REKLAMAA1 UCK ALTERNATYWY 17.11.2021 - 31.12.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ24 października 2021, 11:47 komentarzy 1

    (GS)

    Mieszkańcy osiedla Wyżyny postanowili podzielić się swoimi ciekawymi historiami z życia na Ursynowie. Seniorzy, którzy uczęszczają na zajęcia w Natolińskim Ośrodku Kultury opisali w krótkiej publikacji to, jak widzą i jak wspominają naszą dzielnicę. - Chcemy, aby w ten sposób sąsiedzi mogli się nawzajem poznać - mówią.

    Janusz Olczyk jest związany z Ursynowem od 1985 roku. Zachwycony tą częścią Warszawy sprowadził się do niej niespełna 3 lata później. W NOK zajmuje się kulturą, ale przede wszystkim spotkaniami z seniorami. Przez ostatni rok wraz z najstarszymi mieszkańcami Ursynowa stworzył sąsiedzką publikację, która ukazuje w pigułce życie mieszkańców dzielnicy.

    Dzisiaj, kiedy zatarły się wyraźne różnice zewnętrzne, cechujące człowieka wsi od miastowego, nadal zauważam u znajomych i sąsiadów pewne nostalgiczne i obyczajowe cechy zachowań. Zwłaszcza w okresie świąt dorocznych pakują się do auta i znikają na kilka dni, a gdy wracają, słychać pobrzękiwania słoików z pysznościami. Wtedy zazdroszczę im tych domowych wyrobów.

    Mieszkają tu już wiele lat, ale nie stali się rdzenni, bo i jak niby mieliby się nimi stać, od przeszłości nikt się nie uwolni, nawet gdy mówi się: zrywam z przeszłością.

    - pisze we wstępie publikacji "My z Wyżyn" pan Janusz, z którym rozmawiamy.

    Dlaczego stworzył pan "My z Wyżyn"?

    Od wielu lat zastanawiam się nad określeniem tożsamości ursynowian. Kiedyś myślałem, że ludzie utożsamiają się tu z metrem. To nie jest w żaden sposób nasza tożsamość. Jeszcze zanim powstało metro, mieszkali tu ludzie, którzy mieszkają do dziś lub z tej dzielnicy się wyprowadzili. Nie było jak nas tutaj wyróżnić, a my jesteśmy grupą społeczną, która wydaje mi się dość charakterystyczna. Od kiedy tu mieszkam, obserwuję ludzi i postanowiłem zapisać swoje wnioski na ich temat.

    Nie łatwo chyba zachęcić ludzi do opisania obcym swojego prywatnego życia...

    Chciałem, żeby ludzie ruszyli głowami. Wiem, że pisanie to najtrudniejsza forma twórczości - od napisania wypracowania w szkole po napisanie podania. Przekazywanie swoich myśli to coś, czego nikt się nie chce podjąć. Stwarzam innym możliwość, aby mogli dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami.

    Kogo znajdziemy w tej publikacji? Kim są ludzie z Wyżyn?

    Tak się składa, że znam całkiem dobrze wszystkich autorów rozdziałów. Mimo to okazało się, że odkryli przede mną jakieś fakty o sobie, których nie znałem. To są ludzie, którzy mieszkają tutaj od lat, o najróżniejszych zainteresowaniach i profesjach - a to są rzeczy, które najlepiej określają człowieka. To osoby, które codziennie widzimy na ulicy i mijamy bez wzruszenia. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że inni ursynowianie są wielce ciekawi i mogą wzbogacić nas swoim życiowym doświadczeniem, wiedzą praktyczną i teoretyczną.

    Sadek Natoliński niczym "Aleja Zakochanych"

    Autorką jednego z rozdziałów jest Helena Laskowska. Urodziła się podczas Powstania Warszawskiego na Solcu i to właśnie w okolicach Śródmieścia spędziła większość swojego życia. Od kwietnia 2004 roku jest mieszkanką osiedla Wyżyny. To niezwykle ciekawa postać - ukończyła Wydział Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, jest dziennikarką i redaktorką pism o tematyce kobiecej, rodzinnej i zdrowotnej. Pani Helena to  również stała bywalczyni teatrów, spektakli operowych i baletowych, a także wytrwała czytelniczką książek. To właśnie poprzez lektury znalazła wspólny język z panem Januszem.

