REKLAMAA1-SŁUCHMED--20-01----19-02-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ25 stycznia 2020, 16:36 komentarzy 3

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (SK)

    Gościły w niej koronowane głowy, prezydenci Stanów Zjednoczonych i najsłynniejszy boss polskiej mafii. Dawna restauracja Baszta przy Puławskiej do dziś wzbudza zainteresowanie.

    Choć teraz stoi zapomniana, jeszcze kilkanaście lat temu tętniła życiem. Ba! Była jednym z modniejszych miejsc w Warszawie. Restauracja „Baszta” przy ul. Puławskiej przypomina dziś bardziej ruiny, w których straszy, niż miejsce spotkań śmietanki towarzyskiej. Ale nie zawsze tak było... 

    Willa w Pyrach ze swoimi wieżyczkami, półokrągłymi oknami i basztą przypomina mały zamek. Prawdopodobnie właśnie od tej baszty wzięła nazwę restauracja, którą 1959 roku otworzył Stefan Staniszewski. Mówiło się też, że została tak nazwana na cześć pułku AK, walczącego nieopodal w trakcie Powstania Warszawskiego.

     

    Budynek powstał w 1896 roku. Jedne źródła podają, że willę, jako pałacyk myśliwski, zaprojektował architekt Władysław Marconi dla rodziny Branickich, którzy polowali w Lesie Kabackim. Inne, że Marconi zbudował willę na zlecenie Jana Fruzińskiego, jednego ze słynniejszych warszawskich cukierników. Faktem jest, że na przestrzeni lat, willa wielokrotnie zmieniała właścicieli i... niszczała. Do tego stopnia, że przeznaczono ją nawet do rozbiórki! I gdyby nie upór ówczesnego gospodarza Stefana Staniszewskiego dziś nie byłoby po niej śladu.

    Przyszły restaurator dopiął jednak swego. Odremontował willę i w 1959 roku otworzył miejsce, o którym do dziś nie tylko wśród ursynowian, ale i mieszkańców całej Warszawy krążą legendy. Co się tam jadło i jak się tam piło!

     

    Na stołach królowała oczywiście kuchnia polska w najlepszym wydaniu: dziki, drób, nóżki w galarecie, kaczki, bażanty. - Ale najsłynniejsze było chyba prosię pieczone w całości – wspomina Julia Staniszewska, córka ostatnich właścicieli.

    Pamiętacie taką wredną starszą rudą panią, szatniarza i barmana cwaniaka co handlowali dolarami i Marlboro? W latach 80-tych nie wpuszczali młodzieży i zwykłych ludzi z ulicy, ale był na nich myk. Mianowicie zamiast dać w łapę 500 zł na wejściu, należało zadzwonić godzinę wcześniej np. z budki telefonicznej i zrobić rezerwację, a wtedy już traktowali Cię "godnie" i wpuszczali bez problemu.

    W karcie menu, którą udało się wówczas "zwędzić" za 1000 zł napiwku widnieją takie pozycje jak: biała kiełbasa i kaszanka z cebulką oraz flaki tatar (wyrób własny), sznycel z jajkiem, płonący szaszłyk a'la Dominik, pieczeń z sarny i dzika itp.

    Królową wódek oprócz Smirnoffa w latach 80-tych był biały 50% Polonez, a na deser Melba :-)

    - wspomina nasz czytelnik Paweł.

    W latach 70. XX wieku „Baszta” święciła triumfy, stając się jednym z najpopularniejszych miejsc w Warszawie. Przy swoich stołach gościła głowy wielu państw, m.in. prezydentów USA, ale też artystów - wśród nich Jane Fondę.

    - Robiłam jej nawet zdjęcia. Tata dał mi aparat. Właściwie to był mój pierwszy reportaż fotograficzny – wspomina Julia Staniszewska, dziś fotografka. To właśnie dzięki niej „Baszta” dorobiła się swojej własnej książki. "Restauracja", bo taki nosi tytuł, opowiada historię upadku podwarszawskiej restauracji oraz historię rodziny, która ją prowadziła.

    - Ta książka to fotograficzne, bardzo osobiste spojrzenie na „Basztę”. Do moich zdjęć Mikołaj Łoziński napisał opowiadanie. Choć to czysta fikcja literacka, znajdzie się tam kilka prawdziwych wspomnień – dodaje Julia Staniszewska.

     

    Wraz z końcem PRL "Baszta" traci swój dawny blask i podupada. Znakomitości nie zaglądają tu już tak chętnie, a stali bywalcy coraz częściej skarżą się na jakość potraw. Kuchnia "Baszty" przestaje też być unikatowa. Dziczyznę można zjeść w wielu innych, położonych bliżej centrum, restauracjach Warszawy. I podobno tylko Pershing, szef pruszkowskiej mafii od czasu do czasu wpadał po wyścigach coś przekąsić... 

    Ostatecznie, w 2009 roku - równo po 50 latach działalności - "Baszta" zamknęła przed gośćmi swoje drzwi. Czy na zawsze?

     

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 553

    • 176
      BARDZO PRZYDATNY
    • 120
      ZASKOCZONY
    • 64
      PRZYDATNY
    • 68
      OBOJĘTNY
    • 21
      NIEPRZYDATNY
    • 35
      WKURZONY
    • 69
      BRAK SŁÓW

    3Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Deja vu 3 wczoraj 21:02ocena: 100% 

      Czy tylko mi się wydaje, czy ten artykuł pojawia się po raz trzeci w przeciągu roku?

      Edytowany: 17 minut temu

      odpowiedz oceń komentarz 13 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ES 2 wczoraj 17:20ocena: 86% 

      wielka szkoda, że niszczeje.

      Edytowany: wczoraj 19:11

      odpowiedz oceń komentarz 6 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Balbina 1 wczoraj 17:03ocena: 83% 

      Tandeta i tyle - ot spadkobiercy się nie mogą dogadać i wszystko w ruinie. Najlepiej by było aby tylko im dawać i dawać za nic - z tym iż tatuś już nie żyje. Jeszcze chwila, wjadą spychacze i będzie kolejny biurowiec przy Puławskiej.

      Edytowany: wczoraj 17:05

      odpowiedz oceń komentarz 10 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.1895 sekundy
    REKLAMAA2-TlenowyZakatek-04-01----04-02-2020