REKLAMAA1-FortSłużew-01-09----30-09-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ31 sierpnia 2019, 11:40 komentarzy 9
    Mikołaj

    Mikołaj "Jaok" Janusz pamięta czasy dresiarzy w skórzanych kurtkach (KT)

    Ikona polskiego Internetu. Człowiek, który wywodzi się z ery analogowej, ale doskonale wszedł w cyfrową rewolucję. Twórca, komentator, gawędziarz i żartowniś. Budzi skrajne emocje, bo bez pardonu piętnuje głupotę i nie staje po żadnej ze stron. Współzałożyciel kanału Pyta.pl z dziennikarskim CV tak bogatym, że można je rozłożyć na kilka osób. Mikołaj "Jaok" Janusz wychował się i nadal mieszka na Ursynowie. Spotykamy się w jego mieszkaniu, żeby porozmawiać o młodości, pasji, doświadczeniach i pracy. 

    Pochodzisz z Ursynowa?

    Tak. Ursynów jest takim miejscem, gdzie ludzie byli kwaterowani. Najczęściej dostawali tu mieszkania ci, którzy spełniali konkretne warunki - przede wszystkim młode małżeństwa z dziećmi. Tak jak widzimy w serialu "Alternatywy 4", obok pana profesora mieszkał jakiś gościu, który wcześniej prowadził gospodarstwo rolne. Powstawały duże przepaście kulturowe, ciekawe mieszanki. Nie twierdzę, że ktoś był lepszy a ktoś inny gorszy, po prostu się różnili. Moi rodzice dostali mieszkanie kwaterunkowe. Wprowadziłem się tu, jak miałem 4 lata. To był 1986 rok.

    Jak wspominasz dzieciństwo na powstającym Ursynowie?

    To był naprawdę dziki wschód. Wszystko było dzikie. Najstarsze dzieci tych, którzy dostawali mieszkania, często tworzyły subkultury. Białoruscy robotnicy, którzy budowali osiedla, chodzili w grupach - szczególnie po wypłatach - nastolatkowie napadali ich i grabili. Pierwsza rewolucja kulturowa miała miejsce, kiedy na Żabińskiego powstała centrala telefoniczna. Na dwa mieszkania przydzielano jeden numer telefonu. Odbierały więc dwie osoby i jedna się rozłączała, kiedy było już wiadomo, do kogo dzwonią.

    Cały ten teren - od parku przy kościele aż do Lasu Kabackiego - to była dzicz. Pamiętam dzikie wysypisko śmieci i wywalone całe kontenery jogurtów. Graliśmy nimi w baseball. Wtedy nie miałem pojęcia, skąd one się wzięły. Chodziło o to, że reforma VAT narzuciła dodatkowy podatek od opakowań. Niektórym zagranicznym firmom bardziej opłacało się je przywozić i wyrzucać w ten sposób u nas, niż składować choćby w Niemczech.

    Podwórkowe rozrywki. Co jeszcze robiliście w tych czasach nieskrępowanej fantazji?

    Budowaliśmy swoje ziemianki, które nazywaliśmy melinami - może nieadekwatnie, bo byliśmy dość grzeczni. Kopaliśmy doły, robiliśmy stropy. Pamiętam, że zawsze były tam bezpańskie psy i koty. Teraz jest Galeria Ursynów, ale kiedyś były "bagna". Głównie kradło się tam styropian z budowy, żeby konstruować tratwy i pływać po jeziorkach. Pamiętam, jak ganiała nas za to cieciówa. Czasem rzucaliśmy wiśniami w jej budkę, więc ganiała nas, kiedy tylko mogła - także bez powodu. Najważniejsze jest to, że tam były rzekotki. Teraz rzekotki są w ZOO. Kiedyś siedzieliśmy na jakimś drzewie i obok mnie upadł jelonek rogacz, czyli największy chrabąszcz w Polsce. Tu było niesamowicie naturalnie i dziko, to było coś pięknego. To trochę jak Puławy. Siekiera nagrała o tym płytę, która nazywała się "Nowa Aleksandria". O wszczepieniu socrealizmu w Polskę szlachecką. O Ursynowie mogłeś powiedzieć, że to było zmieszanie drapieżnego, wczesnego kapitalizmu, który jeszcze nie spotkał się z regulacjami, z urzekającą i szczerą naturą. Kraina skrajności.

