REKLAMAA1-PizzaSANGIOVANNI-01-01----31-01-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (Rafał Majchrzak)

    Wisła Warszawa była bardzo blisko, ale jednak nie odniosła pierwszego zwycięstwa w Lidze Siatkówki Kobiet. Drużyna trenerki Agnieszka Rabki przegrała w Arenie Ursynów z Energa MKS-em Kalisz 2:3 (25:16, 24:26, 25:20, 20:25, 11:15) i wciąż zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. 

    Sobotni mecz miał być okazją do przełamania – „Syreny” wciąż czekają na zwycięstwo ligowe. Mecz z MKS-em Kalisz zwiastował, że może w końcu być lepiej. W meczu zagrały zawodniczki z zagranicy – Elena Nowgorodczenko i Brazylijka Joyce Gomes da Silva, czyli Joycinha. Na ich postawę i wzmocnienie drużyny liczono najbardziej. Przed tym spotkaniem bilans Wisły nie wyglądał najlepiej – 7 meczów rozegranych, 0 wygranych, 7 przegranych (3 razy po 1:3, 4 razy po 0:3), 3 wygrane sety, 21 przegranych partii. Ekipa z Warszawy w końcu chciała odmienić zły los.

    Dobry początek...

    Warszawianki rozpoczęły to spotkanie w najlepszy sposób – świetny początek seta był tylko przygrywką do dalszej dobrej dyspozycji. Przewaga Wisły rosła, dobrze prezentowała się szczególnie Joycinha. Od stanu 17:13 gospodynie zdobyły osiem punktów, a goście… tylko trzy. Kaliszanki nie umiały powstrzymać Wisły, która wygrała pierwszą partię 25:16.

    Wszystko popsuło się w drugiej partii przegranej na przewagi, do 24 punktów. Gospodynie nie umiały przez długi czas wyjść na prowadzenie w secie, jedynie doprowadzając do remisu pod jego koniec. Indywidualne błędy przesądziły o wygranej kaliszanek. Po kolejnej zmianie stron znów górą była Wisła. W pewnym momencie Wisła prowadziła już 24:18, by ostatecznie wygrać trzeciego seta 25:20. To już oznaczało, że „Syreny” w końcu zdobywają pierwszy, historyczny punkt w najwyższej klasie rozgrywkowej.

    Kaliszanki nie poddały się – czwarty set wręcz bliźniaczo przypominał drugą partię. Znów Wisła wyszła na początku na prowadzenie. Przy stanie 5:5 oddała jednak inicjatywę. W środkowej części seta z kolei znów zaczęły popełniać pomyłki. Jednocześnie sędzia po raz pierwszy ukarał żółtą kartką jedną z zawodniczek MKS-u Kalisz, Ewelinę Brzezińską. Powodem były dyskusje z arbitrem. Ostatecznie, goście mieli powody do zadowolenia, gdyż to oni wygrali 25:20.

    ...i słaby koniec

    Przyszła pora na tie-break. Tam jednak znów górą był MKS, który widocznie górował umiejętnościami nad zawodniczkami z Warszawy. Podopieczne Jacka Pasińskiego wygrały 15:10, a w całym spotkaniu – 3:2 i to one wywożą dwa punkty ze stolicy. Po dziesięciu rozegranych meczach Energa MKS Kalisz ma zatem na swoim koncie już 4 zwycięstwa.

    - Nie do końca cieszy mnie ten punkt – spokojnie mogliśmy dziś wywalczyć nawet trzy. Tylko nasze błędy doprowadziły do tie-breaka. Mieliśmy w górze dwie-trzy piłki na zwycięstwo w drugim secie. Oczywiście, jeden punkt jest lepszy niż zero. Ale trzeba wciąż pracować nad tym, żeby nie popełniać tylu błędów. Chcemy w końcu wygrać mecz – to nasz cel – tak spotkanie podsumowała trenerka Wisły, Agnieszka Rabka.

    Następna okazja, by zobaczyć grę siatkarek Wisły Warszawa w Arenie Ursynów już w piątek, 13 grudnia o godzinie 17:30. Wisła zagra z drużyną Enea PTPS Piła.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

    • 1
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 0
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    0Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
      Nie ma jeszcze komentarzy...
    Artykuł załadowany: 0.2846 sekundy
    REKLAMAA2-TlenowyZakatek-04-01----04-02-2020