REKLAMAA1 SanGiovanni 01.09.2021 - 30.09.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY
    wydrukuj podstronę do DRUKUJ24 lipca 2021, 15:30 komentarzy 9

    Marta Siesicka-Osiak

    napisz maila ‹
    moje artykuły ‹

    (Bartosz Popczyński)

    Niektórzy mają to szczęście, że ich codzienna droga do pracy prowadzi przez las… Jedną z takich osób jest edukator z Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Powsinie Bartosz Popczyński. Z pasją obserwuje i nagrywa zwierzęta mieszkające w Lesie Kabackim. Nam opowiada o swoich najbardziej zadziwiających odkryciach oraz... śmieciowej katastrofie w lesie.

    Co najczęściej spotyka Pan w drodze do pracy?

    Najczęściej jadę rowerem przez las około godz. 7 rano, czasem wcześniej. Ludzi zazwyczaj nie jest wtedy dużo, ale niekiedy można być zaskoczonym, bo na ścieżkach bywa sporo biegaczy. Wtedy najłatwiej można się natknąć się na zwierzęta, które po prostu przecinają drogę.

    Jedno ze spotkań, które szczególnie utkwiło mi w pamięci to to z kuną. Szła sobie „plażowym” krokiem, głównym traktem. Nam kojarzy się, że kuna jest szybka, zwinna, a ta szła sobie bardzo powoli, dając możliwość dokładnej obserwacji. Na pewno mnie nie widziała, podejrzewam, że była zmęczona po nocnych harcach…

    Drugie spotkanie, było w tej samej okolicy i wtedy na swojej drodze spotkałem kaczkę krzyżówkę, a dokładniej kaczora, czyli samca. W pobliżu nie było żadnego większego zbiornika wody, jedynie kałuża – to świadczy o tym, jak mało wymagające to ptaki, którym do szczęścia wystarczy dosłownie „wiadro wody”.

    Drogę wielokrotnie przebiegały mi dziki i sarny, te drugie zazwyczaj później się zatrzymują i oglądają się za siebie – wtedy mamy szansę je pooglądać. Raz jedna zatrzymała się dosłownie kilka metrów ode mnie i patrzyliśmy sobie przez dłuższą chwilę w oczy. Niesamowite przeżycie!

    A dziki, odczuwa się, że jest ich już mniej?

    Na Ursynowie przez całe lata chodziły wczesnym rankiem między domkami jednorodzinnymi, a czasem nawet po al. KEN. Było ich naprawdę sporo. Wspominam często jedno ze wspaniałych spotkań, które udało mi się nagrać. To był maj, locha z młodymi pasiakami mnie nie zauważyła. A młode skakały po matce, po sobie, było ich mnóstwo, około 15. Był taki czas, że kiedy jeździłem wczesnym rankiem lub o zmroku po lesie, dziki dosłownie uciekały mi sprzed kół roweru.

    Spotykałem je też bardzo często, kiedy wieczorami wracałem z pracy, ale w tym roku nie widziałem ich ani razu. Także na „fotopułapkach” niewiele się ich nagrywa. Populacja bardzo zmalała, głównie za sprawą wirusa ASF, który przyczynił się zarówno do zgonów, jak i odłowów sanitarnych. Kiedyś wszędobylskie, teraz prawie wcale ich nie ma!

    A propos fotopułapek. Skąd wiecie, gdzie ustawić kamerki i jak one działają?

    To są fotopułapki, czyli kamery, mające wbudowany czujnik ruchu. W momencie kiedy coś poruszy się przed kamerą, urządzenie zaczyna nagrywać. Zdarza się, że na 100 nagrań, ciekawych jest 5, a np. 50 powstało tylko dlatego, że poruszyła się gałązka albo źdźbło trawy.

    Wbrew pozorom, dobre nagranie wymaga czasu, na ciekawe ujęcie czeka się czasami naprawdę długo, ale nie od dzisiaj wiadomo, że przyroda uczy cierpliwości, pokory i wytrwałości. Tutaj nic nie można wyreżyserować, wszystko trzeba po prostu wyczekać - na tym polega trudność tworzenia filmów przyrodniczych. 

