REKLAMAA1-CUK-od-14-12-2017-do-14-02-2018
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ26 grudnia 2017, 09:25 komentarzy 2

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    okładka książki

    okładka książki "Historia Ursynowa. Okiem dziennikarza" (J. Kurzawa)

    REKLAMA

    Kończą się obchody jubileuszu 40-lecia Ursynowa. Na ich zwieńczenie ukazała się nowa książka o historii Ursynowa - tym razem okiem dziennikarza, Andrzeja Rogińskiego. Autor w pierwszym rozdziale wspomina jak sprowadził się na budujące się osiedle. I jak powstawała sąsiedzka wspólnota. Publikujemy tę część "Historii Ursynowa".

    Na Ursynowie zamieszkałem w czerwcu 1979 r. Jesienią poprzedniego roku oglądaliśmy wspólnie z żoną mieszkanie w trakcie budowy. W jednym z pomieszczeń był ślad po ognisku. Wokół budynków Ursynowa Północnego było mnóstwo błota. Widok raczej ponury. W lipcu żona wraz naszym rocznym synkiem zjechała na Ursynów ciężarówką z meblami. Adres znała, ale żadna z napotkanych osób nie była w stanie wskazać gdzie to jest. Ciężarówka krążyła więc po Ursynowie, a ja stałem u zbiegu jedynego wówczas fragmentu al. Komisji Edukacji Narodowej i ul. Beli Bartoka. Nie wiedziałem jaką ciężarówką przyjadą. Machałem więc latarką. Za trzecim nawrotem kierowca zauważył mnie.

    Wówczas nie było telefonów komórkowych. Dopiero kilka lat później zainstalowano pierwsze telefony w Urzędzie Pocztowym przy ul. Wiolinowej, gdzie dzisiaj mieści się prywatna szkoła. Automat telefoniczny umieszczony został także na ścianie budynku przy ul. Wokalnej 6. Mieszkał tam jeden z dyrektorów od telefonów.

    Najważniejszą sprawą było doprowadzenie mieszkania do ładu. Na kolanach czyściliśmy javoxem płytki PCV. Żarówki w oprawkach wisiały przy suficie. Pierwsze żyrandole kupiliśmy w Megasamie. Był jeszcze jeden sklep, ale wyłącznie z artykułami spożywczymi w budynku z czerwonej cegły przy ul. Barwnej. Teraz jest tam biblioteka dla dzieci oraz Muzeum Ursynowa. Dzięki przyznanej nagrodzie dziennikarskiej kupiliśmy lodówkę. Mieliśmy też radio lampowe. Duży kłopot sprawiało suszenie pieluch z tetry. Mieszkania w budynkach w technologii WK-70 miały bowiem słabą wentylację. Zimą żelazkiem dosuszałem pieluchy. Kuchnia oddzielona była od dużego pokoju ścianką działową w taki sposób, że wnęka na szafę w pokoju powodowała, że utworzył się korytarzyk wewnątrz kuchni. Przesunęliśmy więc ściankę dzięki czemu mogliśmy ustawić stół w kuchni.

    Na nieistniejącym wówczas odcinku al. Komisji Edukacji Narodowej pomiędzy ul. Beli Bartoka, a istniejącą dzisiaj apteką Ziko stało kilka kontenerów. Był tam warzywniak, kwiaciarnia i - co wówczas bardzo ważne - pierwszy sklep meblowy. To tam kupiliśmy szafę wnękową oraz komplet mebli kuchennych.

    Wspólnie zbudowaliśmy piaskownicę, parking...

