REKLAMAA1-PizzaSANGIOVANNI-01-04----30-04-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ4 stycznia 2020, 12:23 komentarzy 35

    (AŁ)

    Dba o interesy rowerzystów, choć bywa i kierowcą. Nie tylko liczy uschnięte drzewa, ale podlewa je i sadzi nowe. Wywołuje na forach internetowych ożywione dyskusje. O ruchu drogowym, rowerowym i zieleni miejskiej rozmawiamy z Krzysztofem Nawrockim - społecznikiem, który nie chce... by tak go nazywano.

    Popierał Pan projekt do Budżetu Obywatelskiego "Bezpieczne przejścia dla pieszych i pasy rowerowe na ul. Stryjeńskich". Zakładał on zwężenie ulicy do jednego pasa w każdą stronę i wytyczenia na jezdni tras rowerowych. I choć projekt zwyciężył, to jeszcze większa była fala sprzeciwu, a dzielnica wycofała się z realizacji, bojąc się paraliżu tej części Ursynowa. Widząc obecne poranne korki, nadal Pan uważa, że jest to dobry pomysł?

    Gdyby na Stryjeńskich był tylko jeden pas w każdą stronę, to wszystkie samochody przejechałyby przez skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej szybciej. Wynika to z tego, że przepustowość tego skrzyżowania jest stała. Jeśli zamiast 40 samochodów przed skrzyżowaniem stałoby ich 20, to przejechałyby dwa razy szybciej. Oczywiście korki nadal by powstawały, ale proszę zwrócić uwagę gdzie: ul. Wąwozowa również jest jednopasmowa, zator tworzyłby się więc nie na Stryjeńskich, i nie na Wąwozowej, lecz gdzieś jeszcze przed granicami Warszawy. Dotyczyłby więc kierowców, którzy w ogóle niekoniecznie powinni przejeżdżać przez Ursynów w drodze do pracy.

    Dzielnica nie chciała jednak ryzykować i odłożyła przebudowę Stryjeńskich przynajmniej do czasu oddania Południowej Obwodnicy Warszawy. Ma Pan nadzieję, że projekt zostanie jeszcze wdrożony?

    Nie sadzę, żeby ten pomysł został zrealizowany, bo ma za dużo negatywnych opinii. Został oceniony zza szyb samochodów, z punktu widzenia kierowców. W dodatku: niebawem ma zostać zrealizowany projekt obywatelski budowy wydzielonej drogi dla rowerów po wschodniej stronie Stryjeńskich: na odcinku między Wąwozową a Przy Bażantarni, który częściowo pokrywa się ze wspomnianym projektem. Nie zmienia to faktu, że brakuje tu infrastruktury rowerowej i pieszej. Szczególnie źle jest na odcinku od Belgradzkiej do Płaskowickiej, gdzie po lewej stronie jezdni w ogóle nie ma chodnika, a sama jezdnia jest zbyt wąska, żeby można było nią przejechać rowerem w godzinach szczytu. Próbowałem i wiem, że to niemożliwe.

    Ale, przy okazji tego odrzuconego projektu, opracowano alternatywne rozwiązanie: Zarząd Dróg Miejskich przedstawił projekt drogi dla rowerów biegnącej przez parkingi i jezdnie serwisowe po wschodniej stronie ul. Stryjeńskich. Moim zdaniem można zrealizować ten projekt i to za niewielkie pieniądze, bo w wielu miejscach jest już asfalt, który trzeba tylko ze sobą połączyć. 

    Wróćmy jeszcze do zwężenia jezdni i wytyczenia na nich ścieżek rowerowych. Nie udało się tego zrobić na Stryjeńskich, ale jak działa to w praktyce, można zobaczyć na ul. Dereniowej i Cynamonowej. Sprawdza się?

    Fantastycznie. Oba rozwiązania działają. Nie ma tam korków, a co najważniejsze: jest bezpieczniej. Na Cynamonowej w 2018 roku nie było żadnego wypadku z udziałem pieszych. Na Dereniowej liczba zdarzeń drogowych również spadła. Były dwa lekkie potrącenia pieszych. "Lekkie" oznacza, że sprawca musiał jechać wolno.

    Ale rowerzyści nadal jeżdżą przy tych ulicach chodnikami, a nie swoimi ścieżkami...