    I patologia i inteligencja...

    Kiedyś mówiło się, że to sypialnia albo płuca Warszawy. Nikt się nie czuł wyjątkowy. Wszędzie miałeś menelstwo i profesorów. Jeśli miałbym nakreślić jakiś element wspólny, to byłoby to pokolenie - ludzie urodzeni w latach osiemdziesiątych. Tu było chyba najwięcej młodzieży w porównaniu z innymi dzielnicami. Dlatego rodziły się różne nurty, jak choćby hip-hop - Płomień 81 i sam Pezet i Morwa albo 3H. Pamiętam jednak, że od początku tak było na Ursynowie - z jednej strony elegancko, z drugiej strony slums.

    Ty też należałeś do jakiejś subkultury?

    Tak. I już wtedy miałem problemy na tym tle, bo byłem jednym z kilku hardcore punków. Trzymałem się z metalowcami, trochę z punkami, ale oni jednak bardzo sobie na zdrowie szkodzili. Ich tryb zabawy mi nie odpowiadał, bo nie chciałem uczestniczyć w braniu twardych narkotyków. Od metalowców z drugiej strony odpychało mnie to, że słuchali zespołów typu Iron Maiden, gdzie ja widziałem raczej przerost formy nad treścią. Tak, byłem więc hardcore punkiem.

    Mieliście ulubione miejscówki?

    Tak jak w serialach amerykańskich czasem widzi się grupy młodzieżowe, które w różnych zapadłych miejscach mają swoje narożniki, tak my mieliśmy balkony. To było tak oswojone, że nawet dzielnicowy pozwalał nam pić piwo, ale jak wyczuł od kogoś wódkę, to zabierał na dołek. Mieliśmy po szesnaście lat. To była kopalnia wszelkich miejscówek, mieszały się różne strefy wpływów. Pamiętam taką akcję, kiedy pierwszy raz usłyszałem o dresiarzach. Koledzy powiedzieli, że tam nie idziemy, bo dresiarze polewają wiadrami - to było w Śmigus-Dyngus. Dresiarze nosili spodnie od dresów i czarne kurtki skórzane, byli trochę potomkami Depechów. Rosły takie lokalne klimaciki, były grupy, których się baliśmy. Wszystko zostało bardzo przetrzebione przez heroinę około 2000 roku. To były czystki. W ciągu dwóch lat umarła większość ludzi, których się baliśmy. Miałem dobrze wbite do głowy, że jeśli ktoś bierze heroinę, to ma przerąbane. Weszły takie zasady, że tu nie wolno. Kiedy po dresiarzach pojawiła się subkultura hip-hopowa, to życie młodzieżowe przeniosło się z Lasu Kabackiego i ziemianek na osiedla.

    Ty zostałeś na Ursynowie?

    Tak. Zajmowałem się prowadzeniem gazetek szkolnych i nieudolnymi próbami założenia kapeli hardcore punkowej. Miałem straszny problem, bo nikt za bardzo nie kumał, że nie chodziło o metal albo granie trzech akordów. Przez kilka lat mieszkałem u różnych dziewczyn, taki couchsurfing. Później studia i się uspokoiło. Moi rodzice zbudowali dom, ja zostałem tam, gdzie mieszkali. Używałem takiego żartu, że starzy się wyprowadzili, ale nie powiedzieli mi dokąd. Planuję żyć tutaj - 400 metrów od miejsca, które było moim dzieciństwem.

    Chciałbym pogadać o Twojej pracy. Jesteś dziennikarzem?

    Jestem gawędziarzem, jestem bardem, jestem człowiekiem, który opowiada historie. Czasami brzdąkam na gitarze, chociaż muzykiem nie jestem.

    Najsilniej jesteś jednak kojarzony z Pyta.pl.

    Teraz to jest nowy, już trzeci kanał Pyty. Pierwszy zamknęliśmy w 2006 roku. Później niestety doszło do rozłamu, to trochę historia z "Samych swoich". Próbowałem się pojednać z Kozą, dzwoniłem, pisałem. Wolę tego nie maglować, szkoda, że się rozpadło.

