REKLAMAA1 Pizzeria105 01.08.2022 - 30.09.2022 (2X w serii)
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (SK)

    Podwyżki stóp procentowych, napięta sytuacja za wschodnią granicą, szalejąca inflacja… Mimo wyjątkowo trudnej sytuacji początek roku nie przyniósł załamania sprzedaży na warszawskim rynku mieszkaniowym. Na radość jest jednak z pewnością za wcześnie. Sygnałem ostrzegawczym dla deweloperów powinien być spadek sprzedaży o 9% w skali kwartału. Co więcej, marcowa sprzedaż w porównaniu ze styczniem spadła aż o 22%.

    Niższy popyt na nieruchomości deweloperskie stał się zatem faktem. Dowodem na to jest także wydłużenie szacunkowego czasu wyprzedaży oferty (z 3,7 kwartału do 4,1). Jest on obliczany przy założeniu dotyczącym braku nowych inwestycji. 

    Podaż nowych „M”

    Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w I kw. 2022 r. na terenie stolicy zmalała liczba aktywnych inwestycji deweloperskich. Liczba takich projektów skurczyła się z 253 do 238, na co przede wszystkim wpłynęła sytuacja na Białołęce. W tej dzielnicy przez trzy miesiące ubyło aż 14 inwestycji. Wskutek wzrostów cen, sprzedały się tańsze lokale, na które nie było dotychczas popytu (np. z racji nietypowego rozkładu i dalekiej odległości od centrum). Wyprzedaż ostatnich  „M” pozwoliła deweloperom na zamknięcie projektów.

    Co ciekawe, w porównaniu z IV kw. 2021 roku nastąpił trzyprocentowy wzrost liczby dostępnych mieszkań. Pod koniec marca bieżącego roku stołeczni deweloperzy oferowali 13 282 lokale. Na skutek kolejnego spadku sprzedaży, udało im się zwiększyć podaż w I kw. nowego roku. Należy jednak zaznaczyć, że ze względu na oczekiwany spadek popytu, dalsze i zarazem duże zwiększenie oferty nie wydaje się być korzystne dla inwestorów.

    Zatem w jakich dzielnicach liczba inwestycji wzrosła? Znacząco zwiększyła się podaż na terenie Ochoty, Ursynowa, Bemowa, Włoch, Woli i Pragi-Południe. Na Ursynowie i Bemowie wielkość oferty podskoczyła o 18%, a w dzielnicy Włochy był to kwartalny wzrost aż o 56%. Z kolei na terenie Pragi-Południe w I kw. 2022 roku w porównaniu z IV kw. 2021 roku, podaż nowych „M” zwiększyła się o 48%. O ponad jedną trzecią (37%) urosła oferta deweloperów z Woli.

    Bardzo duży spadek podaży zanotowaliśmy natomiast m.in. na Bielanach, Pradze-Północ, Śródmieściu, czy też Żoliborzu. Na zmniejszenie liczby inwestycji i dostępnych lokali ma przede wszystkim wpływ kurcząca się baza wolnych gruntów oraz wyprzedaż tańszych ofert. Ten drugi czynnik miał duże znaczenie w przypadku Białołęki.   

    Ceny w górę

    Pierwszy kwartał nowego roku przyniósł kolejny wzrost średniej ofertowej ceny metra kwadratowego nowych lokali z Warszawy. Taka sytuacja była spowodowana zarówno rosnącymi kosztami budowy, jak i postępującą wyprzedażą tańszych lokali. W efekcie nastąpił wzrost średniej ceny aż o 8,3% (z 12 020 zł/mkw. do 13 020 zł/mkw.).

    W porównaniu z poprzednim kwartałem koszt zakupu mkw. wymarzonego „M” najbardziej wzrósł na Ochocie – aż o 33% i na Woli (+14%). Podwyżka cen w tych dzielnicach, to m.in. skutek wprowadzenia do oferty nowych, droższych lokali. Co ciekawe, podwyżki nie ominęły także stosunkowo taniej Białołęki (+4%)

    W I kw. 2022 roku najdroższe mieszkania w Warszawie znajdowały się w Śródmieściu – 27 984 zł/mkw., na Ochocie – 22 856 zł/mkw., Woli – 21 174 zł/mkw. i na Mokotowie – 16 498 zł/mkw.  

    Najtaniej było w Wawrze – 8 524 zł/mkw., na Białołęce – 9 337 zł/mkw. i w Rembertowie – 9 533 zł/mkw. 

    Co dalej? 

