REKLAMAA1-DAGRASSO--14-08----13-11-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ29 lipca 2020, 09:40 komentarzy 3

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (M. Kowalik/Besta Film)

    Znana jest data premiery filmu dokumentalnego o rodzącym się na Ursynowie świecie polskiego hip-hopu. Przez koronawirusa „Skandal. Ewenement Molesty” nie mógł zostać pokazany w maju. Dystrybutor ogłosił, że stanie się to w październiku.

    Ursynowskie blokowiska, w połowie lat 90-tych. Kilku chłopaków zafascynowanych MTV  i rapem zza wielkiej wody zakłada skład Mistic Molesta, jako wyraz młodzieńczego buntu przeciwko szarej rzeczywistości. Wtedy nie wiedzą jeszcze, że ich muzyka odmieni polską scenę hip-hopową a oni sami staną się głosem młodego pokolenia. Póki co plan jest prosty: składać rymy, kleić bity i… dobrze się bawić.

    Na ich pierwszą płytę - „Skandal” - nie trzeba było długo czekać. Chuligański rap w ich wykonaniu trafia na półki sklepowe i od razu staje się hitem. Molesty słuchali wszyscy a ich teksty stały się dla młodych ludzi wyznacznikiem wartości moralnych.

    - Film dokumentalny „Skandal. Ewenement Molesty” to wehikuł czasu, który przenosi nas do lat, gdzie wszystko było proste a kumple byli kimś więcej, niż rodzina - informuje dystrybutor.

    NADCHODZĄ W KAPTURACH POSTACIE, TO NIE MNISI, ŹLI I ŁYSI, TO KLIMA, KAPISZI?

    - Ursynów. Kilku dzieciaków. Na ławkach. W kapturach. Tak to się, proszę państwa, wszystko zaczęło – mówi Vienio w zwiastunie filmu „Skandal. Ewenement Molesty”.

    autor: Sergiusz Niedzielski, SGA, źródło: Best Film

    Połowa lat dziewięćdziesiątych. Bazary pod Pałacem Kultury. Przegrywane z kompaktów kasety. Blokowiska. Kartka papieru. Poezja. Marzenia... Wtedy właśnie młodzi ludzie zafascynowani programem „Yo! MTV Raps”  zakładają grupę Mistic Molesta, jako wyraz buntu przeciwko szarej rzeczywistości.

    Takich historii było pewnie więcej, ale niewielu zespołom udało się pozostać „w grze” przez 20 lat, będąc świadkami postępujących zmian nie tylko dookoła, ale również wewnątrz siebie. Wtedy, na początku swojej drogi, nie wiedzą jeszcze, że ich muzyka odmieni polską scenę hiphopową, a oni sami staną się nowym głosem pokolenia. A na pewno nie podejrzewają, że dotrą do momentu, w którym trzeba będzie tę całą wyboistą podróż podsumować. Póki co plan był prosty: składać rymy, kleić bity i dobrze się bawić. Nagrywają więc swoją pierwszą płytę i powoli, no cóż... dorastają.

    Na początku był skandal

    Rok 1995 był bardzo ważny dla kultury hiphopowej w Polsce. Ukazały się debiutanckie płyty Liroya i Wzgórza Ya-Pa-3, a wytwórnia SP Records wydała wtedy składankę hiphopową, na której znalazł się utwór między innymi słynnego Kalibra 44 . Gdzieś w tym samym czasie dwóch młodych ludzi szukało pomysłu na siebie, a raczej – szukało go w muzyce, bo Włodi i Vienio nie brali pod uwagę innej drogi.

    Na początku był wspomniany duet, Piotr „Vienio” Więcławski oraz Paweł „Włodi” Włodkowski – chłopaki z Warszawy, którzy postanowili przełożyć swoje ławkowe i osiedlowe doświadczenia na uliczną poezję. Zawsze był z nimi Marek „Kaczy” Andrasik. Pierwsze kroki Molesty (wtedy zwanej Mistic Molestą) mają więc charakter wybitnie uliczny – tematyka pisanych tekstów oscylowała wokół konfliktów z prawem, palenia marihuany i oczywiście Warszawy i jej dzielnic.

