REKLAMAA1-KLIWER-08-05----07-07-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (SK)

    Początek czerwca roku 2010 nie był dla Ursynowa pobłażliwy. Nad dzielnicą rozszalała się ulewna burza, jak zawsze dodając sobie animuszu błyskiem i grzmotami piorunów. Żywioł dręczył, co popadnie, podtapiając parkingi i stacje metra. Ulice przypominały potoki, zawierucha barbarzyńsko nie tylko łamała gałęzie, ale i wyrywała całe drzewa z korzeniami. Nie było miejsca bezpiecznego.

    Również osłonięte z czterech stron blokami miejsce zwane uliczką Na Uboczu musiało ugiąć się przed chwilą triumfu sił je przerastających. Rosnąca w samym epicentrum osiedla czterdziestoletnia lipa bezradnie jęknęła i poległa, jak bratobójcza ofiara szturmu ze strony mocy natury. Któż po nawałnicy szacował jeszcze jej jakiekolwiek szanse? Nie dając nadziei na wyzdrowienia, pogodzono się z jej śmiercią jak na polu bitwy i ze smutkiem czekano na godne uprzątnięcie zwłok.

    Jednak pojawiła się osoba, co wiary nie straciła i pośpieszyła ofierze z ratunkiem. Był to Krzysztof Zyśk - rzeźbiarz, pochodzący z Kurpiów, ale od lat na tym osiedlu mieszkający. Drzewo zostało ocalone, a jego część posłużyła artyście jako tworzywo do rzeźby. Każdy dzień rzeźbienia był obserwowany przez osiedlowych mieszkańców. Niezwykłe to było zjawisko, kiedy na ich oczach z drzewa dzięki dłutu skromnego artysty powoli odsłaniała swoje rysy znana postać rozmyślającego młodego brodacza z Nazaretu, którego w religijnej ikonografii nazwano Chrystusem Frasobliwym.

    Osiedlowy świątek już trwa tu od 9 lat, na tle ogródka z huśtawkami. Nie każdy dziś dość spostrzegawczy, by go zauważyć, bo przecież idąc krecio wyznaczonym sobie torem, zaślepieni kuszącymi ekranikami uzależniających komórek, często odrywamy się od spraw nas otaczających. Niby niepozornych, a kryjących głębszą istotę. Jednak bywają tacy, co dostrzegają natychmiast.

    - W życiu podobnego cuda nie widziałam – wyznała z łezką wzruszenia pewna osiemdziesięcioletnia pani. Skąd u artysty takie godne podziwu nabożeństwo do kapliczek i sił natury? Z wiary i Kurpiów. Kurpiowskiej krainy nigdy nie zdradził na rzecz stolicy, bo przecież – jak zwykł mawiać - mieszka nie w samej Warszawie, a Na Uboczu.

    Blokowisko w naszej miejskiej kulturze długo było symbolicznym wyobrażeniem anonimowości. Takie betonowe jamy bez koloru i wdzięku. Triumf praktyczności nad poezją, kwitnącą rachitycznie jedynie w balkonowych doniczkach. Dziś w przestrzeni blokowej nie jesteśmy chyba już tak anonimowi, ale zmora samotności nie śpi. I nie tylko na wiejskim odludziu, ale i w wielkomiejskim, hałaśliwym świecie, bez względu na wiarę, każdy chciałby mieć kogoś, kto go strzeże i kto się o niego martwi.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 43

    • 37
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 3
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 0
      BRAK SŁÓW

    0Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
      Nie ma jeszcze komentarzy...
    Artykuł załadowany: 0.2718 sekundy
    REKLAMAA2-GOODBIKE-11-05----10-06-2019