REKLAMAA1 AUTO WIMAR 01.05.2021 - 31.07.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ27 marca 2021, 10:15 komentarzy 13

    Marta Siesicka-Osiak

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹
    Bartosz Dominiak, wiceburmistrz odpowiedzialny m.in. za zieleń

    Bartosz Dominiak, wiceburmistrz odpowiedzialny m.in. za zieleń (FB/Bartosz Dominiak)

    O to ile drzew się wycina, a ile sadzi na Ursynowie; do czego może służyć Cyfrowa Mapa Koron Drzew i dlaczego urząd wydaje 120 tys. zł na urządzenia do badania pni, pytamy Bartosza Dominiaka, wiceburmistrza zajmującego się na Ursynowie m.in. zielenią.

    Na początek ciekawostka. Właśnie powstała Cyfrowa Mapa Koron Drzew w Warszawie. To duża miejska inwestycja. Czym jest dokładnie?

    To innowacyjny projekt miejski, pierwsze takie narzędzie w Polsce, a może nawet na świecie, które łączy zdjęcia i skanowanie laserowe terytorium całego miasta, wykonane z nalotów. Do stworzenia mapy wykorzystano zaawansowane metody analizy obrazu i sztuczną inteligencję.

    Czym zdjęcia na tej mapie różnią się od zdjęć satelitarnych dostępnych w sieci?

    Patrząc na standardowe zdjęcia satelitarne widzimy po porostu drzewa, a ta mapa wykorzystując sztuczną inteligencję wyróżnia pojedyncze korony dojrzałych drzew, wyodrębnia ich gatunki, ponadto bada czy korony drzew są zdrowe. Podczas tworzenia mapy liczbę drzew w Warszawie oszacowano na grubo ponad 7 milionów.

    Do czego ma służyć urzędnikom?

    Przy aktualizacji zdjęć co kilka lat można obserwować zmiany zachodzące w zieleni miejskiej, może być to także długofalowa pomoc przy różnego rodzaju analizach, szczególnie zdrowotnych np. wskaże miejsca, które mogą być zagrożone pasożytami. Dane z mapy będzie można również nałożyć na mapę ciepła, bo jak wiemy funkcją drzew jest m.in. obniżanie miejskich wysp ciepła.

    Ponadto dzięki mapie łatwo będzie można ustalić liczbę i miejsce dodatkowych nasadzeń, a gospodarka zielenią miejską polega właśnie na takim planowaniu, które zapewni obecność roślinności kolejnym pokoleniom.

    fot. Bartosz Dominiak podczas nasadzeń zastępczych z szefem Yuniversal Develompent (BD)

    Z naszej perspektywy, jako urzędu dzielnicy, mapa jest na razie narzędziem nowym, z którym pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska właśnie się zapoznają. Będziemy szukali jej zastosowania w naszej codziennej pracy. Może być wykorzystywana także jako wiarygodne narzędzie kontroli przy nielegalnych wycinkach.

    A każda wycinka drzew na Ursynowie budzi duży niepokój mieszkańców... Jakie są ich najczęstsze przyczyny i kto wydaje na nie zgody?

    Każda wycinka budzi niepokój - i słusznie. Ja lubię porównywać życie drzewa do życia człowieka. Człowiek się rodzi, żyje i umiera, z drzewami jest dokładanie tak samo. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby drzewa umierały śmiercią naturalną. Na luksus takiego rozwiązania możemy sobie pozwolić w rezerwatach czy parkach narodowych. W miastach, które są miejscami zamieszkania ludzi, musimy szukać kompromisu między obecnością jak największej liczby dorodnych drzew a bezpieczeństwem zdrowia i życia ludzi.

    Drzewa w mieście wycina się z kilku powodów. Jednym z nich jest proces inwestycyjny. Te wycinki budzą największy opór mieszkańców, bo zazwyczaj dotyczą większej liczby drzew, tak jak miało to miejsce przy ul. Sotta "Sokoła". Ale jeśli podmiot ma prawomocne pozwolenie na budowę, urząd ma niewielką możliwość działania i musi tę zgodę wydać.

    fot. Tak wyglądał skwer po wycince drzew przez dewelopera przy ul. Sotta „Sokoła” (AŁ)

    Zawsze w takiej sytuacji namawiamy inwestorów, aby zamiast płacić za wycięte drzewa, dokonywali nasadzeń zamiennych. Jeśli nie ma na nie miejsca na swoim terenie, wskazujemy tereny dzielnicowe. Tak właśnie było w przypadku dewelopera z Sotta „Sokoła”.

