REKLAMAA1-PizzaSANGIOVANNI-01-11----30-11-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ6 listopada 2019, 06:34 komentarzy 12

    (Nadesłane)

    Smród z wiaty śmietnikowej to nic w porównaniu z odorem, wydobywającym się z mieszkania przy ul. Zaruby na Kabatach. Sterty śmieci, zepsutego jedzenia i odchody psa sprawiają, że już na klatce schodowej trudno złapać oddech. Sąsiedzi i administracja bloku są bezsilni wobec lokatorki, która nie widzi problemu. Nie reaguje też właściciel mieszkania. Sprawa trafi do sądu.

    Drzwi do klatki schodowej przy Zaruby 9 są otwarte cały czas, bez względu na pogodę. Inaczej trudno byłoby wytrzymać smród, wydobywający się z mieszkania na parterze. Jak żyje się w towarzystwie zbieracza śmieci - o tym mówią nam zrozpaczeni sąsiedzi.

    - W sierpniu wprowadziła się osoba z problemami psychicznymi objawiającymi się między innymi tzw. zbieractwem. Osoba ta znosi do mieszkania śmieci. Nie zawsze jest też w stanie wyprowadzić swojego psa na spacer, a odchody w jej mieszkaniu nie są sprzątane.

    Lokatorzy zgłaszali swój problem gdzie się da - od administracji osiedla, przez sanepid, policję, straż miejską, ośrodek pomocy społecznej - bez skutku. 

    - Wszystkie służby są bezsilne, gdyż ta osoba jest pełnomoczniczką właściciela i nie wpuszcza nikogo do siebie - mówi nam pan Krzysztof, sąsiad lokatorki-zbieraczki.

    Pani Elżbieta, bo tak mówią o niej sąsiedzi, zajmuje około 50-metrowe mieszkanie i znosi do niego wszystko, co znajdzie na śmietniku i uzna za potrzebne. Zrobione ukradkiem przez sąsiadów zdjęcia z wewnątrz jej mieszkania pokazują ogrom problemu, z którym na co dzień borykają się lokatorzy bloku przy Zaruby.

    - Nos zaciskam i nic więcej nie mogę zrobić! Z tą panią nie da się rozmawiać, bo nie otwiera drzwi. Jak się uda spotkać na dworze, to mówi, że wszyscy ją atakują bez powodu. Nic do niej nie dociera. Ja nie wyobrażam sobie jak ona może w takim smrodzie spać, skoro my nie możemy wytrzymać! - dziwi się jeden z sąsiadów. 

    "Znikąd pomocy"

    Lokatorzy twierdzą, że próbowali z panią Elżbietą rozmawiać kilkadziesiąt razy, ale bezskutecznie. Mają już dość, bo efekt jej poczynań, to nie tylko życie w smrodzie, ale też wymierne straty finansowe. 

    - Jedna pani w tej klatce wynajmuje mieszkanie i ostatni najemca po kilku dniach od kiedy się wprowadził wypowiedział umowę. Powiedział, że taki smród go w nocy obudził, że nie jest tu w stanie mieszkać - mówią zrozpaczeni ludzie. 

    Przy Zaruby 9 działa wspólnota mieszkaniowa, która początkowo prosiła o pomoc różne służby i instytucje.

    - Policja, której raz udało się dostać do mieszkania, też nam nie pomogła. Proponowali tej kobiecie pomoc, w tym psychiatryczną , ale odmówiła, więc oni na siłę jej nie mogli zabrać, bo odpowiadała im logicznie na pytania - relacjonują mieszkańcy.

    Nadzieja w sądzie

    Wspólnota sięgnęła więc po przewidziane prawem kroki i poddała pod głosowanie uchwałę o licytacji lokalu ze względu na dużą uciążliwość.

    - Mieszkańcy się zmobilizowali i uchwała przeszła większością głosów. Nasz prawnik złożył uchwałę w sądzie i liczymy, że wyrok będzie po naszej myśli, choć jest obawa, że może to długo potrwać - mówią pracownicy administracji wspólnoty.