    Wróćmy do pierwszej Pyty. Dlaczego powstała i czego miała dostarczać w pierwotnym założeniu?

    Przede wszystkim chapeau bas dla Bartka Walaszka i Krzysztofa Radzimskiego, późniejszego założyciela El Doopy i twórcy "Kapitana Bomby" czy "Blok Ekipy". Założyli Zespół Filmowy "Skurcz". Pod wpływem jarania się ich produkcjami, my też nagrywaliśmy filmy kung-fu. Kręciło nas to strasznie, ale jednak było takie poczucie, że jest to trochę odtwórcze, że robią to starsze chłopaki i robią to lepiej.

    To był czas, kiedy demonstracje w Polsce były wykorzystywane do bieżących rozgrywek politycznych i nie mówiono o tym wprost. Dowiedzieliśmy się, że przepisy prawa pozwalają nam nagrywać to, co się dzieje na tych demonstracjach i nie musimy o to pytać. Nawet bez legitymacji prasowych. Zauważyliśmy też rażącą dysproporcję między hasłami a tym, co rzeczywiście uważają ludzie.

    Pyta powstała dzięki raczkującym w kraju demonstracjom?

    Wtedy przyszło nam do głowy, że nie musimy kupować soku pomidorowego i mąki do robienia sztucznej krwi. Taki przecier kosztował jakieś 3 zł, mąka może 2 zł, czyli trzeba było wydać piątkę, żeby mieć krew. Za to można było kupić szlugi. Uznaliśmy, że na demonstracji mamy milion razy lepsze efekty i są za darmo. Okazało się, że znaleźliśmy swoją niszę, dziewiczy teren, tego jeszcze nikt nie robił. Jako dzieciaki zobaczyliśmy, że wystarczy gdzieś pójść, coś powiedzieć i to ma oddźwięk w całym kraju.

    Niektóre zwroty i określenia z filmów Pyty weszły na stałe do języka młodych ludzi. Spodziewałeś się, że kanał stanie się tak wpływowy?

    Absolutnie nie, ale jako wielbiciel języka polskiego i słowotwórstwa w ogóle jestem dumny z tego, że coś tam dorzuciliśmy.

    Widzisz siebie w polityce?

    To jest za duży kraj, żeby być politykiem. Będąc politykiem, zawsze dojdziesz do momentu paskudnego wyboru. Prędzej czy później jakiś członek Twojej partii zrobi coś głupiego i co wtedy? Albo oszukujesz ludzi i bronisz debila albo nadajesz na kolegę. Poznałem zbyt wielu ludzi, których wejście do polityki zepsuło. Raczej trzymam się daleko od jakiejkolwiek przynależności - pieniądze, władza, sława to jest dobry sługa, ale zły pan. W polityce jest za dużo pułapek, łatwo się zbłaźnić i zrobić sobie z gęby kalosza. Z pewnością nie wszedłbym do polityki jako kwiatek u czyjejś marynarki. Mam 37 lat i chyba bałbym się tego dotknąć.

    Ktoś powiedział o Tobie, że jesteś Franzem Maurerem polskiego dziennikarstwa. A to właśnie on rzucił kwestię, że bandytą może być, ale nie będzie politykiem.

    Nigdy nie zajmowałem się jakąś grubą polityką. Pyta robiła materiały o ludziach. Nieważne czy to KOD czy PiS, ważne jest to, jakim jesteś człowiekiem. Nagle się okazało, że tak mocno mnie wepchnęli w ten schemat, że jeśli praca w TVP, to stoją za tym konkretne przekonania. Z właściwą sobie ironią i przekorą zacząłem twierdzić, że oczywiście, jak najbardziej. W "Psach" Pasikowskiego jest taka scena, w której Linda mówi, że jest już tylko zwykłym bandytą. Kiedy przestałem być "funkcjonariuszem PiSu", bo tak mnie przecież nazywano, to stałem się kimś takim jak Maurer.

    Nienawidzisz kogoś?