    Drugi rodzaj to wycinki związane ze stanem zdrowotnym drzew. One także budzą duże emocje, bo często dotyczą dużych dojrzałych drzew, które mają dla mieszkańców znaczenie emocjonalne. Dobrym przykładem jest tu wierzba z Wiolinowej, choć akurat w tym przypadku – po badaniach dendrologicznych i wykonaniu stosownych zaleceń pielęgnacyjnych – drzewo udało się uratować przed wycinką.

    Warto pamiętać, że część wycinek nie jest procedowana przez dzielnicę, np. dla terenów zabytkowych zezwolenie wydaje konserwator zabytków. Na Ursynowie dotyczy to m.in. terenu Toru Wyścigów Konnych. Z kolei urząd marszałkowski wydaje zgody dla terenów gminnych, a w naszym przypadku dzielnicowych, żebyśmy sami nie decydowali w swojej sprawie.

    Ile zgód wydał w ubiegłym roku urząd, a ile drzew musiał wyciąć?

    W ubiegłym roku wydaliśmy 367 zezwoleń na wycinkę drzew, dla porównania rok wcześniej było ich 715, a dwa lata temu 854. To dobra tendencja spadkowa, choć trzeba pamiętać, że wystarczy jedna większa inwestycja – i wiążąca się z nią wycinka – a od razu liczby idą w górę. W ubiegłym roku takich dużych wycinek inwestycyjnych nie było, a większość to wycinki prowadzone przez spółdzielnie.

    Były one związane głównie ze stanem zdrowotnym drzew, często drzewa były zamierające lub martwe. Każde takie zgłoszenie badamy szczegółowo, a jeśli coś budzi nasze wątpliwości możemy odmówić. W zamian za wydane zgody wyznaczyliśmy 505 nasadzeń zamiennych, a 5 drzew wskazaliśmy do przesadzenia.

    fot. Szpaler drzew wzdłuż al. KEN na wysokości Benedykta Polaka posadzony przez miasto oraz Astaldi (SK)

    Jako urząd też czasami musimy wyciąć drzewa. W ubiegłym roku uzyskaliśmy zezwolenie na wycięcie 81 drzew, wszystkie ze względu na stan zdrowotny lub zagrożenie bezpieczeństwa mieszkańców. Część naszych wniosków była poprzedzona szczegółowymi badaniami dendrologicznymi. Rok wcześniej liczby były wyższe, bo doszły dwie duże inwestycje – szkoła na Zaruby i ścieżka rowerowa przy Stacji Techniczno-Postojowej Metra, które niestety wiązały się też z wycięciem drzew.

    Wnioskując o zezwolenie zawsze deklarujemy wolę dokonania nasadzeń zamiennych, bo wyznajemy zasadę, żeby nasadzeń było więcej niż wycinek. Świat staramy się zostawić lepszym, zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

    A ile drzew padło ofiarą „Lex Szyszko” i pozostałości po tych przepisach?

    Nikt do końca nie wie, ile na Ursynowie wycięto drzew w ramach Lex Szyszko wiosną 2017 roku. Za to wiem, jak działa wciąż część szkodliwych przepisów tamtej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, które do dziś nie zostały usunięte.

    Niestety, nadal obowiązuje uproszczona procedura dotycząca wycinki drzew na terenie należącym do osób fizycznych, gdy wycinka nie wiąże się z prowadzoną działalnością gospodarczą. Właściciel informuje, że jest posiadaczem nieruchomości, podaje gatunek i obwód drzewa, a my przeprowadzamy kontrolę w terenie.

    W tej procedurze jako urząd nie wydajemy zezwolenia, a możemy wnieść jedynie sprzeciw. W praktyce jest to szalenie trudne, bo przesłanki do takiego sprzeciwu są bardzo ograniczone. W 2020 r. na 688 zgłoszonych do wycinki drzew, udało nam się wydać sprzeciw zaledwie wobec 20.

    Ursynów się starzeje, a wraz z nim starzeją się drzewa. Wiekowe topole nie pobędą z nami zbyt długo. Mamy więc drobniutkie młode drzewka i coraz mniej dorodnych, starszych drzew. Jaki pomysł ma dzielnica na uzupełnienie tej luki?

    Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno na jej uzupełnienie. Trzeba przede wszystkim prowadzić świadomą gospodarkę drzewostanem i my się staramy to robić. W samym zeszłym roku wszystkich nasadzeń na terenach miejskich było 660. Co ciekawe, 69 drzew zostało posadzonych tylko przez szkoły! To mnie cieszy, bo to jest duża liczba jak na podmioty publiczne.