    Jest w przestrzeni publicznej bardzo dużo negatywnych opinii na temat pasów rowerowych. Fałszywie głoszą, że jazda takimi pasami jest niebezpieczna, że strach tam dziecko puścić, itp. Nie ma to żadnego odzwierciedlenia w liczbach, ale powoduje, że ludzie zaczynają się bać tych pasów. Część rowerzystów porusza się tam też na bardzo krótkich odcinkach. Najwyraźniej: niewygodnie im zjeżdżać na jezdnię - wolą jechać chodnikiem. Część nadal nie ma świadomości, że jazda rowerem po chodniku jest nielegalna albo uważają ten przepis za martwy i się nim nie przejmują. Nie ma też zdecydowanego sprzeciwu wobec osób łamiących prawo, więc czują się one bezkarne. Jednak coraz więcej ludzi przesiada się na rowery - widać to na ulicach i wierzę, że z czasem wszystko się unormuje i będzie więcej takich ulic.

    Lobby rowerowe rośnie w siłę?

    Ja nie jestem częścią żadnego lobby, choć - kiedy pojawia się w sieci hejt na autorów projektów "rowerowych" - moje nazwisko regularnie jest nadużywane. Zapewne większość z tych ursynowskich heiterów uważa, że ja i Radek Wałkuski (autor projektów rowerowych do Budżetu Obywatelskiego - dop. redakcja) to dwa rowerowe demony, które się zawzięły, żeby utrudnić mieszkańcom życie. Chciałbym wyjaśnić: Radek nie jest moim przyjacielem ani kolegą. Widzieliśmy się (jeśli się nie mylę) cztery razy w życiu. Łączą nas zapewne wspólne poglądy na kilka spraw. To wszystko. Może istnieje jakieś inne lobby, ale ja żadnej takiej społeczności nie znam i do niej nie należę. Uważam określenie "Lobby rowerowe" za przesadzone i demagogiczne. Trzeba nazwać jakoś swoich przeciwników, żeby móc z nimi walczyć.

    Ale ogląda Pan świat też oczami kierowcy. Czy wówczas jest też Pan tak wyrozumiały dla rowerzystów lawirujących między samochodami?

    Dlatego, że bywam jednym i drugim, patrzę z większą akceptacją na tę drugą stronę. Kiedy jadę samochodem i mam przed sobą rowerzystę, którego nie mogę wyprzedzić, i muszę jechać wolno, to mnie to jakoś specjalnie nie irytuje, bo wiem, że tego samego dnia po południu ja sam będę właśnie takim rowerzystą. Trzeba się z tym pogodzić, bo tak wygląda ruch w mieście. Mamy takie same prawa, musimy się szanować i akceptować.

    Zwłaszcza, że coraz więcej rowerzystów dzięki ociepleniu klimatu jeździ przez cały rok.

    Za dużo jest samochodów w Warszawie. Ta liczba musi zacząć maleć. Nie ma od tego odwrotu, bo więcej samochodów po prostu się już nie zmieści. Dlatego - jeśli można - warto przesiąść się na rower. Na Ursynowie szkoła rejonowa jest w promieniu maksymalnie czterech kilometrów od domu i ten dystans o wiele szybciej (i zdrowiej) można pokonać rowerem, niż samochodem - stojąc w korku. Tym bardziej, że pogoda temu sprzyja, nawet w grudniu. Nie pamiętam takiego czasu, kiedy w Warszawie była zima uniemożliwiająca jazdę rowerem w grudniu. 

    Stworzył Pan w ubiegłym roku mapę uschniętych drzew w dzielnicy, ale na tym chyba się nie skończyło?

    Sam sadzę nowe drzewa i staram się je podlewać. W okolicy ul. Stryjeńskich i Moczydłowskiej posadziłem ponad 30 drzew. Chciałem w ten sposób wypełnić lukę po kilkudziesięciu drzewach wyciętych pod budowę "ośrodka wsparcia" i przedłużenia ul. Belgradzkiej. Może to niewiele, ale zawsze jakiś początek. Dostrzegam zagrożenia związane ze zmianami klimatycznymi i chyba nikt nie ma już wątpliwości, że drzewa na Ursynowie mają się źle. 

    Mamy najsuchszy rok od 22 lat. Łączna suma opadów wyniosła w tym roku niecałe 350 mm. W warszawskiej strategii adaptacji do zmian klimatu zakłada się roczną sumę opadów na poziomie 500 mm (!).

