REKLAMAA1-ENELMED---15-07----15-10-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ25 stycznia 2020, 16:36 komentarzy 13

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (SK)

    Gościły w niej koronowane głowy, prezydenci Stanów Zjednoczonych i najsłynniejszy boss polskiej mafii. Dawna restauracja Baszta przy Puławskiej do dziś wzbudza zainteresowanie.

    Choć teraz stoi zapomniana, jeszcze kilkanaście lat temu tętniła życiem. Ba! Była jednym z modniejszych miejsc w Warszawie. Restauracja „Baszta” przy ul. Puławskiej przypomina dziś bardziej ruiny, w których straszy, niż miejsce spotkań śmietanki towarzyskiej. Ale nie zawsze tak było... 

    Willa w Pyrach ze swoimi wieżyczkami, półokrągłymi oknami i basztą przypomina mały zamek. Prawdopodobnie właśnie od tej baszty wzięła nazwę restauracja, którą 1959 roku otworzył Stefan Staniszewski. Mówiło się też, że została tak nazwana na cześć pułku AK, walczącego nieopodal w trakcie Powstania Warszawskiego.

     

    Budynek powstał w 1896 roku. Jedne źródła podają, że willę, jako pałacyk myśliwski, zaprojektował architekt Władysław Marconi dla rodziny Branickich, którzy polowali w Lesie Kabackim. Inne, że Marconi zbudował willę na zlecenie Jana Fruzińskiego, jednego ze słynniejszych warszawskich cukierników. Faktem jest, że na przestrzeni lat, willa wielokrotnie zmieniała właścicieli i... niszczała. Do tego stopnia, że przeznaczono ją nawet do rozbiórki! I gdyby nie upór ówczesnego gospodarza Stefana Staniszewskiego dziś nie byłoby po niej śladu.

    Przyszły restaurator dopiął jednak swego. Odremontował willę i w 1959 roku otworzył miejsce, o którym do dziś nie tylko wśród ursynowian, ale i mieszkańców całej Warszawy krążą legendy. Co się tam jadło i jak się tam piło!

     

    Na stołach królowała oczywiście kuchnia polska w najlepszym wydaniu: dziki, drób, nóżki w galarecie, kaczki, bażanty. - Ale najsłynniejsze było chyba prosię pieczone w całości – wspomina Julia Staniszewska, córka ostatnich właścicieli.

    Pamiętacie taką wredną starszą rudą panią, szatniarza i barmana cwaniaka co handlowali dolarami i Marlboro? W latach 80-tych nie wpuszczali młodzieży i zwykłych ludzi z ulicy, ale był na nich myk. Mianowicie zamiast dać w łapę 500 zł na wejściu, należało zadzwonić godzinę wcześniej np. z budki telefonicznej i zrobić rezerwację, a wtedy już traktowali Cię "godnie" i wpuszczali bez problemu.

    W karcie menu, którą udało się wówczas "zwędzić" za 1000 zł napiwku widnieją takie pozycje jak: biała kiełbasa i kaszanka z cebulką oraz flaki tatar (wyrób własny), sznycel z jajkiem, płonący szaszłyk a'la Dominik, pieczeń z sarny i dzika itp.

    Królową wódek oprócz Smirnoffa w latach 80-tych był biały 50% Polonez, a na deser Melba :-)

    - wspomina nasz czytelnik Paweł.

    W latach 70. XX wieku „Baszta” święciła triumfy, stając się jednym z najpopularniejszych miejsc w Warszawie. Przy swoich stołach gościła głowy wielu państw, m.in. prezydentów USA, ale też artystów - wśród nich Jane Fondę.

    - Robiłam jej nawet zdjęcia. Tata dał mi aparat. Właściwie to był mój pierwszy reportaż fotograficzny – wspomina Julia Staniszewska, dziś fotografka. To właśnie dzięki niej „Baszta” dorobiła się swojej własnej książki. "Restauracja", bo taki nosi tytuł, opowiada historię upadku podwarszawskiej restauracji oraz historię rodziny, która ją prowadziła.

    - Ta książka to fotograficzne, bardzo osobiste spojrzenie na „Basztę”. Do moich zdjęć Mikołaj Łoziński napisał opowiadanie. Choć to czysta fikcja literacka, znajdzie się tam kilka prawdziwych wspomnień – dodaje Julia Staniszewska.

