REKLAMAA1-AUCHAN-01-01----30-06-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (AŁ)

    Dwa tygodnie po terminie wyznaczonym przez rząd, Warszawa zdecydowała się "odmrozić" przedszkola. Na Ursynowie zostały otwarte wszystkie, ale rodzice nie okazali większego zainteresowania. W poniedziałkowy poranek progi przedszkoli przekroczyło w dzielnicy niespełna 500 dzieci.

    Kiedy rząd ogłosił możliwość otwarcia przedszkoli i żłobków od 6 maja, władze Warszawy zapowiedziały, że nie uruchomią placówek w tym terminie, ponieważ nie mają szczegółowych wytycznych, jak bezpiecznie to zrobić. Po kilku dniach pojawiły się szczegóły określone przez Główny Inspektorat Sanitarny.

    Wśród nich wytyczne mówiące, że w jednej grupie może być maksymalnie 12 dzieci, pod warunkiem, że na każde z nich przypadają minimalnie 4 metry kwadratowe. Ursynowskie placówki, które przed epidemią przyjmowały 4,4 tys. dzieci, teraz mogą przyjąć zaledwie 1,4 tys. Aby się zorientować jakie jest realne zapotrzebowanie przedszkola wysłały do rodziców ankietę z pytaniem, czy chcą przyprowadzić dziecko.

    - Mieliśmy zadeklarowanych prawie 900 dzieci, ale tylko 465 z nich ostatecznie pojawiło się w przedszkolach. Rezygnacja może wynikać z obaw rodziców, albo tego, że udało im się zorganizować opieką dla dzieci we własnym zakresie, wpływ na decyzję mogło mieć również podtrzymanie wypłacania zasiłku opiekuńczego - mówi burmistrz Robert Kempa.

    Pustki w przedszkolach

    Przed epidemią przedszkole przy Koncertowej opiekowało sie prawie 300 dziećmi. Na wieść, że placówka ponownie będzie otwarta, chęć przyprowadzenia dziecka zgłosiło 50 rodziców, ostatecznie zdecydowało się na to 26.

    - Musiałam przyprowadzić dziecko, bo pracuję i nie mam wyjścia. Nie myślę o tym czy jest zagrożenie, czy nie. Nie mam wyjścia i nie będę się na zapas martwić. Liczę, że wszyscy są odpowiedzialni i przygotowani - mówi pani Alina, mama Natalii. 

    - Wielu rodziców zrezygnowało w ostatniej chwili. Być może wczoraj się dowiedzieli, że nie muszą iść do pracy. Dzieci nie płakały, były bardzo stęsknione, niestety nie będą miały takiej przestrzeni do zabawy jak poprzednio.  Wszyscy się uczymy funkcjonować w nowej rzeczywistości - mówi Zofia Goliszewska, wicedyrektor Przedszkola nr 52 przy ul. Koncertowej.

    Pusto jest w przedszkolu przy ul. Teligi. - Z ponad czterdzieściorga dzieci przyszło dzisiaj ośmioro. Na pewno część z tych rodziców, która przyprowadziła dzieci jest pracująca, a my na szczęście mogliśmy przyjąć wszystkie i nikomu nie musieliśmy odmawiać - mówi Michał Kopiczyński, dyrektor przedszkola nr 213.

    Zakazane przytulanki

    Zgodnie z rekomendacją rządu w pierwszej kolejności do przedszkoli są przyjmowane dzieci osób, które walczą z epidemią, czyli pracowników opieki medycznej i służb mundurowych. Pierwszeństwo mają też pracownicy placówek opiekujących się dziećmi, a także przedsiębiorstw, których działalność jest związana z przeciwdziałaniem COVID-19.

    Aby dziecko zostało przyjęte do przedszkola rodzic musi podpisać zaświadczenie, że jest ono zdrowe i nie miało kontaktu z zarażonym koronawirusem. Maluchom mierzona jest temperatura i jeśli przekroczy ona 37,5°C, dziecko nie zostanie przyjęte. Rodzice, będą musieli zabrać je z powrotem do domu, jeśli kicha, kaszle lub ma katar.

