REKLAMAURZAD-31-01--09-02
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (KW)

    W Sadku Natolińskim przybyło zieleni. Spółdzielnia zgodnie z obietnicą dosadziła tam kilkanaście jabłoni. Czy to uspokoi mieszkańców, którzy niedawno walczyli z planowaną wycinką starszych drzew? Koniec końców te wciąż mogą pójść pod topór.

    Jeszcze nie tak dawno ważyła się przyszłość Sadku Natolińskiego. W wakacje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wyżyny” ogłosiła, że zgłosi do wycinki kilkanaście rosnących tam wiekowych jabłoni. Głośno sprzeciwili się temu mieszkańcy. Dziś zamiast wycinania jest sadzenie. Na zlecenie spółdzielni posadzono właśnie 11 nowych drzew.

    - Udało się znaleźć sensowne rozwiązanie po dość długich perypetiach - mówi Andrzej Grad z zarządu SM „Wyżyny”.

    Więcej drzew w Sadku Natolińskim

    Sensowne, czyli spełniające wymagania urzędu. Nie są to nasadzenia wynikające tylko i wyłącznie z dobrej woli zarządu spółdzielni, a zastępcze za drzewa wycięte w innych jej częściach. Władze „Wyżyn” uznały jednak, że nowe drzewa lepiej sprawdzą się w Sadku. Dlatego też zwróciły się do urzędników, by mogły to być właśnie jabłonie. 

    - Postanowiliśmy załatwić sprawę w ten sposób. Na dobrą sprawę brakuje u nas miejsc na sadzenie drzew z wyjątkiem Sadku. Staraliśmy się o stare odmiany, u których korona lepiej się układa, układają się lepiej korzenie. Dzięki temu będą się lepiej trzymać, podobnie jak zwykłe drzewo - zauważa Andrzej Grad. 

    Czyżby władze spółdzielni chciały w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Załatwić sprawę nasadzeń zastępczych i jednocześnie uspokoić mieszkańców po niedawnym sporze?

    - Nie zmieniamy swojego stanowiska. Zgłosiliśmy drzewa do wycinki. Jeśli specjaliści stwierdzą, że nie zagrażają bezpieczeństwu, to pozostaną - mówi Andrzej Grad. 

    Stosunki między spółdzielnią a mieszkańcami broniącymi Sadku są już w lepszym stanie. „Wyżyny” podjęły współpracę z pomologiem - specjalistą od drzew owocowych - z Ogrodu Botanicznego PAN Ryszardem Rawskim. Wspomagał on wcześniej mieszkańców w ich walce o zachowanie drzew. W październiku natomiast kierował pracami pielęgnacyjnymi w Sadku - pracownicy spółdzielni przycinali uschnięte gałęzie, a mieszkańcy zabezpieczali je specjalnym preparatem. 

    Były to jednak drobne prace ze względu na nieodpowiednią porę roku. Na wiosnę zaplanowano poważniejszą pielęgnację. Obejmie ona także drzewa, które ostaną się po decyzji urzędu. Podczas ostatnich prac nie były ruszane. Spółdzielnia uznała, że nie miałoby to większego sensu, jeśli mogą zostać niedługo wycięte. 

    - Jeżeli urzędnicy zadecydują, że trzeba je będzie wyciąć, to trzeba się będzie z tym pogodzić. Ale nikt też nie chciał leżeć Rejtanem przed tymi drzewami. Chodziło o to, żeby się im przyjrzeć. Mieszkańcy czuli też, że spółdzielnia ich nie doinformowała. To także podgrzało atmosferę. Podobnie to, że nie nikt nie czuł, że spółdzielnia dba o ten sadek - stwierdza Barbara Pawłowska, sąsiadka sadku i liderka obrońców Sadku.

    "Wspólna wizja"

    Chociaż sytuacja wygląda teraz zgoła inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu, to jednak wciąż za mało, by sąsiedzi byli spokojni o przyszłość Sadku. Przede wszystkim mieszkańcy mają nadzieję, że zaangażowanie spółdzielni nie będzie tylko chwilowe. Nie chcieliby również, żeby przyszłość Sadku opierała się jedynie na nasadzeniach zastępczych.

