REKLAMAA1-PizzaSANGIOVANNI-01-11----30-11-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ15 marca 2019, 10:54 komentarzy 2

    Marta Siesicka-Osiak

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    Adrianna Szymańska - autorka

    Adrianna Szymańska - autorka "Domku" (Piotr Zacheja)

    Dziesięcioletnia Adrianna nie miała pojęcia, że jej dziecięca zabawa z siostrą przerodzi się w sposób na życie. Dziś, 16 lat później, opowiada nam o tym, jak to się stało, że mieszka w domku dla lalek i właśnie wydała swoją pierwszą powieść.

    Historia Adrianny zaczyna się niewinnie – od zabawy na dywanie – w domu dziadków w rodzinnych stronach jej mamy. Tam pierwszy raz ze swoją siostrą zaczęła tworzyć zmyślone losy lalkowych bohaterów. Z czasem Agnieszka, Monika, Anna zaczęły żyć własnym życiem. Jednak ich bezkonkurencyjną królową była od zawsze duża Ada.

    Dziecięca zabawa zaowocowała wydaniem pierwszej z trzech części „Domku”, powieści obyczajowej z wątkami fantastycznymi, która miała swoją premierę pod koniec lutego.

    Na dywanie

    Adrianna Szymańska od dziecka związana jest z Ursynowem. Tu chodziła do szkoły podstawowej i gimnazjum na ul. Koncertowej, później do liceum im. A. Kamińskiego. Tu bawiła się z koleżankami na podwórku, tworząc wspólnie niesamowite opowieści.

    - To było jeszcze dzieciństwo bez telefonów, ze sporadycznie używanym Internetem. Kiedy spotykaliśmy się na dworze wymyślaliśmy historie, odgrywaliśmy role – wspomina Adrianna.

    Pierwszy tom jej trylogii powstał w rodzinnym domu na Surowieckiego, a okładkowe zdjęcie zrobiono na Kopie Cwila. Jednak dywan, na którym wszystko się zaczęło, znajdował się 100 kilometrów stąd.

    - Dywan był w Rykach, mieście, z którego pochodzą moja mama i ciocia, w mieszkaniu dziadków. W 2003 r. przyjechałyśmy tam z siostrą na ferie zimowe. Ja miałam niecałe dziesięć lat, a Ania siedem. Chciałyśmy się w coś bawić, a że nie było tak dużo lalek i mebelków jak teraz, musiałyśmy bardziej używać wyobraźni – mówi Adrianna i wspomina m.in. biurko dla Barbie z opakowania po lodach „Zielonej Budki”.

    Zabawa sióstr była o tyle nietypowa, że występowali w niej zarówno duzi, jak i mali bohaterowie, co oznaczało, że role odgrywały lalki, ale też dziewczynki. W zabawie brały udział prawdziwe meble oraz mebelki dla lalek. Ten motyw „małych i dużych” pojawia się w debiutanckiej powieści Adrianny.

    Pierwsze postaci miały imiona polskie: Agnieszka, Monika, główna bohaterka książki – Ada – dostała imię trochę z braku pomysłu i tak już zostało. Kolejne, często zachodnie imiona, pojawiały się w trwającej latami zabawie, za sprawą fascynacji zagranicznymi gwiazdami.

    Fabuła na początku adekwatna do wieku „reżyserek” z czasem nabierała rozpędu, a wymyślona rodzina rozrastała się o kolejne postaci wraz z pojawieniem się następnych lalek. - Ta zabawa w zasadzie trwa do teraz. Może nie siedzimy już na dywanie, ale nadal tworzymy dialogi, świat nadal jest żywy – mówi autorka.

    Droga do domku

    Pomysł opisania „Domku” i świata Ady pojawił się tuż przed maturą i okazał się decydujący przy wyborze kierunku studiów. Aby mieć dobry warsztat Adrianna zdecydowała się zdawać na filologię polską. Na drugi plan zeszło marzenie o… archeologii, z którego jak mówi, nie zamierza rezygnować.