     

    Wraz z końcem PRL "Baszta" traci swój dawny blask i podupada. Znakomitości nie zaglądają tu już tak chętnie, a stali bywalcy coraz częściej skarżą się na jakość potraw. Kuchnia "Baszty" przestaje też być unikatowa. Dziczyznę można zjeść w wielu innych, położonych bliżej centrum, restauracjach Warszawy. I podobno tylko Pershing, szef pruszkowskiej mafii od czasu do czasu wpadał po wyścigach coś przekąsić... 

    Ostatecznie, w 2009 roku - równo po 50 latach działalności - "Baszta" zamknęła przed gośćmi swoje drzwi. Czy na zawsze?

     

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 647

    • 217
      BARDZO PRZYDATNY
    • 130
      ZASKOCZONY
    • 81
      PRZYDATNY
    • 80
      OBOJĘTNY
    • 21
      NIEPRZYDATNY
    • 42
      WKURZONY
    • 76
      BRAK SŁÓW

    13Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Maria Mariańska 13 5 miesięcy temuocena: 67% 

      Z Jadąc na cmentarz w Pyrach zawsze spogladam z sentymentem jak tam szalalam na dyskotece a koledzy grali w karty. Jedzenie bylo wtedy dla wybrednych. Jestem optymistka i czekam.na renesans tamtej atmosfery w odnowionych murach. ❤️ Teresa P.

      Edytowany: 5 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Aldona 12 6 miesięcy temuocena: 100% 

      Pamiętam baszte od dziecka ,pracowała tam moja mama i ciotka. To było ładne miejsce, szkoda że tak niszczeje. Znałam Pana Grzegorza i Michała pamiętam ich dzieci .Dziadek w grobie się przewraca do czego została doprowadzona posiadłość .Była jeszcze siostra tych panów ,która mieszkała w domu obok . Nie wiem jak można doprowadzić do ruiny taki majątek .

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ret 11 6 miesięcy temuocena: 67% 

      Naprawde ten gargamel jest projektem Władysława Marconiego?! Moze jest mu tylko przypisywany? Moze go przebudowano po wojnie o te tandetne arkady, rozbudowano o kakofoniczne dobudowki? Gargamelowaty budynek nie ma cech archtektury Władka M., ktory czasem projektowal budynki eklektyczne, ale tak zlego chyba by nie splodzil. Hotel Bristol czy Dom Pod Gigantami to jego sztandarowe dziela.

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Paweł W-wa 10 6 miesięcy temuocena: 60% 

      A może zawiadomić Naczelnika? Toć to wykapana siedziba dobrej zmiany, a oni mają tyle kasy.

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mała 9 6 miesięcy temuocena: 75% 

      ale ty pierdoły piszesz

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      oceń komentarz 3 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~sklepranczo 8 6 miesięcy temuocena: 40% 

      za każdym razem gdy przejeżdżam Puławską zastanawiam się czemu straszy ,zastanawiam się czy nie ma chętnego na reaktywację Magda Gessler byłaby tam na miejscu:))) pamiętam jeszcze garmażerkę jak tam była:))

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ Wał Kuski 7 6 miesięcy temuocena: 61% 

      Jadała tam także persona, przy której bledną wszystkie wymienione przez Was. To Kris. Kris Nawrocki!!

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 11 7 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Walkuski przepros za Dereniowa! 6 6 miesięcy temuocena: 100% 

      Radziu, ktora ulice bedziesz tetaz zwezal zeby zrobic kiczowaty pas rowerowy, bubel?

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      oceń komentarz 3 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Deja vu 5 6 miesięcy temuocena: 94% 

      Czy tylko mi się wydaje, czy ten artykuł pojawia się po raz trzeci w przeciągu roku?

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 30 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~asd 4 6 miesięcy temuocena: 100% 

      Klika się to się pojawia.

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      oceń komentarz 5 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ES 3 6 miesięcy temuocena: 95% 

      wielka szkoda, że niszczeje.

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 20 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Balbina 2 6 miesięcy temuocena: 78% 

      Tandeta i tyle - ot spadkobiercy się nie mogą dogadać i wszystko w ruinie. Najlepiej by było aby tylko im dawać i dawać za nic - z tym iż tatuś już nie żyje. Jeszcze chwila, wjadą spychacze i będzie kolejny biurowiec przy Puławskiej.

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      odpowiedz oceń komentarz 21 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mała 1 6 miesięcy temuocena: 100% 

      niestety

      Edytowany: 6 miesięcy temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2131 sekundy
    REKLAMAA2-NZOZ-Triclinium—01-08—-31-08-2020