    Nie, absolutnie nie. To Paprodziad mi powiedział kiedyś, że najbardziej nienawidzi nienawidzić.

    Ale z powodu odmiennych poglądów możesz być do kogoś niechętnie nastawiony?

    Nie. Właśnie to jest to, z czym walczę.

    Homoseksualizm. "Dewiacja" czy orientacja?

    Nie jestem homofobem. Jeśli zobaczę na ulicy, że ktoś atakuje innego, to staję po stronie zaatakowanego. Wracając do pytania, homoseksualizm jest orientacją seksualną, ale nie kulturową. Nie chcę nazywać zboczeńcem kogoś, kto lubi robić w łóżku inne rzeczy niż ja. To byłoby obraźliwe, a ja nie chcę nikogo obrażać. Jeśli jednak ktoś chce mi powiedzieć, że będzie budować administrację publiczną na podstawie tego, co robi w łóżku, to jest to głupie. Więc to jest orientacja, ale nie polityczna.  

    Dlaczego tak dużo ludzi chce Ci przypiąć łatkę zwyrola i łajdaka?

    Bo jestem skuteczny. Był taki rysunek Andrzeja Mleczki. Do szeryfa z Nottingham przychodzi jego podwładny i mówi, że zawiodły wszystkie próby pozbycia się Robin Hooda. Teraz musimy zacząć rozpuszczać plotkę, że jest Żydem. To działa na tej zasadzie. Jeżeli nie mogą Cię zagiąć, to będą mówili przeróżne rzeczy.

    Komiksowy Joker powiedział: Co Cię nie zabije, uczyni Cię dziwniejszym. Nie wierzę, że te wszystkie bomby w Twoim kierunku nie pozostawiają śladu.

    Oczywiście, że to trafia. Nie jestem psychopatą. Dlatego właśnie jest mniej ostatnio wszystkiego - potrzebowałem odpoczynku. W pewnym momencie zaczęto korzystać z bezkompromisowych środków do walki ze mną i to mnie bolało. Teraz zastanawiam się pięć razy, zanim gdzieś wyruszę. Na demonstracji mogą powiedzieć, że rzuciłem w nich granatem. Ja nie chcę się z nikim bić, nie jestem gościem od przemocy.

    Żyłeś z pieniędzy z Pyty?

    Tak, ale nie w sposób bezpośredni. Dostawałem propozycje reklamowe czy pracy w związku z tym, że ktoś mnie znał z Pyty. Sam Youtube nie dawał mi takich środków, które pozwalałyby spokojnie utrzymać rodzinę. 

    Pamiętam, że kilka lat temu Pyta miała własny program w radiu Tok FM. Czemu zniknęliście?

    Byliśmy tam rok, chyba od 2012. Przeceniliśmy zdolność autoironii niektórych menadżerów korporacji, która stała za radiem. My się tam przedstawialiśmy jako jedyna polska audycja w radiu Tok FM. To była beka, niektórzy to kumali. Wydaje mi się, że chodziło głównie o sytuację, kiedy Koza za bardzo pocisnął Kaliszowi ad personam. 

    Przypomina mi się sytuacja z programem "Ale plama" Rewińskiego i Piaseckiego. Tam TVN też nie mógł przełknąć pewnych historii.

    W mediach pracują ludzie z gigantycznym ego. Zwłaszcza faceci, bo wpływowe kobiety się nie wychylają. Przyjaźnię się z Michałem Figurskim, z Wojewódzkim pracowałem przez dwa lata. Znam to otoczenie. Wiem, że bardzo poważne sprawy często rozbijają się o totalne pierdoły, bo ktoś komuś nadepnął na odcisk. Ego dyktuje w tej branży warunki.

    To Cię męczyło?

    Tak, ale życie to jest parabola. Jak spojrzysz z dystansu na swoje związki albo prace, to może się okazać, że pewne rzeczy, które były tragiczne, później okazują się dobrym albo cennym doświadczeniem. Wiele razy odchodziłem, wracałem i wydaje mi się, że jestem w takim momencie, że nabieram sił. Cieszę się, że mam rodzinę, dzieci, koty i to jest zajebiste. Pewnie wrócę jak w "Kickboxerze 2".