    - Warto by było, aby powstała nasza wspólna wizja nasadzeń. Nie tylko owocowych, ale i zwykłych drzew. Aby było tutaj bardziej „parkowo”, aby było więcej cienia. Jest tutaj wiele dzieci i osób starszych, nie będą biegać do Lasu Kabackiego, by tam go zaznać. Nie spodziewam się fajerwerków, zwłaszcza w dzisiejszej sytuacji, ale jeśli nie byłyby to nasadzenia zastępcze, to nie trzeba by też było stawać na rzęsach, by kupić odpowiednie sadzonki. Myślę też, że mieszkańcy sami z siebie chętnie by się do takich nasadzeń dołożyli - mówi Barbara Pawłowska. 

    Dodatkowe nasadzenia tym bardziej by się przydały, że drzewa w sadku są już wiekowe i za czasem same zaczną padać. Świadomy tego jest też zarząd spółdzielni „Wyżyny”. Na razie skupia się jednak na najbliższej przyszłości i - jak zapewnia - nawet po wycince bilans drzew w Sadku Natoliński będzie dodatni. 

    - Nawet gdyby nakazali nam tylko zasadzić drzewo jeden do jednego, to mamy jeszcze coś w zanadrzu - mówi Andrzej Grad.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 21

    • 17
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    7Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Chomik 7 2 miesiące temuocena: 67% 

      Pieski beda miec dobre warunki do swoich nasadzeń ...

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~agnik 6 2 miesiące temuocena: 13% 

      Drzewa zagrożeniem sa dla tych którzy po nich się wspinają. uważam, ze w kilku miejscach spóldzielnia powinna wstawić tablice zakazujace chodzenia po drzewach bo inaczej na własna odpowiedzialnośc dzieciak sobie zrobi krzywdę

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 7 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Szczupak 5 2 miesiące temuocena: 100% 

      To może jeszcze na trawniku postawmy tabliczkę głoszącą o zakazie biegania, bo jak dzieciak będzie biegł, to może się przewrócić. Na własną odpowiedzialność oczywiście.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Szenko 4 2 miesiące temuocena: 63% 

      Twierdzenie, że gałąź starej jabłoni może komuś zagrażać, to może wygłosić tylko debil :) To nie dęby, wy tępe urzędowe paaaałyyyyy

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~miama 3 2 miesiące temuocena: 67% 

      Gdy jakieś konary drzewa są stare, wielkie i mogą się złamać, to się je tylko mocno przycina, a NIE wycina cale drzewo. Przycina sie wczesną wiosną, natomiast drzewo zwykle wypuszcza nowe, cienkie giętkie gałązki w miejscu obcięcia - i nic nikomu nie zagraża.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 12 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ano 2 2 miesiące temuocena: 0% 

      Miama, może wiesz, co się robi, gdy korzenie drzew są stare, wielkie i mogą się złamać?

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 0 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~greene 1 2 miesiące temuocena: 100% 

      Tak było z obecnym kikutem zabytkowego kasztanowca w najładniejszej części Alei Kasztanowej. Teraz kikut jako ohydna "biblioteka" w kikucie przypomina spacerowiczom o bezmyślnym zniszczeniu drzewa, ktore wypuściło gesty, zielony pióropusz nowych gałązek, po.... pozbawieniu go całkowicie korony - wszystkich gałęzi pod te biblioteczkę, Mimo ze prastary kasztanowiec walczył o przeżycie, i tak zrobiono z niego biblioteczke, przez ponowne obcięcie wszystkiego do zera, wiec w końcu umarł. Stoi teraz taki kikut drzewa w Al. Kasztanowej, straszy i codziennie przypomina o ludzkiej bezmyślności.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.4527 sekundy
    REKLAMAA2 KUCHAREK6  26.11.2022 - 25.02.2023