REKLAMAA1 ECHO RYTM 15.07.2022 - 14.08.2022
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (SK)

    Spółdzielnia zapewnia, że nie ma zamiaru sprzedawać działek, choć prosi spółdzielców o udzielenie na to zgody. Chwilę później występuje do dzielnicy o zmianę w umowie wieczystego użytkowania, która ułatwiłaby... sprzedanie działek deweloperowi, czemu wcześniej stanowczo zaprzeczała. Brzmi nielogicznie? To kolejna odsłona batalii o atrakcyjne tereny spółdzielcze na Natolinie.

    Jak już informowaliśmy władze spółdzielni "Przy Metrze" chcą na sobotnim walnym zgromadzeniu zapytać spółdzielców o zgodę na ewentualną sprzedaż czterech działek użytkowanych na Natolinie. Są to działki: ze skwerkiem przy podstawówce na Mandarynki, z parkingiem społecznym przy Lanciego oraz ze starymi pawilonami handlowymi przy Raabego i przy Belgradzkiej.

    Na Natolinie zawrzało. Rozpoczęły się protesty, nikt nie wyobraża sobie, by piękny skwerek między Mandarynki a Laskiem Brzozowym mógł zniknąć, a w jego miejscu mogły powstać bloki. Taka groźba jednak istnieje, bo zarząd spółdzielni dopatrzył się ryzyka utraty tych czterech terenów. Kto miałby chcieć odbierać spółdzielni działki, które od dziesięcioleci są w wieczystym użytkowaniu SM "Przy Metrze"? Zarząd i Rada Nadzorcza wskazują na miasto, które rzekomo może wypowiedzieć umowę, bo spółdzielnia niezgodnie z jej zapisami - są niezabudowane budownictwem spółdzielczym - użytkuje swoje tereny.

    "Jedynym ratunkiem" - wg zarządu SM - miałaby być "restrukturyzacja", czyli ewentualna sprzedaż działek hurtem wybranemu przez spółdzielnię podmiotowi, który mógłby tam coś zbudować, albo po 20 latach, albo po uchwaleniu planu miejscowego. Dodatkowo spółdzielnia miałaby - zgodnie z intencją zarządu - dostać gwarancję kupna lokali użytkowych i mieszkalnych w nowych inwestycjach na sprzedanych działkach za świetną cenę w wysokości maksymalnie 80 proc. ceny rynkowej. Takie jest życzenie i przekonanie zarządu spółdzielni.

    Plan zaczął się sypać, gdy oburzeni ludzie zaczęli protestować przeciwko ew. sprzedaży, przebąkiwać o odwołaniu prezesa i rady nadzorczej. Wpłynęły na to zapewnienia burmistrza (także członka SM "Przy Metrze"), że "nie ma ryzyka wypowiedzenia umów przez miasto". Dodatkowym zapewnieniem dla ludzi miałaby być podjęta 23 maja uchwała rady dzielnicy wzywająca miasto do jak najszybszego opracowania planu miejscowego dla czterech "zagrożonych" działek. Pomoc obiecała radna Ewa Janczar z KO, szefowa komisji ładu przestrzennego, która opiniuje takie plany.

    Pod koniec wtorkowej sesji rady dzielnicowej prezes SM "Przy Metrze" Marek Pykało oraz burmistrz Ursynowa Robert Kempa wylali na siebie wiadro pomyj, podważając wzajemnie swoje zapewnienia.

    Czego naprawdę chce spółdzielnia?

    Nadszedł jednak czas na kolejną odsłonę tego sporu. Otóż spółdzielnia wysłała do dzielnicy Ursynów pismo, w którym oficjalnie już kwestionuje zapewnienia burmistrza. Po pierwsze, żąda pokazania opinii prawnej, na podstawie której burmistrz przekonuje mieszkańców, że nie chce wziąć sobie działek. 

    Po drugie, spółdzielnia twierdzi w piśmie, że dzielnica rzekomo nie ma kompetencji do rozwiązywania umowy o wieczystym użytkowaniu. Jednym słowem, Kempa może sobie gadać, a spółdzielnia wie swoje i upiera się przy swoim.

    Jednocześnie zagrożeni odwołaniem prezes oraz rada nadzorcza zaczęli wić się jak piskorz przed swoimi spółdzielcami, zapewniając w mediach, że "przecież nikt nie chce sprzedawać działek" oraz wywieszając na klatkach schodowych i tablicach ogłoszeniowych odezwy o "kłamstwach medialnych, manipulacjach" itp. itd.

    - Zamiarem spółdzielni nie jest sprzedaż działek. Zamiarem spółdzielni nie jest również wyzbycie się majątku, ale jego ochrona poprzez zabiegi restrukturyzacyjne, zważywszy na ryzyka związane z rozwiązaniem przez odpowiednie organy samorządowe umów użytkowania wieczystego - piszą władze "Przy Metrze" w jednej z ostatnich takich odezw do mieszkańców.

    - I zupełnie zapominają, że to oni sami przedstawili kontrowersyjny punkt w porządku obrad i prą do jego zrealizowania "po trupach". Czy widząc to, spółdzielcy nie mieli prawa wywnioskować, że chodzi o obejście statutowego zakazu prowadzenia inwestycji przez spółdzielnię "Przy Metrze"?  - komentuje pragnący zachować anonimowość jeden z byłych członków rady nadzorczej natolińskiej spółdzielni, dziś przeciwko prezesowi Pykale.