    Dla wielu osób było to coś zupełnie nowego, dla innych – zbyt radykalnego. O ile już wcześniej w publicznym dyskursie zwrócono w Polsce drobną uwagę na obecność hip-hopu, to dopiero składnik zwany „Molestą” sprawił, że pojawiła się nowa, trudna do zignorowania siła. Formacja coraz pewniej stąpała po polskiej scenie hip-hopowej.

    PO PIERWSZE NIE DLA SŁAWY, KTO PO TO ROBI HIP-HOP, TEMU NIE PODAM GRABY

    Cios w twarz rynku muzycznego przyszedł wraz z wydaniem pierwszej studyjnej płyty „Skandal” w 1998 roku. Gościnnie swoje zwrotki dograli do niej Tomasz Chada, grupa Warszafski Deszcz, a także Robert „Wilku” Darkowski oraz Tomasz „Pelson” Szczepanek. Płytę wyprodukował DJ 600V, czyli Sebastian Imbierowicz, znany w Warszawie producent i promotor kultury hip-hop.

    źródło: Best Film

    Krytycy nie wiedzieli, jak mają się wgryźć w tę formę ekspresji: szorstką niczym krawędź chodnika, napisaną pewną ręką osiedlowego bywalca osiedlowych ławeczek, ale również gniewną, skąpaną w czymś, co wyczuwalne było przez osoby, którym włos jeżył się na karku, kiedy słyszeli tego typu relację z pierwszej ręki.

    Szukałem polskich wykonawców, trafiłem na Molestę, która wybijała się na ich tle przede wszystkim autentycznością – mówił po latach Imbierowicz. – Słyszałem opinie o ich braku obycia, ale przecież każdy wie, że piękno w sztuce (w tym, oczywiście, w muzyce) nie bierze się z wykształcenia, ale z potrzeby serca.

    I chociaż późniejsze płyty chłopaków, jak na przykład nagrany w 1999 roku „Ewenement”, to również udane, bardzo szczere zwierzenia z blokowego życia i dorastania, sama Molesta przechodziła metamorfozę. Z czasem przyszło poczucie nieuchronności zmian wewnątrz, ale i na zewnątrz zespołu. Potrzeba solowych projektów kiełkowała w każdym ze składów, a bardzo uważni fani – na podstawie solowych projektów i gościnnych występów – mogli domyślić się, że już w pierwszej dekadzie XXI wieku w Moleście pojawiały się pęknięcia.

    W 2015 roku zadebiutował nowy singiel „Teraz”, który miał zapowiadać następną płytę, ale w 2016 Vienio poinformował media, że Molesta się rozpadła.

    TAM, GDZIE MAŁE SUKCESY, BLIZNY SZŁY RAZEM W PARZE. NIE MIELIŚMY WIELKICH WIZJI, TROCHĘ GÓWNIARSKICH MARZEŃ

    „Skandal” jest prawdopodobnie najważniejszą płytą w historii polskiego rapu. Udowodnił, że kilku chłopaków, którzy realizują marzenia (na początku pod osiedlowym trzepakiem), może nie tylko zmienić przemysł muzyczny, ale zainspirować do działania. To nie wyłącznie teksty i bunt wobec systemu sprawiły, że „Skandal” stał się dla niektórych synonimem nadziei, ale również osobista historia ekipy, której po prostu się udało.

    autor: Krzysztof Kowalski, źródło: Best Film

    „Skandal” to niewyczerpane źródło klasycznych wersów i cytatów, a kilka z nich znalazło się nie tylko w utworach najlepszych DJ-ów w tym kraju, ale również w mowie potocznej w całej Polsce. Nikt też nie miał aż tylu odniesień i follow'upów m.in. takich wykonawców jak PRO8L3M, Pezet, Tede czy JWP, nie tylko w postaci pojedynczych wersów, ale i pełnych numerów. „Kultywowanie” to idealne określenie na to, jak fani uczestniczyli w życiu Molesty.

    Brutalne wtargnięcie w świat mieszczańskiego spokoju, rozczarowanie transformacją oraz bolesne starcie młodzieńczych ideałów z rzeczywistością... Te czynniki sprawiły, że zespół doczekał się tak wiernych wyznawców w środowisku hip-hopowym, a nawet – jak się po latach okazało – również poza nim.