    Na razie skupia się jednak na promocji „Domku” i dokończeniu jego trzeciej części. - Spisując zabawę z dzieciństwa bardzo staram się oddać najdokładniej to, co udało nam się wtedy stworzyć. Fabuła jest oparta na tym, co już zostało przeżyte – opowiedziane, przebawione. Właśnie zamykam trzeci tom – mówi autorka.

    Większość dialogów musiała zostać odtworzona, ale jeden był nagrany na kasetę magnetofonową. – To taka „kapsuła czasu”, zupełnie inne głosy, szmery na taśmie – opowiada Adrianna. – To odegrana i zostawiona scena. Wyjątkowa pamiątka – dodaje.

    Od pierwszego słowa na ekranie komputera do wydania ponad 500 stron w półtwardej oprawie minęły ponad cztery lata. Kiedy autorka postawiła końcową kropkę, zaczęła starania o wydanie swojej powieści. A jak sama przyznaje - łatwo nie było.

    - Debiuty są trudne do wydania i poprowadzenia na polskim rynku. Ja mam to szczęście, że pomaga mi przyjaciel grafik, autor okładki i twórca dwóch stron internetowych (domeknovel.com oraz adriannaszymanska.com). Niewielu poczatkujących autorów ma swoją stronę – mówi Adrianna, która wysyłała powieść do wielu wydawnictw. Wysiłek się opłacił, bo książka od trzech tygodni sprzedaje się w internetowych księgarniach.

    W wersji mini

    Ale nie samym słowem człowiek żyje - książkowa Ada i jej twórczyni Adrianna muszą też gdzieś mieszkać. Pierwsza ma swój Domek, w którym mieszka wraz z rodziną, a ci, którzy są z nią najbliżej, mogą poznać jej tajemnicze zdolności. Ada oprócz nietypowych mocy, ma też konkretny charakterek.

    - Ada żyje już bardzo długo na świecie. Odczuwa więc swoisty dystans, beztroskę. Ma duże poczucie humoru. Wchodzi szczerze w różne relacje, nie ma problemu z komentowaniem. Bywa zbereźna. Ale potrafi być też poważna, to naprawdę złożona postać – opowiada autorka.

    Sama Adrianna niedawno „wyfrunęła z gniazda” i do swojego pierwszego mieszkania przywiozła od dziadków dawne zabawki, bo miniaturki to jej hobby. W szczególności upodobała sobie skalę 1:6, typową dla lalek Barbie.

    - Uwielbiam te wszystkie akcesoria. Ale jestem dość wybredna! Nie kupuję wszystkiego, co rzuci mi się w oczy. Naprawdę musi mnie urzec. Czasem robiłam małe mebelki, jak drewniany stół dla dziecięciu osób, teraz częściej kupuję coś, co mogę przerobić, przemalować, tapicerować. Ostatnio np. kupiłam naprawdę spory różowy jacht i odrestaurowałam go. Teraz jest biały, luksusowy z pięknym sterem i basenem – opowiada.

    Mając swój własny „domek”, przy dźwiękach ulubionej muzyki, Adrianna może pisać dalej. A póki starczy jej weny, dopóty Ada może nie martwić się o swoje losy.

    KONKURS

    Jeśli jesteście ciekawi, co wydarzyło się w „Domku” i jakie moce posiada Ada, weźcie udział w konkursie.

    Wystarczy do 24 marca przesłać na adres redakcji odpowiedź na pytanie: A Ty w co w dzieciństwie bawiłeś się na dywanie?

    Pięć najciekawszych historii zostanie nagrodzonych książką „Domek”.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 14

    • 9
      BARDZO PRZYDATNY
    • 3
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    2Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Ada, to nie wypada... 2 8 miesięcy temuocena: 63% 

      Słownik języka polskiego wyjaśnia, że zbereźnik to "łobuz, hultaj, rozpustnik, bezwstydnik". Czy to oznacza, że reklamowana książka opowiada o "Domku" rozpusty prowadzonym przez bezwstydną Adę?

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ada, to nie wypada... 1 8 miesięcy temuocena: 40% 

      Słownik języka polskiego wyjaśnia, że zbereźnik to . Czy to oznacza, że reklamowana książka opowiada o "Domku" rozpusty prowadzonym przez bezwstydną Adę?

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.4096 sekundy
    REKLAMAA2-AUCHAN----DODATKOWO