    Poznawaliśmy sąsiadów. Najpierw tych najbliższych, mieszkających na tym samym piętrze, w tej samej klatce, w tym samym bloku. Przybyliśmy z różnych środowisk, z różnych stron Warszawy a nawet Mazowsza. W trakcie spotkań w windzie, w holu, w sklepie czy na imieninach poznawaliśmy wzajemnie swoje poglądy, swoją historię, swoje marzenia. Nie tylko rozmowy tworzyły więź. Kiedyś Jadwiga Rynkiewicz, którą znałem wcześniej z harcerstwa, będąc zastępcą dyrektora spółdzielczego osiedla Stokłosy kupiła świerki, abyśmy ustawili na klatkach schodowych. Powiesiłem karteczkę z prośbą do sąsiadów, aby powiesili ozdoby świąteczne. Po kilku godzinach mieliśmy wspólną choinkę, która radowała nasze oczy. W iluś następnych latach, dopóki hol nie został zabudowany, składaliśmy się na choinkę i dekorowaliśmy ją. Wspólnie zbudowaliśmy piaskownicę, tymczasowy parking z płyt monowskich, złożyliśmy się na domofon.

    Kolejnymi kręgami tworzącej się wspólnoty były samorząd osiedla Stokłosy SBM „Ursynów” oraz parafia Wniebowstąpienia Pańskiego.

    Mój związek ze spółdzielczością mieszkaniową zaczął się w dniu Zebrania Grupy Członków oczekujących. Uczestniczyło w nim kilkaset osób. Aby pomieścić wszystkich wynajęta została sala Biblioteki Rolniczej przy ul. Krakowskie Przedmieście. Na wystawie pokazane były rysunki obrazujące rozkłady mieszkań, plan spółdzielczego Ursynowa Północnego, w tym informacja o usytuowaniu szkół, placówek kulturalnych i o przebiegu autostrady. Po podpisaniu listy obecności podszedł do mnie mężczyzna i spytał czy mógłbym poprowadzić zebranie. Przypuszczam, że dowiedział się o mojej aktywności w ZHP. Poprosiłem o porządek dzienny. Udało się dość szybko przeprowadzić zebranie. Okazało się, że tym mężczyzną był Stanisław Olszewski, prezes SBM „Politechnika”. Nazwa „Ursynów” pojawiła się później. Otóż istniejąca na Mokotowie, w rejonie ulicy Etiudy Rewolucyjnej SBM „Politechnika” otrzymała organizacyjną możliwość budowy zespołu osiedli mieszkaniowych w układzie pasmowym od Doliny Służewieckiej ku lasowi kabackiemu.

    W 1983 r., w wyniku pierwszego podziału SBM „Ursynów” jej macierzyste osiedle Politechnika wyodrębniło się w samodzielną spółdzielnię. Prezes Stanisław Olszewski namówił mnie do aktywności w spółdzielni. Po wyborach uzupełniających do Rady Osiedla Stokłosy zostałem członkiem Komisji Społeczno-Kulturalnej, a wkrótce jej przewodniczącym.

    Ursynowski Klub Spółdzielcy

    Przy ul. Koncertowej 13 został wybudowany piętrowy obiekt z przeznaczeniem na podstawowy ośrodek więzi społecznej. W każdej enklawie każdego osiedla spółdzielczego miał funkcjonować POWS. Każdy POWS miał prowadzić punkt opieki nad dzieckiem, klub mieszkańców, gdzie realizowano samopomoc sąsiedzką, kontakty towarzyskie, pralnię samoobsługową i saunę. Kluby osiedlowe miały mieć specjalizację. Przykładowo na osiedlu Stokłosy miał to być ośrodek fotograficzno-filmowy, aktywności ruchowej i aktywności artystycznej. Pawilon przy ul. Koncertowej, decyzją Komitetu Warszawskiego PZPR, został jednak oddany studentom SGGW. Zorganizowali oni tam dyskotekę „Akcent”. Mieszkańcy bardzo skarżyli się na hałas. W tym czasie na osiedlu Jary powstało pierwsze przedszkole, do którego jednak nie przyjmowano dzieci mieszkańców osiedla Stokłosy. W Warszawie uzyskanie miejsca w przedszkolu graniczyło z cudem a cóż dopiero na Ursynowie Potrzeba zorganizowania przedszkola była bezdyskusyjna. W tej sytuacji Rada Osiedla, z inicjatywy Komisji Społeczno-Kulturalnej, zwróciła się do Dzielnicowej Rady Narodowej Mokotów z inicjatywą zorganizowania publicznego przedszkola w spółdzielczym obiekcie. Inspektor Oświaty zorganizował przedszkole. Postawiliśmy warunek: do przedszkola mogą być przyjmowane dzieci z osiedla Stokłosy oraz dzieci pracowników Spółdzielni. W ten sposób za jednym zamachem pozbyliśmy się uciążliwego sąsiada i zapewniliśmy miejsca dla dzieci w przedszkolu.

