REKLAMAA1-DAGRASSO--14-08----13-11-2020
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ5 września 2020, 10:23 komentarzy 18

    Redakcja Haloursynow.pl

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (Piotra Kapała)

    Moczydło… Nazwa ta jest już coraz rzadziej używana. Z historii dawnego Moczydła pozostało już niewiele. Jedną z „pozostałości” są liczne oczka wodne. Podobno na Kabatach jest ich aż 26! O jedno z nich z pietyzmem dbają sąsiedzi.

    Jedno z takich oczek znajduje się w otulinie wiekowych wierzb na terenie zamkniętego osiedla „Sadyba Kabacka”  usytuowanego w odległości około 200 metrów od skraju Lasu Kabackiego, przy ulicy o elegancko brzmiącej nazwie Elegancka.

    Rozmiarami nie imponuje, jednakże bardzo ładnie wkomponowało się w powstałe w drugiej II połowie lat 90. XX wieku osiedle mieszkaniowe. Mimo że wygląda niepozornie, to ma w sobie dużo uroku. Otaczają je wiekowe wierzby, które „pamiętają” jak było tu dawniej.

    Wiosną i latem mieszkańcy słyszą rechot żab. Niemal codziennie po jeziorku pływają kaczki, które  wręcz upodobały sobie jeziorko. Kaczki te są regularnie dokarmiane przez mieszkańców, a kacza rodzina jest coraz liczniejsza. Do niedawna - według krążącej po osiedlu legendy - w akwenie mieszkał prawie metrowy sum, którego jednak nikt nigdy nie widział…

    zdjęcie: Piotr Kapała

    Jeziorko odwiedzane jest przez różne gatunki ptaków. W 2010 roku poziom wody podniósł się na tyle, że któregoś dnia, wczesnym rankiem, na łowy przyleciała czapla siwa doskonale widoczna na powyższym zdjęciu.

    Oczka wodne i bagna moczydłowskie

    Wieś Moczydło istniała od XVI wieku. Jak sama nazwa wskazuje, Moczydło było terenem bagiennym. Na przednówku pola uprawne były często zalewane, ku rozpaczy mieszkańców. Miejscowość rozciągała się na obszarze dzisiejszych ulic Moczydłowskiej, Wełnianej, Rybałtów, Batystowej i Kretonowej. Właśnie na tym terenie możemy znaleźć wiele oczek wodnych. Niektóre są bardzo dobrze ukryte i otoczone gęstymi drzewami, a inne są  doskonale zagospodarowane i wyeksponowane - jak na przykład oczko wodne, będące ozdobą maleńkiego Parku Moczydełko.

    Jak mówią najstarsi, rdzenni mieszkańcy, w przeszłości tereny te należały do Aleksandra Zatorskiego, jego dom usytuowany był właśnie w pobliżu kabackiego oczka wodnego. Samo oczko usytuowane było tuż obok drogi prowadzącej od ulicy Rybałtów do Lasu Kabackiego. Przy okazji budowy osiedla, uliczka ta nieco zmieniła swój przebieg i charakter (stała się uliczką osiedlową) jednakże jej historyczna nazwa - Batystowa - pozostała. Mało kto jednak wie, że ta uliczka istniała już w XIX wieku!

    zdjęcie: Piotr Kapała

    Samo oczko wodne położone było kiedyś wśród pól uprawnych i drzew, z których tylko niektóre przetrwały do dziś. Teren wokół oczka został zagospodarowany dopiero wraz z budową nowego osiedla mieszkaniowego.

