REKLAMAA1 StrefaDiet G4  01.06.2021 - 30.06.2021
    ARTYKUŁY IMPREZY FIRMY

    (KW)

    Miały pojawić się w grudniu, ale zaliczyły niemal półroczny poślizg. Na dachu ursynowskiego ratusza stanęły dwie turbiny wiatrowe. Jeszcze w pełni nie działają, ale to tylko kwestia dni. Władze dzielnicy liczą na rozwój zielonej energii na Ursynowie. W planach jest nawet farma słoneczna.

    Na dachu ursynowskiego ratusza od strony ul. Gandhi widać dwa nowe obiekty. Wyglądają jak anteny, ale nic bardziej mylnego – to turbiny wiatrowe.

    - Jedna turbina już jest zamontowana, ale jeszcze bez skrzydeł. Siłą rzeczy już się trochę kręci i generuje prąd, ale w śladowych ilościach. Drugą wykonawca zainstaluje dzisiaj. Będzie również sprawdzał działanie generatora – mówi Klaudiusz Ostrowski, wiceburmistrz Ursynowa.

    Turbiny już jutro powinny być w pełni funkcjonalne i zaczną produkować energię elektryczną. Urządzenia zostały podłączone do centrali i wszystkich systemów urzędu. Ratuszowi pozostanie tylko jedna formalność – zgłoszenie do Innogy produkcji własnego prądu.

    - Prąd ten będzie do wykorzystania w całym budynku ratusza i będzie pierwszym źródłem prądu dla wszystkich systemów i urządzeń. Nie można jednak liczyć, że turbiny zastąpią nam prąd z sieci energetycznej – tłumaczy Ostrowski.

    Wyjątek może stanowić nocna zmiana. Wtedy z energii korzysta niewiele urządzeń, np. serwery, systemy alarmowe, ewentualnie windy. To one będą zasilane z prądu wytwarzanego przez turbiny. Urządzenia postawione na dachu będą generować ok. 5 kW energii. Na tę inwestycję dzielnica przeznaczyła niecałe 40 tys. złotych. Urządzenia zaczną na siebie zarabiać za ok. 9 lat.

    Niełatwa droga do czystej energii

    Pierwotnie turbiny miały się pojawić w grudniu zeszłego roku. Po konsultacjach z projektantem budynku ratusza trzeba było zmienić system mocowania urządzeń. Był to wstęp do prawie półrocznego opóźnienia.

    - Kotwy, do których są przypięte turbiny, musiały zostać zamocowane chemicznie. A do tego co najmniej przez tydzień nie może padać i musi być dodatnia temperatura. Liczyliśmy, że śniegu w zimę nie będzie. Jednak spadł. Potem nie sprzyjała pogoda, wiał wiatr, ponadto montażysta zachorował na Covid. Ale teraz jesteśmy już na ostatniej prostej – mówi wiceburmistrz Ostrowski.

    Perturbacje nie zniechęcają władz Ursynowa do dalszych inwestycji w zieloną energię. Wiceburmistrz Ostrowski zapowiada, że jeśli tylko nadarzy się okazja i znajdą odpowiednie środki, to będą pojawiać się kolejne odnawialne źródła energii. Liczy też na powodzenie projektu z budżetu obywatelskiego na 2022 rok „Słoneczna Warszawa” – panele fotowoltaiczne na budynkach użyteczności publicznej”.

    - W jego ramach powstałaby farma słoneczna. Bylibyśmy pierwszym urzędem, na którym zostałaby ona zainstalowana – mówi Klaudiusz Ostrowski.

    Nie brakuje też innych pomysłów na odnawialne źródła energii na Ursynowie. Radny Maciej Antosiuk zaproponował montaż paneli fotowoltaicznych na dachu P&R Metro Stokłosy. Zarząd Transportu Miejskiego obiecał przeanalizować możliwości takiego rozwiązania. Burmistrz Robert Kempa chciałby, aby panele znalazły się też na dachu Dzielnicowego Ośrodka Kultury przy Kajakowej.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 21

    • 9
      BARDZO PRZYDATNY
    • 1
      ZASKOCZONY
    • 4
      PRZYDATNY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      NIEPRZYDATNY
    • 2
      WKURZONY
    • 5
      BRAK SŁÓW

    14Komentarze

    dodaj komentarz

    Multiplatforma internetowa HALOURSYNOW.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    • ~Gfg 14 miesiąc temuocena: 50% 

      ZŁODZIEJE!!!!!!!!!!!!!!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 2 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Fgh 13 miesiąc temuocena: 50% 

      Skandal i marnotrawstwo! Ludzie grzebią po śmietnikach! Dzieci nie mają ci jeść! Idzie wojna z Ruskim!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 1 1 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Władcaipanpszczelarza 12 miesiąc temuocena: 71% 

      A gdzie są ule na dachu Ratusza? Dominiak miał je tam stawiać i co? Turbiny okazały się bardziej korzystne?

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 12 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Rafałek 11 miesiąc temuocena: 79% 

      No to "ktosik "zrobił mega turbo interes!