    Jakie było Pani pierwsze wrażenie o Ursynowie? 

    Trafiłam na Ursynów z samego Śródmieścia, gdzie teraz zieleni jest więcej, ale 17 lat temu było jej niewiele. Na Natolinie zachwycił mnie bezpośredni kontakt z przyrodą. Odkryłam wtedy, że w mieście też są cztery pory roku. Moją największą miłością stał się wtedy Sadek Natoliński. Sprowadziłam się na osiedle Wyżyny wiosną i gdy zaczęłam iść tym starym sadem z kwitnącymi jabłoniami, przyszło mi na myśl jedno - Ania z Zielonego Wzgórza i Aleja Zakochanych. 

    Czasami wydaje mi się, że mieszkam na wsi, gdzie niekiedy przejedzie jakiś samochód. W moim poprzednim życiu okna z mojego pokoju wychodziły na Tamkę. Nieustający szum samochodów, smród spalin i w dzień, i w nocy. Wówczas mi to nie przeszkadzało.

    A teraz… lubię pojechać sobie na Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, obejrzeć wystawy, wypić kawę w którejś z licznych kawiarenek. I wrócić do siebie, do swojego domu.

    - pisze w "My z Wyżyn" pani Helena.

    Czym wyróżniają się tu ludzie?

    Tu jest inny rytm życia. Wszystko jest spokojniejsze i odczuwam, że jestem na przedmieściach wielkiego miasta. Tu idę do Pasażu Natolińskiego i ciągle kogoś znajomego spotykam. Tego w Śródmieściu nie miałam. Na Ursynowie zna się ludzi, to taki przedsmak mniejszej miejscowości. 

    Czy "My z Wyżyn" to zachęcenie ursynowian, aby poznali się lepiej?

    To jest okazja do pokazania ludzi. Tu nie chodzi o to, aby wskazać, że coś się zmieniło czy wybudowało. My wszyscy mamy swoje biografie - to się przekłada na obraz ludzi, którzy tu mieszkają. Odkryłam, że Ursynów to nie sypialnia Warszawy, a miejsce, gdzie można też żyć na co dzień i korzystać np. z kultury. Mieszkam sama, ale to nie problem - mam tu dużo znajomych, zaraz ktoś mnie zaczepi i nie czuje się samotna. 

    Czyli mieszkańcy Ursynowa są zintegrowani?

    Ludzie wszędzie są jednakowi, jednak tu na Ursynowie - wyjątkowo przyjaźni. Najbardziej odczułam to w pandemii. Okazało się, że mimo iż nie rozmawiamy ze sobą, to my się znamy. Na mojej klatce schodowej  mieszka sporo młodych ludzi z małymi dziećmi. Wiedzieli, że mieszkam sama i poczuli się zobowiązani do opieki nade mną. Bez przerwy miałam dzwonek do drzwi - czy może jakoś pomóc, wynieść śmieci czy zrobić zakupy. Poczułam wtedy tę integrację międzypokoleniową i poczucie, że ludzie chcą sobie wzajemnie nieść pomoc. Mimo dystansu społecznego dystans między sąsiadami się zmniejszył.

    Więcej historii naszych sąsiadów możemy przeczytać w bezpłatnej publikacji "My z Wyżyn" (po kliknięciu otworzy się plik PDF). Jest to praca wolontariuszy z Klubu Seniora "Wrzos" oraz pracowników Natolińskiego Ośrodka Kultury. Rozmowy z mieszkańcami są owocem działalności domu kultury w czasie pandemii.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 33

    • 24
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 4
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 3
      BRAK SŁÓW

    1Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Eksursynowianka 1 miesiąc temuocena: 100% 

      Pani Helena to wspaniała osoba o ogromnym uroku osobistym, bardzo otwarta i życzliwa. Gratuluję publikacji!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 6 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3891 sekundy
    REKLAMAA2 YASUMI  01.10.2021 - 31.12.2021