    W miejscu planowanych POWS-ów przy ul. Lachmana powstał Dom Kultury „Stokłosy”, przy ul. Koński Jar powstał klub kultury „Dom Rodzinny”, przy ul. Wiolinowej powstał Urząd Pocztowy, a w pozostałe obiekty przeznaczono na lokale użytkowe.

    Spółdzielnia nie mogła zastąpić funkcji władz miasta czy dzielnicy. Wśród spółdzielców narodziła się świadomość, że należy zmienić istniejący stan rzeczy poprzez organizowanie się mieszkańców, poprzez tworzenie ursynowskiego lobby przemian. To właśnie legło u podstaw powstania Ursynowskiego Klubu Spółdzielcy. Wspólnie z Jerzym Czarneckim z osiedla Stokłosy opracowaliśmy założenia nowej struktury organizacyjnej, nie zdając sobie sprawy, że kładziemy podwaliny pod obywatelskie stowarzyszenie mieszkańców. Przyjęliśmy formułę klubu, którą mogły zaakceptować  władze spółdzielni. Czyż „przybliżanie mieszkańcom Ursynowa idei, zasad spółdzielczości oraz praw i obowiązków członków SBM ” mogło spotkać się ze sprzeciwem? Klub funkcjonował poprzez sekcje. Z inicjatywy Andrzeja Ibisa Wróblewskiego Sekcja Kultury stała się zaczynem dla powstania Ursynowsko-Natolińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Sekcja Oświaty, w której działał m.in. Wojciech Dąbrowski, przeprowadziła akcję, dzięki której wybudowana została sala gimnastyczna w Szkole Podstawowej przy ul. Dembowskiego 10. Sekcja Komunikacji nieustannie walczyła o zwiększenie liczby autobusów oraz korygowała tras ich przejazdu. Działali w niej m.in. Stanisław Furman (urbanista, architekt, współpracownik arch. Marka Budzyńskiego) Wojciech Matyjasiak (późniejszy przewodniczący Rady Gminy Ursynów, zastępca burmistrza), Leszek Mazurkiewicz, Jan Brutkowski. Największym sukcesem tej Sekcji było spowodowanie – w skali całej Warszawy – uruchomienie linii przyspieszonych w miejsce linii autobusowych oznaczonych literami. Członkowie tej sekcji należeli do ludzi, którzy utworzyli Społeczny Komitet Budowy Metra.

    Funkcjonowanie Ursynowskiego Klubu Spółdzielcy oraz wspólnot parafialnych powodowało powstawanie wspólnoty ursynowskiej. Tam powstawał potencjał obywatelski.

    *Autor: Andrzej Rogiński, wspomnienia pochodzą z książki "Historia Ursynowa. Okiem dziennikarza", wydanej przez Południe - Andrzej Rogiński w grudniu 2017 r.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 54

    • 24
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 2
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 23
      WKURZONY
    • 1
      BRAK SŁÓW

    2Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~ZabiliMiŻółwia 2 22 dni temuocena: 14% 

      Coś słabo musi się w tej Passie wieść że tak hejtujecie Rogińskiego. Ciołko przykręcił kurek?

      Edytowany: 19 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~NudnieWpoludnie 1 22 dni temuocena: 50% 

      Panie Andrzeju gratuluję! Nauczył się pan internetów wkońcu!

      Edytowany: 19 dni temu

      oceń komentarz 2 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.1158 sekundy
    REKLAMAA2-NEONOWKA-3tygodnie-od-08-01-do-28-01-2018