    I warto podkreślić, że to nie są sadzonki, tylko drzewa o 14-16-18 cm obwodzie, które za kilka lat przyniosą nam wymierne korzyści. Zdecydowanie wychodzimy z nasadzeniami na plus!

    fot. Wiele nasadzeń zawdzięczamy projektom z Budżetu Obywatelskiego (AŁ)

    Należy też pamiętać, że wiele drzew na Ursynowie znajduje się na terenach spółdzielczych. Uważam, że zarządcy dobrze sobie radzą, zatrudniają specjalistów, którzy znają się na swojej pracy. Nie ukrywam, że jak są realne podstawy do wycięcia, to ich nie blokujemy. Gdy wiekowa topola o słabym stanie zdrowotnym zagraża bezpieczeństwu przechodniów, lepiej ją już teraz wyciąć i w jej miejsce posadzić nowe drzewo niż czekać, aż stanie się tragedia.

    To „nie blokujemy” nie brzmi za dobrze…

    Może dlatego warto zaznaczyć, że pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska muszą mieć specjalistyczne wykształcenie. Większość z nich to absolwenci SGGW, a tam idą ludzie, którzy mają otwarte serca na przyrodę. Oni naprawdę kochają naturę i każda wycinka ich boli. A jakby przypadkiem trafił się ktoś z „zimnym sercem”, to będzie wolał, żeby drzewo rosło, bo do wycinki trzeba przygotować masę dokumentów, pójść w teren, wszystko spisać… A tak na serio, nikt nie wydaje takich zgód z przyjemnością.

    Mamy też w pamięci tragiczną sytuację z Parku Praskiego, kiedy to złamany konar spadł na matkę siedzącą z niemowlęciem na ławce. Obecnie postawione są zarzuty pracownikom miejskim, łącznie z byłym dyrektorem Zarządu Zieleni. To najdobitniejszy przykład, że my (dosłownie!) odpowiadamy za kompromis między drzewami w mieście a bezpieczeństwem mieszkańców. Mając więc opinię specjalisty o zagrożeniu, musimy wydać lub wystąpić o zgodę na wycinkę dla naszego wspólnego bezpieczeństwa.

    Dzielnica zakupiła tomograf dźwiękowy oraz rezystograf i sama planuje zatrudnienie specjalisty - dendrologa. Czemu mają służyć te dość kosztowne zakupy?

    To dwa urządzenia, które służą temu samemu (badaniu stanu zdrowotnego pnia), ale ponieważ nie są doskonałe, zalecane jest stosowanie obydwu jednocześnie. Chcemy, żeby kilkanaście osób z WOŚ zostało przeszkolonych na wiosnę z ich obsługi, a dodatkowo z interpretacji wyników. Sprzęt kosztował 120 tys. zł, ale rocznie wydawaliśmy ok. 100 tys. na ekspertyzy, więc w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy ten wydatek się zwróci.

    Aby jeszcze bardziej ograniczyć zamawianie ekspertyz, postanowiliśmy zatrudnić dendrologa, eksperta od spraw drzew. Dzięki jego obecności będziemy mogli nie tylko ograniczyć wydatki, ale zwiększyć i przyspieszyć liczbę dokonywanych pomiarów. Liczę także, że będzie edukatorem dla pozostałych pracowników, ale nie tylko dla nich. Przed pandemią robiliśmy spotkania edukacyjne dla osób zajmujących się zielenią w spółdzielniach, szkołach. Mam nadzieję, że uda się do tego wrócić.

    Ponadto, chcemy wyposażyć pracowników w tablety z oprogramowaniem służącym do inwentaryzacji czy szybkiej oceny stanu drzewa. Dzisiaj pracują głównie swoją wiedzą i doświadczeniem wspomaganymi zdjęciami, kartką i długopisem, a mamy w końcu XXI wiek.

    A wraz z XXI wiekiem jakieś kosmiczne odkurzacze pojawiły się w ubiegłym roku w alei Kasztanowej.

    Użyty tam Air Spade to rzeczywiście innowacja, która do tej pory tylko raz wcześniej była zastosowana w Warszawie. Stosuje się ją przy drzewach, przy których jest w miarę sucha gleba. Działa trochę jak wielki odwrócony odkurzacz - pod dużym ciśnieniem wydmuchuje powietrze na głębokość ok. 30 cm przy korzeniach drzewa i wyrzuca znajdującą się tam glebę.

