REKLAMAA1-SanGiovanni--01-07----31-07-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ27 czerwca 2020, 11:10 komentarzy 12
    Po dezynsekcji pozostawiono na zewnątrz mnóstwo robaków

    Po dezynsekcji pozostawiono na zewnątrz mnóstwo robaków (SK)

    Tysiące prusaków i karaluchów zagnieździło się w jednym z mieszkań przy Dembowskiego 13. Plaga się rozrasta, wstrętne robaki opanowują już następne bloki. Mieszkańcy są przerażeni bezczynnością służb sanitarnych. Prowadzą z góry przegraną walkę z insektami, w nadziei, że ktoś im wreszcie pomoże.

    Blok przy ulicy Dembowskiego 13 tonie w zieleni i na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to idealne miejsce do życia. Nie słychać tu hałasu ulicy, a ciszę wypełnia śpiew ptaków. Tak było do października ubiegłego roku. Wówczas z jednego z mieszkań na drugim piętrze zaczęły dochodzić niepokojące odgłosy, a na zewnątrz wydobywał się odór gromadzonych śmieci i rozmnażające się w nich prusaki. Lokal przez 40 lat zajmowały dwie kobiety: 86-latka i jej około czterdziestoletnia córka.

    Dopóki córka była zdrowa na umyśle, to nie było problemów. Potem zaczęły się awantury, córka maltretowała matkę. Przynosiła też do domu śmieci, które stały się doskonałą wylęgarnią robactwa i źródłem potwornego smrodu. Kobiety nikogo nie wpuszczały, nawet przecięły przewód od dzwonka.

    Starsza pani podczas jednej z rozmów miała nawet prusaki we włosach, ale nic sobie z tego nie robiła, z kolei młodsza mówiła, że to stworzenia Boże i będzie z nimi żyła. I wara od jej mieszkania. Poza tym żyło tam pięć kotów, których odchody potęgowały odór 

    - relacjonują sąsiedzi.

    Po interwencji mieszkańców administrator budynku zrobił na klatce schodowej dezynsekcję, ale bez większych rezultatów. Było jasne, że bez gruntownego posprzątania mieszkania i zabrania z niego kotów, nie uda się zlikwidować gniazda prusaków i karaluchów.

    Mieszkańcy coraz bardziej naciskali na spółdzielnię "Jary", aby wreszcie zaprowadziła porządek. Ta jednak przekonywała, że ma ręce związane przepisami i bez zgody właścicielki nie może wejść do mieszkania. Problem narastał, robaki chodziły już także po elewacji i klatce schodowej.

    Sufity i podłogi "ruszają się" od robaków

    Na początku listopada ubiegłego roku spółdzielnia "Jary" zaczęła wreszcie działać. Zwróciła się z prośbą o interwencję do ursynowskiego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz straży miejskiej, która po trzech tygodniach odpowiedziała, że sprawę przekazuje do Komisariatu Policji Warszawa-Ursynów, OPS oraz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ale odzewu z tych instytucji nie było.

    W grudniu, tuż przed świętami, spółdzielnia ponownie przeprowadziła dezynsekcję na klatce, a 3 stycznia wysłała właścicielce zarobaczonego mieszkania ostrzeżenie, że jeśli sama na własny koszt nie pozbędzie się z mieszkania prusaków, to zarząd spółdzielni wystąpi do sądu o przymusową licytację jej lokalu.

    na zdjęciu powyżej: dezynsekcja po otwarciu mieszkania  uciążliwych lokatorek przy Dembowskiego

    Ponieważ lokatorka nie zareagowała na pismo, spółdzielnia spełniła swoją groźbę oraz dokonała kolejnej, trzeciej już dezynsekcji na klatce. Przeciągający się problem zaowocował zwołaniem zebrania, na którym 30 stycznia mieszkańcy mogli wreszcie głośno wykrzyczeć swoje żale przedstawicielom "Jarów" i policji. W odpowiedzi usłyszeli, że otrzymają wreszcie oczekiwaną pomoc.

    - Nic nie działo się jednak do marca. Absolutnie nic! Potem dostaliśmy odpowiedź z Sanepidu, że najważniejsza jest teraz pandemia i dopiero jak się skończy to się zajmą naszą sprawą - mówią zmęczeni ciągłą walką sąsiedzi.