    Gdzie ustawiamy kamerki? Znamy takie miejsca, które są sczególnie atrakcyjne dla zwierząt, ale wciąż szukam też nowych miejsc, żeby sprawdzić, czy nie pojawią się nowe zwierzęta. Czasami do znudzenia wieszam fotopułapki w tych samych miejscach z nadzieją, że uchwycą coś niezwykłego. Nawet jeśli będzie to setne nagranie tego samego zwierzęcia, to zawsze można oczekiwać, że nagra się jakieś nietypowe zachowania. Dzięki takiej wierności jednemu miejscu, namierzyłem raz parę łosi, co było wielkim zaskoczeniem! 

    Skąd w Lesie Kabackim wzięły się łosie?

    Te łosie były nagrane wcześniej w centralnej części lasu, bliżej ul. Puławskiej. Jest to takie miejsce, do którego ludzie nie chodzą – warto przypomnieć, że w ogóle nie powinni schodzić z wyznaczonych szlaków, ponieważ Las Kabacki jest rezerwatem. Nikt nie wie, jak łosie się tam znalazły. Najprawdopodobniej przyszły z mniej ruchliwej strony, gdzieś z okolic Konstancina-Jeziorny albo Góry Kalwarii. Może z Lasów Chojnowskich?

    Nikt z nas się nie spodziewał, że można tu będzie spotkać łosia, bo po prostu w Lesie Kabackim nie ma dla nich odpowiednich warunków. Co ciekawe, kamerka uchwyciła je w niedzielę rano, w czasie, kiedy w lesie jest największe natężenie ruchu!

    Co poza tym można spotkać podczas spaceru po lesie?

    Są sarny, zające, borsuki i lisy, ale to nie wszystkie zwierzęta. Film pokazuje leśne ssaki, ale jest cały ogrom innych równie ciekawych zwierząt. Dodatkowym walorem przyrodniczym tego miejsca są pola uprawne, otoczone Lasem Kabackim. To przyciąga gatunki, które lubią żyć na skraju pola i lasu, albo tylko na polach np. skowronki. Kolega ostatnio wypatrzył tam dudka. Bardzo ciekawym ptakiem jest ortolan, którego można spotkać tylko na polach, także tych u nas.

    Pojawiają się też pustułki, które normalnie nie są związane z lasami, ale można jest tu spotkać, a także myszołowy żyjące w lesie. Wczoraj nad lasem przelatywały żurawie. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, a zobaczymy naprawdę fantastyczne zwierzęta, mnie już zaskoczył bocian czarny oraz czajka.

    A jakie ptaki mamy szansę usłyszeć lub zobaczyć na co dzień?

    Kosy i sójki – to taka para, którą najczęściej widzą spacerowicze, ale można też trafić na dzwońce i grubodzioby, zięby, szpaki, rudziki, kukułki, które słychać wiosną, a także na całą masę sikor - od modraszki, przez bogatkę, po sosnówkę i czubatkę. A od maja do sierpnia można usłyszeć wyjątkowy śpiew wilgi.

    Oczywiście, jak to w lesie bywa, bez trudu usłyszymy i zobaczymy dzięcioły, wśród nich ciekawostką jest nasz największy dzięcioł – czarny. Z kolei zimą przylatują tutaj czeczotki oraz pięknie grupowo pozują raniuszki. To oczywiście tylko niewielki wachlarz ptasiej różnorodności.

    Gdzie i kiedy najlepiej obserwować zwierzęta?

    Zawsze ciekawymi fragmentami do obserwacji przyrody jest woda – teren przy jeziorkach (np. przy ul. Kretonowej). Kiedy w zbiorniku jest woda, co jest mocno uzależnione od opadów - w tym roku było z tym słabo - można obserwować płazy np. kumaki. Najlepiej oczywiście obserwować zwierzęta wczesnym rankiem wtedy, kiedy las jest jeszcze ożywiony, a nie przytłumiony pod wpływem ludzkiej presji. Później zwierzęta nauczone doświadczeniem, po prostu chowają się przed ludźmi.

