REKLAMAA1-Galileusz--01-09----30-09-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ10 stycznia 2020, 09:46 komentarzy 4

    Marta Siesicka-Osiak

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    10 stycznia 2020 r. Darek i Pindol rozpoczęli wyprawę życia

    10 stycznia 2020 r. Darek i Pindol rozpoczęli wyprawę życia (facebook.com/darekstrojewskiofficial/)

    Darek Strojewski znów rusza w świat. Tym razem pokona pieszo 7000 km i połączy w 9 miesięcy południe z północą Europy. A wszystko po to, aby zebrać fundusze na rzecz ursynowskiego hospicjum onkologicznego.

    Przygoda Darka i jego psiego przyjaciela - Pindola - zaczęła się 10 czerwca ubiegłego roku. Byli w drodze ponad 5 miesięcy, przeszli przez pięć krajów, każdą noc spędzili w innym miejscu. Pieszo pokonali trasę z Warszawy do Lizbony, jednocześnie prowadząc zbiórkę na rzecz Fundacji Hospicjum Onkologicznego z wynikiem 30 tys. złotych. Towarzyszyło im motto: „Robiąc coś dla siebie, zrób coś dla innych”.

    Świat woła!

    Ledwo wrócili, a znów ruszają w trasę. Podczas pobytu w Warszawie ursynowianin zdążył się spotkać z mieszkańcami Ursynowa w ratuszu, aby opowiedzieć o swoich przygodach i zapowiedzieć kolejne wojaże. Także tym razem podróży będzie przyświecał wyższy cel - zebranie funduszy dla pacjentów hospicjum onkologicznego.

    - Założenie to zebranie jak najwięcej. A ponieważ kilka dni po zakończeniu naszej drogi będziemy obchodzili 102. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, to kwota 102 000 złotych zdaje się być najlepszym uczczeniem tego dnia – zapowiada Darek.

    Przed nimi 7 tys. kilometrów, ponad 280 dni w drodze. Podróż zaczyna się na przylądku Marroqui w Hiszpanii, aby po 9 miesiącach zakończyć się na przylądku Nordkapp w Norwegii.

    - Tym razem najtrudniejszą decyzją było „zamknięcie życia” w Warszawie, Polsce. Poprzednia wyprawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto poświęcić kawałek swojego życia, by mogło na tym skorzystać hospicjum – opowiada Darek.

    Bądźcie z nami

    Darek swoją podróż relacjonuje na bieżąco na facebooku. Ten swoisty dziennik podróżnika doczekał się już ponad 3 tys. obserwatorów.

    - Interakcja na facebooku dodaje mnóstwo energii. I choć często nie mogę odpisać na komentarze, wszystkie czytam i zapamiętuje, a w chwilach kryzysowych przypominam sobie, że tak jak nie mogę zawieść pacjentów, hospicjum, tak samo nie mogę się poddać dla osób, które obserwują naszą wyprawę – mówi podróżnik.

    Jednocześnie zachęca obserwujących do wpłat na rzecz FHO, mówiąc, że nie ma małych kwot i każda jest na wagę złota. Widząc zwiększającą się na koncie sumę, ma jeszcze więcej energii do działania.

    - Polacy mają ogromne serca do dzielenia się i by je otworzyć należy do nich zapukać. Poprzez moją wyprawę chcę właśnie stanąć u drzwi ich serc i prosić o wsparcie zbiórki na siepomaga.pl/7000 – dodaje.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 13

    • 9
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    4Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Kasiu Jasiu 4 8 miesięcy temuocena: 67% 

      Artykuł o kolesiu i jego pindolu. Mega!

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Niedarek 3 8 miesięcy temuocena: 40% 

      Pierwsza myśl która mi przyszła - a ten pan Darek nie ma jakiejś pracy albo zajęć, dzięki którym by zarabaił $$$?

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Lion 2 8 miesięcy temuocena: 33% 

      zazdrościsz? co cię obchodzi z czego on żyje

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      oceń komentarz 1 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~zatroskany psiarz 1 8 miesięcy temuocena: 30% 

      4+7=11 tysięcy kilometrów na krótkich, psich nóżkach oczywiście bez butów, jakie ma jego pan... Czy Redakcja reklamując po raz n-ty kolejne rekordy Guinnesa ustanawiane przez Pindola może choć raz zapytać o opinię weterynarzy, psich behawiorystów itp. specjalistów od dobrostanu zwierząt? Cel szczytny, ale czy przy okazji pieskowi nie dzieje się krzywda? Warszawa zabroniła występów zwierząt w cyrkach, a czy warszawskie zwierzę może być ciągnięte na smyczy przez 1/4 obwodu kuli ziemskiej?

      Edytowany: 8 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 7 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3261 sekundy
    REKLAMAA2-BONAVERBA--01-09----30-10-2020