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 19 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Liczydło 10 miesiąc temuocena: 93% 

      Inwestycja nigdy się nie zwróci. Jeśli nawet po 9 latach zacznie zarabiaç na siebie licząc cenę energii ( w co bardzo wątpię opierając się na podanej w artykule mocy 5 kW)… to trzeba jeszcze doliczyć konserwację, usuwanie usterek i ew. komplikacje. A dłużej niż 15-20 lat nie będzie eksploatowana. Tak więc pokazówka.

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 28 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Władcaipanpszczelarza 9 miesiąc temuocena: 100% 

      ... jak większość działań ursynowskiej ekipy :/

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 20 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ogniwo 8 miesiąc temuocena: 93% 

      Bardzo niestabilne źródło energii. Poza tym podrążcie temat, co sie robi ze zużytymi łopatami turbin wtedy bedziemy mogli pogadac o "czystej energii".

      Edytowany: miesiąc temu

      odpowiedz oceń komentarz 26 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Miłosz 7 miesiąc temuocena: 0% 

      I co z tego, że niestabilne?

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 12 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Liczydło 6 miesiąc temuocena: 100% 

      @Miłosz Zarówno sieć jak i zasilane urządzenia muszą utrzymywać właściwe stabilne parametry napięcia i częstotliwości i nie tylko. Niestabilna produkcja z turbin przenosi się na sieć. I elektrownie muszą tę niestabilność wyrównać. A bardzo kiepsko to znoszą. Co więcej wiele bloków nie ma regulacji.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 10 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Ogniwo 5 miesiąc temuocena: 71% 

      Co z tego, ze niestabilne? A Pan sobie poczyta, co robią duńczycy albo szwedzi jak im pradu z wiatrakow zaczyna brakowac, i skad sie zaopatrują. Warto pomyslec z wyprzedzeniem co sie zadzieje w europie, jak wszystkie kraje zaczną prowadzic polityke energetyczna pod dyktando zielonych. Lojalnie uprzedzam, apele w szwecji o powstrzymanie sie od odkurzania to jest małe miki.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 5 2 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Miłosz 4 miesiąc temuocena: 0% 

      A co Pan w zamian proponuje? Spalanie węgla do końca świata? Wtedy na pewno wszystko będzie bardzo stabilne.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 5 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Liczydło 3 miesiąc temuocena: 100% 

      @ Miłosz problem w tym, że tzw. przeciętny człowiek nie rozumie, że póki co fotowoltaika czy wiatr są tylko uzupełnieniem energetyki konwencjonalnej ( na świecie to obecnie gaz lub atom, z tym, że ten ostatni jest słabo regulacyjny). Nie da się zrezygnować ze spalania paliw kopalnych póki nie zostaną zbudowane gigantyczne magazyny energii dla całego systemu energetycznego. Wszyscy na nie liczą ale na razie nikt nawet nie ich wymyślił. A dopóki ich nie ma to gdy zabraknie wiatru czy słońca trzeba brać energię z paliw kopalnych jak gaz. A bloku gazowego nie da się uruchomić w dwie trzy godziny co oznacza, że w większości muszą pracować non stop tylko z mniejszym obciążeniem.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 5 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Miłosz 2 miesiąc temu

      Niestabilność OZE dotyczy głównie niestabilności mocy a nie częstotliwości i napięcia. Istnieją już elektrownie wiatrowe, które mogą wykonać rozruch sieci po black-oucie, taki test niedawno został przeprowadzony w Szkocji na farmie Dersalloch. Tak, nie da się w tej chwili zrezygnować z energetyki konwencjonalnej, ale też z magazynami energii wcale nie jest tak, że "nikt ich nie wymyślił". Nie są one na razie gigantyczne ale jak najbardziej powstają i funkcjonują. Poza tym nadwyżki energii można zamieniać na wodór. Nieprawdziwym jest też stwierdzenie, że "bloku gazowego nie da się uruchomić w dwie trzy godziny". Bloki gazowe, choć nie każdego typu, można uruchomić od zera do pełnej mocy w ciągu kilku godzin, a nawet poniżej jednej godziny. Na ten temat można znaleźć m.in. ciekawe zestawienie porównujące czasy startu różnych typów elektrowni na stronach u.s. energy information administration (EIA)

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 0 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    • ~Liczydło 1 miesiąc temuocena: 100% 

      A ile wynosi czas rozruchu naszych bloków węglowych? To są i przez co najmniej 30- 50 lat będą nasze realia. I to z takimi elektrowniami musi współpracować energetyka wiatrowa. Niestabilność mocy wiatraków przenosi się na system. Stabilność napięcia i częstotliwości w systemie jest zapewniana poprzez sprawną regulację parametrów pracy bloków w elektrowniach. Tylko, że wiele bloków tej regulacji nie posiada. W konsekwencji jeśli jeszcze dołożymy trochę turbin wiatrowych to jak zawieje, trzeba będzie je wyłączać. To zaprzecza sensowi ich budowy. O magazynach energii pracujących realnie w systemach dotąd nie słyszałem Chyba że mówimy o elektrowniach szczytowo-pompowych. Blackout jest nieszczęściem. Żeby wiatraki wykorzystać do rozruchu systemu musi wiać. I trochę to potrwa. O konsekwencjach strach myśleć.

      Edytowany: miesiąc temu

      oceń komentarz 2 0 wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
    Artykuł załadowany: 0.6016 sekundy
    REKLAMAA2 Kaar-Med  01.04.2021 - 30-06-2021