REKLAMAA1 KUCHAREK6  26.11.2022 - 25.02.2023
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ31 października 2022, 12:37 komentarzy 4

    (SK)

    Kabaty to coś więcej niż tylko metro i bloki. Historia tego osiedla zaczyna się na długo przed wbiciem pierwszej łopaty pod budowę podziemnej kolejki. Można się o tym przekonać, czytając najnowszy tom „Rocznika Nadwiślańskiego Urzecza”. 

    Zanim przyszedł Ursynów i urbanizacja, Kabaty już były częścią czegoś większego. Mianowicie Urzecza, znanego również jako Łurzyce czy Urzyce. Swoją premierę miał właśnie czwarty tom „Rocznika Nadwiślańskiego Urzecza”, z którego można dowiedzieć się nieco więcej o historii tego mikroregionu oraz dzisiejszego ursynowskiego osiedla. 

    - Jesteśmy rodzimymi mieszkańcami Urzecza. Oczywiście mówię tutaj o mieszkańcach Kabat - mówił podczas sobotniej premiery w „Alternatywach” redaktor „Rocznika” Piotr Rytko.

    Czym jednak jest to Urzecze? To mniej więcej czterdziestokilometrowy pas po obu stronach Wisły. Rozpoczyna się pomiędzy dawnymi ujściami Wilgi i Pilicy na południu, a kończy między Saską Kępą a Siekierkami na północy. 

    - Później zaczynała się Warszawa i ludność się mieszała - tłumaczył drugi redaktor "Rocznika" Łukasz Maurycy Stanaszek.

    "Trzy żywioły"

    Właśnie Warszawa stanowiła o sile tego regionu. Jak zauważył Stanaszek, jego mieszkańcy mieszkali w idealnej odległości od miasta. To właśnie tutaj mogli sprzedawać swoje towary. Tym samym bogacić się i wzmacniać własną tożsamość, na którą natomiast złożyło się kilka elementów. 

    - Urzecze to wypadkowa trzech żywiołów. Zmiana krajobrazu kulturowego przez Olędrów, zwrot w stronę wiślanego handlu przez flisaków oraz podglebie, czyli Mazurzy, nasza ludność mazowiecka - opowiadał Stanaszek.

    Bliskość stolicy wpłynęła nawet na wygląd strojów ludowych na tym terenie. Są bardziej dworskie niż ludowe i wiejskie. W takim stroju w sobotę w UCK wystąpił Jacek Latoszek, jeden z autorów "Rocznika".

    Wieś Kabaty, 1917 rok. fot. UCK "Alternatywy"

    Z tej symbiozy powstały także Kabaty. Dzisiejsze osiedle na południowym Ursynowie ma dłuższą historię - jak zaznaczał Jacek Latoszek - niż budowa metra. Mieszkaniec i znawca historii Kabat dowodzi tego w swoim artykule „Kabaty - siedemset lat historii”, również zamieszczonym w czwartej edycji "Rocznika".

    - Powstanie Kabat wiążemy z działalnością gospodarczą rodu Ciołków, którzy przybyli na te tereny w końcu XIII wieku. W dokumentach jest zapisany Powsin z przyległościami. Nie ma szczegółów, co znaczą te przyległości, ale 100 lat później pojawia się pierwsza wzmianka o Kabatach. To jest nadanie prawa chełmińskiego przez księcia Janusza. Można domniemywać, że nie daje się czegoś takiego wsi, która wczoraj powstała - stwierdził Jacek Latoszek. 

    "Nie zawsze ludzie zdają sobie sprawę"

    Kabaty powstały pomiędzy dwoma brodami - na potoku w Służewie oraz na Jeziorce w Jeziornej - w niedalekiej odległości od gościńca warszawskiego (dzisiejsza ul. Nowoursynowska). Chociaż znajdowały się na skarpie będącej poniekąd granicą Urzecza, były z nim nierozerwalnie związane. 

    - Związki kulturowe, rodzinne, łączą Kabaty z Urzeczem - zauważył Jacek Latoszek. 