    Przekonali się o tym dawni sąsiedzi pani Elżbiety z ulicy Pileckiego, którzy o wiele dłużej cierpieli z powodu kłopotliwej sąsiadki.

    - U nas trwało to 20 lat. W żaden sposób nie mogliśmy sobie z nią poradzić, nawet sądownie. Żyła w taki sam sposób jak teraz. Zbierała śmieci i gromadziła je w mieszkaniu. Oprócz smrodu, pojawiło się też robactwo i myszy. Kupowaliśmy specjalne środki, które łagodziły smród wydobywający się z wewnątrz. Aż wreszcie sama się wyprowadziła - dowiadujemy się w spółdzielni "Wyżyny".

    Na Pileckiego pani Elżbieta mieszkała w lokalu, którego była współwłaścicielką, na Zaruby zaś jest tylko notarialną pełnomocniczką właściciela. Według sąsiadów to wiceprezes jednej z dużych spółek finansowych. Mimo wielokrotnych próśb o kontakt nie udało nam się z nim porozmawiać. Tak samo zresztą jak administracji bloku. - Wysyłamy pisma, ktoś je odbiera, ale nie ma żadnego odzewu - mówią jej pracownicy.

    Odebrany pies

    Jeszcze kilka dni temu uciążliwa lokatorka miała w mieszkaniu psa. Zwierzę przez wiele dni nie było wyprowadzane na zewnątrz. Swoje potrzeby załatwiało w mieszkaniu lub na klatce schodowej, bo nie zawsze zdążyło wyjść na zewnątrz. Informowane o tym Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami nawet nie sprawdziło, czy zarzuty sąsiadów są prawdziwe. Skutecznie interweniowała dopiero Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!

    - Otrzymaliśmy sygnał, że psu dzieje się krzywda. Na miejsce wysłaliśmy patrol, ale właścicielka otworzyła nam dopiero po wezwaniu policji. Wewnątrz było pełno psich odchodów, niewyobrażalny bałagan i fetor. Zwierzę zostało zabrane do lecznicy. Miało widoczne infekcje i pasożyty. Sprawę skierujemy do prokuratury, bo wyczerpuje ona znamiona przestępstwa znęcania się nad zwierzętami - informuje wolontariusz Vivy.

    Za znęcanie się nad psem lokatorce-zbieraczce grożą nawet trzy lata więzienia. Zwierzę po wyleczeniu, będzie czekało na decyzję sądu i jeśli ten uzna, że może być odebrane właścicielce, ma szansę na nowy dom. 

    Z kolei sąsiedzi pani Elżbiety czekają na to, by było jak dawniej, zanim się wprowadziła i można było w domu znów oddychać świeżym powietrzem. 

    - Niestety, teraz odór przenika przez wentylację i pomimo, że zaklejamy otwory, to już ubrania nam śmierdzą. Wszystkie próby nawiązania kontaktu nie przyniosły efektu, to jak rozmowa ze słupem. Mówi nam, że nie będzie sprzątać, bo na oczy nie widzi, ale ona chyba też węchu nie ma - skarży się jeden z lokatorów Zaruby 9.

    O losie uciążliwej lokatorki zadecyduje wkrótce sąd.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 110

    • 5
      BARDZO PRZYDATNY
    • 3
      ZASKOCZONY
    • 3
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 27
      WKURZONY
    • 70
      BRAK SŁÓW

    12Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Nikc 12 4 dni temuocena: 0% 

      Pani jest chora. I myślę że potrzebuje pomocy. Sama z ana pewno tego nie zmieni. Rozumiem lokatorów domu, naprawdę. Ale to chory człowiek jeśli tak żyje. Pomoc jest konieczna. Może w tą stronę powinny pójść starania, a nie tylko hejt? Dokładnie jak napisał ktoś w komentarzu--psu pomogli od razu, a CZŁOWIEK????

      Edytowany: 4 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Nikc 11 4 dni temuocena: 50% 

      Pani jest chora. I myślę że potrzebuje pomocy. Sama z ana pewno tego nie zmieni. Rozumiem lokatorów domu, naprawdę. Ale to chory człowiek jeśli tak żyje. Pomoc jest konieczna. Może w tą stronę powinny pójść starania, a nie tylko hejt? Dokładnie jak napisał ktoś w komentarzu--psu pomogli od razu, a CZŁOWIEK????