    DOPIERO WTEDY, JAK ZACZĘLIŚMY U KACZEGO PRZY POMOCY KONRADA I JEGO BRATA CIOTECZNEGO, ZA BLATEM CHUJOWEGO KOMPUTERA ATARIEGO, SZUMIĄCE PODKŁADY, ALE TO NIC WSTYDLIWEGO

    Molesta nigdy nie uciekała od trudów codzienności. Warto przypomnieć, że pierwsze represyjne prawo dotyczące posiadania narkotyków wprowadzono w 1997 roku i od wtedy kryminalizowano nie tylko handel, lecz także posiadanie. Dawne struktury służb specjalnych zorganizowały się w organizacje przestępcze, a klasa robotnicza nie posiadała tak naprawdę donośnego głosu oprócz kilku raperów oraz artystów pokroju Kazika Staszewskiego. W tak zastanej rzeczywistości Molesta jawiła się jako antysystemowy bunt, który przelewa swoje frustracje na teksty, ale nie tylko on fascynował wyznawców tej muzyki.

    powyżej: kadr z dokumentu "Skandal. Ewenement Molesty", źródło: Best Film

    Z ówczesnego wywiadu Kuby Wojewódzkiego z Molestą dla jednego z magazynów muzycznych wyłania się obraz Polski podzielonej na dwie części – z jednej strony absolwent dziennikarstwa pytający groźnie wyglądających chłopaków o to, ile kosztuje blant na osiedlu, a z drugiej młodzi raperzy, którzy stali się synonimem sukcesu, ale przecież byli wciąż "swoi" – osiedlowi, marzący o lepszych dniach. Słuchacze składu fantazjowali nawet, że chłopaki z Molesty prowadzili szemrane interesy dokładnie tak, jak oni, w końcu ta płyta wydawała się być bardzo autobiograficzna.

    "Skandal" jest więc donośnym i szczerym hołdem poetyckim dla miejskiego życia, pełnym tła, którego nikt tak naprawdę sobie nie wybierał, potrzeby eksploracji najniższych warstw Warszawy, a także poszukiwania sposobu na artystyczne wyrażanie siebie wbrew nieprzyjaznym regułom. Takich ludzi, jak członkowie Molesty, zazwyczaj się nie słucha, a przecież chłód podwórka ze „Skandalu” idealnie oddawał temperaturę polityczną całej Polski rozczarowanej transformacją.

    Właśnie ten czynnik był ostatecznym argumentem, który sprawił, że Bartek Paduch, reżyser świetnego dokumentu muzycznego „Totart – czyli poszukiwanie rozumu” postanowił nakręcić tym razem film o Moleście. Plan był prosty – wybrać się wraz z chłopakami ponownie do lat dziewięćdziesiątych, odnaleźć „iskrę”, dzięki której Molesta rozbłysła, opowiedzieć o ówczesnej Polsce oraz przede wszystkim o tym, że nic tak naprawdę nigdy się nie kończy.

    ZOBACZ: Najnowszy zwiastun filmu "Skandal. Ewenement Molesty"

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 36

    • 12
      BARDZO PRZYDATNY
    • 4
      ZASKOCZONY
    • 5
      PRZYDATNY
    • 5
      OBOJĘTNY
    • 10
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    3Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Premier 3 miesiąc temuocena: 100% 

      Tak będzie wiedziałem. Gdy pierwszy raz hip-hop usłyszałem. Być MC tego chciałem. Słuchałem, pisałem, pisałem, słuchałem. Tworzyłem swoje i nie naśladowałem. Ale są takie rzeczy, których się nie spodziewałem. Że nasze produkcje tyle namieszają.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 9 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mudżyn 2 miesiąc temuocena: 33% 

      Co by nie powiedziec, polski rap to gowno, moze dlatego ze polscy mudzyni nie rapuja, tylko recytuja pod jedno tempo? no coz, naśladowac tez trzeba umić..

      Edytowany: 12 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 10 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Obserwator 1 miesiąc temuocena: 65% 

      Moralna degrengolada, promocja narkomani, bandytyzmu i wandalizmu. Ci panowie mają pokaźnie kartoteki a na swoim koncie nie jedno wykroczenie i nie jest to żadną tajemnicą wśród ich nieszczęsnych sąsiadów. Z jednej strony redakcja pokazuje jak policja łapie marihuanistów i innych narkomanów a z drugiej celebruję wydawnictwo ludzi chlubiących się tym, że są degeneratami, chuliganami i narkomanami. Bardzo to dziwne.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 17 9 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3609 sekundy
    REKLAMAA2-BONAVERBA--01-09----30-10-2020