    Deweloper kontra oczko

    W latach 90. XX wieku Kabaty, a więc i Moczydło stały się jedną z najszybciej rozwijających się części Ursynowa. Popyt na mieszkania gwałtownie wzrastał. Miało to związek z dynamicznym rozwojem dzielnicy oraz  uruchomieniem I linii metra. Teren wokół oczka również kusił swoją atrakcyjną lokalizacją.

    powyżej: Budowa bloku przy Eleganckiej - z arch. rodziny Bartnickich

    Wprawdzie na początku lat 90. wokół budowanych osiedli przez długi czas rozciągały się nadal pola uprawne, jednakże tylko kwestią czasu było, kiedy całe Moczydło zostanie przekształcone w nowoczesną dzielnicę mieszkaniową.

    powyżej: Widok na osiedla od strony ul. Wełanianej, z arch. rodziny Bartnickich

    Oczko wodne wraz z otaczającymi go wierzbami zostało bardzo dobrze wyeksponowane w projekcie osiedla "Sadyba Kabacka" autorska znanego (nieżyjącego już) architekta Andrzeja Szkopa - projektanta m.in. parku na Ursynowie Północnym. Teren wokół oczka obsiany został trawą, a wokół ustawiono ławki, tworząc coś w rodzaju mini parku.

    Niepozorne oczko stało się także symbolem solidarności sąsiedzkiej. Wspomina o tym wieloletni mieszkaniec osiedla Jerzy Owsiak. W licznych wypowiedziach podkreśla on, że niesolidny deweloper zostawił teren wokół oczka i samo oczko w opłakanym stanie - w zasadzie było to bajoro wypełnione betonem i starym sprzętem budowlanym. Tylko upór, solidarność i determinacja mieszkańców osiedla pozwoliła zamienić to miejsce w komfortową oazę wypoczynku.

    - Każda pora roku była tam piękna. Każdy taki kawałek Kabat - zrobiony przez ludzi, mieszkańców, te małe enklawy są przeurocze - mówił nam Jurek w wywiadzie sprzed kilku lat.

    Oczko wodne w towarzystwie wiekowych wierzb i polodowcowych głazów narzutowych stanowi dziś dla wszystkich zabieganych mieszkańców osiedla idealną strefę ciszy, i tak potrzebnego wszystkim komfortu. Gdyby nie inicjatywa sąsiedzka z pewnością tego miejsca już by nie było...

    Masz stare zdjęcia Ursynowa? Znasz historię swojej okolicy? Napisz do nas: redakcja@haloursynow.pl. Będziemy publikować wspomnienia sąsiadów oraz zdjęcia sprzed lat.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 60

    • 45
      BARDZO PRZYDATNY
    • 7
      ZASKOCZONY
    • 1
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 1
      NIEPRZYDATNY
    • 2
      WKURZONY
    • 3
      BRAK SŁÓW

    18Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~opot 18 miesiąc temu

      Pamiętam czasy, gdy nad oczkami śpiewały nocami słowiki, a na dzień przed deszczem żaby rechotały jak oszalałe na polowe osiedla. Miały 100% sprawdzalność prognozy pogody. Słowiki były jednak najbardziej magiczne. Cywilizacja niestety nadeszła.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursynowianin 17 miesiąc temu

      Warto przypomnieć, że wspomniana w artykule ulica Batystowa, która jest własnością m.st. Warszawy i powinna służyć wszystkim mieszkańcom, została bezprawnie zagrodzona i zawłaszczona przez zarządców tego osiedla. W wyniku tego wszyscy mieszkańcy sąsiednich osiedli stracili dogodny dostęp do Lasu Kabackiego (zamiast 5 minut, obecnie do lasu idziemy pół godziny). Miasto przez wiele lat bezskutecznie "próbowało" odzyskać zagrodzoną ulicę, okazało się to jednak niemożliwe ponieważ na osiedlu tym mieszkają wpływowi ludzie m.in. wspomniany wyżej Owsiak czy obecny "prezydent" Trzaskowski.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 16 miesiąc temu

      Z powodu takiej krótkiej uliczki idziesz pół godziny do Lasu Kabackiego?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursynowianin 15 miesiąc temu

      ~Boom, trudno w to uwierzyć ale właśnie tak jest. Mieszkający w okolicach ul. Ekologicznej którzy chcą dojść do lasu muszą najpierw pójść w przeciwną stronę do ul. Wąwozowej potem ul. Wełnianą i Moczydłowską - to jest ponad 2 kilometry. A las mamy tuż za płotem "Sadyby Kabackiej" :(