    Taki poziom opadów (poniżej 500 mm rocznie) oznacza, że Warszawa będzie zamieniała się w step, czyli obszar, gdzie drzewa naturalnie nie mogą już egzystować. I to szybko: na naszych oczach. Smutne, że sadzimy nowe drzewa, by je w następnym roku wykopać - bo uschły - a w ich miejsce sadzimy nowe, które uschną w przyszłym roku. Dlaczego nie możemy ich należycie podlewać? Bo nie mamy już wody! W praktyce widać to na przykład na ulicy Stryjeńskich: osiem drzew posadzonych w 2018 roku trzeba było wykopać, bo uschły. Posadzono następne i nie ma wątpliwości, że za rok sytuacja znowu się powtórzy.

    A może, dobrym rozwiązaniem byłoby gdyby mieszkańcy sami zaangażowali się w podlewanie drzew, nie czekając na to, co zrobi dzielnica czy miasto?

    Przy małych drzewach to jest do zrobienia. Ja sadzę sosny (czarne i austriackie), bo są to drzewa wymagające mało wody: nawet 10 razy mniej niż drzewa liściaste. Sadzonka sosny  wysokości 1 metra potrzebuje w okresie suszy zaledwie kilka litrów wody tygodniowo, by przeżyć. Gdy jednak mamy do czynienia z typowym pięciometrowym drzewem sadzonym przez miasto, to każde z nich wymaga w okresie suszy nawet 80-100 litrów wody tygodniowo. Gdybyśmy chcieli takie drzewo podlewać  w okresie wegetacyjnym przez pierwsze 3-5 lat od posadzenia, byłoby to niezmiernie kosztowne: mówimy o dziesiątkach ton wody. Oczywiste, że miasta na to nie stać (Ursynów nie ma w ogóle żadnego budżetu na podlewanie nowo nasadzonych drzew), a tym bardziej nie stać na to mieszkańców. 
    Proszę sobie wyobrazić, że co drugi dzień, przez sześć miesięcy, ktoś przynosi 20 litrowe wiadro wody do drzewa oddalonego, na przykład, o 500 metrów. Jeśli taki ktoś jest bardzo zawzięty, to przez pewien czas - być może - da radę. Ale czy da radę robić to przez 5 lat? I ilu z nas jest aż tak wytrwałych? Ilu z nas jest fizycznie zdolnych do takiego wysiłku? Zwłaszcza, że ci, którzy angażują w takie sprawy, nie są zwykle młodzi i wysportowani. Częściej są to emeryci, którzy mają więcej czasu, albo dzieci, które mają dużą świadomość klimatyczną, lecz ograniczone możliwości.

    To co może zrobić każdy z nas? Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

    Proponuję postawić na samosiejki: one nie wymagają podlewania. Takich drzew na Ursynowie jest dużo, trzeba je tylko zauważyć na czas i ogrodzić przed kosiarką. Oczywiście, nie będą to platany ani dęby czerwone, ale siewka topoli już spokojnie nam wyrośnie. Z czasem da cień, podniesie poziom wilgotności gleby i powietrza. Drugie rozwiązanie, to sadzenie mniejszych drzew, bo one potrzebują na początku mniej wody i szybciej się przyjmują. Trzeci pomysł, to sadzenie drzew iglastych, bardziej odpornych na suszę, o których już wspominałem.

    To, o czym Pan mówi to zmiana podejścia do zieleni miejskiej w przyszłości. Tymczasem, mamy taką, a nie inną sytuację. Jak radzi sobie z nią dzielnica?

    Jeśli chodzi o podlewanie drzew: dramatycznie źle! Natomiast ogólnie: opiekę nad roślinami na Ursynowie sprawują ludzie, którym na tym widocznie zależy. Szanuję ich pracę i jestem z niej zadowolony. Przykładem może być rekultywacja terenu u zbiegu Belgradzkiej i Stryjeńskich. Zniszczona przez budowę "ośrodka wsparcia" przestrzeń niebawem się zazieleni. Nawieziono tu ziemi, zasiano trawę, uszanowano wszystkie drzewa, które sam tu wcześniej posadziłem.

