REKLAMAA1-AUCHAN-01-07----31-12-2019
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ18 września 2019, 10:50 komentarzy 7

    (www.sp384.edu.pl)

    "Takiego skandalu nie ma na całym Ursynowie" - rodzice piątoklasistów z podstawówki przy ul. Kajakowej alarmują, że ich dzieci uczą się w koszmarnych warunkach. O wszystko obwiniają dzielnicę, która nie chce się zgodzić, by z 32-osobowej klasy zrobić dwie mniejsze. Ratusz twierdzi, że to wina dyrektora, który przyjął za dużo uczniów i teraz powinien sam rozwiązać problem.

    W budynku dawnego gimazjum przy ul. Kajakowej od września jest już tylko podstawówka, w której uczy się około 200 dzieci. Nie działa ona w pełnym wymiarze, bo brakuje klasy ósmej, nie znaczy to, że w szkole są idealne warunki do nauki. Rodzice piątoklasistów twierdzą, że tak źle, jak ich dzieci, nie ma żaden uczeń na Ursynowie. 32-osobowa klasa uczy się w ciasnocie.

    - To jest niewiarygodne, że dla dzieci brakuje ławek w klasie! To nie są warunki, w których można się uczyć. W większych salach dostawiane są ławki przed samą tablicą i dziecko musi zadzierać wysoko głowę, żeby zobaczyć co na niej jest napisane. W mniejszych salach, gdzie jest ciasno i nie da się niczego dostawić, w ławkach dwuosobowych siedzi po troje uczniów - tak pani Jolanta opisuje klasę jej syna. 

    Obietnica czy nie obietnica?

    Wszystko zaczęło się rok temu. W budynku likwidowanego gimnazjum przy Kajakowej ogłoszony został nabór do czwartej klasy szkoły podstawowej. Zgłosiło się 22 uczniów, w tym siedmioro spoza rejonu. W trakcie roku szkolnego dyrekcja szkoły przyjęła jeszcze pięcioro. W ten sposób powstała 27-osobowa klasa, którą rodzice uznali za zbyt liczną i wystąpili do dzielnicy, by od nowego roku szkolnego podzielono ją na dwa oddziały: Va i Vb.

    Na początku lipca rodzice otrzymali odpowiedź od burmistrza.

    Warunkiem pozwalającym na zabezpieczenie organizacyjne funkcjonowania oddziału do poziomu B jest uczęszczanie do niego co najmniej 16 uczniów 

    - napisał Robert Kempa.

    Rodzice uznali to za obietnicę utworzenia od września tego roku drugiej klasy piątej, pod warunkiem, że będzie 32 chętnych. Przez wakacje szkoła przyjęła jeszcze pięciu uczniów, więc rodzice uznali, że sprawa będzie załatwiona po ich myśli.

    - Wszyscy to pismo zinterpretowaliśmy jednakowo. Również dyrektor miał prawo zakładać, że będą dwa oddziały, jak znajdzie się wystarczająca liczba uczniów, bo możliwości lokalowe i kadrowe są. Ucieszyliśmy się, kiedy udało się w sierpniu zebrać 32 dzieci - mówi pani Anna, matka dwóch piątoklasistek. 

    Dyrektor szkoły od razu wystąpił do dzielnicy o utworzenie dwóch 16-osobowych klas piątych, ale nie dostał na to zgody, poza tym zarzucono mu samowolne działanie.

    - Dzielnica nie obiecywała ani dyrektorowi szkoły, ani rodzicom utworzenia dwóch klas piątych, gdyby liczba dzieci w klasie wynosiła więcej uczniów. Dyrektor bez uzgodnienia z organem prowadzącym na własną odpowiedzialność przyjął kolejne dzieci. Był on informowany o braku możliwości podziału klasy na dwie mniejsze - wyjaśnia swoje stanowisko ratusz. 

    Zdeterminowanych rodziców to nie przekonało i gdy tylko rozpoczął się nowy rok szkolny znów napisali do  burmistrza, tym razem argumentując, że do klasy Va uczęszczają w większości dzieci, które do szkoły poszły jako sześciolatki. W związku z tym mają większe problemy z koncentracją, są bardziej ruchliwe i pobudzone na zajęciach, dlatego powinny pracować w mniejszych grupach, a nie w 32-osobowej klasie. 

    Wszystkiemu winien dyrektor?

