszystkie płyny z gospodarstw domowych, także zawartość nocników, i wrzucano wszelkie śmieci. Rynsztokami spływały także nieczystości z fabryk.

    powyżej: ulica Rybna z rynsztokiem - stan współczesny - źródło: BSKZ

    Teoretycznie pochylonymi na swojej długości rynsztokami wszystkie te zanieczyszczenia spływały gdzieś poniżej. Dozorcy mieli obowiązek zamiatać je i przelewać czystą wodą, ale tylko na długości posesji, o którą dbali. Kolejny stróż robił to samo i kolejny. Gdzie natomiast trafiała zawartość całego rynsztoku? Jeśli w pobliżu była glinianka, fosa czy staw to do nich. Jeśli ulica była na skarpie to do Wisły. Takie rozwiązanie nie było jednak skuteczne, czego wynikiem było zaleganie śmieci w rynsztokach i wydobywający się z nich smród. Efektem był katastrofalny stan sanitarny miasta i lokalnie wybuchające epidemie. Problem rozwiązała dopiero budowa kanalizacji wg projektu Williama Heerleina Lindleya. W lewobrzeżnej Warszawie oddano ją do użytku w 1890 roku, a 12 lat później na Pradze.

    Rynsztoków coraz mniej

    Kanalizacja nie objęła całego miasta. Istniały ulice, na których jej nie było, a jednak rola rynsztoków malała. Stawały się coraz płytsze, spływała nimi głównie woda z opadów, choć nieczystości także. W gminnej ewidencji zabytków prowadzonej przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków ujętych jest 80 fragmentów brukowanych ulic. Najwięcej jest ich na Woli i Targówku.

    Niektóre wykończone są nawierzchnią z otoczaków (tzw. kocie łby), inne kostką bazaltową, jeszcze inne cegłą klinkierową. Nierzadko prócz samej nawierzchni w ewidencji uwzględniono fragmenty historycznych torowisk tramwajowych.

    W obecnych czasach brukowane ulice to atrakcja i zapis historii miasta. Te z rynsztokiem są rzadkością. Unikatem jest ul. Rybna na Kamionku z zachowanym oryginalnym rynsztokiem, którego zawartość spływała do Jeziora Kamionkowskiego. Warto tam się wybrać na spacer i zobaczyć dlaczego niesława rynsztoka przeżyła jego samego i w języku potocznym obecny jest on do dziś.

    autor: M.Ł.

    artykuł pochodzi ze stron Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków w Warszawie

    Bibliografia: M.M. Drozowski, A. Zahorski, Historia Warszawy, Warszawa 1975, archiwum fotograficzne BSKZ, opracowania internetowe: Henryk Walendowski w: www.rynekkamienia.pl, Bruki warszawskie w: interia.pl

    Henryk Walendowski, Bruki warszawskie, w: www.rynekkamienia.pl

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 65

    • 38
      BARDZO PRZYDATNY
    • 3
      ZASKOCZONY
    • 17
      PRZYDATNY
    • 4
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 3
      BRAK SŁÓW

    2Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~gdzie jest burmistrz Ursynowa Robert Kempa? 2 miesiąc temuocena: 100% 

      A teraz? Na wyasfaltowanej ul. Wąwozowej studzienki wodociągowe zapadły się poniżej asfaltu i samochody muszą jeździć slalomem. Z kolei na ul. Kabacki Dukt wykonanej z betonowych kostek ciężkie śmieciarki wgniotły te kostki w ziemię, a studzienki sterczą w górze i auta też muszą jeździć slalomem. W pokrytej asfaltem al. KEN na południe od ul. Wąwozowej ciężkie autobusy wyjeżdżające z pętli k. Tesco zniszczyły wierzchnią warstwę asfaltu i tu też trzeba jeździć slalomem.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Cik 1 miesiąc temuocena: 100% 

      Bruk na Nowoursynowskiej jest chyba raczej powojenny, z czasów gdy pałac w Natolinie stał się obiektem dla władz PRL. Co innego kocie łby, choć i one były układane na nowo w latach 90-tych. Są też w miejscu dawnej zwrotki autobusu 104, ale pewnie już niedługo.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.4162 sekundy
    REKLAMAA2 AUTO WIMAR 01.08.2021 - 31.10.2021