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 14 miesiąc temu

      W tym rejonie są 3 wejścia do Lasu Kabackiego: Moczydłowska, al KEN i Nowoursynowska. Co ma do tego akurat ul. Batystowa?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursynowianin 13 miesiąc temu

      Pisałem ale widzę, że nie rozumiesz. Batystowa jest ulicą miejską, bezprawnie zagrodzoną przez zarządców osiedla Sadyba Kabacka. Napiszę na moim konkretnie przykładzie ale problem dotyczy wielu setek ludzi mieszkających w okolicach ul. Wilczy Dół, Ekologicznej i Wąwozowej, za zachód od KEN. Dojście do lasu: Batystową - 350m (zanim ją zagrodzono) Moczydłowską - 1500m KEN - 2000m Nowoursynowską - 2500m I teraz postaw się w sytuacji tych wszystkich ludzi, kupiłeś mieszkanie pod samym lasem, masz miejską drogę do lasu ale nie możesz z niej korzystać bo ktoś sobie ją zagrodził (żeby mu hołota pod oknami nie łaziła) więc musisz dymać bez sensu naokoło. Tytuł artykułu powinien brzmieć "Gdyby nie sąsiedzi, na Kabatach żyło by się lepiej"

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 12 miesiąc temu

      Wytłumacz mi jedno: gdzie tam jest przejście do lasu od ul. Batystowej? Na wysokości Batystowej jest stacja postojowa metra, a ogrodzenie ciągnie się aż do ul. Kabacki Zakątek. Z tego co pamiętam to tam nie ma żadnej drogi przez tory.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursunowianin 11 miesiąc temu

      Batystową dochodziło się do ogrodzenia metra i dalej wzdłuż płotu do jego końca ( tam gdzie jest kolejowa brama wjazdowa) - tam było przejście do lasu do ul. Kretonowej. Sadyba Kabacka postawiła również tam ogrodzenie z furtką żeby mogli przechodzić tylko "swoi". W dawnych czasach było jeszcze jedno przejście do ul. Kretonowej z ul. Wilczy Dół wzdłuż ogrodzenia Metra ale to już zagrodził rolnik, który ze swoim gospodarstwem został wchłonięty przez Sadybę Kabacką. Miasto obiecywało udrożnić to przejście w formie ścieżki ale na obietnicach się skończyło.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kon33 10 miesiąc temu

      Z 10 lat temu patrzyłem na mapę i zastanawiałem się w jaki sposób dojście do lasu zostało tak zagrodzone od tamtej strony. W jaki sposób jakiś deweloper dostał pozwolenie na takie ograniczenie przejścia.. a tu się okazuje, że to cwaniacy z osiedla... A może po tych wszystkich latach warto odgrzać temat w urzędzie ?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Bez zachwytu 9 miesiąc temuocena: 70% 

      Skoro jest to prywatne jeziorko na terenie jakiegos osiedla to i tak go nie ma. Skoro nie moge tam isc to posiedziec to dla mnie nie istnieje. Co gorsza moze urzad doplaca jeszcze do utrzymania prywatnego jeziorka ?

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 7 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ktystyna 8 miesiąc temu

      Nie mieszkam tam, ale z tego co mi wiadomo,to jest prywatny teren i urząd do niczego nie dopłaca. Podobne jeziorko, dużo większe masz 200 metrów dalej. Jest ogólnie dostępne - dla wszystkich mieszkańców , i równie zadbane - w parku Moczydełko. To dobrze że sąsiedzi na Ursynowie potrafią się zorganizować i stworzyć wspólnie coś od podstaw. Może rozejrzyj się po swoim podwórku, spółdzielni. wspólnocie i zadbaj o swoje własne otoczenie... na przykład pomaluj ławkę na zielono, zamiast od razu narzekać. Miłego dnia.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~kon33 7 miesiąc temu