    Wysoce prawdopodobny jest dalszy spadek liczby sprzedanych mieszkań deweloperskich. Zdolność kredytowa Polaków jest bowiem coraz mniejsza. To efekt kolejnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej i nowych wytycznych KNF. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego zaostrzył stawiane bankom warunki udzielania kredytów. Jedna ze zmian dotyczy szacunkowej zdolności kredytowej klienta. Banki muszą uwzględniać rynkowe stopy procentowe wyższe o 5 pkt proc. od tych, które obowiązują w momencie składania wniosku. Przypomnijmy, że aktualnie stopa referencyjna NBP wynosi 4,5%, a WIBOR 3M - ok. 5,5%. Co więcej, niemal pewne są kolejne podwyżki. 

    Na polski rynek mieszkaniowy wpływa również sytuacja za naszą wschodnią granicą i jej możliwa eskalacja. Panująca niepewność nie hamuje jednak wzrostu cen. Kupujący będą zatem szukali tańszej alternatywy dla stołecznych lokali. Na atrakcyjności zyskają i tak już oblegane podwarszawskie miejscowości. 

    Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w okolicach Warszawy liczba dostępnych nieruchomości deweloperskich przez rok wzrosła z poziomu około 2 500 (kwiecień 2021 r.) do 3 200 (marzec 2022 r.). Wraz ze zwiększonym zainteresowaniem mieszkaniami i domami pod Warszawą, w górę niestety idą ceny. Na przestrzeni roku średni koszt mkw. wzrósł z 6 700 zł do około 7 900 zł.  

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 27

    • 8
      BARDZO PRZYDATNY
    • 2
      ZASKOCZONY
    • 6
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 2
      WKURZONY
    • 8
      BRAK SŁÓW

    14Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~mqc 14 3 miesiące temuocena: 25% 

      Quert powtórzę: na cenę wpływa podaż rozumiana TYLKO jako oferta (to co do sprzedaży na rynku pierwotnym + to co do sprzedaży na rynku wtórnym). Ty próbujesz przywoływać mieszkania które do sprzedaży aktualnie nie są. To błąd. Jeżeli uznajesz że na dzień dobry przejmowanie co piątego nowego mieszkania w Warszawie przez fundusze nie ma znaczenia, bo w przysłowiowej Łomży albo w innym Kutnie jakiś kowalski mieszka na swoim, to idąc tym tokiem rozumowania jak 100% nowych mieszkań zaczną kupować fundusze również będzie ok, bo budujemy rocznie 200 tyś mieszkań a mamy 15 mln, tak?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Rynek 13 3 miesiące temuocena: 29% 

      Najlepszym sposobem na obniżenie cen mieszkań jest wstrzymanie się z zakupami i zatrzymanie pędu popytu. Może taka akcja społeczna typu "nie kupuj dziś kup jutro", poczekać parę miesięcy, mieszkanie to nie chleb i jeżeli jeszcze nie kupiłeś to nic się nie stanie jak poczekasz jeszcze parę miesięcy. Rynek musi się dostosować do braku popytu i ceny spadną jak przestaniemy dawać się wkręcać w tą bańkę spekulacyjną.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mqc 12 3 miesiące temuocena: 0% 

      tylko wstrzymanie dla części klientów oznacza, że zamiast płacić 500 zł czynszu do wspólnoty/ spółdzielni będą płacić 1500 zł za wynajem pokoju. Poza tym wycena jest nie tylko wypadkową popytu i podaży, ale także czynników odtworzeniowych (a ceny materiałów szybują kolejny rok) czy też potencjalnych korzyści (np przepływów z najmu który też rośnie). Nie wspominając o drobnym szczególe, że deweloperzy już teraz blisko 1/5 nowych mieszkań sprzedają na rynku hurtowym...

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 0 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~quert 11 3 miesiące temuocena: 80% 

      Ktos od paru lat rozpuszcza na miescie pogloski o zakupach hurtowych, o funduszach, itp. zapewne w celu ciągłego podbijania cen. Wiesz ile mieszkań w Warszawie zakupiły do tej pory fundusze? 0,2%. (słownie: zero coma dwa proc.).

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 4 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~doktorek 10 3 miesiące temu

      Ceny materiałów szybują, ale marże deweloperów wynoszą 30-40%, więc jest z czego schodzić. Poza tym nie każdy, kto nie kupi własnego mieszkania, będzie musiał wynajmować inne. To mit podsycany przez osoby, które namawiają do zakupu mieszkań na wynajem. Można przecież mieszkać w domu/mieszkaniu z rodzicami; można w lokalu przez kogoś użyczonym (w zamian za opiekę nad mieszkaniem i opłacanie samego czynszu). Teraz zresztą masa ludzi żyje w pojedynkę, przez co tym bardziej nie musi się spieszyć z zakupem własnego M.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mqc 9 3 miesiące temuocena: 20% 

