REKLAMAA1-PizzaSANGIOVANNI-01-11----30-11-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ27 września 2019, 13:28 komentarzy 4

    (AŁ)

    Za nami już trzecie w tym sezonie spotkanie Roberta Kempy z mieszkańcami. W gorącej atmosferze burmistrz odpowiadał na trudne pytania dotyczące m.in. przeładowanej klasy w szkole na ul. Kajakowej oraz odwiecznego problemu z brakiem chodników. Z czym jeszcze musiał zmierzyć się na Zielonym Ursynowie?

    Do namiotu postawionego przy Dzielnicowym Ośrodku Kultury przyszło kilkanaście osób ze swoimi problemami, licząc, że burmistrz je rozwiąże. Wśród nich była grupa rodziców piątoklasistów z podstawówki nr 383 przy Kajakowej. Żądali od Roberta Kempy zgody na podzielenie 32-osobowej klasy na dwie mniejsze. 

    - Co my mamy zrobić, żeby dzieci nie siedziały w ciasnocie, po troje w jednej ławce? To jest całkowicie nielogiczne, że wokół są przepełnione szkoły, a ta ma świecić pustkami. Odchodzą dobrzy nauczyciele, bo nie mają pensum. Dlaczego nic pan z tym nie robi? - pytali oburzeni rodzice.

    Burmistrz tłumaczył, że rok temu informował dyrektora podstawówki, że nie powinien przyjmować aż tylu dzieci, bo nie ma możliwości utworzenia drugiej klasy piątej. Nie ma też narzędzi, które umożliwiają rozwiązanie problemu. Poza tym, zrobienie dwóch oddziałów po 16 uczniów jest ryzykowne, bo w razie rezygnacji choćby jednego ucznia, będzie trzeba ponownie łączyć klasy.

    - Pan dyrektor zignorował opinię wydziału oświaty i moje pismo w tej sprawie. Mogę tylko ubolewać, że przyjął tyle dzieci, w tym siedmioro spoza rejonu i on jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuację. Zrobił to bez mojej zgody i proszę z nim rozmawiać o rozwiązaniu problemu - przekonywał Robert Kempa. 

    "Bez chodników nie da się żyć"

    Jak zwykle na Zielonym Ursynowie poruszona została sprawa chodników, których brakuje w wielu miejscach. Mieszkańcy skarżyli się, że nie czują się bezpiecznie, kiedy ulicą pędzą samochody.

    - Tragiczna sytuacja jest na Farbiarskiej blisko Spornej. Tam jest dosłownie 2,5 metra jezdni, są doły, codziennie chodzą tam ludzi do pracy i dzieci do szkoły. Może chociaż jakąś prowizorkę zrobić, bo tak nie da się żyć - proponował jeden z mieszkańców ul. Farbiarskiej.

    Burmistrz wyjaśniał, że teren, na którym można zbudować chodnik leży na prywatnym gruncie, a właściciel nie zgadza się na prace.

    - Jeśli zmieni zdanie, to my zrobimy to natychmiast. Sprawdzimy dokumenty i jeśli okaże się, że chociaż kilkadziesiąt centymetrów pobocza jest w naszym zarządzie, to je wyrównamy - obiecał Robert Kempa.

    Poruszona została sprawa parkowania wzdłuż ul. Spornej. Jeden z mieszkańców skarżył się, że samochody stoją wszędzie, że nawet wjeżdżają na podwórka sąsiadów, dlatego powinien zostać wprowadzony zakaz parkownia. Burmistrz poradził, by mieszkańcy zebrali się i wspólnie podjęli decyzję, że chcą takiego zakazu i napisali petycję do dzielnicy.

    Co z pływalnią?

    Robert Kempa odpowiedział też jednej z mieszkanek, która pytała co dzieje się z budową pływalni na Zielonym Ursynowie.

    - Firma sporządza nam wytyczne do programu funkcjonalno-użytkowego i w pierwszych dniach listopada będziemy zabierali się do pisania programu. Niestety, ale wiele zależy od pieniędzy, których w przyszłym roku będzie dużo mniej. To oczywiście efekt działania rządu, który swoimi decyzjami obciąża samorządy - mówił burmistrz. 

    Przypomnijmy, mieszkańcy podczas konsultacji społecznych uznali, że u zbiegu ulic Kajakowej i Puławskiej powinien zostać wybudowany kompleks sportowy. Składałby się on z trzech basenów: pływackiego o długości 25 metrów i rekreacyjnego z małym aquaparkem z fontannami, biczami wodnymi, rzeką wodną, zjeżdżalnią oraz jacuzzi. 

    Niebezpieczny rdest

    Mieszkanka ul. Muzycznej przyszła interweniować u burmistrza w sprawie krzewu, rosnącego niedaleko jej posesji.

    - Rdestowiec, bardzo inwazyjna roślina, o którym nawet ogólnoświatowe przepisy mówią, że powinien być zwalczany, rośnie sobie bez problemu. Powinien być przycinany często, żeby się nie rozrastał. Biegają tam szczury, a wieczorem strach przejść, bo nie wiadomo co tam jeszcze siedzi. Proszę o zrobienie tam porządku - mówiła kobieta. 

    W odpowiedzi usłyszała, że pracownicy wydziału ochrony środowiska byli na miejscu i uznali, że nie jest to roślina trująca i nie zagraża mieszkańcom. Jest ona przycinana wiosną i jesienią.

    Spotkanie z burmistrzem przy Kajakowej było trzecim z czterech zaplanowanych na wrzesień i październik. Ostatnia w tym sezonie okazja do rozmowy na tematy ursynowskie będzie 3 października w godz. 16:00- 18:00 przy stacji metra Natolin.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 42

    • 12
      BARDZO PRZYDATNY
    • 2
      ZASKOCZONY
    • 7
      PRZYDATNY
    • 2
      OBOJĘTNY
    • 2
      NIEPRZYDATNY
    • 7
      WKURZONY
    • 10
      BRAK SŁÓW

    4Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~MBe 4 miesiąc temuocena: 0% 

      Burmistrz Kempa nie nadaje się do niczego. Najgorszy burmistrz Ursynowa ever.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Bobełt Klempa 3 miesiąc temu

      Ty z Projektu czy Inicjatywy? Bo chłopaki z Otwartego Urs. też tak kiedyś o nim mówili. Ale jak widać, stanowiska nie śmierdzą i już siedzą cicho. Choć co prawda to prawda, czego się nie tknie, to syf.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~arogancja władzy 2 miesiąc temuocena: 67% 

      Cytat z burmiszcza: "To oczywiście efekt działania rządu, który swoimi decyzjami obciąża samorządy". Komentarz: Gdyby nie błyskawiczna reakcja rządu, który uratował tyłek Trzaskoskiemu budując most pontonowy przez Wisłę, to trujące i śmierdzące ścieki zatrułyby pół Polski, cały Bałtyk i 1/3 Atlantyku. Łatwo sobie wyobrazić jakie odszkodowania musiałaby płacić Warszawa, gdyby nie pomoc rządu!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~pol 1 miesiąc temuocena: 67% 

      Warszawa i tak płaci od wielu lat janosikowe utrzymując pół Polski,więc nie bredź tu o pomocy rządu

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 2 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.265 sekundy
    REKLAMAA2-LiveHealthy-06-11----06-12.2019