    Powstałą przestrzeń nawozi się świeżą, odpowiednio przygotowaną ziemią. Wcześniej robiło się takie rzeczy, ale szpadelkiem, który często uszkadzał korzenie. Na razie takiemu zabiegowi zostały poddane dwa kasztanowce w al. Kasztanowej. Nie była to tania usługa, kosztowała prawie 50 tys., całość trwała tydzień i wymagała pracy kilkuosobowej ekipy.

    fot. Łącznie przy dwóch kasztanowcach zostanie zrewitalizowano 185 metrów kwadratowych terenu (AŁ)

    Dlaczego zainwestowaliśmy akurat tam? Bo al. Kasztanowa jest dla naszej dzielnicy bardzo wartościowa. Wcześniej zamówiliśmy ekspertyzy, które wykazały, że drzewa w większości są w średnim stanie, a w ramach zmniejszenia zagrożeń i polepszenia ich stanu zalecono wymianę gleby.

    Dr Marzena Suchocka z SGGW, ekspertka w dziedzinie dendrologii, zaleca to rozwiązanie. Choć są to drogie zabiegi, chcielibyśmy je sukcesywnie kontynuować. Dlatego będziemy obserwować drzewa przez najbliższe 2-3 lata i zlecać ekspertyzy porównawcze.

    Z kolei przy młodych drzewkach w ubiegłym roku pojawiło się 900 worków nawadniających. Czy spełniły swoją rolę, wrócą w tym sezonie?

    Tak, będą znów zainstalowane i obsługiwane przez firmę zewnętrzną, bo sprawdziło się w to w zeszłym roku. Standardowo usycha ok. 5% nowych nasadzeń. Z naszych obserwacji wynika, że na Ursynowie nie jest to wyższa liczba, bo wymienialiśmy pojedyncze sztuki.

    W ubiegłym roku na pewno pomogła nam pogoda - dużo bardziej deszczowa niż rok wcześniej. Mamy też już pewne doświadczenia w używaniu worków, dlatego wprowadzamy pewne zmiany. W tym sezonie chcemy, żeby worki przy każdym podlaniu były przestawiane wokół pnia drzewa tak, aby równomiernie rozwijał się system korzeniowy drzew. Planujemy 23 uzupełnienia worków od maja do października – średnio raz w tygodniu, w dłuższych okresach bez deszczu częściej.

    fot. Późną wiosną worki wrócą pod młode drzewka rosnące na terenie całej dzielnicy (SK)

    Skoro jesteśmy przy temacie nawadniania. W ubiegłym roku dzielnica zapowiadała, że wykorzysta każdą okazję do stworzenia małych zbiorników retencyjnych. Ile ich powstało?

    Powstało kilka zbiorników m.in. na Olkówku i w Parku Kozłowskiego. Zostały także zrealizowane te w ramach budżetu obywatelskiego, w formie okrągłych niecek przy końcu ul. Relaksowej. Myślimy nad tym, żeby postawić przy nich tabliczki wyjaśniające mieszkańcom, czym są zbiorniki retencyjne i że to nie przypadek, że po opadach stoi w nich woda.

    W zeszłym roku pani ogrodnik dzielnicy zaproponowała ciekawe rozwiązanie przy budowie boiska na Zaruby – podziemny zbiornik retencyjny. Woda się w nim gromadząca ma być wykorzystana do podlewania terenu wokół szkoły. Ten pomysł też będzie realizowany.

    Dzielnica miała skonsultować się z ekspertami w sprawie wykorzystania już istniejących pięciu podziemnych zbiorników retencyjnych. Dotąd służyły one tylko zapobieganiu podtopieniom, a zebrane przez nie wody opadowe spływały do Wisły. Urzędnicy mieli znaleźć rozwiązanie, by wykorzystać je do nawadniania trawników podczas suszy. Udało się?

    Przeanalizowaliśmy wszystkie tego typu obiekty. W pierwszej kolejności chcemy zainstalować w zbiorniku w parku Przy Bażantarni system rozsączający lub kran do pobierania wody do podlewania. Inny zbiornik, przy osiedlu domów komunalnych na ul. Kłobuckiej, był przez lata w ogóle nie używany. Pod koniec 2019 r. udało się go uruchomić, jednocześnie poprawiając instalacje zbierające wodę z zalewanego po każdych opadach podwórka.

    Będziemy szukali możliwości wykorzystania i stworzenia kolejnych zbiorników retencyjnych.  Ale trzeba to robić z głową. Nie w każdym miejscu jest to zasadne, nie wszędzie możliwe. Nie da się na przykład zaplanować w jednym miejscu łąki kwietnej i zbiornika retencyjnego, ale już obok się jak najbardziej.