    Dzielnica nie ustępuje i twierdzi, że zrobienie dwóch oddziałów po 16 uczniów jest ryzykowne, bo w razie rezygnacji choćby jednego ucznia, będzie trzeba ponownie łączyć klasy, a to wprowadza chaos i nie jest korzystne dla dzieci. Jak teraz poradzić sobie z tak liczną grupą uczniów? To zostawia do załatwienia dyrektorowi szkoły.

    - Urząd wyraża nadzieję, że dyrektor szkoły znajdzie takie rozwiązania organizacyjne, które będą miały na względzie dobro uczniów i będą mieściły się w standardach organizacyjnych - umywa ręce ursynowski ratusz. 

    Dyrektor szkoły zapewnia, że sytuacja nie jest tak tragiczna jak opisują rodzice, bo sale w szkole są obszerne, można w nich dostawić ławki i dzięki temu każdy uczeń Va ma swoje miejsce. 

    - W związku z odmową dzielnicy, nie będę ponawiać próśb o podział klasy piątej na dwie mniejsze. Na tę chwilę uczniowie normalnie się uczą, zwłaszcza, że na wszystkich zajęciach jest dodatkowo nauczyciel wspomagający, który pomaga zająć się tak liczną grupą dzieci - mówi dyrektor podstawówki nr 384 Marek Niegowski.

    Rodzice nie mają pretensji do dyrektora, że stworzył tak dużą klasę, o zaistaniałą sytuację obwiniają tylko dzielnicę.

    - Jest nieprzychylna naszej szkole, nie chce, żeby się ona rozwijała. O inne placówki dba, a nas dyskryminuje. Nie wiemy dlaczego. Liczymy jednak, że w końcu dotrą do burmistrza nasze argumenty i zmieni zdanie, pozwalając uczyć się naszym dzieciom w godnych warunkach - mówi pani Jolanta. 

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 32

    • 5
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 0
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 3
      NIEPRZYDATNY
    • 7
      WKURZONY
    • 16
      BRAK SŁÓW

    7Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Olgi 7 24 dni temuocena: 100% 

      Co to za argument, że ryzykowne jest utworzenie klasy 16-osobowej? Taki właśnie oddział został utworzony w klasie 4. Tam jest dokładnie 16u uczniów i nie ma problemu. PANIE BURMISTRZU, JAKI JEST PRAWDZIWY POWÓD BRAKU ZGODY A PODZIELENIE 32-OSOBOWEJ KLASY?

      Edytowany: 24 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Rodzic323 6 24 dni temuocena: 100% 

      Pan Burmistrz , zupełnie nie interesuje się problemami szkół na Ursynowie. Najłatwiej jest zrzucić winę na innych, a to gmina odpowiada za warunki edukacji. Jeżeli uczniowie są z rejonu to Dyrektor musiał ich przyjąć.

      Edytowany: 24 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Region 5 24 dni temuocena: 0% 

      Zgodnie z tym, co jest napisane w artykule, siedmioro dzieci jest spoza regionu, więc nikt nie miał obowiązku ich przyjmować.

      Edytowany: 24 dni temu

      oceń komentarz 0 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Klementacja 4 25 dni temu

      Wracamy do starych czasów. Ostatnio na zdjęciach klasowych liczyłam ile nas było w klasie... i wyszło że 34 osoby.

      Edytowany: 24 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Słomka 3 24 dni temuocena: 100% 

      Tylko ze w starych czasach nie bylo dzieci z dwóch roczników. Dzisiejsza klasa 5 to podwójny rocznik: 2008 i 2009, jedyny, w którym 6 łatki obowiązkowo szły do pierwszej klasy i dołączyły do 7 latków. Różnica wieku między niektórymi dziećmi w klasie to prawie dwa lata! Czapki z głów przed nauczycielami którzy mają przekazać wiedzę takiej 32-osobowej grupie.

      Edytowany: 24 dni temu

      oceń komentarz 1 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~debenek 2 25 dni temuocena: 86% 

      Co na to radni reprezentujący mieszkańców Zielonego Ursynowa? Pan Leszek Lenarczyk nabrał wody w usta? To może Michał Matejka coś zrobi? Lub chociaż wspaniała radna wielu kadencji Małgorzata Szymańska? W końcu to Wasi przedstawiciele, drodzy rodzice z Kajakowej.

      Edytowany: 25 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 6 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~kretka 1 25 dni temuocena: 100% 

      32 osoby to taka mniejsza klasa w stołecznym liceum.

      Edytowany: 25 dni temu

      odpowiedz oceń komentarz 11 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.2565 sekundy
    REKLAMAA2-BONA-VERBA-01-09----31-10-2019