      Edytowany: 4 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • volta2 10 4 dni temuocena: 100% 

      przyznaję, że dostałam gęsiej skórki od samego czytania, jeśli tam jest wspólnota to komisyjnie na jej miejscu wybijałabym tam okno, tak by smród na klatce i u sąsiadów nieco zelżał. ludzie, którzy tracą najemców z tego powodu(chyba każdy najemca podpisze taki kwitek?) do sądu o odszkodowanie od właściciela uciążliwego lokalu. to, że komuś matka/żona sfiksowała to żaden wstyd, ale należałoby oprócz wykupienia lokalu na stałe zamówić do mieszkania sprzątaczkę, która będzie czyścić i wynosić to co wariatka przyniosła. rozważcie jako wspólnta taką usługę codziennie, pani nie otwiera drzwi - nie szkodzi, wejdźcie oknem(wybitym) dopóki krat nie ma. na kraty wspólnota chyba? może się nie zgodzić. jak jest w naszych sądach to wiadomo, no ale mieszkańcy ursynowa raczej popierają wolne sądny to i cierpliwie na wyrok poczekają?

      Edytowany: 4 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursus 9 3 dni temuocena: 0% 

      Pisać poprawnie po polsku to sztuka . Nikogo nie interesują twoje poglądy , to twoja prywatna sprawa .

      Edytowany: 3 dni temu

      oceń komentarz 0 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hbk 8 6 dni temuocena: 100% 

      Dziwny to kraj, gdzie można skutecznie i szybko ochronić psa, a ludzi (sąsiadów pani zbieraczki) - nie.

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 22 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Nikc 7 4 dni temuocena: 67% 

      Dokładnie tak...

      Edytowany: 4 dni temu

      oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Łukasz420 6 6 dni temuocena: 100% 

      To, że z tak uciążliwym lokatorem nie można zrobić absolutnie nic, pokazuje tylko jakie mamy prawo, w jak ułomnym kraju żyjemy

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 19 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~EwaW 5 6 dni temuocena: 100% 

      Życzę wytrwałości pozostałym mieszkańcom bloku i współczuję jednocześnie.

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 14 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~krótka piłka 4 6 dni temuocena: 97% 

      Zrobić reportaż w TV, podać nazwisko wiceprezesa i pokazać, jak dziennikarz wchodzi np. na zebranie zarządu lub rady nadzorczej lub na spotkanie z kontrahentami "dużej spółki finansowej" i pyta wiceprezesa o smród ze śmieci przechowywanych w jego mieszkaniu wbrew prawu. Kilka razy wejść do gabinetu prezesa i wiceprezesa "dużej spółki finansowej" i od progu pytać o ten smród. Kilka razy podejść do wiceprezesa na ulicy koło "dużej spółki finansowej" i bardzo głośno pytać go o ten smród. Kilka razy wieczorem pojechać za nim i bardzo głośno pytać go na ulicy o ten smród w miejscu jego faktycznego zamieszkania tak, aby okoliczni mieszkańcy usłyszeli. Skoro odbiera pisma to zna sprawę, a skoro nie reaguje to znaczy, że godzi się na niestandardowe metody powiadamiania go o problemie smrodu w jego mieszkaniu.

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 28 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mola 3 6 dni temuocena: 100% 

      Tylko, że takie sądowe wywłaszczanie potrwa kilkanaście lat (odwołania, kruczki prawne adwokatów). Może Pan Burmistrz (lub wice) pomoże jakoś?

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 16 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kazik 2 6 dni temuocena: 100% 

      UStawa o własności lokali Art. 16. 1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości. 2. Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego. Prosty przepis na Pana właściciela Prezesa -

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 14 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~123 1 6 dni temuocena: 100% 

      Wywłaszczyć właściciela. Spółdzielnia powinna działać, bo to jest teraz, to się dzieje na niekorzyść spółdzielni i społeczności.

      Edytowany: 6 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 15 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2705 sekundy
    REKLAMAA2-AUCHAN----DODATKOWO