      Krystyna: w komentarzach wyżej jest informacja, że uliczka mimo tego, że jest miejska została zagrodzona przez to osiedle. Skoro miejska to wszyscy płacimy za jej remonty i utrzymanie, czy faktycznie to jeziorko jest utrzymywane z czynszu mieszkańców czy przypadkiem ja dokładam się do jeziorka, do którego nie mam dostępu !! ?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~co na to burmistrz 6 miesiąc temu

      Przy pomocy artykułu reklamy o księgach wieczystych znalazłem na geoportal i powiązanych jasną informację, że to oczko wodne razem z ulicą należy do miasta. Krystyna, mieszkanka osiedla, które nielegalnie okupuje jeziorko, zaleca pomalować ławkę. Szczyt!

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~dziewczynka 5 miesiąc temuocena: 100% 

      żaby to chyba rechoczą a boćki klekoczą :)

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 3 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mmm 4 miesiąc temuocena: 67% 

      Fajne miejsce. Cisza, spokój ... Teraz niestety buduje się inaczej. Współcześni deweloperzy zabudowaliby ten teren na amen - w taki sposób, aby domy stały tuż obok siebie. Ludzie patrzyliby sobie w okna z balkonów, kuchnię (zwaną aneksem) mieliby w przedpokoju, a cienkie ściany nie zapewniałyby intymności. Finalnie powstałoby więcej mieszkań i deweloper zarobiłby dużo więcej. Pod tym względem, lata 90 kiedy budowano domy z cegły w starym stylu były chyba bardziej przyjazne.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 8 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 3 miesiąc temuocena: 64% 

      Normy odległości budynków nie zmieniają się od lat. I chyba zapomniałeś jak w starym budownictwie budowano ścianki działowe z kartonu, nie mówiąc o bardzo akustycznej wielkiej płycie. Cegła to już zbyt drogi przeżytek. A deweloper buduje to na co jest popyt. Skoro ludzie chcą klitki to je dostają.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 9 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~mmm 2 miesiąc temuocena: 50% 

      Boom, być może przepisy się nie zmieniają, ale jeszcze w latach 90 tych budynki projektowano w większej odległości od siebie. Po prostu na etapie projektu dostrzegano człowieka i jego potrzeby, zwłaszcza jak był klientem który PŁACI. Oczywiście, że pamiętam o kartonowych ścianach, o wielkiej płycie itd.. W końcu Ursynów wielką płytą stoi. Wiem, że cegła jest droga. Piszesz, że o wszystkim decyduje popyt. Masz rację. Ludzie potrzebują mieszkań, tak było jest i będzie i niestety będą kupować takie mieszkania klitki, bez kuchni, płacąc za nie niebotyczne kwoty... Po prostu szkoda, że to deweloper decyduje o standardzie, a ludzie i tak kupią co jest .. z pocałowaniem ręki.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 7 7 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Boom 1 miesiąc temuocena: 69% 

      mmm, mylisz się. Gdy budowano osiedla na gruncie państwowym nikt nie przejmował się cenami działek czy mieszkań. Jeszcze w latach 90-tych ceny działek były niskie, a ich dostępność duża. Teraz nikogo nie stać na taką rozrzutność by marnować drogi teren inwestycyjny, bo nikt nie zapłaci dużo wyższej ceny za mieszkanie. Od tego są normy zachowania odległości i nasłonecznienia i każdy deweloper się tego trzyma, bo ma nadzór budowlany na karku. I to nie deweloper decyduje co ma budować, tylko rynek, czyli klienci. Jeśli deweloper zaoferuje coś czego rynek nie kupi to zostanie z niesprzedanym towarem i stratą. A że ludzie chcą lub muszą teraz kupować klitki to deweloper je buduje, a nie odwrotnie. Wracamy po prostu do czasów gomółkowskich i 3 pokoi na 48 m2, choć jeszcze do niedawna 3 pokoje to było 65-75 m2.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 9 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3571 sekundy
    REKLAMAA2-SanGiovanni--01-10----31-10-2020