REKLAMAA1-KLIWER-08-05----07-07-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (AŁ)

    Bezpieczeństwo, dobro dzieci i zakończenie reformy edukacji - takie trzy argumenty mają autorzy petycji do burmistrza, którzy chcą rozdzielenia Szkoły Podstawowej nr 336 na dwie odrębne ośmioklasowe placówki. Jedną przy ul. Małcużyńskiego i drugą w budynku po gimnazjum przy ul. Na Uboczu.  Zaczęło się zbieranie podpisów, rodzice zapowiadają też inne akcje. 

    Po likwidacji gimnazjów budynek szkoły przy ul. Na Uboczu został wcielony do SP 336. Uczyły się tam szósto- i siódmoklasiści oraz ostatnie roczniki gimnazjalistów. Od następnego roku szkolnego zostaną tu tylko uczniowie podstawówki. Wprowadzenie ostatniego etapu reformy edukacji rodzice chcą wykorzystać do tego, by w budynku powstała pełnowymiarowa szkoła podstawowa. Rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją do burmistrza Ursynowa. 

    - Chcemy, aby nasze dzieci miały możliwość kształcenia się w jednym miejscu od zerówki do ósmej klasy, dlatego postulujemy przystosowanie budynku przy Na Uboczu dla dzieci młodszych, a na Małcużyńskiego dla starszych. Przenosiny to nic dobrego, dzieci przyzwyczajają się do nauczycieli i obsługi, chcemy w ten sposób zlikwidować też dwuzmianowość, żeby młodsi uczniowie nie musieli mieć lekcji do 16:00 - mówi Karolina Jurczak, współorganizatorka akcji

    Petycja spotkała się z dużą aprobatą rodziców, którzy kłębili się przed stolikiem, przy którym można było się podpisać.

    - Też jestem przeciwna przenoszeniu dzieci. Przecież przy ul. Na Uboczu była kiedyś szkoła podstawowa, ale po naszych "super reformach" została zlikwidowana, co było jednym wielkim błędem. Teraz jest niewykorzystana tak jak trzeba, a dzieci z rejonu ulic Meander, Kazury, Braci Wagów muszą przychodzić na Małcużyńskiego, choć mają inną szkołę pod nosem, która stoi pusta - mówi pani Małgorzata.

    Rodzice żadają przywrócenia dawnych rejonów szkół. Ma to ułatwić rozplanowanie zajęć dodatkowych dla dzieci oraz umożliwić rodzicom większe zaangażowanie się w życie szkoły. 

    - Mój syn przez sześć lat chodził do szkoły przy Małcużyńskiego, do siódmej poszedł juz przy Na Uboczu. Zmienił nauczycieli i środowisko, co nie jest dobre dla dziecka w tym wieku. Mam jeszcze młodszą cókę i chciałabym, żeby mogła w jednej szkole uczyć się przez całe osiem lat - mówi pani Justyna. 

    W swojej petycji rodzice podkreślają, że obecnie - w skrajnych przypadkach - droga dziecka do szkoły wynosi aż 1,5 km. - Ważne jest też bezpieczeństwo, żeby dzieci nie musiały przechodzić przez ruchliwą Belgradzką, tylko przez podwórka, czy osiedlowe uliczki miały blisko do szkoły. Jest to bardziej komfortowe rozwiązanie dla wszystkich - mówi pani Joanna.

    "Chcemy tylko dotrzymania słowa"

    Dzielnica na razie planuje w budynku dawnego gimnazjum utworzyć "zerówki" i klasy pierwsze oraz zaadaptować pomieszczenia dla klas drugich, a w kolejnym roku dla czwartych. Najpierw musi jednak dostać pieniądze ze stołecznego Biura Edukacji na przystosowanie pomieszczeń dla małych dzieci. 

    - Wiemy, że trzeba sporo zrobić, żeby szkołę przy Na Uboczu dostosować do nauki dla najmłodszych. Wiemy, że trzeba poczekać na nowy podział rejonów, aż powstanie szkoła na Zaruby. Nie chcemy niczego na gwałt, ale tylko zapewnienia, że szkoły zostaną rozdzielone w najbliższym możliwie czasie - zapewniają rodzice, podpisujący się pod petycją do burmistrza. 