    Wieś Kabaty, 1917 rok. fot. UCK "Alternatywy"

    To niejedyny artykuł traktujący o historii Kabat w najnowszym tomie „Rocznika Nadwiślańskiego Urzecza”. Znajduje się w nim także tekst Krzysztofa Czubaszka - dyrektora UCK - o wspomnianym rodzie Ciołków. Dokładniej o Andrzeju Ciołku, którego pomnik-głaz możemy zobaczyć na skrzyżowaniu al. KEN i ul. Jeżewskiego.

    - Nie zawsze ludzie zdają sobie sprawę, że mieszkają na terenie, który nie powstał 20-30 lat i nic wcześniej tu nie było, tylko na terenie, który ma ileś fantastycznych warstw historii. I taki kamień sobie stoi i mówi o tym, że ponad 600 lat temu ich właściciel odbył daleką, egzotyczną, niebezpieczną i bardzo drogą podróż. Można przeczytać tę inskrypcję i na tym poprzestać, ale chciałem się dowiedzieć czegoś więcej - opowiadał Czubaszek.

    Pielgrzymka, której nie było

    Chodzi o rzekomą pielgrzymkę Andrzeja Ciołka do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Właśnie to upamiętnia głaz u zbiegu al. KEN i ul. Jeżewskiego. Dlaczego rzekomą? Przeglądając prace na ten temat - jak tłumaczył Krzysztof Czubaszek - trudno było doszukać się jej źródła. W końcu jednak się udało.

    - Dotarłem do artykułów lwowskiej mediewistki Polaczkówny, która przywołała wyniki badań, pewnej francuskiej uczonej. W tych badaniach nie było mowy, że Andrzej Ciołek dotarł do Santiago de Compostela. Pani Polaczkówna sobie to dopisała, dopowiedziała - stwierdził dyrektor UCK. 

    powyżej: Głaz upamiętniający Andrzeja Ciołka - jak dowodzi dr Czubaszek z błędnym opisem - źródło: Wikipedia/Montignac/CC BY-SA 4.0

    Pewne jest natomiast, że Andrzej Ciołek dotarł do Hiszpanii. Gościł na dworze króla Aragonii w Barcelonie, który wystawił mu glejty (rodzaj wizy) na dalszą podróż polskiego rycerza. Tyle że na południe półwyspu Iberyjskiego, nie na zachód, gdzie leży Santiago de Compostela. Nie ma więc żadnych śladów, że Andrzej Ciołek odbył taką pielgrzymkę. Nie także śladów, że był właścicielem Kabat. 

    - Żeby tych Andrzejów nie pomylić, warto ich opatrywać funkcjami. Andrzej wojewoda czerski bądź mazowiecki, był ojcem Andrzeja, który pojechał do Hiszpanii, i Wiganda, który też miał syna Andrzeja. Właścicielem Kabat był Andrzej wojewoda mazowiecki, a poźniej Andrzej, syn Wiganda. Nie ma dokumentów, że właścicielem Kabat miał być Andrzej podróżnik - zauważył Krzysztof Czubaszek.

    "Rocznik Nadwiślańskiego Urzecza" cyklicznie wydaje Towarzystwo Opieki nad Zabytkami - Oddział w Czersku.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 36

    • 28
      BARDZO PRZYDATNY
    • 4
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 1
      BRAK SŁÓW

    4Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Teodor 4 3 miesiące temuocena: 0% 

      Jeszcze chwila i Ursynów będzie dzielnicą Gniezna - z dziada pradziada

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mesti 3 3 miesiące temuocena: 100% 

      Olędrzy - ciekawa jest historia ludzi, którzy żyli tam, gdzie nikt inny sobie nie radził, umieli regulować rzeki i rozlewiska oraz wyrabiać wspaniale sery (z powodu trudnego otoczenia nie zajmowali sie uprawami roślin, lecz hodowla zwierząt, które można było uratować przed powodziami).

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Jeziorak 2 3 miesiące temuocena: 0% 

      Czym tu się chwalić? Ze trzeba było sprowadzać Olędrów, bo lokalsi nie radzili z gospodarowaniem na terenach nadrzecznych?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~wdzięczna 1 3 miesiące temuocena: 71% 

      Aż się prosi, aby taka "wyprostowana" historia Kabat zawisła na stronie Ursynów.pl

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.5145 sekundy
    REKLAMAA2 KUCHAREK6  26.11.2022 - 25.02.2023