    Masz jakieś plany?

    W ogóle nie mam planów. Ja chcę opowiadać historie, a czy będę czytał bajki dzieciom, czy grał na gitarze, czy będę relacjonował życie społeczne, to jest tylko kwestia mojego wyboru. Nie chcę być szufladkowany. Nadal zależy mi na tym, żeby śmiać się z głupich zachowań i chwalić mądre. A czy to będzie się opłacało? Tego nigdy nie wiem. Mogę też zostać urzędnikiem państwowym, bo takie mam wykształcenie.

    Mam wrażenie, że jesteś człowiekiem skrajności.

    Łączę dużo różnych przemyśleń, które dzisiaj są identyfikowane jako skrajności, ale w rzeczywistości nimi nie są. Człowiek powinien oceniać sytuację na podstawie danych, które może zebrać, nigdy na podstawie doktryny. Trzeba myśleć i podchodzić do spraw indywidualnie.

    Dzięki za rozmowę.

    (rozmawiał Kuba Turowicz)

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 104

    • 68
      BARDZO PRZYDATNY
    • 6
      ZASKOCZONY
    • 7
      PRZYDATNY
    • 5
      OBOJĘTNY
    • 7
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 11
      BRAK SŁÓW

    9Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~ja 9 18 dni temuocena: 20% 

      Jaok to fajny gość. a w tvp robił dobrą robotę, czego najlepszym doowodem są pełne nienawisci wpisy hejterów.

      Edytowany: 18 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Krokodyl 8 20 dni temuocena: 55% 

      Choć mieszkam na Ursynowie od 36 lat, to ten Pan nigdy mi nie wpadł pod rękę i to jest całe jego szczęście ...... . Może dla jakiegoś dzisiejszego młodzieńca, brzmi to przerażająco, co się wówczas, tu na Ursynowie działo - o czym on mowi. Ale pusty śmiech mnie ogarnia jak czytam ten cały tekst, bo można odnieść tylko takie wrażenie, że Ursynów zasiedlali społeczna patologią. Panie dwojga imion, niech pan uda się do lekarza psychiatry i opowie mu o swojej konfabulacji. Artykuł ma wydźwięk apokaliptyczny, tylko kto się da na to nabrać. Pan chce uchodzić za znawcą ...... tylko czego. Fakt, bywali tacy "noweczesni" młodzieńcy, ale to była garstka, postrzegana jak dziwadła ..... . Zresztą szkoda słów. Dziś dziargi robią sobie nawet małe dzieciaki. Kiedyś ...... byś pan "dwojga imion" nigdy sobie ich nie zrobił. Czemu? Bo ..... no to dowiedz sie pan czemu. Mówi też, ja twardych narkotyków nie brałem, ma na mysli chyba palną suchą polną trawę z dodadkiem liści dębu ...... Ha ha ha

      Edytowany: 20 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 6 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Mała Czarna 7 19 dni temuocena: 67% 

      Jeszcze o 11 mieszkałeś „od 20 lat”, ale „komentarz edytowany”. Trollu, na cholerę tak nienawiść promujesz?

      Edytowany: 19 dni temu

      oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Zett 6 20 dni temuocena: 71% 

      Wracaj do tvp

      Edytowany: 20 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~a 5 20 dni temuocena: 76% 

      "i nie staje po żadnej ze stron" Może kiedyś, teraz to brzmi jak żart.

      Edytowany: 20 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 13 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ech 4 20 dni temuocena: 75% 

      dziennikarz na kolanach przed pytą

      Edytowany: 20 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 9 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~seniorek 3 20 dni temuocena: 47% 

      Jaok to oddech śmierci dla skurwiałych pismaków i innych michników.

      Edytowany: 19 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 9 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Tom lee 2 20 dni temuocena: 58% 

      Jaok po tym co zrobiłeś w tvpis...każda opowieść o pycie będzie prehistoria

      Edytowany: 20 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~kurkawodna 1 21 dni temuocena: 100% 

      murzyńska pyta pl

      Edytowany: 21 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 12 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2524 sekundy
    REKLAMAA2-BONA-VERBA-01-09----31-10-2019