REKLAMAA1-FortSłużew-01-07----21-07-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ24 czerwca 2019, 12:26 komentarzy 2

    Marta Siesicka-Osiak

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    Darek w drodze

    Darek w drodze (facebook.com/darekstrojewskiofficial)

    Ruszył 10 czerwca, minutę po północy. Za cel wyznaczył sobie Portugalię. Ma do pokonania 3 tys. kilometrów pieszo. Robiąc coś dla siebie, postanowił wesprzeć ursynowskie hospicjum. Darek Strojewski – człowiek o wielkim sercu i mocnych nogach.

    Przez ponad trzy miesiące ma przemierzyć szlak św. Jakuba, za towarzysza ma kundelka Pindola. Na razie sprzyja mu pogoda, choć jak przyznaje słońce już go przypiekło, a bąble na stopach zmusiły do założenia skarpet i… sandałów.

    Darek idzie jednak dziarsko naprzód, bo ma przed sobą dwa cele: dotarcie do Portugalii w 100 dni i zebranie 100 tys. dla hospicjum onkologicznego. Ma za sobą prawie 400 km, a na horyzoncie pojawia się Wrocław. Udało nam się złapać go na trasie i zapytać o to, jak idzie mu pierwszy etap podróży.

    Skąd pomysł na taką wyprawę?

    Pomysł jest realizacją marzenia, by pieszo pokonać odcinek z Ursynowa do Portugalii. Znajoma, gdy tylko usłyszała o moim pomyśle ze śmiechem na ustach wspomniała o Drodze św. Jakuba. Jest to wyznaczony szlak pielgrzymkowy, przebiegający przez Polskę, a kończący się w hiszpańskim Santiago de Compostela.

    Wg oficjalnych statystyk corocznie na jego przebycie decyduje się ok. 30 osób. Pomyślałem, że będę jedną z nich. Niewiele myśląc spakowałem się i wyruszyłem. Tego typu spędzanie czasu jest dla mnie najlepszą formą odpoczynku, mimo zmęczenia fizycznego. Skoro podjąłem się takiego wyzwania, pomyślałem, że jest to super okazja, by także zrobić coś dobrego dla innych.

    Dlaczego akurat pomoc dla hospicjum?

    Motto, które towarzyszy mojej wędrówce to "Robiąc coś dla siebie, zrobić coś dla innych". Wśród wielu osób, które spotykam po drodze wzbudza to podziw i przekonanie, że jest to nie lada wyzwanie. Rzeczywiście? A przecież jesteśmy młodzi, pełni energii, etc.?

    Nie myślimy, że dla kogoś wykonanie codziennych czynności wiąże się z pokonywaniem barier. Ponieważ jestem związany z Ursynowem, sytuacja w tutejszym hospicjum jest mi znana od dawna, zdecydowałem, że to najlepszy sposób na, nie tyle ulżeniu w cierpieniu, ile sprawieniu, by pacjenci mieli zagwarantowaną opiekę na najwyższym poziomie. Skądinąd wiem, że pracują tam wspaniali ludzie.

    Młodzi i sprawni… A jednak 3 tys. km chyba wymaga wcześniejszego przygotowania? Jak kondycja?

    Do wyprawy przygotowywałem się cyklicznymi, weekendowymi spacerami do Sochaczewa. Odcinek ten zabiera ok. 9-10 godzin. Spacerowanie traktuje jako swojego rodzaju hobby i codziennie starałem się pokonywać co najmniej 20 km.

    Ile kilometrów udaje Ci się przejść? Jak odpoczywasz? I co to za czworonóg z Tobą idzie?

    Na trasie staram się pokonywać odcinki nie dłuższe niż 30 km. Pogoda sprzyja, więc ze spędzeniem nocy nie ma kłopotu. Najczęściej jest to zajazd lub lokalna stacja benzynowa. O spaniu w tym przypadku nie ma mowy - jest czuwanie. Odsypiam w ciągu dnia, na trawie. Jeżeli w okolicy nie ma podobnego miejsca, ostatecznością jest pokój gościnny.

    Psiak idzie ze mną i to przez niego odcinki, które pokonujemy nie są długie. Założenie jest 30 km dziennie. Przebywamy średnio 25 km. Idziemy z rana, by uniknąć gorąca oraz po południu. Pogoda sprzyja, gdy jest 25 stopni. Gdy wyszedłem, cały tydzień było ponad 32°C. Bardzo szybko opaliłem (i spaliłem) zimową bladziznę.

    Wyczytałam w relacji z podróży, że przymierzasz się do założenia sandałów, pierwszy raz od 20 lat. Przełamałeś się?

    Sandały założyłem w Zduńskiej Woli. Długo miałem opory, jednak bąble na stopach wzbudziły skutecznie chęć ich wypróbowania. Najlepsze, że nie dałoby się iść z gołą stopą, więc maszerowałem w skarpetach. Choć lokalnie nie wzbudziło to większego zdziwienia.

    A Twoja wędrówka wzbudza zainteresowanie? Ludzie interesują się wyprawą?

    Bardzo. I nie dowierzają. Bardzo miłe było spotkanie z panią Zofią ze stacji benzynowej pod Strykowem, którą poznałem przy jednym z wcześniejszych spacerów do Łodzi. Sprawdza się stara zasada podróżnika - otwartość, uśmiech i dobre usposobienie. Działa w kontakcie z ludźmi. Ci, na początku nieufnie podchodzą do rozmowy, otwierając się po kilku minutach rozmowy.

    Jak będąc na Ursynowie można wesprzeć twoją wyprawę?

    Wspierając zbiórkę na pomagam.pl, udostępniając posty na Facebooku i będąc ze mną. Razem możemy bardzo dużo!

    Dziękuję za rozmowę.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 47

    • 37
      BARDZO PRZYDATNY
    • 4
      ZASKOCZONY
    • 4
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 2
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    2Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Artykuł załadowany: 0.2435 sekundy
    REKLAMAA2-AUCHAN----DODATKOWO