REKLAMAA1 UCK 09.09.2022 - 31.12.2022
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    Joanna Żółkowska w spektaklu

    Joanna Żółkowska w spektaklu "Pani Pylińska i sekret Chopina" w reż. R. Glińskiego (mat. prasowe)

    Słynie z roli energicznej i stanowczej Anny Surmacz w serialu "Klan", ale na swoim koncie ma mnóstwo fenomenalnych kreacji teatralnych, m.in. w "Ławeczce". Joanna Żółkowska obchodzi 50-lecie swojej pracy artystycznej, które świętować będzie na Ursynowie. Nam opowiada o swoim debiucie - rozpasanej seksualnie Zosi - o tym, czy lubi swoją postać w "Klanie" i co ją trzyma na scenie!

    Pani Joanno, pięćdziesiąt lat minęło jak jeden dzień. Kiedy to minęło?

    Też się zastanawiam! (śmiech) W ogóle to nie wierzę! Myśli pan, że jest się z czego cieszyć? 

    Myślę, że z takimi osiągnięciami, z takim życiem, to można!

    No, nie było źle! (śmiech)

    Jak pani trafiła do zawodu?

    W szkole jak coś trzeba było powiedzieć czy wystąpić to mnie zapraszano. Chętnie to robiłam, w wieku 16 lat czułam już, że wpadłam jak śliwka w kompot! Coś mi kazało pójść do szkoły teatralnej. Tam się okazało, że dobrze zrobiłam - zostałam przyjęta i potem już poszło. Właściwie nie widziałam innej możliwości! Myślałam, że gdyby się nie udało, to wtedy będę pisać - czyli polonistyka albo podobne kierunki.

    Pokażę Pani zdjęcie. To pani w roli Zosi w słynnych "Dziadach” Konrada Swinarskiego w Teatrze Starym w Krakowie - jedna z pierwszych Pani ról…

    Tak, to ja - 1973 rok.

    powyżej: Joanna Żółkowska jako Zosia w "Dziadach" w reż. Konrada Swinarskiego, Stary Teatr w Krakowie

    Z tego, co pisali krytycy, ta rola wywołała niemały skandal...

    Bez przesady! Po prostu postać Zosi była zupełnie inaczej potraktowana niż do tej pory w "Dziadach". Zawsze to była panienka z wiankiem na głowie, niewinna, swojska. Ja natomiast zagrałam Zosię rozpasaną seksualnie, która nie może być w niebie dlatego, że tutaj nie spełniła się jako kobieta i cierpi męki. To Konrad to tak wymyślił, ja to tylko wykonałam.

    Dostało się Pani wtedy za tę rolę?

    Nie, nie. Myślę, że dziś to nie byłby skandal. Dzisiaj pewnie otworzyłoby mi to wiele drzwi... Od lat siedemdziesiątych zmieniła się przecież obyczajowość w Polsce. 

    Jakie marzenia ma aktor, który od 50 lat występuje na scenie? 

    One są bardzo prozaiczne! (śmiech) Takie, żeby się nie pochorować, żeby zapamiętać tekst, żeby wszystko dobrze wypadło.

    Nie wierzę, że w głębi serca nie ma marzenia o tej jednej jedynej roli...

    Nie miałam żadnego takiego marzenia. Zawsze przyjmowałam te role, które mi proponowano i starałam się zagrać je jak najlepiej. To może zabrzmi okropnie, ale pewien mój kolega, kiedy mówiliśmy o marzeniach spełnionych lub niespełnionych, wracając z jakiegoś przedstawienia późną nocą samochodem, powiedział tak: "Ja miałem marzenie, żeby studiować geografię i być nauczycielem geografii. Na szczęście się to nie spełniło!"

    Która z ról została z Panią na dłużej?

    Mówi się, że po aktorach zostaje jedna-dwie role i jak ludzie je zapamiętają, to już jest dobrze. Myślę, że po mnie zostanie rola Onej w "Ławeczce". Zrobiła bardzo duże wrażenie i mam nawet na to dowody! W czasie, kiedy ją grałam, pewnego dnia tankowałam benzynę na stacji. Pan, który mi ją wlewał, powiedział: "Proszę pani, nie oglądam tego Teatru Telewizji", ale wczoraj siadłem, proszę pani, i jak siadłem, tak zostałem do końca!".