    Na razie nie ma mowy o szybkim rozdzieleniu placówek i nowych obwodach szkolnych. We wrześniu w budynku dawnego gimnazjum przy ul. Na Uboczu, które nadal będzie oddziałem podstawówki 336, pojawi się zerówka, klasy pierwsze, a może nawet drugie. Docelowo budynek przy Na Uboczu 9 stanie się odrębną podstawówką z własnym rejonem. - Stanie się to najwcześniej w 2020 roku - mówi burmistrz Robert Kempa.

    - Apelujemy do rodziców, żeby zapisując dziecko do szkoły, wybrali lokalizację w jakiej chcą, aby ich dziecko się uczyło. Od tego bowiem będzie zależało utworzenie oddziałów w budynku przy Na Uboczu. My będziemy sprawę nagłaśniać, organizować kampanię w mediach społecznościowych i na plakatach - mówi Barbara Labisko, zbierająca podpisy pod petycją.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 18

    • 10
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 0
      PRZYDATNY
    • 2
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 5
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    5Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~ala 5 2 miesiące temuocena: 50% 

      zawsze mozecie prowadzac dzieci na zajecia dodatkowe po 23 jak koreanczycy. Nikt wam nie kazal miec dzieci wiec sobie radzcie

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~lori 4 2 miesiące temuocena: 75% 

      Pomysł super! Tylko jedno "ale". Co Wy wszyscy z tą zmianowością? Miałoby to sens, gdyby po lekcjach dzieci szły do domu, by już odpoczywać czy odrabiać lekcje, albo pobawić się na podwórku. A tak skończą lekcje o 11, 12 i do 18 w świetlicy. A w tak dużej grupie (=hałasie) ani nie odpoczną, ani nie odrobią lekcji... no dobra, odrobią, nauczyciel im pomoże, ale czy to wystarczy żeby zrozumieć i dobrze przećwiczyć temat? Inna sprawa, że świetlica też ma uczyć i są na niej prowadzone różne zajęcia, a dzieciom się już zwyczajnie nie chce w nich aktywnie uczestniczyć, bo "lekcje są z wychowawcą, a w świetlicy tylko się bawimy, a poza tym pani nie jest nauczycielem, żeby uczyć" - powtarzają nierzadko po rodzicach. Marnowanie czasu, energii i kreatywności dzieci. W świetlicy siedzą coraz starsze dzieci (nawet 5 klasa), bo rodzic nie ufa dziecku/boi się, by samo wracało do domu, bo ma jedną ulicę ze światłami dla pieszych do pokonania. Jednozmianowość nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Glos ze szkoly 3 2 miesiące temuocena: 50% 

      Po Pani/Pana pytaniu widać, że nie ma Pan dzieci w tej szkole. Zmianowość polega na tym, że dziecko 2 dni w tygodniu zaczyna lekcje o 8.00 a 3 dni w tygodniu o 12 (lub odwrotnie). Proszę sprawdzić jak przy taaaaakiej zmianowości można zorganizować małemy dziecku zaprowadzanie i przyprowadzanie ze szkoły. O zajęciach dodatkowych można zapomnieć, cały Ursynów zaczyna je około 14 a my w tym czasie w połowie tygodnia mamy lekcje do 16.20.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~lori 2 2 miesiące temuocena: 100% 

      @Głos ze szkoly owszem, w tej szkole nie mam. Proszę sprawdzić, bo wydaje mi się, że to nie jest zgodne z przepisami, by raz było tak, a raz tak. Znam szkoły, gdzie cała klasa ma tylko albo na rano, albo tylko na popołudnie, i ta wersja jest zgodna z przepisami. Często dzieci mające tylko na popołudnie (zakładając, że rodzice cisną, by były ranne zmiany) są zdecydowanie lepiej zaopiekowane w świetlicach i mają szanse na własny rozwój. I lepiej też planować przyprowadzanie i odprowadzanie.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 3 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~janusz na uboczu 1 2 miesiące temuocena: 100% 

      Dobry pomysł! Na pewno dzieciaki z ulic Na Uboczu, Kazury czy nawet Meander będą mieć do szkoły bliżej a droga do szkoły będzie dużo bardziej bezpieczna.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3144 sekundy
    REKLAMAA2-TOSIA.pl--06-05----05-06-2019