    To właśnie w przedziale godzinowym ok. godz. 4-7 jesteśmy w stanie zobaczyć prawdziwą przyrodę. Można też przyjść o zmroku, choć słabiej wówczas widzimy, to szczególnie w okresie luty-marzec, można posłuchać i zobaczyć sowy – puszczyki. Albo przyjść kiedy jest cieplej, w maju, i bardzo wczesnym rankiem, nawet o godzinie 3-4 usłyszeć ciekawe ptaki, latem zobaczyć świetliki.

    Czy jako mieszkańcy możemy jakoś pomóc leśnym mieszkańcom?

    Generalnie zwierzęta świetnie dają radę bez nas i - bądźmy szczerzy – często pomagając zwierzętom, bardziej karmimy własne ego, bo chcemy zrobić coś dobrego. Dobrze, że budzi się w nas poczucie troski o przyrodę, ale myślę, że warto kierować się zwyczajnie najlepszą i zarazem najprostszą zasadą możemy pomóc nie szkodząc.

    W takim razie czego nie robić?

    Przede wszystkim nie można śmiecić – każdy śmieć może być śmiertelnym zagrożeniem dla każdego ze zwierząt. Raz widziałem, jak kos poderwał się do lotu i miał wplątaną torbę foliową, która była dla niego poważnym zagrożeniem. Także kółeczka, które są pod nakrętkami od napojów są przyczyną uduszeń, a małe kawałki plastiku są przyczyną śmiertelnych zatruć. Z pozoru najmniejszy, wydawało by się, nieszkodliwy odpad, może być dla zwierząt pułapką. Puszki konserwowe klinują się na głowach zwierząt, natomiast w butelki i puszki po napojach wchodzą owady i nie potrafią już ich opuścić.

    Problemem jest też to, że ludzie chcąc pomóc zabierają zwierzęta z lasu, często rozdzielane są całe rodziny, kiedy np. zabiera się dwa małe lisy, one potem nie są już w stanie wrócić do natury. To dotyczy wszystkich zwierząt. Napotkanego ptaka najlepiej przenieść z drogi w bezpieczne miejsce, a nie zabierać, bo są z tego później takie małe zwierzęce tragedie. Pomoc jest potrzebna tylko wtedy, gdy zwierzę jest ranne.

    No i psy… Nie raz widziałem jak ludzie spuszczają psy ze smyczy w lesie. Jeśli ktoś nie ma jak wyjechać z psem za miasto, aby się wybiegał, niech idzie z nim na przedpola, przed las. Znam osoby, które to praktykują i szanują leśne zwierzęta. Pies może pogonić zwierzę, może pogryźć – dużo jeży trafia do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt –a jest to też niebezpieczne dla samego psa.

    Dziękuję za rozmowę.

    Przypominamy ciekawe wywiady z naszego archiuwm. Ten wywiad przeprowadziliśmy w 2018 roku. Przez ostatnie lata skala problemu się nie zmieniła - człowiek nadal nadmiernie śmieci w Lesie Kabackim.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 75

    • 50
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 10
      PRZYDATNY
    • 1
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 8
      WKURZONY
    • 5
      BRAK SŁÓW

    9Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).
    Uwaga! Komentarze ukazują się dopiero po moderacji przez redakcję.