    Problemem, z którym dzielnica sobie nie radzi, jest brak małej retencji, czyli: zatrzymywania wody deszczowej. Tracimy ją za każdym razem po ulewie: spływa do kanalizacji i dalej do Wisły. Na Ursynowie znam tylko jeden mały zbiornik retencyjny (na rogu Belgradzkiej i Rosoła). Jest tam taki dołek wielkości dwóch wanien (o pojemności około 1000 litrów). Takich dołków powinniśmy mieć na Ursynowie kilkaset! Na przykład: wzdłuż al. KEN. Dzięki temu posadzone tam młode drzewa miałyby znacznie większe szanse na przeżycie.

    A jak Pan ocenia realizowany już przez dzielnicę pomysł sadzenia przez deweloperów drzew zamiast płacenia za ich wycinanie?

    Liczba drzew na Ursynowie nadal szybko się zmniejsza. Wycinamy duże, sadzimy małe, które zazwyczaj po kilku  latach usychają. Teoretycznie zastępujemy wycinane drzewa jedno do jednego, ale wyciętej ogromnej topoli nie zastąpi mały głóg. Mimo wszystko lepiej, że w ogóle są sadzone jakieś nowe rośliny. Oby jak najwięcej. 

    Angażuje się Pan w wiele spraw, między innymi dotyczących ułatwień dla rowerzystów, dbaniem o zieleń. Gdyby było więcej społeczników takich jak Pan, żyłoby się nam lepiej?

    Nie czuję się społecznikiem. Robię tylko to, co do mnie należy. Miałem przywilej mieszkać i pracować w krajach, gdzie to, co robię, jest wymaganą i oczekiwaną społecznie normą. W Szwecji czy w Danii sąsiad sąsiadowi zwraca uwagę na śmieci zostawione przed drzwiami, na źle zaparkowany samochód, itp. U nas to jest zupełnie nieznany sposób zachowania. Łatwo rozgrzeszamy innych, na przykład: zaparkował na trawniku, bo nie miał gdzie. Z jednej strony jest to akceptacja dla łamania zasad życia we wspólnocie, a z drugiej postawa: "nic mi nie przeszkadza".

    Drzewa usychają, trawniki są rozjeżdżane, wokół walają się śmieci i rosną nielegalne reklamy, a ja słyszę: "To nie jest mój problem!". Nie mamy widać we krwi obowiązku reagowania na takie sytuacje. W przeciwieństwie do innych krajów, w których dzieci uczy się, że reakcja na zło i na łamanie prawa jest właśnie podstawowym obywatelskim obowiązkiem.

    Mieszkając i pracując za granicą przyzwyczaiłem jednak, by reagować, i nie umiałbym już wrócić do postawy: "to nie jest mój problem". Staram się więc wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej: dbam o przestrzeń publiczną, zieleń, i przestrzegam praw obowiązujących w RP. Nie ma w tym żadnego społecznikostwa.

    Dziękuję za rozmowę.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 108

    • 25
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 3
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 6
      NIEPRZYDATNY
    • 7
      WKURZONY
    • 67
      BRAK SŁÓW

    35Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Seba 35 3 miesiące temuocena: 25% 

      Rowerzyści z dziećmi jadą po chodniku bo tsk nakazuje prawo - przynajmniej tym do 10 lat na swoim rowerze. A rodzic ma wtedy prawo jechać po chodniku razem z nim.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~APEL 34 3 miesiące temuocena: 17% 

      BLACHOSMRODY WON NA WIOCHE!

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 10 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~PKP 33 3 miesiące temuocena: 84% 

      Pomijając opinie Pana Nawrockiego, są też i zwykłe kłamstwa! Przeorganizowanie Cynamonowej nie wpłynęło na poprawę bezpieczeństwa! Już przed tym żałosnym projektem, który zablokował realną przebudowę tej ulicy i stworzenie bezpiecznej infrastruktury rowerowej, były lata bez żadnego wypadku! W najlepszym przypadku po "przebudowie" wypadkowość jest na podobnym poziomie ale tylko dlatego, że to była bezpieczna ulica! Proszę nie kłamać, nie tędy droga.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 16 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hernandez 32 3 miesiące temuocena: 83% 

      Czemu usuwacie komentarze zwracajace uwage, ze artykul jest z wczoraj a komentarz do niego krisa i ekoloszki sprzed dziesieciu dni? Macie cos do ukrycia?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 20 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ Wał Kuski 31 3 miesiące temuocena: 79% 

      A żeby nie było tak słodko: kiedy ta hagiografia powyżej została spisana? Bo ukazała się wczoraj, tak też jest datowana, a niektóre komentarze (w tym samego bohatera) są sprzed 10 dni? :-)

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 15 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kabaty zielone 30 3 miesiące temuocena: 62% 

      Spisany wywiad zapewne nie oddaje w pełni tego co Pan Rowerowiec chciałby nam przekazać. Lepiej byłoby nagrać materiał filmowy. Same słowa to za mało, kiedy słyszymy jego westchnień, jiękniec, tej tęsknoty za innym, lepszym światem na dwóch kółkach. A najlepiej gdyby Pan Rowerowiec ro nam zaśpiewał. To byłoby coś na miarę "Imagin" Johna Lenona...