    Więc jak to usłyszałam, to już wiedziałam, że Ona chyba zostanie ze mną na dłużej...

    powyżej: w "Ławeczce" z Januszem Gajosem, kadr z Teatru Telewizji, 1988 r. prod. TVP

    Nie żałuje Pani, że jakoś nie po drodze było pani z filmem? Znamy Panią głównie z ról teatralnych i serialowych.

    Im jestem starsza, tym bardziej jestem przekonana, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Ja byłam zawsze blisko związana z literaturą i teatrem, a teatr jest słowem. Zawsze lepiej się czułam, kiedy miałam do dyspozycji dużo słów, a w filmie jest bardzo mało słów, jest za to dużo obrazków. Prawdopodobnie to jest przyczyna, dla której nie grałam za dużo w filmach.

    Myślę też, że przyczyną tego mogło być to, że ja byłam taka nieoczywista - nie byłam ani za ładna, ani za brzydka. Na dobrą sprawę nie bardzo wiedziano, gdzie mnie obsadzić. W czasach, w których zaczynałam, w kinie potrzebne były inne kobiety, inna była moda. Dopiero Krysia Janda swoją rolą w "Człowieku z żelaza" zmieniła sposób patrzenia reżyserów na kobietę w filmie.

    Nie odczuwam z tego powodu jakiegoś żalu, bo uważam, że najlepszą rzeczą, jaka mi się zdarzyła - mówiąc całkiem poważnie - było to, że ja trwałam. Nie miałam pustych lat, równo szłam, równym krokiem przez tych pięćdziesiąt lat i ciągle pracowałam. Nie musiałam czekać na role. Stąd tych ról jest strasznie dużo. Ktoś mnie kiedyś poprosił, bym powiedziała, ile ich było i przestraszyłam się, że tyle tego jest!

    "Pani Pylińska i sekret Chopina" - dlaczego akurat ta sztuka na pięćdziesięciolecie? To był świadomy wybór?

    Kiedy wpadłam na ten pomysł, nie myślałam o tym, że to będzie na pięćdziesięciolecie, to był przypadek. "Pani Pylińska..." to przedstawienie, które mówi o tym, czym jest sztuka. Po co nam ona. To są odpowiedzi na proste pytania. Ale jest też o cenie, którą trzeba zapłacić, o mozole, który trzeba znieść, o sile charakteru, którą trzeba mieć, żeby znieść to wszystko. Sztuka jest zazdrosna o nas, nie wybacza błędów. I o tym wszystkim opowiadamy.

    To chyba świetnie pasuje na podsumowanie tych Pani pierwszych pięćdziesięciu lat. W sztuce gra Pani pryncypialną panią Pylińską, ale pryncypialna jest także inna Pani postać - bardzo popularna Anna Surmacz w "Klanie". Taka pani jest naprawdę?

    Kiedyś bardzo się dziwiłam, kiedy ludzie mówili i myśleli, że mam na imię Anna i w ogóle wariowali, kiedy mnie widzieli, bo myśleli, że stoi przed nimi prawdziwa pani Surmacz! Ja się denerwowałam, bo myślałam sobie: Przecież ja tylko gram, ja się nazywam Joanna Żółkowska!

    Ale później doszłam do tego, że gdy spojrzałam na siebie w lustrze, pomyślałam sobie: Nie, ja jestem Surmacz, oni mieli rację, zdecydowanie jestem Anną Surmacz! I gdyby ktoś mnie pozbawił teraz tej roli... Nie wyobrażam sobie tego! (śmiech). Przez długość jej trwania nastąpiła taka dziwna metamorfoza w mojej głowie. Ta rola mną zawładnęła, ona mnie zjadła! Dlatego też czasami uwalniam się od tej Surmaczowej, na przykład, żeby wyskoczyć w stronę pani Pylińskiej.