    W czwartek, 2 czerwca o godz. 20 przy placu zabaw między blokami przy ul. Lasek Brzozowy 10 i Mandarynki 2 odbędzie się spotkanie zbuntowanych mieszkańców, będą się na nim organizować na walne.

    Burmistrz jedzie po prezesie

    W środę do kontrofensywy tuż przed spotkaniem spółdzielców przystąpił burmistrz. I jedzie po zarządzie SM "Przy Metrze" jak po przysłowiowej "burej suce".

    - Dotychczas spółdzielnia "Przy Metrze" twierdziła, że uchwała w sprawie zgody na sprzedaż 4 działek wynika z "ryzyka", że skoro są one zagospodarowane w sposób rzekomo niezgodny z umową to dzielnica może je wypowiedzieć. Argumentacja bzdurna, a ryzyko takie samo jak to, że dziś spadnie na mnie meteoryt - pisze Robert Kempa na Facebooku.

    Ale - zdaniem burmistrza - szokujące jest co innego. Otóż SM "Przy Metrze" - ta sama, która bijąc się w piersi twierdzi, że absolutnie nie chce sprzedawać żadnych gruntów, a tylko ratować majątek spółdzielców przed zakusami miasta - złożyła do dzielnicy wniosek o dokonanie zmian w umowach wieczystego użytkowania na te grunty.

    - I zamiast zaproponować dostosowanie treści umowy do stanu aktualnego zagospodarowania, zarząd spółdzielni proponuje zmiany zapisów dla dwóch działek na "budownictwo mieszkaniowe" - ujawnia burmistrz Kempa.

    - Czyli "problemu", którym straszą, nie rozwiązują, a chcą zmiany, żeby sprzedać działki na cele mieszkaniowe! - bulwersuje się szef zarządu dzielnicy.

    Jego zdaniem to dowód na nieuczciwe zamiary władz spółdzielni. Przekazuje też opinię prawną, której zażądała spółdzielnia, świadczącą o tym, że miasto nie ma podstaw prawnych do rozwiązania umów wieczystego użytkowania ze spółdzielnią - czyli działkom nic nie grozi.

    Burmistrz zaproponował spółdzielni, by wstrzymać się z ewentualną zmianą umów do 4 czerwca, gdy to spółdzielcy na walnym zgromadzeniu zdecydują, czy w ogóle udzielą zgody na jakiekolwiek działania związane z tą sprawą.

    Los czterech działek, w tym pięknego zielonego skweru, zależał i zależy zatem wyłącznie od członków spółdzielni, którzy pojawią się na sobotnim zebraniu. Początek w sobotę 4 czerwca o godz. 10 w Szkole Podstawowej nr 340 przy Lokajskiego. 

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 41

    • 13
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 14
      WKURZONY
    • 12
      BRAK SŁÓW

    8Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Odwołać 8 2 miesiące temuocena: 78% 

      Pykało do dymisji, cały zarząd i Rada. Wszyscy brali w tym udział.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 14 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Dark 7 2 miesiące temuocena: 69% 

      Co do Globiego (teraz kerfur?) to na pewno lepiej by było to zaorać i postawić coś niewielkiego - up 4 piętra dla ludzi a na dole sklep.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 9 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 6 2 miesiące temuocena: 63% 

      Podążajcie za pieniędzmi. Za każdą taką zmianę umowy uw miasto pobiera wysoką opłatę, bardzo wysoką. Nikt nie robi takich zmian nie planując zabudowy, bo bez zmiany umowy uw nie będzie odbioru technicznego budynku. Nie dajcie się nabrać.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~znatolina 5 2 miesiące temuocena: 69% 

      Problem w tym ze w tych zarzadach, spoldzielniach itp jest za duzo cwaniakow i zwyklych zlodziei.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 11 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Z Mandarynki 4 2 miesiące temuocena: 100% 

      To mamy jasność,skoro pan burmistrz jest w środku akcji

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 5 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kamilu 3 2 miesiące temuocena: 45% 

      Dobrze że nas burmistrz broni przed zabudową tych działek. Propozycje spółdzielni to skandal

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 5 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~zLanciego 2 2 miesiące temuocena: 62% 

      Niestety, coś chyba nie mamy szczęścia do zarządu spółdzielni. Było trochę spokoju, pozytywnych zmian (jak remont klatek schodowych). Ale to, co teraz wyprawiają, się kupy nie trzyma. Już dwa lata temu zarząd informował radę nadzorczą o rzekomym zagrożeniu. I co, przez dwa lata nie tylko nic nie zrobili żeby zabezpieczyć interes spółdzielni, to jeszcze nawet nie potrafią sklecić jednego zdania wyjaśnienia, które nie brzmi jak urzędniczy bełkot.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 13 8 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Dark 1 2 miesiące temuocena: 25% 

      Skądś budżet trzeba ciągnąć, z czynszu to za mało.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 2 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.4479 sekundy
    REKLAMAA2 DaGRASSO 26.05.2022 - 25.08.2022