    Dziękuję za rozmowę.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 37

    • 23
      BARDZO PRZYDATNY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 2
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 2
      NIEPRZYDATNY
    • 0
      WKURZONY
    • 10
      BRAK SŁÓW

    13Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Władcaipanpszczelarza 13 miesiąc temuocena: 80% 

      Kupili w zeszłym roku sprzęt za 120 tys. i dopiero teraz szukają ludzi aby ich przeszkolić w obsłudze. A gwarancja leci... BRAWO!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 20 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~ania78 12 miesiąc temuocena: 12% 

      WIECEJ MIEJSC PARKINGOWYCH!!!! DRZEWA DO LASU ALBO DO PIECA!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 15 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Władcaipanpszczelarza 11 miesiąc temuocena: 72% 

      Wywiad z populistą dominiakiem... Szkoda słów. Dominiak, a gdzie są ule na dachu Ratusza?

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 28 11 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Asia 10 miesiąc temuocena: 75% 

      Na wierzbach

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 12 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~alisterkabat 9 miesiąc temuocena: 68% 

      Piękna fotka z prezesem, który nie licząc się z niczym i nikim wyciął drzewa, żeby wcisnąć budynek między stojące domy. Liczy się PUM! Ale jak wiadomo, w Polsce rządzą deweloperzy, a pozwala im na to prawo-bezprawnik, czyli Lex Deweloper. Konsekwencje, to lekceważenie planów zagospodarowania, zgody na budowę wydawane "bo nie można odmówić", etc. Jak taki łaskawie w końcu zasadzi kilka drzew, to już jest superhero - wow!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 21 10 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kronik 8 miesiąc temuocena: 75% 

      Żenująca ta fotografia.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 12 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ursynowski Rapens 7 miesiąc temuocena: 14% 

      Potrzeba więcej miejsc parkingowych a nie tych krzaków! Drzewa do lasu na wioche! Nie po to mieszkam w mieście żeby ptasie kupy i liście z auta ściągać. Dominiak to człowiek szkodliwy i głupi w mojej opinii.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 4 24 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Drzewa ograniczają upały i smog 6 miesiąc temuocena: 89% 

      NIE POTRZEBA już więcej miejsc parkingowych NA URSYNOWIE, bo liczba mieszkańców naszej dzielnicy w zasadzie już nie rośnie - nie ma już miejsca na duże inwestycje mieszkaniowe. I dobrze. Latem temperatura na Ursynowie przekracza 40 stopni, bo asfaltowe ulice, MIEJSCA PARKINGOWE i budynki absorbują promieniowanie cieplne. A właśnie drzewa i inna roślinność oraz zbiorniki wodne powstrzymują jeszcze wyższy wzrost temperatury.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 25 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Władcaipanpszczelarza 5 miesiąc temuocena: 85% 

      To dlatego tyle betonu zafundowała nam Dzielnica wokół nowego Domu kultury... Ehhhh, a co z retencją?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 17 3 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kronik 4 miesiąc temuocena: 71% 

      -Drzewa ograniczają- niestety nie masz racji a chcialbym, zeby tak bylo. W samym centrum Imielina zgodnie z uchwalanym MPZP mają docelowo powstać cztery nowe duże bloki mieszkalne. Na miejscu zajezdni, gdzie obecnie jest bazarek planuje się biurowiec a tuż przy stacji metra Natolin zaczyna się wlasnie budowa 11 piętrowego bloku, który nie ma nawet wymaganej liczby miejsc parkingowych w parkingu podziemnym. Moze i duża czesc tych planowanych nowych mieszkań nie przełoży się na liczbę oficjalnie zameldowanych mieszkańców, bo będą kupowane pod wynajem ale ci wynajmujący też będą mieli samochody. Problem jest szerszy i wynika z ogromnego przyzwolenia "miasta" na dogeszczanie starej zabudowy. Ogólnodostępnych miejsc parkingowych będzie coraz bardziej brakować.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 5 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~MilenaZ 3 miesiąc temuocena: 80% 

      Więcej takich wywiadów i pogłębionej rozmowy o ważnych tematach na Ursynowie. Brawo dla redakcji.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 16 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Kamilu 2 miesiąc temuocena: 77% 

      Taki wywiad powinien być powtarzany co miesiąc a nie mlocka Pomianowskieg, Antosiuka czy Rojewskiego z których nic nie wynika. Pierwszy plus dla redakcji od dawna bo zazwyczaj zwyciężają clickbaity

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 20 6 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Natolińczyk 1 miesiąc temuocena: 100% 

      A ostatnia interpelacja Rojewskiego w sprawie patodeweloperki przy Raabego? I nagłośnienie sprawy w mediach? Też nic? No, chyba że dla Ciebie patodeweloperka jest spoko.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3557 sekundy
    REKLAMAA2 AUTO WIMAR 01.05.2021 - 31.07.2021