    A słynne słówko "Absolutnie!", które powtarza Pani w "Klanie" niemal non stop, ono weszło do Pani codziennych słówek, czy też znienawidziła je Pani? 

    Nie. Ja go nie używam, ale używam jednocześnie, bo jestem przecież Anną Surmacz. Świat schizofreniczny można powiedzieć! (śmiech)

    Nie ma Pani czasami już dość tej pani Surmacz?

    Nie, zupełnie nie mam dość! Uwielbiam ją, niech sobie będzie, dlatego że ja cały czas robiłam inne rzeczy i to mi w niczym nie przeszkadza. A ona daje mi - tak mi się wydaje - sympatię publiczności i to trzeba cenić. 

    W przedstawieniu "Pani Pylińska i sekret Chopina" gra Pani ze swoją córką, reżyseruje Pani partner Robert Gliński...

    To jest taki prezent! Ja dostałam od nich prezent!

    A jak się tworzy i gra z rodziną? 

    Bardzo niebezpiecznie! (śmiech), ale wytrzymujemy, zaciskamy zęby, wszyscy! Staramy się, wracając do domu nie rozmawiać o pracy. To niełatwe, ale można wygrać tę walkę, mam nadzieję.

    Dlaczego warto przyjść na premierę „Pani Pylińskiej i sekretu Chopina” do UCK "Alternatywy"?

    W tej sztuce jest tak, jak w życiu. Tam jest wszystko - trochę komedii, trochę dramatu. To takie dobre danie jednogarnkowe. Chciałam poruszyć temat sztuki w życiu człowieka i tego naszego na scenie. 

    Zaprosiłabym wszystkich także po to, żeby przez jakiś czas mogli posłuchać muzyki Chopina. Może to bezczelność, że tak podłączyłam się pod Chopina, ale uważam, że jego nigdy dość i prawdę powiedziawszy, to on jest prawdziwym bohaterem tego spektaklu. Można będzie przez chwilę poobcować z nim, no i z nami!

    Kreśli Pani już plany na następne lata, na następne pięćdziesiąt lat?

    Nie! Ja nie lubię planów, bo one tylko do pewnego stopnia są zależne od nas. Taki jest ten zawód… Niestety, jest się do wynajęcia, chociaż czasami można coś sprowokować, tak jak tym razem sprowokowałam, żeby pani Pylińska zaistniała na scenie.

    Życzymy kolejnych udanych lat i kolejnego pięćdziesięciolecia, bo kończy pani dopiero pierwszą pięćdziesiątkę!

    Nie daj Boże! Niech pan nie mówi tego głośno, bo jeszcze się spełni! (śmiech) Bez przesady! Co prawda jestem na emeryturze, ale dużo pracuję. Choć coraz częściej, gdy wychodzę i widzę ptaszki, drzewa i piękne krajobrazy, to myślę sobie: Po co ja to wszystko robię, tylko siedzieć i patrzeć na piękno tego świata, jakieś dobre książki czytać!

    Pytanie, czy odcinek emerytury z ZUS na to pozwoli...

    Właśnie! To też bardzo ważna sprawa. Może właśnie dzięki temu jeszcze się sceny trzymam! (śmiech)

    Dziękuję za rozmowę.

    Joanna Żółkowska zagra w premierowym przedstawieniu "Pani Pylińska i sekret Chopina" przygotowanym na jej 50-lecie pracy artystycznej. Obok niej wystąpią: Kacper Kuszewski i Paulina Holtz. Spektakl w reż. Roberta Glińskiego będzie miał premierę we wtorek, 10 maja o godz. 19 na scenie Ursynowskiego Centrum Kultury "Alternatywy" przy ul. Gandhi 9. Są jeszcze ostatnie bilety dostępne w recepcji UCK lub online na stronie biletyna.pl.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 17

    • 14
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    0Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
      Nie ma jeszcze komentarzy...
    Artykuł załadowany: 0.3883 sekundy
    REKLAMAA2 Spiżarnia Hrab 24.10.2022 - 23.12.2022