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 21 13 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ Wał Kuski 29 3 miesiące temuocena: 80% 

      A potem......wszyscy szczęśliwi odjeżdżają na rowerach, po zwężonej jezdni, w stronę zachodzącego słońca........To cudowna wizja, oby się spełniła!

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 20 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kabaty zielone 28 3 miesiące temuocena: 77% 

      @ Wal Kuśki Na Zachód, tam gdzie rowerowy raj - Amsterdam

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 10 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~AZX 27 3 miesiące temuocena: 72% 

      Jako że miałem okazje poznać Mesjasza Ursynowa (to określenie chyba bardziej mu się podoba niż społecznik...) to nawet tych głupot mi się nie chce czytać. Znać się na wszystkim, w szczególności na przepustowości dróg i skrzyżowań, nie mając o tym bladego pojęcia to kuriozum jakich mało! Całe HU i Kińczyk odkryli karty - popieracie kumpli jak kris i kempa...

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 56 22 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~AZX 26 3 miesiące temuocena: 83% 

      I jeszcze jedno - niech kris z kolegą wałkuskim pokażą jakie pomiary ruchu dali do urzędu celem zwężenia Dereniowej. Na odcinku rondo Płaskowickiej-Gandhi z ronda wjeżdżało 60-80 aut a na skrzyżowaniu Dereniowej z Gandhi było już ich 700 czy 800? Cud k... Cudowną matematyką wykazali że dwa pasy są niepotrzebne!

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 25 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Uran 25 3 miesiące temuocena: 38% 

      Prawo Lewisa-Mogridge’a mówi, że wraz z poszerzeniem ulic lub budową nowych, ruch wzrasta do takiego stopnia aby wypełnić te drogi. Kosztem mieszkańców,

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 35 57 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hernandez 24 3 miesiące temuocena: 68% 

      To nie jest żadne prawo. A z dróg korzystają właśnie mieszkańcy.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 54 25 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Uran 23 3 miesiące temuocena: 35% 

      Wikipedii jest jako Twierdzenie Lewisa-Mogridge’a

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 27 51 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hernandez 22 3 miesiące temuocena: 68% 

      No właśnie. Twierdzenie niczego nie przesądza w sferze nauki.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 54 25 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Light 21 3 miesiące temuocena: 28% 

      Duże miasta Europy likwidują szerokie ulice i miejsca parkingowe czy to kierunek UE ?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 24 62 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kabaty zielone 20 3 miesiące temuocena: 74% 

      Zapewne po to by stworzyć hajłeje dla wielbłądów...

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 14 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hernandez 19 3 miesiące temuocena: 71% 

      Nowy rok i jatrzenia ciąg dalszy. Jedyne co trzeba zrobic na Stryjeńskich, to zlikwidowac idiotyczne przewezenie, tak, zeby ulica od płaskowickiej do przy bażantarni miała po dwa pasy w kazdą stronę. Tak jak po dwa pasy mają KEN i Rosoła. To zlikwiduje korki, a nie idiotyczne zwężanie. Stryjeńskich ma wyższą klasę drogową niż KEN. Do tego jest to główna ulica prowadząca do obwodnicy.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 64 26 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~kazek 18 3 miesiące temuocena: 23% 

      hahahahahaaa, bzdety piszesz!

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 11 36 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kris 17 3 miesiące temuocena: 6% 

      Wybaczcie... nie autoryzowałem tego tekstu. Gdybym miał szansę, poprawiłbym chociaż znaki przestankowe.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 60 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ Wał Kuski 16 3 miesiące temuocena: 72% 

      Nic nie szkodzi, wypadłeś wspaniale....Jak zwykle!