    Pierwszy raz, gdy przyszedł pan robić dezynsekcję to powiedział, że prusaków, które tu żyją nie można liczyć w tysiącach, tylko w milionach. W mieszkaniu, gdzie mają gniazdo, jest robak przy robaku. Sufity i podłogi się od nich ruszają.

    Nic dziwnego, bo ta córka przynosiła do domu śmieci. A w nocy, prusaki, które wyszły z mieszkania na klatkę wciągała odkurzaczem! 

    opisują ludzie.

    Prusaki i karaluchy powoli zajmują całe osiedle

    Pomimo kolejnych dezynsekcji insekty rozeszły się najpierw po całym bloku przy Dembowskiego 13, z czasem przejmując we władanie najbliższą okolicę. Wędrując trawnikami i chodnikami, wykorzystując każdą możliwą szczelinę, opanowały budynki przy Dembowskiego 11, 12, 14 i 15. Mieszkańcy z przerażeniem czekają co będzie dalej. 

    - Mamy małe dzieci, mieszkają tu starsze osoby. Nie chodzi nam nawet o nas - ludzi w średnim wieku. Ale o te maleństwa, po których chodzą robaki! Za chwilę robactwo przjedzie do pobliskiej szkoły podstawowej. Może wówczas ktoś zareaguje? - mówi mieszkanka bloku przy Dembowskiego 15.

    Na początku czerwca w mieszkaniu z siedliskiem prusaków doszło do tragedii. Nad ranem pogotowie zabrało zakrwawioną starszą panią do szpitala, a dzień później jej córka została zatrzymana przez policję. 86-latka zmarła po kilku dniach, 40-latka trafiła do aresztu, a pieczę nad zaśmieconym mieszkaniem przejęła prokuratura. 

    - Bez jej zgody nie możemy wejść do środka i nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa. Chcieliśmy zabrać wszystkie śmieci i dokładnie wysprzątać. Dostaliśmy jedynie zgodę na dezynsekcję wewnątrz lokalu pod czujnym okiem policji. Nie wolno nam niczego ruszyć, nawet papierka - mówi Dariusz Urbaniak ze Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej "Jary".

    Po dezynsekcji owady zostały na klatce

    We wtorkowe popołudnie dwóch pracowników firmy dezynfekującej, pilnowanych przez policjantów spryskało wnętrze mieszkania środkiem owadobójczym. Co działo się wewnątrz, można sobie wyobrazić po grubej warstwie insektów, które zdołały uciec z mieszkania. Większość z nich padła przy drzwiach, ale nie wszystkie.

    - To absolutny skandal! Nikt tego nie posprzątał! Zostawiono taką stertę robactwa, które zaczęło rozchodzić się po klatce! Są żywe - na ścianach, schodach - dalej będą się rozmnażać we wszystkich zakamarkach, bo to wyjątkowo żywotne owady. Jak tak można?! Wystarczyło pozamiatać - irytuje się pani Hanna, sąsiadka pechowego mieszkania.

    na zdjęciu powyżej: robaki pozostawione na klatce schodowej po dezynsekcji w wyniku niedbalstwa

    Mieszkańcy - już nie tylko bloku przy Dembowskiego 13, ale też sąsiednich budynków - czują się opuszczeni przez spółdzielnię i wszelkie instytucje. Tracą wiarę we wsparcie służb, które powinny stać na straży ich bezpieczeństwa i godnych warunków życia.

    Nie mogąc liczyć na pomoc z zewnątrz, domowymi sposobami bronią się przed migrującymi insektami - zaklejają taśmą drzwi wejściowe, wewnątrz uszczelniają wszystkie przewody wentylacyjne. Unikają otwierania okien i drzwi balkonowych w obawie przed prusakami wędrującymi po elewacji bloku. 

    - Jest tragedia. Straszna znieczulica służb! To jest nienormalne, żeby było tak w XXI wieku! Potrzebujemy pilnie pomocy! Błagamy o nią. Nie możemy czekać w nieskończoność, aż prokuratura zakończy sprawę, albo mieszkanie przejmą spadkobiercy i dopiero chcieli posprzątać. To może potrwać lata, a nas w tym czasie zjedzą karaluchy - żalą się sąsiedzi.