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~ciekawe co? 9 miesiąc temu

      A co oznacza ogrodzony teren w środku lasu ? (jak na pierwszym zdjęciu)

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~pozdrawiam 8 miesiąc temuocena: 100% 

      Biegające luzem psy to horror dla młodych ptaków, np kosy, drozdy śpiewaki zanim zaczną latać przez wiele dni ukrywają się w zaroślach, mieszkańcy Ursynowa tacy niby wykształceni i z wielkich ośrodków, a traktują las jak swój własny dom. Las jest domem dla zwierząt

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 6 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~hbk 7 2 miesiące temuocena: 90% 

      Na końcu artykułu pojawia się informacja: "Przez ostatnie lata skala problemu się nie zmieniła - człowiek nadal nadmiernie śmieci w Lesie Kabackim." W moim odczuciu nie jest to prawda. Sprzątam Las Kabacki od 2008 roku. Gdy zaczynałem, z każdego spaceru wynosiłem po kilka wielkich reklamówek śmieci. Było wiele nielegalnych wysypisk. Teraz podczas dwugodzinnego spaceru trafiam nieraz tylko na kilka śmieci. Ludzie mniej śmiecą i coraz więcej osób, tak jak ja, sprząta las. Nadal problemem są pozostawiane w lesie chusteczki do nosa, które zgodnie z zasadami taksonomii nazywam podcierakiem lub wysmarkiem przydrożnym. Gorąca prośba, Szanowne Panie, zabierajcie chusteczki i podpaski do najbliższego kosza. W lesie będzie sympatyczniej, a ja będę miał mniej pracy.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 9 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Biomasa 6 ponad rok temuocena: 100% 

      Bartkowi zycze sukcesow w edukowaniu ludzi. Znam go osobiscie i wiem, ze to czlowiek-pasjonata, ktory spedzil duzo czasu i sil na nauke oraz rozwijanie zainteresowan. Wszyscy wiemy, ze duzo pracy przed nim, ale on sie jej nie boi. Znajac go, podjal wyzwanie z usmiechem, wypatrujac przy okazji ptakow. Ciesze sie, ze taki edukator trafil sie na nasz ursynowski odcinek. Powodzenia!

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 10 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~alisterkabat 5 ponad rok temuocena: 95% 

      Polanka raczej nie truje, chociaż oczywiście smrodzi - no kuriozum, jako forma rekreacji. Natomiast "podejście deweloperki" pod las i wzrost natężenia ruchu (POW, Rosnowskiego) - jak najbardziej. Kilkanaście lat temu między 6 a 7 rano, na przedpolu za szkołą Sióstr codziennie spotykało się kuropatwy, zające i bażanty. Teraz tych pierwszych nie uświadczysz, bażant rzadko, zrobił się deptak z zawiesiną smogu o poranku, kiedy Rosnowskiego dymi, a rodzice tworzą korki na Zaruby.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 35 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~warszawiak5 4 ponad rok temuocena: 83% 

      Najgorsze jest to, że Warszawa tak dramatycznie zbliżyła się do Lasu Kabackiego niszcząc go powoli. Budowa autostrady POW to kolejny cios dla przyrody i mieszkańców Ursynowa.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 55 11 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Obywatel 3 ponad rok temuocena: 84% 

      Zwierzęta się dusza? To może pora zlikwidować tę durną polankę gdzie non stop dym z 20 rozpalonych ognisk zatruwa cała okolicę i zwierzęta.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 26 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Nick 2 ponad rok temuocena: 85% 

      Czasem tamtędy przejeżdżam, przebiegam. Nie wiem jak ktoś może odnajdywać przyjemność w tego rodzaju wypoczynku. Wszędzie smród dymu spalonego tłuszczu i różnej maści "eko" groszku. Pomijam sam pomysł takiej polany obok rezerwatu. Na rogu Nowoursynowskiej i "polanki" to zwierząt chyba nie ma bo czasem i ludzie muszą na wdechu się przemieszczać.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      oceń komentarz 22 4 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Zły porucznik 1 ponad rok temuocena: 70% 

      Te fotele, co ostatnio znaleziono podczas sprzątania lasu, zapewne ktoś miły zostawił zwierzakom, żeby żyło im się wygodniej. A telewizor podrzucony do lasu miał zapewnić im rozrywkę.

      Edytowany: 2 miesiące temu

      odpowiedz oceń komentarz 19 8 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.3207 sekundy
    REKLAMAA2 DaGRASSO 25.08.2021 - 24.11.2021