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 52 20 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hernandez 15 3 miesiące temuocena: 77% 

      Na dereniowej byly dwa lekkie zdarzenia. A ile takich zdarzen z udzialem pieszych Kris było na Stryjeńskich na odcinku od plaskowickiej do przy bażantarni?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 49 15 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~kazek 14 3 miesiące temuocena: 22% 

      Właśnie chwilę temu (4 stycznia 21:00) na wysokości Jaworowej zderzylo się trzech ścigntów.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 9 32 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hernandez 13 3 miesiące temuocena: 79% 

      Pytalem o pieszych. Umiesz czytac ze zrozumieniem?? Nie odpowiadam za kogos kto nie potrafi autem w lewo z jaworowej skrecic.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 22 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~AZX 12 3 miesiące temuocena: 80% 

      @Kris - ty byś wszystko poprawił... W swej nieomylności niech twa łaska spłynie na ciemny lud Ursynowa

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 12 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~EKOloszka 11 3 miesiące temuocena: 43% 

      Są dwie strony. Strona pierwsza: zakompleksieni ludzie wywodzący się z nizin społecznych, wychowani w biedzie PRL dla których wyznacznikiem statusu społecznego jest posiadanie auta a najlepiej kilku, zaś sdekwatnym odnośnikiem dobrobytu jest USA w kreacji z "Policjantów z Miami" i "Kojak", "Dynastia" itd, ludzie ci chcą więcej drug, więcej parkingów i więcej betonu bo chcą żyć w mieście a nie na wsi która kojarzy im się jak najgorzej bo z ich smutnym dzieciństwem. Strona druga: normalni ludzie o przeciętnym ilorazie inteligencji ale na tyle sprawnym by prawidłowo kojarzyć fakty i chcieć żyć w środowisku przynajmniej niwelującym fatalne warunki życia w terenie zurbanizowanym. Strona druga jest wyjątkowo deprecjonowana i wręcz stygmatyzowana. Czas jednak jej sprzyja. W tym tempie Warszawa stanie się nieprzejezdna dla aut do połowy lat dwudziestych i żadne nowe drogi tego nie zmienią. Szkoda tylko tysięcy starych drzew co roku wycinanych w stolicy za zgodzą urzędników.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 40 54 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hernandez 10 3 miesiące temuocena: 70% 

      Jesli ktos uwaza, ze ludzie maja auta jako wyznacznik statusu, do tego z miejsca ich obraża to pozostaje odwdzieczyc sie tym samym. Wez rozped i walnij sie w łeb. Wlasnie kupilem 8 zgrzewek wody - czesc zawiozlem tez rodzicom staruszkom, mam to wozić rowerem bo jakas nawiedzona aktywglizda ma alergie na auta? Skad wy sie k.. wa bierzecie.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 55 24 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~issaa 9 3 miesiące temuocena: 93% 

      wystarczy, ze słoiki wróca ze swoimi samochodami do swoich wsi. Wtedy Warszawa nie będzie sie korkowała, wszyscy sie pomieszczą (także rowerzyści) a ruch samochodowy rozłozy sie równomiernie po całym kraju. Nie trzeba bedzie betonować parków, zeby stwarzac nowe parkingi. Polecam, loszka. Bedziesz mogła podniesć swoja wartośc jako posiadaczka "statusu społecznego".

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 38 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~profesor68 8 3 miesiące temuocena: 29% 

      Te Hernadez tak ci powiem głupcze, że dla mnie kto kupuję wodę w butelkach plastikowych i wozi to samochodem jest IDIOTĄ i SZKODNIKIEM i własnie takich DEBILI jak ty powinno się ELIMINOWAĆ z życia społecznego

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 20 50 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Hahaha 7 3 miesiące temuocena: 32% 

      Hernandez sloju wode masz czysta z kranu

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 22 47 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hernandez 6 3 miesiące temuocena: 68% 

      Jasne, powiedz to mieszkańcom powyżej Warszawy za Czajką. A na ursynowie woda może czysta, tylko kolor g.niany. I na wszystkich imprezach i spotkaniach urzedasów zawsze wystawiają plastikową. Ja wolę kupną, jak będzie sprzedawana w innych pojemnikach niż plastik, to chetnie kupię.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 47 22 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~AZX 5 3 miesiące temuocena: 70% 

      @hahaha - pijesz wodę z kranu? To że mpwik i ratusz mówi że można pić tą wodę to doradzam samemu zrobić badanie co ci z kranu wypływa...

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 39 17 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3063 sekundy
    REKLAMAA2-DESEROWNIA--20-03---19-04-2020