      @quert. Dywagowanie o cenie poprzez popyt i podaż odnosić powinieneś do mieszkań w sprzedaży, nie wszystkich w ogóle. Twoje 0,2% to ilość mieszkań w Warszawie. Ja odnoszę się do zakupów na rynku pierwotnym, który jest bardziej reprezentatywny jako czynnik cenotwórczy niż mieszkania, które nie są aktualnie w obrocie @doktorek Tak, część może poczekać, ale w ośrodkach takich jak Warszawa gdzie liczba mieszkańców rośnie przez migracje z kraju i zagranicy tylko część klientów ma opcje mieszkania u rodziców. Pozostali coś musza wybrać : wynajem lub zakup

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 1 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~quert 8 3 miesiące temuocena: 60% 

      Mqc, wiesz ile mieszkan w Polsce kupily fundusze? Łącznie 7500 sztuk w całym kraju. Ile jest wszystkich mieszkań? 15,2 mln . Naprawdę, mamy do czynienia z pogłoskami rozpowszechnianymi przez nie-wiadomo-kogo.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 3 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kronik 7 3 miesiące temuocena: 0% 

      Fundusze najczęściej skupiają swoją uwagę na dużych miastach. Już teraz ich zakupy wpływają na lokalny rynek. Na początku stycznia bieżącego roku „Rzeczpospolita” informowała, że fundusze inwestycyjne wykupiły prawie 17 proc. mieszkań w dużych miastach (czyli ok. 5,9 tys. lokali) Źródło: skarbiec.biz

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 0 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~lemoni 6 3 miesiące temuocena: 58% 

      Ceny ofertowe służą do pompowania zysków deweloperow, podobnie jak codzienne artykuły we wszystkich możliwych portalach, ze ceny rosną. Tak sie nakręca rynek, bo ludzka psychika jest latwa do manipulacji. Zaczyna sie rush na beton. W Polsce za PiSu deweloperzy osiągnęli wprost znakomite efekty. W innych państwach, gdy zaczna sie proba dmuchania banki, interweniuja rzady, które wprowadzają blokadę podwyżek cen np. tylko o wskaznik inflacji. Nie zrobiono tego w Hiszpanii, co skończyło sie dramatem wielu ludzi i rodzin (kredyty, bezrobocie, utrata wartości mieszkań), upadkiem tysiecy podwykonawców (znowu dramaty ludzkie) i gigantyczna liczba pustostanów w różnej fazie wykończenia. Polska idzie dokładnie w te stronę. Nawet obecnie w Hiszpanii znaczny odsetek ludzi zyje z zasiłków, choć banka pękła wiele lat temu.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 23 17 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ mrian 5 3 miesiące temuocena: 0% 

      Skoro czytasz te artykuły, to albo niedawno kupiłeś albo chcesz kupić mieszkanie.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 0 8 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~cik 4 3 miesiące temuocena: 53% 

      Chcieć to można i 20.000 za metr wielkiej płyty do remontu. Pytanie ile jest skłonny zapłacić rynek. Toroche jak z samochodami. Samochody drożeją, tyle za w segmencie aut miejskich w Europie Zachodniej coraz większy udział ma marka uznawana do niedawna za typowo budżetową.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 7 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~To nie jest dobry przykład 3 3 miesiące temuocena: 100% 

      No tak, tylko że ten przykład z samochodami nijak się ma do rynku mieszkań. No bo jaki jest "mieszkaniowy" odpowiednik "marki samochodu uznawanej do niedawna za budżetową"? Jakiś przykład "budżetowej marki mieszkań" na Ursynowie, w Śródmieściu czy na Żoliborzu? Barak, namiot, szałas?

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 14 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hahaha 2 3 miesiące temuocena: 83% 

      Obawiam się, że nie mamy zbytnio wyboru - od kogo kupisz? Z rynku wtórnego, ok, nieco taniej ale tam ceny również rosną proporcjonalnie..

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 10 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~cik 1 3 miesiące temuocena: 50% 

      Przykład? Przykładem może być zastój na rynku mieszkań i spadek cen, który zapewne za rok czy dwa nastąpi. Chyba ze oprocentowanie kredytow spadnie. Była taka sytuacja po wielkich zwyżkach cen ok. 2007. A przykład samochodu tylko pokazuje, że wysoka cena ma swoje granice. Jak nie spadnie to ludzie po prostu zaczną kupować pod Warszawą. Zresztą całkiem niedawno gdzieś czytałem, że Śródmieście Warszawy zaczęło się wyludniac.

      Edytowany: 3 miesiące temu

      oceń komentarz 5 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.4617 sekundy
    REKLAMAA2 DaGRASSO 26.05.2022 - 25.08.2022