    Z pytaniami o termin zwolnienia mieszkania zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Do publikacji tego artykułu nie odpowiedziała. Do sprawy będziemy powracać.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 770

    • 48
      BARDZO PRZYDATNY
    • 53
      ZASKOCZONY
    • 8
      PRZYDATNY
    • 11
      OBOJĘTNY
    • 4
      NIEPRZYDATNY
    • 148
      WKURZONY
    • 498
      BRAK SŁÓW

    12Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~sąsiadka 12 8 dni temuocena: 100% 

      Paranoja. Bareja się kłania Spółdzielnia ma związane ręce. Policja tez nic nie może, bo prokuratur. Prokuratura nie może, bo sąd. Sanepid nie może, bo wirus. A na osiedlu prusaki się rozejdą po blokach. Ludzie mają płyty gipsowo- kartonowe z wełną w środku, podwieszane sufity. Prusaki mają idealne warunki. Roznoszą choroby, pasożyty. A wystarczyłoby, jakby technik policyjny zrobił swoje w lokalu i potem sprzątanie i dezynsekcja. . Na osiedlu jak prusaki wejdą do innych bloków, to będą na lata. Na miejscu sąsiadów poszłabym do telewizji. Pisma do Ratusza. A jak nic nie da - pozew zbiorowy wszystkich poszkodowanych przez opieszałość służb wobec Skarbu Państwa.

      Edytowany: 8 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~^Karol 11 11 dni temuocena: 100% 

      Sytuacja podobna jak na Zaruby. Wina lokatorek jest ewidentna. Ratusz musi się w koncu zająć eliminacją zachowań, które bez cienia watpliwosci naruszają zasady współzycia społecznego. Wspólczuję mieszkańcom bloku. Bezsilni, bez pomocy bo nie ma paragrafu, przepisu etc. a zwlaszcza prominentnego lokatora bloku, który mógłby załatwić sprawę tu i tam....

      Edytowany: 11 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~bella 10 11 dni temuocena: 100% 

      Dlaczego sanepid nie zareagował?

      Edytowany: 11 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 6 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Aster 9 12 dni temuocena: 80% 

      Skoro Pn juz tam nje ma, na miejscu mieszkancow, włamał bym się do mieszkania i wyniósł wszystko ansmietnik.

      Edytowany: 12 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ja 8 12 dni temuocena: 33% 

      Ostatnio w rejonie ul. Dembowskiego zauważyłem wamożony ruch Jerzy, one lubią robaczki i wszystkie zjedzą, tak więc nie ma co się martwić.

      Edytowany: 12 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Addamos 7 12 dni temuocena: 100% 

      Eh, ta ortografia. Jerzy to Jurek, a tobie pewnie chodzi o JEŻE :-))))))

      Edytowany: 12 dni temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Qwert 6 13 dni temuocena: 100% 

      Sanepid ma to gdzieś, bo nie wystawi tu kary na 10-30 tys. zł, "bo COVID-19".

      Edytowany: 13 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~bella22 5 13 dni temuocena: 80% 

      Córka zabiła matkę. Tragedia. To mieszkanie pełne śmieci i robactwa będzie tak stało latami aż sąd znajdzie spadkobierców. Opłaty nie będą wnoszone czyli zapłacą wszyscy mieszkańcy osiedla Jary. I jeszcze koszty dezynfekcji. Pewnie wszystkie budynki w okolicy trzeba będzie pilnie odrobaczać. Katastrofa i co z tym zrobić - za zgodą sądu sprzedać mieszkanie, a pieniądze przekazać do depozytu sądowego?

      Edytowany: 13 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 12 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~aro 4 13 dni temuocena: 80% 

      Karaluchy nie są robakami ale są owadami. Andrzej Rogiński

      Edytowany: 13 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Toro 3 14 dni temuocena: 77% 

      To są zaszłości PRL-owskie w prawie, kiedy jest odpowiedzialność zbiorowa, w uzasadnionych przypadkach zagrożenia życia i mienia policja może interweniować w lokalu, mandat za takie coś powinien być srogi, i od razu egzekucja która sprowadza na ziemię, ale nie u nas...

      Edytowany: 14 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 10 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~PiotrekW 2 14 dni temuocena: 91% 

      Obie panie powinny zostać wysiedlone przymusowo, oczywiście nie na bruk, ale służby medyczne i socjalne powinny się nimi zaopiekować, jeśli to chorzy i bezradni ludzie.

      Edytowany: 14 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 21 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~borys 1 13 dni temuocena: 90% 

      Ale jedna pani zabiła drugą...

      Edytowany: 13 dni temu

      oceń komentarz 9 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3247 sekundy
    REKLAMAA2-SanGiovanni--01-07----31-07-2020