    Z przedszkolnych sal usunięto wszystkie zabawki i sprzęty, których nie da się zdezynfekować. A dzieci nie mogą przynosić ze sobą żadnych przedmiotów, w tym oczywiście ukochanych lalek, misiów i przytulanek. W przedszkolach nie będzie żadnych zajęć dodatkowych ani imprez okolicznościowych, np. występów z okazji zbliżającego się Dnia Matki. 

    "Wytyczne dla przedszkoli to fikcja"

    Otwarcia przedszkoli obawiali się nauczyciele. Sporo z nich uważa, że ryzyko zakażenia jest duże, co udowadniają m.in. wyniki testów przeprowadzonych wśród pracowników przedszkoli w Łodzi. Ponad 13 proc. z nich okazało się nosicielami koronawirusa.

    - Wytyczne dla przedszkoli to fikcja. Mycie każdej kredki i klocka środkiem o nieznanym wpływie na organizm to fikcja. Mycie klocków takimi płynami, które nie wiemy jak reagują z plastikiem to fikcja. Zabawa dzieci w sali bez dywanu, książek, puzzli i kolorowaniem obwarowanym zakazami (bo papieru się nie wyczyści) to fikcja. A do tego nauczyciele nieprzebadani pod kątem zakażenia - mówi nam anonimowo jedna z nauczycielek.

    Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski stwierdził dziś, że w stolicy nie będzie testów dla nauczycieli. - Koszty byłyby wtedy jeszcze większe, ale przede wszystkim chodzi tutaj o dostępność testów. Dzisiaj nie mamy takiej liczby testów na rynku i nie mamy takiej zdolności przerobowej laboratoriów - powiedział na konferencji prasowej.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 18

    • 3
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 5
      PRZYDATNY
    • 2
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 3
      WKURZONY
    • 4
      BRAK SŁÓW

    4Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Kasia3c 4 8 dni temuocena: 50% 

      Media opozycyjne mogą kupę z wysiłku zrobić a na pana Awarię Szambelana z Warszawy nie zagłosuje. PO robi wszystko by Hołownia z Kamyszem mieli głosy. Tylko Donald Tusk albo Leszek Balcerowicz mają szansę na mój głos.

      Edytowany: 8 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ghost 3 9 dni temuocena: 83% 

      Oczywiście, że nie ma pieniędzy. Zaraz i nauczycieli nie będzie, bo już wiadomo, że ograniczono w W-wie ich liczbę do absolutnego minimum - takiego na granicy legalności. Bo nie ma pieniędzy. Słaba "pisia" jakość edukacji spadnie jeszcze bardziej dzięki "peowskiemu" lepszemu człowiekowi. Teraz tego nie widać... ale od nowego roku szkolnego będzie się działo!

      Edytowany: 9 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Nick 2 2 dni temu 13:36

      Po co 100% nauczycieli skoro "przyszło co dziesiąte dziecko." ?

      Edytowany: 2 dni temu 13:43

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~SCHOKK 1 9 dni temuocena: 27% 

      Czy to znaczy, że te dzieci są chore na koronowirusa i dlatego nie przychodzą? Czy to znaczy, że ich rodzice mają home office i mogą w czasie pracy zając się dziećmi w swoim zakresie? Czy to znaczy, że przedszkola są niepotrzebne? Czy to znaczy, że ludzie na bezrobociu nie mają hajsu by za to płacić? Czy to znaczy, że dzieci które nie przyszły nie przeżyły zarazy?! Jakim cudem rząd ukrywa taką straszliwą prawdę?!!!!!!!

      Edytowany: 9 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 8 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3315 sekundy
    REKLAMAA2-DAGRASSO----13-05----13-06-2020